*/

Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

San Antonio Spurs polują na Pau Gasola

NBA | 28.06.2016 19:13

Pau Gasol ma być priorytetowym obiektem zainteresowań San Antonio Spurs. Z Hiszpanem romansowali już dwa lata temu, ale ten wybrał wtedy bardziej lukratywną ofertę z Chicago.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

W poniedziałek Pau Gasol zrezygnował z przysługującej mu opcji w kontrakcie z Bulls. I biorąc pod uwagę to, co dzieje się aktualnie w klubie z Wietrznego Miasta, raczej mało prawdopodobne, aby związał się z nim kolejną umową. Odrzucając opcję na sezon 2016/17, stał się niezastrzeżonym wolnym agentem, na którego chętnych zabraknąć nie powinno.

Decyzja hiszpańskiego podkoszowego nie jest żadną niespodzianką. Po pierwsze dlatego, że na rynku są do wzięcia większe pieniądze (może podpisać wyższy, kilkuletni kontrakt oparty na nowym salary cap lub dogadać się na rok i poczekać do przyszłego lata, kiedy negocjowane będą nowe warunki umowy zbiorowej – CBA). Po drugie, po tak rozczarowującym sezonie „Byków”, które w dodatku przeprowadzają teraz przebudowę składu, mało kto chciałby utknąć w tej organizacji na kolejny sezon.

Dokąd miałby trafić? Zwykle świetnie poinformowany Adrian Wojnarowski z The Vertical przy okazji wtorkowego podcastu z Chrisem Mannixem zasugerował, że na pierwszym miejscu na swojej liście życzeń mają go San Antonio Spurs. R.C. Bufford próbował ściągnąć Gasola już dwa lata temu, kiedy odchodził z Lakers, ale ten wybrał Chicago, w którym czekało na niego więcej kasy.

Do rozstrzygnięcia pozostaje oczywiście kwestia, co z Timem Duncanem i Davidem Westem? Pierwszy wciąż nie podjął decyzji odnośnie kontynuowania kariery i przysługującej mu w umowie opcji na kolejny sezon, która gwarantuje mu ponad 5,5 mln dolarów. Drugi trafi na rynek jako niezastrzeżony wolny agent.

Zawodnik pokroju Gasola z pewnością przydałby się „Ostrogom” w minionym play-off, w którym coraz starszy Duncan fizycznie nie był w stanie konkurować pod koszem ze Stevenem Adamsem z OKC i kosztowało to jego drużynę odpadnięcie z rywalizacji już na etapie półfinału konferencji.

Z kolei Hiszpan w barwach Chicago w ostatnim sezonie notował dobre statystyki na poziomie 16,5 pkt., 11 zb., 4,1 as. i 2 bl, ale rywalizację zakończył wraz z ostatnim meczem sezonu zasadniczego. Obie strony zapewne wolałyby uniknąć powtórki i mogą w tym sobie nawzajem pomóc.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. Wikimedia Commons

Jamal Murray – perełka bez komórki

NBA | 28.06.2016 16:25

Denver Nuggets z siódemką w tegorocznym drafcie wybrali kolejny talent z Kanady. Jamal Murray to wyjątkowy młodzieniec pod wieloma względami, nie tylko z racji dobrego rzutu.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Nuggets postawili na Jamala Murraya i wielu ekspertów sugeruje, że może być to niezły przechwyt, bo równie dobrze mógł zostać wybrany szybciej. To przede wszystkim świetny strzelec, stylem gry przyrównywany nawet do Brandona Roya. Przy okazji pokazowego treningu dla Boston Celtics trafił 79 ze 100 oddanych rzutów z dystansu. W Denver ma być pod tym względem idealnym uzupełnieniem dla wybranego przed rokiem z tym samym numerem Emmanuela Mudiaya.

Problemem w przypadku Kanadyjczyka bywa jednak jego głowa. Zdarza się bowiem, że zbytnio forsuje rzuty. Momentami brakuje mu boiskowej dojrzałości, ale ta naturalnie powinna przyjść z czasem. Zwłaszcza że 19-latek przynosi do NBA nawyki związane z regularną medytacją, poprzez którą stara się rozwijać również mentalnie.

Sala zamiast galerii

Czasami rozmyślam o treningu i rzeczach, które mogę robić lepiej – mówił w rozmowie z Bleacher Report. – Innym razem staram się zwizualizować rzeczy, które wydarzą się w trakcie meczu. Ten czas jest dla mnie bardzo ważny. To spora część tego, kim jestem jako zawodnik. 

Jamal i jego ojciec Roger podchodzą do tych spraw bardzo poważnie. Pewnego razu, kiedy Murray grał jeszcze w liceum, do hali przybył Kenny Pane pracujący jako asystent w Kentucky, jego przyszłej drużynie uniwersyteckiej. Po meczu chciał porozmawiać z prospektem, ale wtedy wtrącił się pan Murray, który oznajmił, że jego syn musi teraz oddać się medytacji.

Wszystko zaczęło się od fascynacji Brucem Lee, którą Roger zaszczepił również Jamalowi. I tak oto, przedstawiciel kanadyjskiego pokolenia wychowanego na Vincie Carterze jako techniki treningowe zaczął wykorzystywać również medytację i elementy Kung Fu. Wpłynęły one także na pozaboiskowe życie młodego Murraya. Media społecznościowe na przykład nie stanowiły zagrożenia, bo aż do czasu wyjazdu na studia nie posiadał on nawet telefonu komórkowego.

