Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

0

MŚ, gr. A: Stary dobry Gasol

MŚ 14 | 02.09.2014 00:21

Reprezentacja Hiszpanii po raz kolejny nie zawiodła swoich fanów i odniosła trzecie kolejne zwycięstwo na tym turnieju. Do awansu do następnej rundy przybliżyły się również drużyny Francji oraz Serbii

Trzeci dzień rywalizacji w grupie A otworzył pojedynek Iranu z Serbią. Nieoczekiwanie, ale początek spotkania należał do aktualnego mistrza Azji. Drużyna trenera Becirovica wyszła na parkiet niesamowicie zmobilizowana. Szczególnie w ich szeregach wyróżniał się Hamed Haddadi, który był wręcz nie do zatrzymania. Były zawodnik Memphis Grizzlies dominował w strefie podkoszowej, szybko odnotowując na swoim koncie 11 punktów. Mimo słabszej dyspozycji Serbii z czasem koszykarze z Bałkanów przejmowali kontrolę nad meczem. Sprawy w swoje ręce wziął niezwykle utalentowany – Bogdan Bogdanovic, który kolejnymi celnymi rzutami wprowadził na prowadzenie swój zespół. Ostatecznie po pierwszej połowie w hali w Granadzie widniał wynik 42:38 dla Serbii.

Przełomowym momentem dla losów tego spotkania okazała się trzecia kwarta. Reprezentacja Serbii na tą cześć meczu wyszła dużo bardziej zmobilizowana. Zawodnicy Djordjevica znacznie wzmocnili swoją obronę, co pozwoliło im na wyprowadzanie kolejnych zabójczych kontrataków. Lepsza dyspozycja koszykarzy z Bałkanów spowodował, że rozpoczęli oni drugą połowę od serialu punktowego 16-0. Jak później się okazało taki dystans punktowy był już nieosiągalny dla przedstawiciela Azji. Ponieważ do końca meczu drużyna Iranu występowała tylko już w roli statystów, przy świetnej grze ich rywali. Ostatecznie reprezentacja Serbii pokonała Iran 83:70.

Najlepszym zawodnikiem w zwycięskim zespole okazał się Nemaja Bjelica, który miał na swoim koncie 18 punktów, 10 zbiórek, dwie asysty oraz przechwyt. Świetnie zaprezentował się również Bogdan Bogdanovic, który miał w swoim dorobku 16 punktów, dwie asysty, dwie zbiórki i dwa przechwyty. W drugiej połowie znacząco uaktywnił się również przedstawiciel NBA – Miroslav Raduljica. Center Milwaukee Bucks zakończył mecz z 13 „oczkami”.

Natomiast w drużynie Iranu najlepszym strzelcem okazał się nie kto inny jak Hamed Haddadi. Irański gigant legitymował się dorobkiem 29 punktów (10/10 za dwa) oraz pięciu zbiórek.

Iran - Serbia 70 : 83

(18:21, 20:21, 13:25, 19:16)

W drugim meczu grupy A zmierzyły się ekipy Francji oraz Egiptu. Francuzi po dwóch niezwykle wyrównanych i emocjonujących pojedynkach, tym razem liczyli na łatwą wygraną. I trzeba przyznać, że podopieczni Vincenta Colleta nie mięli większych problemów z pokonaniem swojego dzisiejszego rywala. Ponieważ aktualni mistrzowie Europy rozgromili drużynę Egiptu 94:55. Najlepszym strzelcem w ekipie trójkolorowych był Joffrey Lauvergne, który w ledwie 12 minut uzbierał na swoim koncie 12 punktów, siedem zbiórek i blok. Dobrze zaprezentował się również Florent Pietrus autor 11 punktów, czterech zbiórek oraz dwóch asyst. Zaś po 10 „oczek” zdobyli Antoine Diot oraz Kim Tillie.

W zespole Faraonów najlepiej punktowali Ibrahim El-Gammal oraz Amr Gendy, którzy zdobyli odpowiednio 12 oraz 11 punktów.

Francja - Egipt 94 : 55

(23:15, 26:11, 19:10, 26:19)

Po trzech stosunkowo łatwych przeciwnikach, gospodarze turnieju – w końcu – zmierzyli się z rywalem na ich poziomie. Na zakończenie trzeciego dnia rywalizacji mistrzostw świata w Granadzie Hiszpania podejmowała reprezentację Brazylii.

Podopieczni trenera Orengi przystąpili do meczu niezwykle zmobilizowani. Od pierwszych minut w ich barwach wyróżniał się Juan Carlos Navarro, który błyskawicznie uzbierał na swoim koncie 7 punktów. Świetną skutecznością (6/6 z gry) w pierwszej kwarcie zabłysnął również Pau Gasol. Tymczasem drużyna gości w pierwszych dziesięciu minutach wyglądała na mocno oszołomioną i zaskoczoną, aż tak znakomita dyspozycją gospodarzy.

