Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

0

NBA Playoffs: Spurs polegli!

NBA | 24.04.2014 11:59

Seria San Antonio Spurs - Dallas Mavericks miała być dla tych pierwszych gładką przeprawą. Już pierwsze starcie dało sygnał kibicom "Ostróg" - Dallas nie powiedzieli w tym sezonie ostatniego słowa. W 2. meczu rozegranej minionej nocy Mavericks wspięli się na wyżyny swoich umiejętności, co przy nieco słabszej dyspozycji Parkera i "spółki" dało przyjezdnym zwycięstwo 113:92.

- Cieszymy się, ale nie możemy za bardzo celebrować tego momentu. Musimy nadal robić swoje - mówił tuż po spotkaniu jeden z bohaterów miejscowych Jose Calderon. Hiszpan w przeciwieństwie do pierwszego meczu spisał się zdecydowanie lepiej. Stanowił on spore zagrożenie dla swojego rywala vis a vis - Tony Parkera, który tym razem nie potrafił przedrzeć się przez obronę podkoszową Dallas. Bardzo solidną pracę pod koszem wykonali Samuel Dalemebert z Dirkiem Nowitzkiem, którzy tym razem odsunęli w cień bohaterów Spurs - Tima Duncana i Thiago Spilltera.

Niespodziewanym problemem gospodarzy były liczne straty. 24 popełnione błędy dały wielokrotnie gościom łatwe punkty zdobywana z kontrataku. Po raz kolejny niezłą zmianę na parkiecie dał Devin Harris notując m.in. 18 punktów.

Gra Spurs od początku nie układała się po myśli Gregga Popovicha. Najlepszy trener sezonu zasadniczego mógł mieć wiele uwag szczególnie do Dann'ego Greena i Kawhi Leonarda. Sporym zaskoczeniem pozytywnym dla Popovicha był za to dobra dyspozycja Manu Ginobiliego, który jako jedyny w środowy wieczór był motorem napędowym Spurs.

Dwa kolejne mecze rozgerane zostaną w Dallas. Pierwszy w sobotę.
 

San Antonio Spurs - Dallas Mavericks 92 : 113

(23:24, 28:32, 24:32, 17:25)

 

0

NBA Playoffs: Blazers znów wygrywają, Houston mamy problem

NBA | 24.04.2014 11:17

W drugim wyjazdowym meczu serii Portland Trail Blazers pokonali Houston Rockets 112:105 i w rywalizacji do czterech zwycięstw prowadzą już 2:0. Drużyna ze stanu Oregon znajduje się obecnie w wybornej sytuacji, gdyż dwa kolejne spotkania odbędą się na ich parkiecie.

Pojedynek Rockets i Blazers był prawdziwym starciem tytanów, cyborgów o niezwykłych umiejętnościach. Mecz tak samo jak miał dwie połowy, tak posiadał również dwa odrębne oblicza. Pierwsze to wyśmienita postawa gospodarzy. Rockets bardzo dobrze rozpoczęli, przenieśli środek ciężkości swojej ofensywy z Jamesa Hardena na barki Dwighta Howarda. Center Rakiet nie zawiódł. Hurtowo zdobywał punkty, grając przeciwko Robinowi Lopezowi atakował pole trzech sekund i tablicę z dziecinną łatwością. Howard już po pierwszej odsłonie zgromadził na swoim koncie 19 punktów, przy wspaniałej skuteczności z gry -8/9.

W drugiej kwarcie Howard nie zamierzał spuszczać z tonu i w wielkim stylu kontynuował ataki na defensywę Blazers. Wspólnie z Hardenem oraz Patrickiem Baverley’em odpowiadali za zdobywanie kolejnych punktów Rockets. Jednakże w połowie drugiej partii to Blazers doszli do głosu. Przebudził się LaMarcus Aldrdge, który rzucając 12 z ostatnich 17 punktów ekipy, doprowadził do remisu 53:53.

Kibice zgromadzeni w domowej hali Houston Rockets po zmianie stron obejrzeli diametralnie różne oblicze spotkania. Po przerwie to Blazers przejęli inicjatywę oraz zepchnęli gospodarzy do głębokiej defensywy. LaMarcus Aldridge w pełni rozwinął swoje skrzydła i był nie do zatrzymania. L.A. trafiał dosłownie wszystko, obojętnie z jakiej pozycji, nie zważając kto go kryje. Nieważne czy Aldridge’a krył Omer Asik lub Terrence Jones – lider Blazers umieszczał piłkę w koszu.

Przełomowym momentem spotkania był fragment czwartej kwarty, kiedy Blazers powiększyli swoją przewagę nad przeciwnikami z dwóch do aż ośmiu punków. W dwie minuty od 9:00 do 7:03 do końca meczu, goście za sprawą „trójek” Mo Williamsa i Dorella Wrighta oraz punktom Wesley’a Matthewsa odjechali Rockets, ustanawiając wynik na 91:83 dla Blazers. Rockets w późniejszych akacjach próbowali zmniejszać straty i zbliżali się do gości, lecz już nie zdołali wyjść na prowadzenie.

Ojcem zwycięstwa gości w drugim meczu z rzędu został LaMarcus Aldridge. Silny skrzydłowy Blazers przeciwko Rockets zaliczył kolejny imponujący występ rzucając 43 punkty (18-28 z gry) oraz notując 8 zbiórek, 3 bloki i 1 asystę. L.A. stał się pierwszym zawodnikiem od czasów Michaela Jordana (1997), który w dwóch pierwszych meczach swojej drużyny w playoffs zanotował łącznie ponad 80 punktów i więcej niż 15 zbiórek. LaMarcusie, czapki z głów!

Drugim najlepszym strzelcem Blazers był Damian Lillard, który we wczorajszym meczu cierpiał na brak skuteczności. Rozgrywający gości trafił tylko 3 z 14 rzutów z gry, w tym 2 z 7 prób zza łuku. Lillarda uratowała celność z linii rzutów osobistych, gdzie był niemal bezbłędny trafiając 10 z 12 rzutów. Ostatecznie Lillard zakończył mecz jako autor 18 punktów, 11 asyst i 8 zbiórek. W 41 minut gry popełnił tylko 3 straty, co z jego niewielkim stażem w fazie play-off jest bardzo dobrym wyczynem.

Ofensywę Rockets starał się napędzać Dwight Howard, który pod względem indywidualnym zaliczył wyśmienity występ. Center gospodarzy skończył z 32 punktami (13-22 z gry), 14 zbiórkami i 4 blokami. Po raz kolejny zawiódł James Harden, który trafiając jedynie 6 z 19 rzutów z gry, miał 18 punktów, 4 asysty i 3 zbiórki.

 

 

Na koniec porównanie mapy rzutów LaMarcusa Aldridge’a (lewa) oraz Jamesa Hardena (prawa). Pokazuje ona ich dokonania z pierwszych dwóch meczów serii:

 

Co warto zauważyć? Terry Stotts jest mistrzem w zatrzymywaniu i neutralizowaniu Jamesa Hardena. Blazers znaleźli spospób, aby wybić łatwą koszykówkę z jego głowy. Harden z trudem dostaje sie pod kosz (tylko 15 rzutów spod samej obręczy), a gdy to robi nie trafia nawet połowy swoich prób. Rzucający obrońca Rakiet nie radzi sobie również na dystansie, gdzie łącznie prezentuje celność 5/18.