Zamiast spędzać czas w galeriach handlowych z kolegami Jamal okupował salę gimnastyczną. Jego ojciec twierdzi, że jednego razu oddał aż 270 celnych rzutów wolnych z rzędu. Roger Murray, który do Kanady przybył w wieku 9 lat z Jamajki, za młodu trenował lekkoatletykę i koszykówkę, więc starał się jak najlepiej poprowadzić karierę potomka. Według niego Jamal godzinami w kosza grać miał już ponoć w wieku 3 lat, co trzeba oczywiście potraktować z przymrużeniem oka. Kiedy skończył 6, grał już podobno w lidze dla 10-latków, a potem regularnie rywalizował ze starszymi chłopcami.

Kanada rośnie w siłę

W szkole średniej najpierw grał w rodzinnym Kitchener. Stamtąd przeniósł się do Orangeville Prep, gdzie spotkał się z Thonem Makerem wybranym w drafcie trzy numery za nim przez Milwaukee Bucks. Latem 2015 roku wystąpił w corocznym meczu dla młodych talentów Nike Hoop Summit, w którym zdobył 30 punktów (rekord Shabazza Muhammada wynosi 35) i został wybrany MVP, a zespół Reszty Świata pokonał zespół USA 103:101. 

To nie jedyny raz, kiedy Murray rozprawił się z rywalami zza południowej granicy. Dwa miesiące później przy okazji Pan American Games poprowadził Kanadę do wygranej 111:108, zdobywając wszystkie swoje 22 punkty w 4. kwarcie i dogrywce. Ostatecznie po porażce z Brazylią w finale reprezentacja Kraju Klonowego Liścia wywalczyła na imprezie rozgrywanej w Toronto srebrny medal.

Sezon spędzony w Kentucky pod względem osiągnięć drużyny nie był rewelacyjny (przeszli tylko 1. rundę turnieju krajowego), ale on sam notował średnio 20 pkt. przy 41-procentowej skuteczności z dystansu, 5,2 zb. i 2,2 as. Został jedynym graczem tej uczelni, który w swoim debiutanckim (i w jego przypadku jedynym) sezonie zaliczył więcej niż jeden mecz na ponad 30 punktów. Wyrównał też rekord Terrence’a Jonesa, który jako debiutant zdobył w jednym spotkaniu 35 „oczek”.

W Denver na razie cudów nie zdziała, ale z Mudiayem mogą okazać się świetnym duetem-podwaliną pod budowę silnej drużyny. Przy dobrym trenerze, jakim jest Mike Malone, nabierze ogłady i stopniowo stawać się będzie coraz lepszym zawodnikiem. Ściągnięcie go do drużyny powinno się „Bryłkom” opłacić.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. Wikimedia Commons

Filip Put będzie grał w Asseco

PLK | 28.06.2016 15:04

23-letni wysoki skrzydłowy uzgodnił kontrakt z klubem z Gdyni. Jego podpisanie ma nastąpić niebawem.

Bet365 - najlepsze kursy na Polska - Portugalia >>

Filip Put pochodzi z Tarnowa, ale przez kilka lat grał w Trójmieście - w Treflu oraz GTK Gdynia. Ostatnie trzy sezony spędził w pierwszoligowym Zniczu Basket Pruszków - w minionych rozgrywkach zdobywał średnio po 10.2 punktu oraz 4.7 zbiórki.

Znany z efektownych wsadów zawodnik, w lecie 2015 roku wygrał polskie eliminacje indywidualnych zawodów Red Bull King of the Rock i pojechał na światowy finał do Stambułu. Tam wygrał dwa mecze, odpadł ostatecznie w trzeciej rundzie.

Put mierzy 201 cm wzrostu i może też grać jako niski skrzydłowy. W Asseco, którego trenerem będzie Przemysław Frasunkiewicz, dołączy do zakontraktowanych Filipa Matczaka, Przemysława Żołnierewicza, Piotra Szczotki i Krzysztofa Szubargi oraz grupy młodszych koszykarzy, którzy ostatnio grywali głównie w rezerwach.

Wiadomo, że na rynku transferowym Asseco będzie poszukiwało jeszcze kilku graczy, szczególnie wysokich pod kosz.

Bet365 - najlepsze kursy na Polska - Portugalia >>
 

Paweł Kikowski pozostaje w Wilkach Morskich

PLK | 28.06.2016 14:11

Doświadczony polski strzelec, który doskonale odnalazł się w Szczecinie, porozumiał się w sprawie przedłużenia kontraktu z zespołem King Wilki Morskie. Kontrakt powinien zostać podpisany w najbliższym czasie.

Bet365 - najlepsze kursy na Polska - Portugalia >>

Paweł Kikowski (30 lat) był jednym z tych zawodników, którzy świetne odnaleźli się w taktyce trenera Marka Łukomskiego. W Szczecinie zagrał swój najlepszy ekstraklasowy sezon w karierze – wychodząc zazwyczaj z ławki, średnio na mecz notował 14.3 pkt., 2.5 zbiórki oraz 2.4 asysty. Trafiał z gry na dobrej skuteczności 47.5%, w tym 41.6% z dystansu.

Odrodzenie zawodnika zaowocowało m.in. powołaniem do szerokiej reprezentacji Polski przed zbliżającymi się eliminacjami do kolejnego Eurobasketu. Sezon Kikowskiego w Wilkach Morskich był na tyle dobry, że zainteresowanie przechwyceniem gracza wyrażało przynajmniej kilka zespołów, ale ten ostatecznie wybrał jednak opcję przedłużenia kontraktu w Szczecinie.