Sytuacja w szeregach Canarinhos uległa zmianie wraz z rozpoczęciem drugiej kwarty. A sygnał do ataku dał obwodowy – Leonardo Barbosa. Natomiast całą tą część meczu Brazylijczycy rozpoczęli od serialu punktowego 11-1, co spowodowało, że spotkanie dużo bardziej się wyrównało. Jednak wtedy ponownie sprawy w swoje ręce wziął Pau Gasol. Dobra gra skrzydłowego Chicago Bulls sprawiła, że gospodarze po pierwszej połowie prowadzili 45:32.

Po przerwie straszy z braci Gasol nie zamierzał zwalniać tempa i nadal kontynuował swój koncert. Pau szczególnie zaskoczył swoich rywali niezwykłą skutecznością zza łuku. Katalończyk w tej części gry trafiał aż trzykrotnie za trzy punkty, tym samym zwiększając przewagę swojego zespołu do aż 20 „oczek”. Tymczasem ich rywale w trzeciej odsłonie meczu wyglądali na zupełnie bezradnych oraz pogodzonych ze swoją pierwszą porażką na tym turnieju. W czwartej kwarcie obraz gry niewiele uległ zmianie i ostatecznie Hiszpania pokonała Brazylię 82:63.

Kluczowym zawodnikiem w barwach gospodarzy był wcześniej wspomniany Pau Gasol, który uzbierał na swoim koncie 26 punktów (11/15 z gry), dziewięć zbiórek, trzy bloki oraz dwie asysty. Bardzo dobrą zmianę dał również – Sergio Rodriguez, który zdobył 12 punktów, trzy zbiórki i asystę.

Natomiast w drużynie przegranej najlepiej punktował Leonardo Barbosa, który miał w swoim dorobku 11 punktów. Przyzwoicie zaprezentował się również Anderson Varejao, który zdobył 10 „oczek” oraz miał 4 zbiórki.

Brazylia - Hiszpania 63 : 82

(14:30, 18:15, 15:21, 16:16)

  

0

PLK: Asseco "górą"

PLK | 01.09.2014 22:03

Polpharma Starogard Gdański przegrała z Asseco Gdynia 63:87 w sparingu przed startem sezonu 2014/2015. W zespole Davida Dedka najlepiej punktował Filip Matczak oraz A.J Walton, którzy odpowiednio zdobyli 17 i 16 punktów.

Polpharma Starogard Gdański - Asseco Gdynia 63:87 (18:17, 6:25, 20:15, 19:30)

Polpharma: Struski 14, Ravenel 13, Sęk 12, Strzelecki 7, Bochno 7, Długosz 6, Kukiełka 2, Lebiedziński 0,

Asseco: Matczak 17, Walton 16, Galdikas 14, Szczotka 10, Parzeński 7, Grujić 6, Kowalczyk 4, Radoslajević 3, Czerlonko 3, Frasunkiewicz 3, Paredes 2, Szymański 2, 

0

MŚ, gr. B: SEN(egal)sacja

Świat | 01.09.2014 18:46

Zwycięstwa Senegalu na Mistrzostwach Świata są jak zakończenia dobrych filmów… zaskakujące. Anonimowa ekipa graczy z Czarnego Lądu rozprawiła się z Chorwatami i to nie był wypadek przy pracy. Grecja wyraźnie zostawia w polu bezbarwne Portoryko, a Albicelestes nie bez problemów wygrywają z Filipińczykami.

Nic nie cieszy bardziej fanów sportu niż zwycięstwa drużyn, które w ogóle nie były traktowane serio przed turniejem. Ranking FIBA oraz opinie ekspertów nie były łaskawe dla Senegalczyków i skazywały ich na bycie czerwoną latarnią Mistrzostw. Mylić się jest rzeczą ludzką, dlatego możemy kolejny raz „zbierać” szczęki z podłogi. Gorgui Dieng zalicza drugi występ w rodzaju MVP turnieju (28pkt/8zb/2bl), a naszpikowani zawodnikami z najwyższej półki Chorwaci do tej pory przełykają gorycz porażki.

Senegal stał się dopiero trzecim zespołem z Czarnego Lądu, który w XXI wieku w oficjalnym meczu (MŚ, IO, turnieje kwalifikacyjne) pokonał ekipę z Europy. Wcześniej udało się to Angoli i Nigerii. Oprócz Dienga najwięcej, bo 15 "oczek" rzucił rozgrywający Xane D'Almeida, ostatnio grający zaledwie w trzeciej lidze francuskiej. W drużynie Chorwacji na wysokim poziomie zagrał chyba tylko Dario Sarić (15 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty). Kiepsko spisali się Ante Tomić (12 z 14 punktów z linii wolnych) i Bojan Bogdanović (5/14 z gry, 1/5 z wolnych).