Inaczej wygląda sytuacja LaMarcusa Aldridge'a. L.A. udowadnia swoją wartość, grając równo i wznosząc się na coraz wyższy poziom. Trafia spod samego kosza ze skutecznością ponad 70%, a także jest groźny z lewego półdystansu oraz bardzo rzadko, ale jednak, z dystansu. Jeśli Aldridge nie opuści znacząco swoich dokonań, poprowadzi w wielkim stylu Blazers do kolejnej rundy playoffs. Jedno jest pewne, będzie ciekawie!

Houston Rockets - Portland Trail Blazers 105 : 112

(31:23, 22:30, 24:30, 28:29)

 

0

Biografia LeBrona Jamesa z kodem rabatowym

NBA | 24.04.2014 09:33

30 kwietnia w księgarniach pojawi się jedyna biografia najlepszego koszykarza świata LeBrona Jamesa napisana przez polskiego dziennikarza i wspierana przez Miami Heat. PolskiKosz.pl jest jednym z patronów medialnych publikacji.

Zarobił 100 milionów dolarów, zanim zdążył oddać pierwszy rzut w NBA. Żadnemu debiutowi w historii sportu nie towarzyszyły tak wyśrubowane do maksimum oczekiwania. On jednak poradził sobie z tą prawie niemożliwą do udźwignięcia presją. Dziś ma na swoim koncie już dwa mistrzowskie pierścienie, poprawia kolejne rekordy nie do pobicia i należy do trójki najlepiej rozpoznawalnych sportowców świata. Ale jego droga na szczyt nie była usłana różami: dzieciństwo w slumsach, trudne lata w Cleveland, przegrane kluczowe mecze, zarzuty o „brak genu wygrywania” i nienawiść fanów po ogłoszeniu The Decision o przejściu do Miami.

Autorem publikacji jest Marcin Harasimowicz, od wielu lat akredytowany przy NBA polski żurnalista. W książce wykorzystał m.in. kilkadziesiąt wywiadów z samym LeBronem, z jego najbliższymi, przyjaciółmi, kolegami z parkietu i współpracownikami.

Książkę już można zamawiać na stronie www.wsqn.pl Chcesz zapłacić mniej? Skorzystaj z kodu rabatowego obniżającego cenę o 25%. W tym celu wpisz POLSKIKOSZ przy zakupie.

Dane książki:

Autor:  Marcin Harasimowicz
Wydawnictwo: SQN
Liczba stron: 304
Data wydania: 30 kwietnia 2014
ISBN: 978-83-7924-178-1
Cena: 39,90 zł (z VAT)

Wydawnictwo SQN powstało w połowie 2010 roku. Ideą, która przyświecała założycielom, jest publikowanie książek  „z pasją”. Dla jednych pasją jest piłka nożna, dla innych film, trzeci interesuje się sztuką współczesną, a jeszcze kolejny dobrą beletrystyką. Każdy jednak ma możliwość dzielić się swoją pasją właśnie poprzez książki. W oparciu o te założenia działa Sine Qua Non. Wśród pozycji, które ukazały się nakładem wydawnictwa, można znaleźć książki między innymi o tematyce sportowej i muzycznej, komiksy oraz fantastykę.

0

NBA Playoffs: Kolejne zwycięstwo Heat, James znowu najlepszy

NBA | 24.04.2014 07:58

Miami Heat wygrali drugie już spotkanie w serii ćwierćfinałowej i prowadzą z Bobcats już 2:0. Do zwycięstwa gospodarzy poprowadził nie kto inny, jak LeBron James, ocierając się o triple-double.

 

Spotkanie w AmericanAirlines Arena rozpoczęło się od mocnego uderzenia Heat, którzy po pierwszej kwarcie prowadzili już różnicą 10 punktów (29:19). Alowi Jeffersonowi znowu we znaki dał się uraz stopy, przez co dwukrotnie musiał opuszczać plac gry. Jednak nawet po jego powrocie na parkiet widać było, że złapał kontuzję.
Do przerwy gospodarze kontrolowali wynik, imponując rozegraniem piłki, i po drugiej części gry wciąż mieli przewagę wywalczoną na początku. Jednak w trzeciej kwarcie do głosu zaczęli dochodzić Cats, którzy przystąpili do zmniejszania strat. Największe szanse na wygraną mieli w ostatnich 12 minutach. Wtedy prowadzenie Heat stopniało do zaledwie kilku punktów, a na 12 sekund przed końcem za 3 trafił Kemba Walker, doprowadzając do wyniku 98:97 dla Heat. Po timeoucie mieli okazję do wyjścia na prowadzenie, jednak w kluczowej akcji piłkę przechwycił Dwyane Wade, po czym był faulowany. Z linii rzutów wolnych popularny Flash ustalił wynik na 101:97 na korzyść swojej drużyny.

Po raz kolejny swoje umiejętności podkreślił LeBron James, osiągając statystyki bliskie triple-double: 32 oczka, 6 zbiórek i 8 asyst. Należy pochwalić również Chrisa Bosha, autora 20 punktów. Wśród przegranych najlepiej spisał się Michael Kidd-Gilchrist - drugoroczniak z Charlotte rzucił 22 punkty i zebrał 10 piłek. Warto również wspomnieć o grającym z kontuzją Jeffersonie (18 punktów, 10 zbiórek, jednak na słabej skuteczności 9-23 z gry).

Miami Heat w serii ćwierćfinałowej prowadzą 2:0. Rywalizacja przenosi się do Charlotte, gdzie 26.04 drużyny zmierzą się w meczu nr 3.

Miami Heat - Charlotte Bobcats 101 : 97

(29:19, 28:28, 22:25, 22:25)

 

Naszym zdaniem

0

Euroliga: Maccabi w Final Four, Real i CSKA wrócą na piąty mecz

Euroliga | 23.04.2014 23:07

Dziś w Eurolidze ponownie górą gospodarze. Maccabi Tel Awiw dzięki wyśmienitej czwartej kwarcie i ostatecznemu zwycięstwu w meczu z Emporio Armani Mediolan przypieczętowało awans do Final Four. Olympiakosowi Pireus i Panathinaikosowi Ateny po dwóch wyjazdowych porażkach, odpowiednio z Realem Madryt i CSKA Moskwa, udało się doprowadzić do decydującego o awansie do mediolańskiego turnieju, piątego spotkania w serii.

Do połowy czwartej kwarty w Atenach toczyło się bardzo wyrównane spotkanie. Wtedy jednak gospodarze odskoczyli Rosjanom na dziewięć punktów przewagi i wydawało się, że piąte spotkanie w tej parze jest już pewne. Nic bardziej mylnego. Sonny Weems indywidualnymi akcjami zniwelował większość strat do rywala, a na dwie sekundy przed końcem czwartej odsłony, kiedy Panathinaikos prowadził 64:62, Witalij Fridzon trafił rzut rozpaczy pod presją dwóch obrońców i doprowadził do dogrywki. W dogrywce zarysowała się nieznaczna przewaga gości, jednak końcówka należała już do Greków, choć gdyby Weems nie spudłował rzutu wolnego na kilka sekund przed końcem dodatkowej części gry, to w Atenach kibice oglądaliby drugą dogrywkę. Jonas Maciulis zanotował dla gospodarzy 15 punktów, tyle samo "oczek" zdobył dla gości Vladimir Micov.
Stan rywalizacji: 2:2. Następny mecz w Moskwie, w niedzielę, 27 kwietnia.