Wilki po utracie dwóch ważnych, polskich zawodników (Paweł Leończyk i Łukasz Majewski) muszą się jeszcze rozglądać za graczami z naszym paszportem. W drużynie zostają na pewno Michał Nowakowski, Jakub Garbacz, Norbert Kulon i – jak wszystko wskazuje – Paweł Kikowski. Wciąż potrzeba jeszcze minimum 2

Bet365 - najlepsze kursy na Polska - Portugalia >>

Fot. A. Romański, plk.pl

Naszym zdaniem

Anwil nie chce być jak Rosa

PLK | 28.06.2016 11:19

Klub z Włocławka zrezygnował z próby zagrania w europejskich pucharach, uzasadniając do powodami ekonomicznymi. Chwilę później poinformował, że firma Anwil zwiększy wsparcie dla drużyny.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Przede wszystkim taka decyzja to spora szkoda, nie tylko dla samego Anwilu. Byłoby to wydarzenie sportowe i marketingowe dla Włocławka, ale również reszty ligi, ponieważ jest to jedna z drużyn, które budzą większe emocje kibiców w całym kraju. Najprawdopodobniej zostaniemy więc przy jedynie dwóch naszych reprezentantach na arenie międzynarodowej, co tylko przypomina nam miejsce, w którym znalazła się polska koszykówka.

Finansowe uzasadnienie takiej decyzji należy rozumieć. Anwil to klub, który dopiero staje na nogi i wychodzi z zadłużenia po poprzednich sezonach. Jeśli faktycznie jest za biedny, nie ma co szarżować i narażać się na kolejny kłopoty.

Pamiętajmy jednak, że występów w pucharach nie można wyłącznie przeliczać na efekty finansowe. Przykład Rosy Radom pokazuje, że zaangażowanie się w rywalizację z rywalami innymi i silniejszymi niż krajowi, może dać także zauważalne efekty sportowe. Anwil bardzo boleśnie przekonał się o tym w playoff, zaliczając klęską w dobrze zaczętym półfinale z ogranymi w pucharach radomianami.

Czy Anwil będzie miał do dyspozycji w tym sezonie mniejszy budżet niż Rosa w poprzednim? Zaryzykujemy tezę, że nie.

Oczywiście, klub ma święte prawo zdecydować się na inwestycję raczej w kontrakty zawodników (niekoniecznie tanich) niż europejskie wojaże. I Anwil wybrał właśnie wzmocnienie kadry, by walczyć w lidze kosztem pucharów. Sami jesteśmy ciekawi, która koncepcja okaże się skuteczniejsza – przekonamy się na koniec sezonu.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. A. Romański, plk.pl

Video

  • PLK: Top 10 15. tygodnia
  • Top 10 PLK - 6-12.01
  • PLK: Top 10 11. kolejki

Justin Timberlake przekona Mike'a Conley'a?

NBA | 28.06.2016 09:39

Grizzlies robią wszystko, by ich rozgrywający pozostał w zespole. Specjalnie dla niego nagrali krótki filmik z udziałem gwiazdy.

Nagranie zatytułowane "Nasz Dyrygent" trwa niespełna trzy minuty. Rozpoczyna je Justin Timberlake, piosenkarz urodzony i wychowany w Memphis, od kilku lat mniejszościowy właściciel klubu. - Mike, to dla ciebie, od nas wszystkich, z całego serca - mówi Timberlake na początku filmiku.

A potem wypowiadają się w nim koledzy Conley’a z zespołu - Zach Randolph, Marc Gasol i Tony Allen opowiadają, jak dobrym kolegą i partnerem na boisku jest ich rozgrywający. - Moim marzeniem jest zdobyć mistrzostwo w Memphis razem z nim - mówi Gasol.

Mike Conley od 1 lipca będzie wolnym agentem, będzie liczył na maksymalny kontrakt. Najwięcej pieniędzy mogą zaoferować mu Grizzlies, ale 29-letnim rozgrywającym zainteresowani są także Spurs, Mavericks, a do gry mogą włączyć się Bulls po tym, jak odszedł Derrick Rose.

Bet365 - czy Polska ogra Portugalię? >>

Fot. NBA.com/Grizzlies
 

Chińczyk kupił udziały w Timberwolves

NBA | 28.06.2016 07:53

Lizhang Jiang będzie pierwszym w historii współwłaścicielem klubu NBA z Państwa Środka.

Bet365 - czy Polska ogra Portugalię? >>

Lizhang Jiang, 35-letni biznesmen z Szanghaju, założyciel marketingowej firmy Double-Edge Sports, współpracował w NBA w Chinach, gdzie liga mocno się promuje, a teraz stał się współwłaścicielem Timberwolves - jak podał ESPN: kupił 5 procent udziałów.

Kwoty transakcji nie podano, ale ESPN podaje, że klub z Minnesoty wyceniany jest na około miliard dolarów. To oznacza, że Jiang kupił udziały za 50 milionów. Chińczyk nabył także 5 procent udziałów w Minnesota Lynx grających w WNBA.

Większościowym właścicielem Timberwolves pozostaje Glen Taylor, który regularnie ogłasza, że zamierza sprzedać część klubu - rok temu mówiło się nawet o 30 procentach udziałów, które miał przejąć Steve Kaplan, mniejszościowy właściciel Memphis Grizzlies. Transakcja jednak upadła.

Jiang zrobił dobry interes, Timberwolves mają młody skład z efektownie grającymi koszykarzami, wartość klubu powinna w najbliższych latach rosnąć. Chiński biznesmen zaczyna być aktywny w sporcie poza granicami swojego kraju - niedawno kupił piłkarski klub z Hiszpanii, Granada CF.