Panathinaikos Ateny - CSKA Moskwa 73 : 72

(21:16, 16:22, 14:10, 13:16)


Keith Langford do końca trzeciej kwarty dzielił i rządził na parkiecie gospodarzy. Niestety w decydującej odsłonie spotkania zdecydowanie zabrakło wsparcia jego kolegów z drużyny i to Maccabi, które zaprezentowało bardziej zespołową koszykówkę, awansuje do Final Four. Alex Tyus i Ricky Hickman zanotowali dla Maccabi po 16 punktów. Devin Smith zdobył 13 "oczek", na swoim koncie zapisał też dziewięć zbiórek. Wspomniany wcześniej amerykański rozgrywający Emporio Armani, któremu wczoraj przyznano także turecki paszport, zdobył 28 punktów.
Stan rywalizacji: 3:1 dla Maccabi. Awans Maccabi.

Maccabi Electra Tel Awiw - EA7 Emporio Armani Mediolan 86 : 66

(19:21, 16:22, 19:13, 32:10)


Olympiakos Pireus rozpracował dziś grę zespołu ze stolicy Hiszpanii i zdominował przyjezdnych szczególnie w czwartej kwarcie. Obrońcy tytułu zdecydowanie lepiej poruszali się po obwodzie i pokonali Real jego własną bronią, czyli szybką wymianą piłki przez niskich zawodników, a w dodatku Bryant Dunston nie miał sobie równych pod koszem. Amerykanin znakomicie wykorzystywał podania od Vassilisa Spanoulisa i zdobył aż 13 punktów. Świetnie zastawiał też atakowaną tablicę, gdzie zanotował aż siedem zbiórek. Po stronie przyjezdnych bardzo dobre zawody rozegrał Rudy Fernandez, zdobywca 18 "oczek".
Stan rywalizacji: 2:2. Następny mecz w Madrycie, w niedzielę, 27 kwietnia.

Olympiakos Pireus - Real Madryt 71 : 62

(15:16, 22:14, 12:17, 22:15)

Video

  • Top 10 Top 16 Euroligi
  • Magazyn GP24 Basket
  • Magazyn GP24 Basket
0

NBA Playoffs: Raptors doprowadzają do remisu!

NBA | 23.04.2014 21:11

DeMar DeRozan i Paul Pierce zamienili się rolami w meczu numer 2, który był kluczowy dla losów całej serii. Wyjazd do Nowergo Jorku bez zwycięstwa byłby końcem posezonowej przygody dla ekipy z Kanady!

Dla skrzydłowego gospodarzy poprzedni mecz był koszmarem, dlatego teraz oczekiwania wobec niego były jeszcze większe. Zespół miał się otrząsnąć po premierowym meczu w Air Canada Centre i pokazać ponownie licznie zgromadzonej publiczności (w środku i na zewnątrz), że Game 1 był wypadkiem przy pracy.

1 kwarta:
Obydwie ekipy zaczynają tymi samymi piątkami. Nets od razu używają Johnsona pod koszem, a początkowy okres kwarty to problemy gospodarzy z celnością. Wszystko przez bardzo dobrą obronę podopiecznych trenera Kidda. Dzięki punktom JJa i KG Nets prowadzą 8-1. Bohater poprzedniego meczu – Pierce ma dwa faule na koncie. Na szczęście dla kibiców DeRozan już w pierwszej odsłonie zdobywa punkty z gry, które dają sygnał do ataku. Seria 10-0 jest przerwana przez Teletovicia, który trafia za 3. Ławka Nets utrzymuje gości w grze, po 12 minutach jest 21-19 (8pkt Valanciunasa)

2 kwarta:
Raptors czują się coraz pewniej wraz z początkiem 2 odsłony. Pierce ma spore problemy z umieszczeniem piłki w koszu (nawet z linii rzutów wolnych). Fenomenalnie gra Amir Johnson, który jest wszędzie! Atakuje tablice, zalicza potężny blok i dokłada punkty dla gospodarzy. Po 4 minutach pierwszy raz na parkiecie pojawia się Andrei Kirilenko, który nie grał w pierwszym meczu. Goście mają fatalną skuteczność z gry (32%), a przewaga Raptors wzrasta do 10 punktów. Młodszy zespół gospodarzy wykorzystuje swój atletyzm i zdecydowanie prowadzi w punktach z kontry. Wszystko się zmienia po kolejnych trafieniach Teletovicia z dystansu (11pkt). Kevin Garnett zostaje ukarany przewinieniem technicznym za dyskusje z sędziami. Dzięki dobrej końcówce kwarty przewaga gospodarzy wynosi tylko sześć oczek (45-39)

Tym razem to liderzy Nets mają problemy ze skutecznością. Pierce ma 1 punkt (0/3), a D-Will trafił dwa razy na dziewięć prób. Gospodarze królują pod tablicami (27-18), ale tak jak w Game 1 zbyt często gubią piłkę (11).

3 kwarta:
Druga połowa rozpoczyna się od spięcia między Kylem Lowry i KG. Goście są mocno zmobilizowani, zaliczają serię 8-0 (cztery punkty Livingstona) i doprowadzają do remisu. Wszystko przez bardzo dobrą obronę, która nie daje zaczerpnąć gospodarzom powietrza. Przy kolejnym remisie Johnson trafia z dystansu odzyskując prowadzenie dla Nets z samego początku meczu. Paul Pierce nadal nie potrafi trafić z gry, jednak może liczyć na Iso Joe, który zdobywa 10 ze swoich 14 oczek w trzeciej odsłonie meczu. Swoje punkty dokłada Deron Williams i Nets prowadzą 65-60. Dzięki heroicznej walce gospodarzy pod koniec kwarty udaje im się doprowadzić do stanu 66-64. Świetnie podwajany DeRozan nie błyszczał, a jego koledzy z zespołu rzucali w tej kwarcie marnie (28%), nie trafiając żadnego rzutu za 3 z sześciu prób.

4 kwarta:
Po kilku pierwszych akcjach DeMar DeRozan podrywa publiczność fantastycznym wsadem do kosza zmniejszając prowadzenie do jednego punktu. Para rezerwowych Patterson i Vasquez utrzymuje gospodarzy w grze. W odpowiednim momencie rozkręca się lider gospodarzy. Trafia kolejne rzuty, ale przy jednej z kolejnych akcji popełnia faul w ataku, który jest jego piątym wykroczeniem. Dwane Casey jest zmuszony posadzić go na ławce. Raptors nadal atakują obręcz, co prowadzi do rzutów wolnych (81-78). W trakcie jednej z przerw w grze DeRozan jest przyłapany na tym jak siedzi sam na końcu ławki i mobilizuje się na końcówkę! Wreszcie przełamuje się The Truth! Trafia swój pierwszy rzut z gry, od razu z faulem. Jednak ostatnie fragmenty należą do tych, którzy mieli decydować o wyniku gospodarzy. Kyle Lowry i DeRozan w krótkim odstępie czasu zdobywają 8 punktów i utrzymują przewagę dla Raptors. Na 20 sekund przed końcem jest 94-90 i Nets wzorowo egzekwują zagrywkę trenera po czasie. Po kolejnej przerwie błąd w obronie popełnia Williams co prowadzi do łatwego rzutu Johnsona. Seria czterech wolnych daje zwycięstwo graczom Toronto Raptors.

Key Facts:
Nets mieli sporo problemów pod tablicami (30-52), D-Will tym razem przestrzelił 10 rzutów, a dodatkowo Pierce nie istniał przez 25 minut spędzonych na parkiecie (2/11). Oprócz Kirilenki debiut (po stronie Raps) zaliczył Landry Fields, który wykonał ważną pracę w obronie, utrudniając życie Joe Johnsonowi w czwartej kwarcie jak tylko mógł. W Game 1 Raptors nie oddali ani jednego rzutu wolnego w czwartej kwarcie, tym razem dołożyli 11 takich punktów. DeRozan i Lowry rzucili 25 oczek (z 36) w ostatnich dwunastu minutach!

Po meczu powiedzieli:
DeRozan: „Chcemy pokazać wszystkim, że jeśli chcesz grać przeciwko Raptors to musisz wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności”, „Nadal uczę się tej gry, oglądam każde spotkanie po 2-3 razy i staram się wyciągnąć wnioski z błędów, które popełniam. Tak było teraz, starałem się być bardziej agresywny”.
Williams: „Nie wykonaliśmy dobrej roboty jeśli chodzi o walkę i zastawianie pod koszami. Dodatkowo pozwoliliśmy im rzucić 36 punktów ostatniej kwarcie, a przecież jesteśmy znani z tego, że potrafimy bardzo dobrze bronić. Nie robiliśmy tego w meczu numer 2”.

Co teraz?
Mecz numer trzy odbędzie się w nocy z piątku na sobotę w Nowym Jorku. To było szóste spotkanie pomiędzy tymi zespołami w sezonie i mamy remis 3-3, więc nie możemy mówić o przewadze jednej z drużyn. Widownia będzie pomagać ekipie z Brooklynu, ale podbudowani zwycięstwem Raptors będą szli za ciosem. Przed nami kolejne emocje!

Toronto Raptors - Brooklyn Nets 100 : 95

(21:19, 24:20, 19:27, 36:29)

 

0

PLK: Nadal nic nie jest jasne

PLK | 23.04.2014 19:31

Na kolejkę przed zakończeniem 2. etapu rozgrywek wciąż nie wiadomo, które drużyny zagrają w play-off Tauron Basket Ligi. Przed ostatną serią spotkań w najlepszej sytuacji jest zespół Asseco Gdynia. Wielokrotnym mistrzom Polski pozostanie tylko ogranie Stabillu Jezioro Tarnobrzeg. Bezpośredni pojedynek o awans zagrają za to zespoły AZS-u Koszalin i Śląska Wrocław.

Polpharma Starogard Gdański nie okazała się rywalem wymagającym dla AZS-u Koszalin. "Akademicy" występując w osłabieniu (brak Krzysztofa Szubargi) stosunkowo gładko ograli drużynę z Kociewia 93:69. Od początku dobrze w drużynie miejscowych czuł się LaceDarius Dunn, który dobrze rozumiał się z innym Amerykaninem - Jeff'em Robinsonem. Ten drugi ponownie okazał się najlepszym strzelcem "akademików" - notując 20 punktów.

AZS Koszalin - Polpharma Starogard Gdański 93 : 69

(16:9, 28:22, 19:17, 30:21)


WKS Śląsk Wrocław - Asseco Gdynia 75 : 73

(21:20, 21:11, 17:19, 16:23)


Kotwica Kołobrzeg - Stabill Jezioro Tarnobrzeg 78 : 90

(17:22, 21:25, 22:21, 18:22)

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Anwil Włocławek
PGE Turów Zgorzelec
24.04 69
94
Rosa Radom
Trefl Sopot
23.04 66
73
Energa Czarni Słupsk
Stelmet Zielona Góra
23.04 73
77
AZS Koszalin
Polpharma Starogard
23.04 93
69
Śląsk Wrocław
Asseco Gdynia
23.04 75
73
Kotwica Kołobrzeg
Jezioro Tarnobrzeg
23.04 78
90
Energa Czarni Słupsk
Anwil Włocławek
19.04 68
55
Stelmet Zielona Góra
Trefl Sopot
19.04 93
85
PGE Turów Zgorzelec
Rosa Radom
19.04 92
79
Kotwica Kołobrzeg
Asseco Gdynia
19.04 70
77
Atlanta Hawks
Indiana Pacers
24.04 98
85
Toronto Raptors
Brooklyn Nets
22.04 100
95
Indiana Pacers
Atlanta Hawks
22.04 101
85
Chicago Bulls
Washington Wizards
22.04 99
101
San Antonio Spurs
Dallas Mavericks
22.04 92
113
Houston Rockets
Portland Trail Blazers
22.04 105
112
Miami Heat
Charlotte Bobcats
22.04 101
97
Oklahoma City Thunder
Memphis Grizzlies
21.04 105
111
Los Angeles Clippers
Golden State Warriors
21.04 138
98
Miami Heat
Charlotte Bobcats
20.04 99
88
Olympiakos Pireus
Real Madryt
23.04 71
62
Maccabi Tel Awiw
Armani Mediolan
23.04 86
66
Panathinaikos Ateny
CSKA Moskwa
23.04 73
72
Panathinaikos Ateny
CSKA Moskwa
21.04 65
59
Maccabi Tel Awiw
Armani Mediolan
21.04 75
63
Olympiakos Pireus
Real Madryt
21.04 78
76
Galatasaray Stambuł
FC Barcelona
20.04 75
78
Armani Mediolan
Maccabi Tel Awiw
18.04 91
77
CSKA Moskwa
Panathinaikos Ateny
18.04 77
51
FC Barcelona
Galatasaray Stambuł
17.04 84
63
Sokół Łańcut
Polfarmex Kutno
13.04 60
64
Wilki Morskie Szczecin
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
13.04 74
94
MKS Dąbrowa Górn.
WKK Wrocław
13.04 72
75
MCKiS Jaworzno
Spójnia Stargard Szcz.
13.04 68
72
Wilki Morskie Szczecin
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
12.04 97
74
Sokół Łańcut
Polfarmex Kutno
12.04 68
94
MKS Dąbrowa Górn.
WKK Wrocław
12.04 84
81
Start Lublin
Polski Cukier SIDEn Toruń
12.04 67
63
AZS Poznań
Znicz Pruszków
12.04 72
62
Spójnia Stargard Szcz.
MCKiS Jaworzno
06.04 64
55
Noteć Inowrocław
Legia Warszawa
16.04 79
59
UMKS Kielce
SKK Siedlce
16.04 70
82
GTK Gliwice
GKS Tychy
16.04 68
75
Legia Warszawa
Noteć Inowrocław
13.04 73
59
GKS Tychy
GTK Gliwice
12.04 79
82
SKK Siedlce
UMKS Kielce
12.04 69
65
UMKS Kielce
Księżak Łowicz
09.04 72
57
Legia Warszawa
MKS Kalisz
09.04 84
59
GTK Gliwice
Pogoń Prudnik
09.04 62
55
MKS Skierniewice
SKK Siedlce
07.04 70
80
CCC Polkowice
Wisła Can-Pack Kraków
24.04 45
53
CCC Polkowice
Wisła Can-Pack Kraków
23.04 78
65
Energa Toruń
Artego Bydgoszcz
22.04 61
59
Wisła Can-Pack Kraków
CCC Polkowice
17.04 53
65
Wisła Can-Pack Kraków
CCC Polkowice
16.04 56
47
Artego Bydgoszcz
Energa Toruń
16.04 69
52
CCC Polkowice
Artego Bydgoszcz
12.04 59
52
Artego Bydgoszcz
CCC Polkowice
07.04 55
79
Energa Toruń
Wisła Can-Pack Kraków
06.04 48
61
Artego Bydgoszcz
CCC Polkowice
06.04 70
65

REKLAMA

0

TBLK: Winnicki zwolniony!