Bet365: Polska - Portugalia: dogrywka, a może karne? >>
 

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Siarka Tarnobrzeg
Trefl Sopot
06.03 92
81
Wilki Morskie Szczecin
Start Lublin
06.03 121
70
Śląsk Wrocław
Anwil Włocławek
06.03 69
86
Energa Czarni Słupsk
Polfarmex Kutno
05.03 87
84
Polpharma Starogard Gd.
Polski Cukier Toruń
05.03 74
73
AZS Koszalin
Rosa Radom
05.03 79
85
Rosa Radom
Asseco Gdynia
29.02 87
80
Polfarmex Kutno
PGE Turów Zgorzelec
28.02 84
69
BM Slam Stal Ostrów Wlkp.
MKS Dąbrowa Górn.
28.02 87
68
Stelmet Zielona Góra
Siarka Tarnobrzeg
27.02 101
78
Detroit Pistons
New Orleans Pelicans
21.02 106
111
Oklahoma City Thunder
Cleveland Cavaliers
21.02 92
115
Denver Nuggets
Boston Celtics
21.02 101
121
Phoenix Suns
San Antonio Spurs
21.02 111
118
Brooklyn Nets
Charlotte Hornets
21.02 96
104
Orlando Magic
Indiana Pacers
21.02 102
105
Toronto Raptors
Memphis Grizzlies
21.02 98
85
Dallas Mavericks
Philadelphia 76ers
21.02 129
103
Chicago Bulls
Los Angeles Lakers
21.02 126
115
Portland Trail Blazers
Utah Jazz
21.02 115
111
Lokomotiw Kubań Krasnodar
Darussafaka Stambuł
12.02 82
58
Panathinaikos Ateny
Efes Stambuł
12.02 83
78
CSKA Moskwa
Olympiakos Pireus
12.02 92
85
FC Barcelona
Żalgiris Kowno
12.02 92
86
Crvena Zvezda Telekom Belgrad
Cedevita Zagrzeb
11.02 94
74
Fenerbahce Stambuł
Unicaja Malaga
11.02 80
59
BK Chimki
Real Madryt
11.02 82
93
Laboral Kutxa Vitoria
Brose Baskets Bamberg
11.02 90
64
Efes Stambuł
Fenerbahce Stambuł
05.02 73
77
Żalgiris Kowno
CSKA Moskwa
05.02 54
94
Znicz Pruszków
Sokół Łańcut
05.03 72
68
GKS Tychy
ACK UTH Rosa Radom
05.03 102
84
AZS Mickiewicz Katowice
Pogoń Prudnik
05.03 82
77
Spójnia Stargard Szcz.
SKK Siedlce
05.03 81
76
Miasto Szkła Krosno
Noteć Inowrocław
05.03 112
82
Biofarm Basket Poznań
Doral Nysa Kłodzko
05.03 44
51
Śląsk II Wrocław
GTK Gliwice
05.03 64
69
Legia Warszawa
Astoria Bydgoszcz
04.03 109
73
Noteć Inowrocław
Śląsk II Wrocław
02.03 62
68
Astoria Bydgoszcz
Biofarm Basket Poznań
02.03 68
76
Trefl II Sopot
Politechnika Gdańska
06.03 94
73
SMS Władysławowo
Kotwica 50 Kołobrzeg
06.03 59
121
BC Obra Kościan
Asseco II Gdynia
06.03 73
96
TKM Włocławek
AZS UMK Consus PBDI Toruń
06.03 65
73
Itago Gdynia
Domino Inowrocław
06.03 63
76
KK Warszawa
Polonia Warszawa
06.03 70
41
Start II Lublin
Księżak Łowicz
06.03 77
76
Rosa III Radom
Stal St. Wola
06.03 60
69
MCS Daniel Gimbaskets 2 Przemyśl
Tur Bielsk Podlaski
06.03 87
71
Pogoń Ruda Śl.
Alba Chorzów
06.03 71
79
Basket Gdynia
Pszczółka AZS Lublin
26.10 71
75
Wisła Can-Pack Kraków
Ślęza Wrocław
26.10 83
64
Artego Bydgoszcz
MKS Konin
25.10 103
62
MKK Siedlce
Energa Toruń
25.10 65
86
KK ROW
Widzew Łódź
25.10 75
53
CCC Polkowice
AZS Gorzów Wlkp.
25.10 69
67
KK ROW
Basket Gdynia
16.10 62
59
Ślęza Wrocław
CCC Polkowice
05.10 54
63
Wisła Can-Pack Kraków
Basket Gdynia
04.10 96
37
Widzew Łódź
MKK Siedlce
04.10 56
75

REKLAMA

80. urodziny Andrzeja Pstrokońskiego - gwiazdy polskiej koszykówki

PLK | 28.06.2016 07:22

„Pstroka” był uczestnikiem i bohaterem najistotniejszych wydarzeń i największych sukcesów polskiego kosza. 28 czerwca kończy 80 lat. Sto lat Panie Andrzeju!

W reprezentacji grał w latach 1956-66. Pięciokrotnie występował w mistrzostwach Europy, zdobywając dwa medale: srebrny w 1963 roku we Wrocławiu i brązowy dwa lata później w Moskwie. Uczestniczył w dwóch igrzyskach olimpijskich (Rzym 1960, Tokio 1964).

Jest też wyjątkową postacią w Legii Warszawa. Jako jedyny sięgnął z „Zielonymi Kanonierami” po wszystkie siedem mistrzowskich tytułów (1956-57, 1960-61, 1963, 1966, 1969). Z klubem z Łazienkowskiej związał się na całe życie - od nastolatka po emeryta.

Przydomek Pstrokońskiego, „Dziecko Warszawy”, powstał podczas meczów ze Seattle Buchan’s Bakers Club, czołowym amatorskim zespołem USA, z którym reprezentacja Polski spotkała się 23 i 24 września 1956 na Stadionie Dziesięciolecia. „Piekarze” wygrali obydwa mecze - 57:44 i 59:53. Stawiający pierwsze kroki w reprezentacji Pstrokoński wystąpił w tym drugim spotkaniu, i to w pierwszej piątce. Zdobył 13 punktów.

Cztery razy przyszło mu rywalizować w barwach Legii z Realem Madryt w Pucharze Europy. W 1962 roku „Zieloni Kanonierzy” sensacyjnie wygrali w Warszawie 73:62 (Pstrokoński zdobył 20 pkt), by przegrać w rewanżu 71:100. Dwa lata później dwukrotnie lepszy był mistrz Hiszpanii: 102:90 w Warszawie i 92:86 u siebie. W obydwu meczach Pstrokoński był najlepszym strzelcem zespołu – 23 i 18 pkt.

Rok 1964 dla czołowych polskich koszykarzy był bardzo bogaty w prestiżowe konfrontacje międzynarodowe. 17 kwietnia reprezentacja odniosła swoje pierwsze zwycięstwo nad Amerykanami. Pokonała w Łodzi przygotowującą się do igrzysk w Tokio reprezentację światowej potęgi 82:73. „Pstroka” oczywiście w tym meczu grał.

Natomiast na początku maja zespołowi Legii przyszło zmierzyć się z drużyną All Stars NBA, z Billem Russellem, Bobem Cousym, Oscarem Robertsonem, K.C. Jonesem i innymi gwiazdorami. W warszawskiej Hali Gwardii „Wojskowi” przegrali tylko 76:96, Pstrokoński był trzecim strzelcem zespołu – zdobył 11 pkt.

Przeciwko Realowi Madryt zagrał w tamtym sezonie jeszcze raz – w reprezentacji Europy, razem z klubowym kolegą Januszem Wichowskim, z okazji jubileuszu hiszpańskiego klubu. 17 maja reprezentacja Starego Kontynentu wygrała z Realem 91:87, a legioniści należeli do wyróżniających się zawodników zespołu.

Jeszcze będąc zawodnikiem, w wieku 32 lat, Pstrokoński został trenerem reprezentacji Polski kobiet i zdobył z nią brązowy medal mistrzostw Europy. Tego jeszcze w koszykówce nie było, żeby aktywny zawodnik zdobył medal jako trener.

Przestał grać po sezonie 1968/69. W ostatnim meczu tych rozgrywek z Wybrzeżem w Gdańsku, rzutem niemal z połowy boiska, zapewnił Legii zwycięstwo 79:77 i siódmy mistrzowski tytuł.

Po zakończeniu kariery zawodniczej Pstrokoński został w klubie. W kolejnych latach, aż do przejścia na emeryturę w 1982 roku, pełnił coraz wyższe funkcje – od kierownika sekcji i trenera (był także szkoleniowcem kadry mężczyzn) aż do zastępcy szefa klubu, odpowiedzialnego za cały sport w Legii. Od 1981 do 1991 roku był prezesem Warszawskiego Okręgowego Związku Koszykówki.

Panie Andrzeju, z okazji urodzin życzymy 100 lat, a w tym okresie sukcesów reprezentacji i Legii, nawiązujących choć w części do pańskich osiągnięć!

Bet365 - czy Polska ogra Portugalię? >>

Fot. Facebook.com
 

Taj Gibson też? Bulls się rozpadają…

NBA | 27.06.2016 20:45

Oddali już Derricka Rose’a, zaraz stracą Joakima Noah i chcą handlować Tajem Gibsonem. W sezonie 2016/17 zobaczymy zupełnie innych Chicago Bulls.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Sprowadzenie do Chicago Robina Lopeza najwyraźniej powiększyło Garowi Formanowi, generalnemu menadżerowi Bulls, jego strefę komfortu. Dziennik Chicago Sun-Times pisze o staraniach, jakie kierownictwo klubu podjęło na rynku transferowym względem Taja Gibsona. Miało już ponoć rozmawiać z kilkoma zespołami na temat ewentualnej wymiany z udziałem tego skrzydłowego. Wygląda na to, że jego dni w United Center są już policzone.

W amerykańskich mediach pojawiają się opinie, że pozbycie się Gibsona teoretycznie ma dla „Byków” sens. Większość z tych głosów zakłada jednak, że jest to dobre rozwiązanie w momencie, gdy w drużynie pozostanie jeden z dwójki Joakim Noah – Pau Gasol. Problem w tym, że ten pierwszy już oświadczył, że zabiera swoje talenty do innej organizacji. Drugi natomiast ma już 35 lat i chcąc spróbować zagrać o trzeci tytuł mistrzowski, najprawdopodobniej nie będzie już skory do udziału w jakiejkolwiek przebudowie, a na takową właśnie się w Chicago zanosi.