BLK | 24.04.2014 00:03

Z dniem 23 kwietnia Jacek Winnicki przestał pełnić funkcję pierwszego trenera zespołu CCC Polkowice. Jego obowiązki przejął dotychczasowy asystent, Krzysztof Szewczyk.

- Rozwiązaliśmy umowę o pracę z trenerem Jackiem Winnickim. W meczach, które pozostały nam do końca sezonu zespół CCC poprowadzi trener Krzysztof Szewczyk. Nie będziemy szerzej komentować powodów decyzji – stwierdził Krzysztof Korsak, prezes klubu.


 

0

TBLK: CCC bliżej złota

BLK | 23.04.2014 23:56

Dzięki świetnej trzeciej kwarcie, wygranej przez CCC Polkowice, aż 35:14 - mistrzynie Polski prowadzone przez Krzysztofa Szewczyka wyraźnie pokonały Wisłę Can-Pack Kraków 78:65 i rywalizacji do trzech zwycięstw prowadzą 2-1. Czwarty mecz ponownie rozegrany zostanie w Polkowicach.

CCC Polkowice - Wisła Can-Pack Kraków 78 : 65

(13:19, 11:8, 35:14, 19:24)

 

0

PLK: Czarni gorsi od mistrza

PLK | 23.04.2014 19:29

2. etap rozgrywek zmierza ku końcowi. W środę Stelmet Zielona Góra zgodnie z planem pokonał zespół Energi Czarnych Słuspk 77:73 - w meczu 9. kolejki. Najwięcej punktów dla drużyny mistrza Polski zdobył Łukasz Koszarek 12 punktów, ale to nie on był najważniejszym koszykarzem u Mihailo Uvalina. O wygranej zielonogórzan zadecydowała zespołowa gra.

Gospodarze bardzo dobrze weszli w to spotkanie i na początku wydawało się, że sprawią sensację. Z biegiem czasu mistrzowie Polski odrobili straty i przejęli inicjatywę. Na słupskim parkiecie bawił się Łukasz Koszarek, po którego fenomenalnych podaniach koszykarze Stelmetu. W drużynie Czarnych Panter dwoił się i troił Garrett Stutz, ale i on nie był w stanie zapewnić słupszczanom zwycięstwa.

Rosa Radom - Trefl Sopot 66 : 73

(23:18, 17:12, 16:28, 10:15)

Trwa fatalna passa Rosy Radom, która uległa tym razem zespołowi Trefla Sopot 66:73. Przyjezdni wykorzystali słabość miejscowych pod koszem. Znakomicie swoje warunki wykorzystał Paweł Leończyk, okazując się najlepszym strzelcem drużyny z Trójmiasta. Całkiem przyzwoicie wypadli również Milan Majstorović oraz Yemi Gadri-Nicholson.

Energa Czarni Słupsk - Stelmet Zielona Góra 73 : 77

(19:18, 15:19, 20:20, 19:20)

0

NBA Playoffs: Przełamanie Pacers

NBA | 23.04.2014 09:36

Pomimo początkowych problemów drużyna Indiana Pacers pokonała w drugim meczu zespół Atlanta Hawks, tym samym wyrównując stan rywalizacji. Kluczem do sukcesu gospodarzy w tym spotkaniu okazała się trzecia kwarta spotkania. 

Drugi pojedynek pomiędzy Indianą Pacers, a Atlantą Hawks mógł okazać się przełomowy dla całej rywalizacji. Ponieważ drugie zwycięstwo Jastrzębi w Indianapolis w kontekście przyszłych spotkań w Atlancie znacznie, by skomplikowało sprawy Pacers, którzy nadal są jednym z głównych faworytów do gry w finale Konferencji Wschodniej. Jednak jak się okazało drużynie Franka Vogela udało się uniknąć upokorzenia i nie bez problemów wygrać z Hawks.

W pierwszej połowie, a w szczególności w pierwszej kwarcie kibice zgromadzeni w hali Bankers Life Fieldhouse w Indianapolis przechodzili prawdziwe katusze. Ponieważ ponownie bardzo słabo mecz rozpoczęli ich sympatycy. Goście od samego początku kontrolowali przebieg meczu, stosując identyczną taktykę, co w pierwszym starciu. Ostatecznie pierwsza kwarta padła łupem Hawks, którzy wygrali ją 26:21. Lekka zmiana obrazu meczu nastąpiła w drugiej kwarcie, jednak pomimo to ekipa przyjezdna schodziła do szatni z 4 punktowym zapasem.   Przełom w spotkaniu nastąpił w trzeciej kwarcie, którą gospodarze wygrali 31:13. Pacers na tą cześć meczu wyszli niesamowicie zmobilizowani. Podopieczni trenera Vogela w znaczący sposób wzmocnili defensywę, a ich głównym ich atutem okazała się skuteczna obrona zawodników z piłką. Kolejne straty Hawks tylko napędzały ofensywną machinę Pacers. Świetnie swój zespół prowadził duet rozgrywających George Hill – C.J. Watson. Natomiast punkty Lance’a Stephensona spowodowały, że ponownie na prowadzeniu 61:59 byli Pacers. Pierwsza siła Konferencji Wschodniej w tej części meczu była wręcz nie do zatrzymania notując serial punktowy 25:2. Najlepszym zwieńczeniem dominacji Pacers była efektowna „trójka” równo z syreną Paul Georga, która dawała im prowadzenie 79:65 przed ostatnią decydująca kwartą.   W czwartej kwarcie Pacers dość widocznie zwolnili, jednak nadal dość pewnie kontrolowali sytuację na parkiecie. Ostatecznie dużo bardziej doświadczony oraz teoretycznie silniejszy zespół nie dał sobie wyrwać tak cennego zwycięstwa i udanie zrewanżował się Jastrzębią pokonując ich 101:85. Gospodarze w drugiej połowie całkowicie przejęli kontrolę nad spotkaniem, a główną ich siłą była dominacja w polu trzech sekund. Pacers widocznie wygrali zbiórkę (38-31), co pozwalało im na zdobycie, aż 40 punktów z pod kosza, przy 24 „oczkach” Hawks. Gracze w białych strojach również doskonale dzielili się piłką o czym świadczy aż 25 asyst, przy ledwie 13 przeciwnika.    Bohaterem zwycięstwa okazał się Paul George, który uzbierał na swoim koncie 27 punktów, 10 zbiórek, 6 asyst, 4 przechwyty oraz blok. Świetny impuls z ławki dał również Luis Scola. Argentyńczyk zdobył 20 punktów oraz miał 7 zbiórek, asystę i przechwyt. Bardzo dobrze zaprezentowali się również rozgrywający ekipy Pacers. George Hill legitymował się dorobkiem 15 punktów, 4 zbiórek i 2 asyst. Natomiast C.J. Watson 10 punktami, 5 zbiórkami, 2 asystami oraz 2 przechwytami.   W przegranym zespole najlepiej punktował silny skrzydłowy – Paul Millsap autor 19 punktów, 4 zbiórek, asysty, przechwytu i bloki. Znacznie gorzej niż w poprzednim meczu zaprezentował się Jeff Teague, który tym razem miał w swoim dorobku 14 punktów, 5 zbiórek, 4 asysty, 2 przechwyty i blok.   Na pomeczowej konferencji Frank Vogel szkoleniowiec Indiany Pacers przyznał, że: „Kluczem do sukcesu byli rezerwowi. Luis Scola, który był dziś w znakomitej dyspozycji oraz Ian Mahinmi, który nie zdobył punktów z gry, ale wykonał kawał dobrej roboty w obronie. Świetnie również wspólnie na parkiecie współpracowali C.J. Watson oraz George Hill, którzy przyśpieszyli grę zespołu, co pozwalało na oddawanie celnych rzutów”.    Następne stracie Pacers i Hawks w Atlancie w nocy z czwartku na piątek o godzinie 1.00.      