Pozbycie się Gibsona ma również umożliwić zwiększenie minut dla Nikoli Miroticia i Bobby’ego Portisa, co jest ponoć na rękę trenerowi Fredowi Hoibergowi. Umowa 31-letniego Gibsona powinna być atrakcyjna dla innych klubów. Obowiązywać będzie jeszcze tylko rok, a opiewa na niecałe 9 mln dolarów, co przy wzrastającym aż do 94 mln salary cap jest dobrą ceną jak za solidnego zmiennika na pozycję nr 4. Znaleźć więc na nią chętnych nie będzie Formanowi trudno, ale też w zamian raczej nie ma co liczyć na zbyt wiele. No, chyba że dogada się z naiwnymi typu Orlando Magic.

W Chicago nie ma więc już Rose’a. Wraz z nim odszedł Justin Holiday. Zaraz, jeśli wierzyć jego słowom, walizki spakuje także Noah. W drafcie Bulls wybrali Denzela Valentine’a, kolejnego gracza, o którego kolana trzeba będzie się modlić. Teraz chcą oddać Gibsona. Rzekomo badali też rynek pod kątem chętnych na Jimmy’ego Butlera, choć później zapewniali, że ten nigdy tak naprawdę nie był „na sprzedaż”.

Po rozczarowujących rozgrywkach 2015/16 ewidentnie chcą nieco przewietrzyć szatnię i o ile oddanie Rose’a było ciekawym posunięciem, to całemu temu procesowi towarzyszy spore zamieszanie, które ostatecznie odstraszyć może także wolego agenta Gasola. Kiedyś, za czasów Toma Thibodeau, ludzie chcieli grać w Chicago. Dziś wygląda na to, że chcą stamtąd uciekać.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. Wikimedia Commons

PLK: Wreszcie czas młodych polskich trenerów!

PLK | 27.06.2016 17:32

Skończyła się karuzela wiecznie tych samych nazwisk i nie wszyscy już oglądają sie tylko na Bałkany. Kluby wreszcie zaczeły sięgać po obiecujących trenerów z Polski

Bet365 - czy Polska ogra Portugalię? >>

Dariusz Szczubiał, Eugeniusz Kijewski, Jerzy Chudeusz, Mariusz Karol - to tylko pierwsze z brzegu przykłady szkoleniowców, którzy prowadzili czołowe polskie zespoły na przełomie wieków. Kluby zmieniali często, przez wiele lat byli w grze, ale już od dłuższego czasu nie przepracowali pełnego sezonu w poważnym klubie. 

Po epoce mody na nieznanych trenerów z Bałkanów, w PLK pojawia się nowy trend. Coraz więcej klubów stawia na trenerów, często jeszcze do niedawna koszykarzy, urodzonych w drugiej połowie lat 70., a nawet na początku 80.

Z jednej strony zmiana pokoleniowa jest naturalna, z drugiej w PLK nie było ostatnio wielu weteranów - w NBA pracują np. 67-letni Gregg Popovich, 61-letni Alvin Gentry czy 56-letni Stan Van Gundy, w Polsce najstarszy był Zbigniew Pyszniak (58 lat), ponad 50 lat mają także Zoran Sretenović, Zoran Martić i Jarosław Krysiewicz.

Średnia wieku 17 trenerów, którzy kończyli poprzedni sezon, to 42,8 lat. Obniżali ją oczywiście Polacy, którzy mieli świadomość tymczasowej pracy - 25-letni Kamil Sadowski oraz 36-letni Michał Sikora. Ale w lidze pracowali też przecież 36-letni Marek Łukomski, 41-letni Piotr Ignatowicz czy doświadczony stażem, ale wciąż tylko 42-letni Wojciech Kamiński. Z obcokrajowców mieliśmy też 38-letnich Emila Rajkovicia i Tane Spaseva, 39 lat ma Donaldas Kairys. 

Teraz trenerem będzie 37-letni obecnie Przemysław Frasunkiewicz. Za nim niebawem pójdą ci, z którymi grał na boiskach PLK - 39-letni Radosław Hyży, który już przez krótki czas prowadził Śląsk, czy 36-letni Rafał Frank, który jako asystent pomaga kolejnym trenerom Czarnych. A w gronie kandydatów na nowego trenera Stelmetu jest podobno 31-letni Artur Gronek, także dotychczasowy asystent.

Bet365 - czy Polska ogra Portugalię? >>

Fot. A. Romański, plk.pl

„Franz” i wielka zagadka Asseco

PLK | 27.06.2016 11:58

Trener-debiutant, skład słabszy niż poprzednio, otwarta liga, z której spadną trzy zespoły. Przemysław Frasunkiewicz prowadzenie Asseco zaczyna w trudnym momencie.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Za promocję Frasunkiewicza do nowej roli należą się brawa i Asseco Gdynia, które nie bało się odważnej decyzji, i samemu „Franzowi”. Sam zawonik nie tylko wielokrotnie mówił, że chce być trenerem, ale w zgodnej opinii obserwatorów, ma ku temu predyspozycje. Z drugiej strony nie można wykluczyć decyzji na podstawie tzw. wariantu oszczędnościowego. „Stawiamy na swoich”, „drużynę obejmie dotychczasowy asystent” - te hasła równie często dotyczą wizji budowania klubu, co także zwyczajnego braku pieniędzy.

O tym, jakim trenerem jest Przemysław Frasunkiewicz - spokojnym czy porywczym, nauczycielem, czy zwycięzcą, kontynuatorem czy rewolucjonistą, wreszcie: dobrym czy złym? - dopiero się dowiemy, w tej chwili to wielka zagadka. Podobnie zresztą jak przyszłoroczne Asseco, które będzie prowadził.

Na razie zanosi się na to, że gdyński zespół będzie słabszy niż ostatnio. Już wiadomo, że szóstki najlepszych strzelców drużyny z poprzedniego sezonu, zabraknie czterech graczy - Anthony’ego Hickeya, Sebastiana Kowalczyka, Jakuba Parzeńskiego i właśnie Frasunkiewicza, który zostając trenerem, kończy bogatą sportową karierę.

Nie są to oczywiście ludzie nie do zastąpienia, ale na razie Asseco pozyskało jednak tylko Krzysztofa Szubargę, który po kilkunastu miesiącach przerwy też jest znakiem zapytania. Opieszałość transferowa w porównaniu do innych klubów potwierdza środowiskowe plotki - kondycja finansowa klubu się pogarsza.

Ważne kontrakty mają wyróżniający się w lidze Filip Matczak oraz Przemysław Żołnierewicz, który wykonał w minionym sezonie duży skok. I choć gdynianie wykonają jeszcze jakieś transfery, to na razie wiadomo jedynie, że w zespole w większym stopniu mają być obecni jeszcze mistrzowie Polski do lat 20 - Bartosz Jankowski, Łukasz Frąckiewicz, Mariusz Konopatzki czy Michał Kołodziej.

Na dodatek z ligi spadają w najbliższym sezonie trzy drużyny i w drugiej połówce tabeli może być nerwowo. Dawno nie oglądana w PLK walka o utrzymanie wyzwoli dodatkowe emocje, a Asseco będzie miało na ławce trenera-zagadkę - pod każdym względem. Zaczyna się więc od skoku na głęboką wodę.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. A. Romański, plk.pl

Przemysław Frasunkiewicz nowym trenerem Asseco

PLK | 27.06.2016 10:32

Sensacja w Gdyni! Tane Spasev, dotychczasowy szkoleniowiec zespołu otrzymał propozycję z ligi rosyjskiej. Na jego następcę klub wybrał dotychczasowego zawodnika – 37-letniego Frasunkiewicza.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Gdyński Klub Koszykówki Arka SA informuje, iż od kolejnego sezonu trener Tane Spasev nie będzie już szkoleniowcem Asseco Gdynia. Spasev po bardzo dobrym sezonie w PLK otrzymał propozycję objęcia stanowiska asystenta pierwszego trenera w czołowym rosyjskim klubie koszykówki. (…) Kontynuując strategię promowania uzdolnionych polskich zawodników i trenerów Zarząd GKK Arka postanowił powołać na stanowisko pierwszego szkoleniowca naszego długoletniego skrzydłowego - Przemysława Frasunkiewicza.” – czytamy w oficjalnym oświadczeniu klubu.

O ile sama zmiana jest mocno niespodziewana – trener Tane Spasev był w lidze docenianym fachowcem – o tyle wybór samego Frasunkiewicza wcale nie jest sensacją. Gracz wielokrotnie powtarzał, że myśli o roli trenera i się do niej przygotowuje. Przed sezonem 2014/15 rozmawiał nawet wstępnie z Czarnymi Słupsk o rozpoczęciu tam pracy w charakterze trenera.

Asseco nie poinformowało, czy objęcie funkcji trenera przez „Franza” oznacza jednocześnie zakończenie kariery zawodniczej. Według naszych informacji, tak się jednak stanie, Przemysław Frasunkiewicz nie będzie łączył funkcji.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. A. Romański, plk.pl

Kevin Durant totalnie zignorował Wizards

NBA | 27.06.2016 10:01

A tyle było marzeń i podchodów – największa gwiazda wśród obecnych wolnych agentów, lider Oklahoma City Thunder nawet nie udaje, że ma ochotę na grę w Waszyngtonie.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Ewentualny powrót do Waszyngtonu dla Kevina Duranta (koszykarz pochodzi ze stolicy i tu się wychował) miał być mniej więcej tym, czym dla LeBrona Jamesa był powrót do Cleveland i stanu Ohio. Tak przynajmniej marzyli działacze i kibice Wizards., licząc, że wybitny strzelec u szczytu kariery (KD ma 27 lat) wreszcie zaprowadzi ich na szczyt.

Po ostatnim, bardzo nieudanym sezonie, zakończonym brakiem choćby awansu do playoff, „Czarodzieje” ściągnęli do drużyny trenera Scotta Brooksa, świetnie znającego Duranta z ich kilkuletniej współpracy w Oklahomie. Choć wielkich sukcesów nie odniósł, miał być kolejnym magnesem na ściągnięcie Kevina. Szykowali też wolne środki w budżecie, aby móc sobie pozwolić na zaoferwanie gwieździe maksymalnego kontraktu.

Stacja ESPN, powodująca się na źródła w Waszyngtonie, donosi jednak, że w Wizards raczej już stracono nadzieję. Złudzeń nie zostawił im sam Durant, nie umieszczając klubu na swojej liście miejsc, w których choćby kurtuazyjnie pojawi się porozmawiać o ewentualnej przyszłości. Oprócz Thunder (na dziś brzmią najbardziej prawdopodobnie) wybierze się raczej do czołowych sportowo drużyn ligi, jak Golden State Warriors czy San Antonio Spurs.

Wizards w tej sytuacji zostaną z trenerem Brooksem niczym Jan Himilsbach z jeżykiem angielskim. Już rozglądają się po rynku, szukając rozwiązań, które pozwolą wzmocnić drużynę na tyle, by wrócić do czołówki Wschodu. I z pewnością nie będą mieli problemu ze znalezieniem środków na maksymalny kontrakt dla Bradleya Beala. Ale o Durancie przestali już marzyć.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. Wikimedia Commons

Brandon Roy wraca do koszykówki

NBA | 27.06.2016 08:33

Były gwiazdor Portland Trail Blazers nie wytrzymał bez swojej ukochanej dyscypliny. Brandon Roy obejmie posadę trenera w Nathan Hale High School w swoim rodzinnym Seattle.