 

Indiana Pacers - Atlanta Hawks 101 : 85

(21:26, 27:26, 31:13, 22:20)

0

NBA Playoffs: Skuteczna pogoń Gortata i Wizards! 2-0 w serii (wideo)

NBA | 23.04.2014 05:18

Marcin Gortat i Washington Wizards prowadzą 2-0 w 1. rundzie NBA Playoffs. Jeszcze przed rozpoczęciem drugiego spotkania Joakim Noah odebrał statuetkę dla najlepszego obrońcy sezonu z rąk samego Dikembe Mutombo i pewne było, ze Bulls zrobią wszystko, aby ten wieczór nalezał do nich. Końcowy sukces był bliski, jednak na własne zyczenie Chicago jest po dzisiejszym spotkaniu w bardzo złej sytuacji.

Po bardzo niemrawym początku i wyraźnie przegranej pierwszej kwarcie, Bulls robili wszystko by doprowadzić do wyrównania stanu serii. Najpierw skuteczna pogoń, później systematyczne zwiększanie prowadzenia ( w połowie czwartej kwarty nawet 10 punktowe prowadzenie 87-77 ). Niestety przestój w końcówce osatniej kwarty i przez pierwsze 3 minuty dogrywki spowodował, ze to goście z Waszyngtonu odnieśli drugie kolejne zwycięstwo 101-99 i są przed dwoma kolejnymi grami na własnym terenie w komfortowej sytuacji. Bohaterami Wizards i autorami sukcesu są przede wszystkim Bradley Beal ( 26 punktów, 4/7 z obwodu, 7 zbiórek ), oraz John Wall ( 16 punktów, 7 asyst, 3 przechwyty ). Nieco w cieniu tym razem był Marcin Gortat, który na parkiecie walczył i prezentował się solidnie na bronionej desce, jednak w ofensywie był kryty duzo agresywniej niz w pierwszym spotkaniu i zakończył mecz z 7 punktami, 5 zbiórkami, 2 przechwytami i blokami w ciągu 37 rozegranych minut.

Po stronie Bulls fantastycznie zagrał DJ Augustin zdobywca 25 punktów, oraz 7 asyst. Wspierany przez podkoszowy duet Gibson/Noah, który łącznie zanotował 42 punkty, 20 zbiórek oraz 5 bloków.

O zwycięstwie Wizards zadecydowało ostatnie 12 minut regulaminowego czasu gry i nieporadność Chicago Bulls w rozgrywaniu akcji. Przez ostatnie 4 minuty spotkania od stanu 91-85 na swoją korzyść nie potrafili zdobyć ani jednego punktu, pudłując 4 kolejne rzuty. Dogrywka rozpoczęła się od zrywu Wizards 6-0 i mimo rozpaczliwej pogoni gospodarzy, to "Czarodzieje" odnieśli drugie wyjazdowe zwycięstwo. 

Wynik rywalizacji 2-0 dla Wizards, 2 kolejne spotkania rozgrywane będą w Waszyngtonie.

 

Chicago Bulls - Washington Wizards 99 : 101

(20:31, 29:25, 26:14, 16:21)

0

TBLK: Brąz nadal czeka

BLK | 23.04.2014 00:10

Nadal nie znamy drużyny, która sięgnie po brązowy medal Tauron Basket Ligi Kobiet. We wtorek w Toruniu miejscowy zespół Energi ograł Artego Bydgoszcz 61:59. Decydujący trzeci mecz rozegrany zostanie na parkiecie w Bydgoszczy.

Energa Toruń - Artego Bydgoszcz 61 : 59

(20:12, 17:11, 15:14, 9:22)

 

0

Przed 9. kolejką II etapu PLK: Stelmet polegnie w Gryfii?

PLK | 22.04.2014 23:55

2. etap rozgrywek Tauron Basket Ligi zmierza ku końcowi. W środę i w czwartek koszykarze rozegrają przed ostatnią kolejką. Na pierwszy plan wysuwa się pojedynek w Słupsku, gdzie miejscowy zespół Energi Czarnych podejmie Stelmet Zielona Góra. Kto przedłuży serię zwycięstw?

Energa Czarni Słupsk - Stelmet Zielona Góra środa, godz: 18:30

To będzie prawdziwy test możliwości dla koszykarzy Energi Czarnych Słupsk. Po 40 minutach rywalizacji okaże się czy w tym sezonie będą mogli jeszcze komuś zagrozić. Po raz kolejny zagrają osłabieni brakiem Michała Nowakowskiego i prawdopodobnie Mateusza Jarmakowicza. Co ciekawe bez tych dwóch koszykarzy słupszczanie… podnieśli się z kryzysu i pokonali Rosę Radom i ostatnio Anwil Włocławek. Do Słupska przyjeżdża zespół mistrza Polski i to oni sprawdzą formę koszykarzy Andreja Urlepa. I choć z zielonogórskiego obozu słychać głosy, że do play-off będą oszczędzać swoich liderów, to mimo wszystko są faworytem tego pojedynku.

Nasz typ: Energa Czarni Słupsk

Rosa Radom - Trefl Sopot środa, godz: 18:00

Po kapitalnym starcie w szóstkach Rosy Radom wpadli w serię porażek. Tym razem spróbują odbudować w starciu z Treflem Sopot. Dla polskich koszykarzy to spotkanie będzie miało podwójne znaczenie. Otóż na trybunach zasiądzie nowy selekcjoner reprezentacji Polski Mike Taylor. Z pewnością obserwowani będą Paweł Leończyk, Adam Waczyński i Michał Michalak z Trefla. Z kolei z Rosy Kamil Łączyński, Jakub Dłoniak i być może Damian Jeszke. Kto wie jak podziała to na koszykarzy obydwu drużyn. Faworytem będą goście z Sopotu, ale Rosy na swoim parkiecie nie można lekceważyć. Tym bardziej, że są zdeterminowani, aby przerwać passę czterech porażek.

Nasz typ: Trefl Sopot

Anwil Włocławek – PGE Turów Zgorzelec czwartek ,godz: 18:00

Anwil toczy obecnie bój z Rosą Radom o czwarte miejsce przed fazą play-off. Niemal pewne jest, że to właśnie te dwie ekipy spotkają się w pierwszej rundzie najważniejszej fazy rozgrywek. Nie wiadomo jednak, kto zajmie czwarte miejsce, a co za tym idzie będzie posiadał przewagę parkietu. Włocławianie zmierzą się z Turowem Zgorzelec i wydaje się, że nie będą mieli zbyt dużych szans na zwycięstwo. Drużyna prowadzona przez trenera Rajkovicia wciąż walczy o fotel lidera i o jak najlepszą pozycję przed play-off. Obecnie Turów ma taki sam bilans jak mistrz Polski – Stelmet Zielona Góra i chcąc walczyć o pierwsze miejsce zgorzelczanie nie mogą pozwolić sobie na porażkę. W pierwszym pojedynku drugiej fazy rozgrywek lepsi okazali się koszykarze Turowa, gromiąc Anwil różnicą aż 37 punktów.