Bet365 - wygra Polska czy Portugalia? >>

Dla Brandona Roya jest to powrót do koszykówki w mieście, w którym się urodził i w którym dorastał, gdzie wcześniej sam reprezentował barwy Garfield High School, a później także Washington Huskies.

To pierwsza oficjalna posada szkoleniowca byłego liderego klubu z Oregonu. Od czasu przejścia na koszykarską emeryturę w 2013 roku nie udzielał się sportowo. W trakcie swojej krótkiej kariery w NBA miał szczególnego pecha do kontuzji, które przedwcześnie zmusiły go do zawieszenia butów na kołku.

Do NBA trafił w 2006 roku wybrany z 6. numerem draftu przez Minnesota Timberwolves, ale od raz odesłany został do Portland. Tam w barwach Blazers najpierw zdobył nagrodę dla najlepszego debiutanta, a potem w latach 2008-10 trzykrotnie wybierany był do Meczu Gwiazd.

W 2009 podpisał z Blazers 4-letni, maksymalny kontrakt (z opcją na 5. rok) i wtedy wszystko zaczęło się sypać. A właściwie pisząc wszystko, mamy oczywiście na myśli kolana zawodnika. Pierwszej kontuzji doznał w kwietniu 2010 roku. Potem zadziałał już efekt domina – kontuzja goniła kontuzję, operacja operację, aż w końcu przed obozem treningowym w 2011 roku, jako przyczynę podając stan obu kolan, Roy ogłosił zakończenie kariery. 

Próbował jeszcze wrócić. W lipcu 2012 roku podpisał kontrakt z Timberwolves, jednak po rozegraniu zaledwie pięciu spotkań musiał poddać się kolejnemu, tym razem już definitywnie kończącemu jego sportową karierę zabiegowi. Do dziś pozostaje jednym z lepszych przykładów tego, jak pasmo kontuzji wygrało z wyjątkowym talentem i ogromnym potencjałem.

Bet365 - wygra Polska czy Portugalia? >>

Fot. Wikimedia Commons

Jamal Crawford także wyląduje w Knicks?

NBA | 26.06.2016 21:20

Nowojorczycy się zbroją. Istnieją spore szanse, że na pozycję rzucającego obrońcy zatrudnią weterana z Clippers – obie strony są podobno zainteresowane takim transferem.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Stary, ale jary” to banalne powiedzonko idealnie pasuje do Jamala Crawforda. Choć wybitnie utalentowany ofensywnie gracz skończył już 36 lat, ale nie widać po nim upływu czasu. Na zakończenie sezonu został uhonorowany tytułem „NBA Sixth Man of the Year", już po raz trzeci w swojej karierze.

Jak podaje New York Daily News, nie tylko Knicks poszukują wartościowego uzupełnienia na pozycji numer dwa, ale również sam Crawford jest zainteresowany przejściem do drużyny z Nowego Jorku, ponieważ darzy to miasto szczególnym sentymentem. Grał tu już zresztą przez 4 lata, w sezonach 2004-08.

W ostatnim sezonie w barwach Clippers doświadczony gracz zaprezentował się na tyle dobrze, że ekipa z Los Angeles tez już głośno wyraziła chęć przedłużenia z nim kontraktu. Wchodził z ławki, ale spędzał na parkiecie niemal 27 minut, zdobywając średnio 14.2 pkt. ma mecz i trafiając na skuteczności 40.4% z gry. Jak widać, choć najbliższy sezon będzie już jego 18 spędzonym na parkietach NBA, na korzystne oferty nie może narzekać.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. Wikimedia Commons

Saso Filipovski razem z dobrym znajomym

PLK | 26.06.2016 14:33

Słoweński szkoleniowiec, odchodzący ze Stelmetu do ligi tureckiej, w nowym klubie ma pracować z Robertsem Stelmahersem, znanym m.in. z występów w… Zielonej Górze.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Kolejne źródła potwierdzają, że Saso Filipovski przechodzi do tureckiego Banvitu. Żegna się z Zieloną Górą, choć zanotował tu bardzo udany sezon w lidze i pucharach oraz miał popisany kontrakt jeszcze na następne rozgrywki. Jeszcze kilka tygodni temu, właściciel klubu Janusz Jasiński jego szanse pozostania na stanowisku oceniał na 90%.

Według doniesień serwisu Sportando, asystentem Filipovskiego w Banvicie ma zostać Roberts Stelmahers. Łotysz ma za sobą bogatą karierę zawodniczą, o której z pewnością pamiętają kibice w Polsce, a konkretnie właśnie w Zielonej Górze. Ceniony strzelec przez kilka miesięcy występował tam bowiem w sezonie 1998-99 w zespole, który nazywał się wówczas Dallas Zastal Zielona Góra. Rok później w Polsce reprezentował jeszcze barwy Zeptera Śląska Wrocław.

Na transferowej giełdzie brak jeszcze nazwisk ewentualnych następców Filipovskiego. Jego aktualni asystenci (Artur Gronek, Arkadiusz Miłoszewski) mogą być rozważani, ale z pewnością nie będą jedynymi kandydatami na stanowisko nowego trenera Stelmetu.

Bet365 - najlepsze kursy na Euro2016 >>

Fot. A. Romański, plk.pl

Najciekawsze tweety