Nasz typ: PGE Turów Zgorzelec

Śląsk Wrocław – Asseco Gdynia, środa godz. 18:30

Niezwykle ważne spotkanie drużyn, które walczą o miejsce w fazie play-off. W lepszej sytuacji są obecnie koszykarze z Gdyni, którzy dzięki wygranej ze Śląskiem zapewniliby sobie miejsce w najlepszej ósemce. Spotkanie zostanie rozegrane jednak we Wrocławiu i atut własnej hali będzie po stronie Śląska. W poprzedniej kolejce wrocławianie mierzyli się z Polpharmą Starogard Gdański i nieoczekiwanie przegrali właśnie przed własną publicznością. Asseco grało natomiast w Kołobrzegu z Kotwicą i do odniesienia zwycięstwa potrzebna była gdynianom dogrywka. Pierwszy pojedynek pomiędzy Asseco i Śląskiem wygrali ci drudzy, lecz różnicą tylko jednego punktu. Ciężko wytypować faworyta tego meczu, jednak większa presja ciąży na zawodnikach z Wrocławia.

Nasz typ: Śląsk Wrocław

AZS Koszalin – Polpharma Starogard Gdański środa, godz: 18:30

Kolejny pojedynek w którym jedni grają o wszystko, a drudzy o nic. AZS by nadal utrzymać szansę na awans musi w środę wygrać. Nie tak dawno gracze Igora Milicica mocno napocili się by pokonać Stabill Jezioro. Niewykluczone, że kolejny ciężki bój czeki iche w środę. Polpharma mimo osłabienia gra nadspodziewanie dobrze. Przyzwoicie radzi sobie Marcin Kosiński, który w ostatnim meczu przeciwko Śląskowi Wrocław zdobył 16 punktów. Faworytem pojedynku będą jednak "akademicy", którzy zrobią zapewne wszystko, by dwa punkty zostały w Koszalinie

Nasz typ: AZS Koszalin

Kotwica Kołobrzeg - Stabill Jezioro Tarnobrzeg środa, godz: 19:00

Niewykluczone, że środowy pojedynek w Kołobrzegu będzie ostatnim meczem Kotwicy w najwyższej klasie rozgrywkowej rozgrywanym przed własną publicznością. Zespół Kotwicy może wkrótce stracić prawo gry w lidze kontraktowej. Czy zespół Tomasza Mrożka godnie pożegna się z sezonem 2013/2014? 

Nasz typ: Stabill Jezioro Tarnobrzeg

 

0

NBA: Gregg Popovich i Joakim Noah nagrodzeni

NBA | 22.04.2014 20:34

Pierwsze wyróżnienia indywidualne za sezon 2013/14 powędrowały w ręce Joakima Noah oraz Gregga Popovicha. Center Chicago Bulls został uhonorowany statuetką dla Najlepszego Defensora, a szkoleniowca San Antonio Spurs wybrano Najlepszym Trenerem w NBA.

Noah, który trafił na parkiety najlepszej ligi świata po wybraniu przez Chicago Bulls w Drafcie 2007 roku, w obecnym sezonie notował średnio rekordowe w karierze 12.6 punktów, 11.3 zbiórek, 5.4 asyst oraz 1.5 bloków. Tegoroczne rozgrywki były dla wysokiego Francuza w pewnym sensie przełomowe. Wobec kontuzji Derricka Rose’a otrzymał on ważną rolę w ataku drużyny oraz utrzymał kluczową funkcję w najtwardszej defensywie ligi.

Nagroda dla Najlepszego Obrońcy NBA trafiła do gracza Chicago Bulls po raz pierwszy od sezonu 1987-88. W przytoczonym sezonie nagrodę najlepszego defensora ligi wywalczył nie kto inny jak sam młody Michael Jordan.

Joakim Noah w tegorocznym głosowaniu wyprzedził drugiego Roya Hibberta (Indiana Pacers) oraz trzeciego DeAndre Jordana (Los Angeles Clippers)

Gregg Popovich, czyli Najlepszy Trener w sezonie 2013/14 poprowadził doświadczonych i wiekowych San Antonio Spurs do pierwszego miejsca w Konferencji Zachodniej oraz do najlepszego bilansu w całej NBA (62-20). Dzięki temu osiągnięciu Ostrogi w walce o przewagę parkietu aż do samych Finałów NBA, pozostawiły daleko w tyle swoich młodszych i groźnych przeciwników m.in. Oklahoma City Thunder oraz Los Angeles Clippers.

Popovich w głosowaniu wyprzedził drugiego Jeffa Hornaceka (Phoenix Suns) oraz trzeciego Toma Thibodeau (Chicago Bulls).

Tytuł Coach of The Year trafił do Gregga Popovicha po raz trzeci w karierze oraz drugi w ostatnich trzech sezonach. Tym samym popularny ”Pop” dołączył do Dona Nelsona i Pata Riley’a, którym jako jedynym owy tytuł przyznano trzykrotnie.
 

0

Z play-off Euroligi do play-off NBA?

NBA | 22.04.2014 19:20

Pero Antić, który nie był w Eurolidze gwiazdą bez problemu w wieku 31 lat przyzwoicie debiutuje w NBA. To pokazuje, że w czołowych drużynach Starego Kontynentu można znaleźć wielu graczy nadających się od razu do występów w najlepszej lidze świata.

W Eurolidze trwają ćwierćfinały, w NBA pierwsza runda play-offów. My pobawiliśmy się i poszukaliśmy koszykarzom z grona ćwierćfinalistów europejskich rozgrywek miejsca w ekipach zza oceanu. Dla każdej drużyny z NBA Playoffs mamy po jednym zawodniku, który byłby w stanie pomóc jej już teraz. Jedno zastrzeżenie – nie zwracamy uwagi na sytuację kontraktową, ewentualne sympatie koszykarzy, czy (nie)chęci do zmiany otoczenia. Dopasowujemy ich tylko pod kątem sportowym.

David Blu (skrzydłowy, Maccabi Tel Awiw) -> Indiana Pacers

Jeden z najlepszych typowych snajperów poza NBA. W Pacers nie brakuje koszykarzy, którzy lubią grać z pilką, ale za to po odejściu Danny'ego Grangera nie ma takiego shootera, który po jednej zasłonie potrafi błyskawicznie skarcić rywala. Blu byłby do tej roli idealny.

Samardo Samuels (środkowy, Emporio Armani Mediolan) -> Miami Heat

25-latek rodem z Jamajki ma za sobą trzy sezony w NBA, ale trafił tam kiepsko, bo do Cleveland Cavaliers będących w rozsypce po odejściu LeBrona Jamesa. W Armani sprawdza się świetnie jako facet od czarnej roboty – stawiania mocnych zasłon, walki pod obręczą, bloków, obrony, zbiórek. Pod względem stylu gry Chris Andersen z gratisem w postaci rzutu z dystansu. Bo po przenosinach do Europy nauczył się wychodzić na obwód. Nie często, ale jednak – w sezonie 4/9.

Dimitris Diamantidis (rozgrywający, Panathinaikos Ateny) -> Brooklyn Nets

Po przeniesienia Derona Williamsa na „dwójkę” pierwszopiątkowym rozgrywającym Nets jest Shaun Livingston, który – oczywiście poza atletyzmem i inną ręką rzucającą – jako żywo przypomina na parkiecie Diamantidisa. Wysoki, nastawiony na kreowanie akcji playmaker. Diamantidis pozwoliłby Williamsowi na granie bez piłki także wtedy, gdy Livingston siedzi na ławce rezerwowych.

Stephane Lasme (silny skrzydłowy, Panathinaikos Ateny) -> Toronto Raptors

To biorąc pod uwagę styl gry nieco niższa czarnoskóra wersja Jonasa Valanciunasa. Gdy Litwin siedzi na ławce rezerwowych, Raptors brakuje takiego typowego podkoszowego dobrego defensora nieźle współpracującego z obwodowymi.

Nikola Mirotić (silny skrzydłowy, Real Madryt) -> Charlotte Bobcats

Patrząc na repertuar zagrań, umiejętności, boiskową mądrość Miroticia można być pewnym, że już od jakiegoś czasu nadaje się do NBA, a problemem jest tylko rozstanie z Madrytem, gdzie jest uwielbiany. Ale tutaj pomijają kwestie kontraktowe i wybieramy dla niego Charlotte. Z prostej przyczyny – mógłby nawet wychodzić w pierwszej piątce. Rysie dysponują Anthonym Tolliverem na ławce i Joshem McRobertsem jako podstawową opcją. To w najlepszym wypadku przeciętniacy.

Ante Tomić (środkowy, FC Barcelona Regal) –> Atlanta Hawks

Po kontuzji Ala Horforda w składzie Hawks nie sposób znaleźć wysokiego, który byłby w stanie coś wykreować pod obręczą. Tomić – to chyba nie przesada – jest prawdziwym artystą, świetnym technikiem, chorwacką wersją Marka Gasola. Czyli zupełnym przeciwieństwem Pero Anticia, który wychodzi w pierwszej piątce Jastrzębi.

Keith Langford (rzucający, Emporio Armani Mediolan) - > Chicago Bulls

Doceniając Kirka Hinricha i D.J. Augustina Bykom przydałby się gracz na pozycję 1/2, który potrafi wykreować coś dla siebie. Langford jest w życiowej formie, zdobywa przeciętnie 17 punktów i może grać na obu obwodowych pozycjach. W stosunku do debiutanta Tony'ego Snella spory postęp, a i Augustinowi mógłby zabrać minuty.

Davis Moss (niski skrzydłowy, Emporio Armani Mediolan) -> Washington Wizards

Garrett Temple i Martell Webster są zmiennikami w Wizards na pozycjach 2/3, przy czym ten pierwszy gra epizodycznie. Webster to z kolei typowy statyczny strzelec. Na tym tle Moss jawi się jako bardziej wszechstronny zawodnik, przydatny także pod tablicą – jest silny, umie zagrać tyłem do kosza, walczy o zbiórki. A z półdystansu i dystansu oczywiście również rzuca.

Jaycee Carroll (rzucający, Real Madryt) -> Oklahoma City Thunder

Thunder mogą wzmocnić dwa typy koszykarzy – strzelcy, którzy nie potrzebują wielu sekund z piłką i podkoszowi, którzy w ogóle nie potrzebują piłki. Carroll należy do tej pierwszej kategorii, zdaniem wielu to Amerykanin z najlepszym rzutem spośród tych, którzy nigdy nie grali w NBA.

Wiktor Chriapa (skrzydłowy, CSKA Moskwa) -> San Antonio Spurs

Pół żartem, pół serio można stwierdzić, że do Spurs i trener Gregga Popovicha pasowałby każdy, choć to nie do końca jest prawda, bo np. Nando De Colo sobie nie poradził. Chriapa jednak powinien się przydać jako dobrze dzielący się piłką wszechstronny i łatający dziury skrzydłowy na dwie pozycje.

Alex Tyus (środkowy, Maccabi Tel Awiw) -> Portland Trail Blazers

Może trochę kontrowersyjne, ale skoro Robina Lopeza i LaMarcusa Aldridge'a musiał w końcówce meczu z Blazers zmieniać Joel Freeland, to czemu nie Tyus? Na pewno ma większy potencjał ku temu, by powstrzymać/ograniczyć poczyniania Dwighta Howarda, a i w ofensywie mógłby dać Blazers nieco więcej niż Freeland (abstrahując już od tego, że Brytyjczyk grał w pierwszym meczu niecałą minutę).

Joey Dorsey (silny skrzydłowy/środkowy, FC Barcelona Regal) -> Houston Rockets

Pierwsze spotkanie z Blazers pokazało, że Rakiety nie mają skutecznego obrońcy przeciwko LaMarcusowi Aldridge'owi. Nie sprawdził się Terrence Jones, nie nadaje się do tego Dwight Howard, o Omerze Asiku nawet nie wspominamy. To może ktoś, kto jest właśnie do defensywy stworzony i doskonale rozumie swoją rolę w drużynie? Czyli Dorsey, facet od czarnej roboty, potrafiący na poziomie Euroligi wybić koszykówkę z gry większości podkoszowych.

Felipe Reyes (silny skrzydłowy, Real Madryt) -> Memphis Grizzlies

Doświadczony Hiszpan to świetny gracz do roli zmiennika, którym był przez chyba całą karierę. Ma też wystarczająco dużo doświadczenia, by rywalizować na najwyższym poziomie, w kadrze ścierał się z Amerykanami niejeden raz. Pozwoliłby odsapnąć pierwszopiątkowemu duetowi Niedźwiadków, czyli Markowi Gasolowi i Zachowi Randolphowi.

Alejandro Abrines (rzucający, FC Barcelona Regal) -> Dallas Mavericks

Młodzian, który ma przed sobą dużą przyszłość. Może w Mavs, może w Thunder mających do niego prawa, gdziekolwiek, na pewno w NBA. W Dallas przydałby się o tyle, że drużyna trenera Ricka Carlisle'a nie dysponuje żadnym spot-up shooterem.

Sofoklis Schortsanitis (środkowy, Maccabi Tel Awiw)  -> Golden State Warriors

Po kontuzji Andrew Boguta Warriors przyda się każdy klasyczny środkowy mogący „wciągać” obronę pod kosz. Niewielu centrów nadaje się do tego lepiej niż taki gigant jak grecki Shaq. Bo Schortsanitis po cichu i niezauważalnie zrobił postępy i nauczył się lepiej grać tyłem do kosza. Kiedyś przecież potrzebował dokładnego podania pod obręcz, by umieścić w piłkę w koszu...

Gani Lawal (środkowy, Emporio Armani Mediolan) -> Los Angeles Clippers

DeAndre Jordan zrobił postępy, ale czy na pewno musi grywać całe mecze? Czasem na boisku mógłby pojawić się jego klon, czyli Nigeryjczyk z przeszłością w Zielonej Górze. Lawal jest trochę surowy, zupełnie jak Jordan, ale skoczności, wyczucia do bloków i umiejętności kończenia akcji w strefie podkoszowej nie można mu odmówić. Był już kiedyś w NBA i z niej wyleciał, ale od tego czasu dojrzał, wzbogacił swój repertuar ofensywny i chyba nauczył się grać o dużą stawkę.

Najciekawsze tweety