O mały włos nie bylibyśmy świadkami drugiej sensacji, ponieważ Argentyna niespodziewanie miała sporo problemów z wywalczeniem zwycięstwa nad ekipą z Filipin. Nawet mimo problemów Andraya Blatche z faulami na początku kwarty udało im się wyjść na prowadzenie i zmusić reprezentantów Ameryki Południowej do maksymalnego wysiłku. Wszystko zaprocentowało w drugiej i trzeciej kwarcie, Andres Nocioni i Luis Scola umiejętnie rozmontowywali obronę przeciwników doprowadzając do odrobienia strat. Jimmy Alapag uruchomił rzut za trzy punkty w ostatniej odsłonie spotkania i marzenia o wygranej wciąż były żywe. Przy wyniku 83-81 piłka trafiła w ręce Jaysona Castro, który nie poradził sobie z dobrze zorganizowaną obroną Argentyny. Rzuty wolne ustaliły wynik spotkania, które początkowo zapowiadało wielką niespodziankę. Po stronie Albicelestes bardzo dobrze spisał się Marcos Mata, autor 17 punktów i 9 zbiórek. Blatche zaliczył solidne double-double, które kolejny raz nie przyniosło zwycięstwa graczom z Filipin.

Unleash The Greek Freak! Wreszcie takie polecenie mogliśmy usłyszeć z ławki Greków. Giannis w meczu przeciwko pogubionym Portorykańczykom zdobył 15 punktów popisując się kilkoma efektownymi zagraniami. Podpieczni Paco Olmosa nadzieje na pierwszej zwycięstwo w turnieju utrzymywali w pierwszej kwarcie, kiedy to Renaldo Balkman (23pkt) kolejny raz potwierdzał, że nie żartuje z powrotem na parkiety NBA. Jednak im dalej w las tym… mniej drzew, osłabieni brakiem Carlosa Arroyo gracze z Ameryki nie potrafili uchronić się od strat, które były bez problemów zamieniane na łatwe punkty Greków. Kiedy spotkanie było rozstrzygnięte JJ Barea (21pkt) postanowił podreperować swój dorobek i umocnić swoją pozycję w czołówce najlepszych strzelców turnieju. Były zawodnik Stali Ostrów – Carlos Rivera – zdobył w tym spotkaniu 10 punktów. Nikolaos Zisis pomylił się dwukrotnie na 9 prób dokładając do tego tylko jedną stratę.

W kolejnej rundzie Portoryko powalczy z Filipinami o pierwsze zwycięstwo podczas tego turnieju. Senegal postara się kontynuować dobrą passę w meczu przeciwko Argentynie, a Grecja w najlepszym spotkaniu grupy zmierzy się z podrażnioną Chorwacją.

Chorwacja - Senegal 75 : 77

(16:18, 16:23, 20:18, 23:18)



Argentyna - Filipiny 85 : 81

(22:25, 21:13, 28:23, 14:20)



Portoryko - Grecja 79 : 90

(19:20, 14:21, 19:27, 27:22)

0

Biografia Phila Jacksona w sprzedaży. Mamy kod rabatowy

Świat | 01.09.2014 17:33

Już 2 września na polskim rynku pojawi się biografia legendarnego trenera klubów NBA Phila Jacksona. Dzięki naszemu serwisowi możesz nabyć ją taniej.

11 mistrzowskich pierścieni zdobytych dzięki wykorzystaniu mądrości buddyzmu Zen, niecenzuralnych cytatów z Pulp Fiction i plemiennych zwyczajów Indian Lakota. Niezliczone anegdotki zza kulis NBA. Inspirujący podręcznik zarządzania ludźmi i osiągania niewyobrażalnych sukcesów. Wszystko w jednej, unikalnej książce.

Poznajcie tajniki sukcesu najwybitniejszego trenera w historii NBA. Phil Jackson. To On:
- przekonał Michaela Jordana, że musi zdobywać mniej punktów
- rozwinął talenty przywódcze Scottiego Pippena
- zapanował nad wybrykami Dennisa Rodmana
- wyeliminował słabości Shaquille’a O'Neal’a, które tak bezlitośnie wykorzystywali rywale
- natchnął Kobe Bryanta do przemiany w prawdziwego lidera

Zamówienia przy użyciu kodu rabatowego 25% POLSKIKOSZPHIL można składać na stronie labotiga.pl/phil_jackson

Nie jesteś przekonany do zakupu ksiązki? Przeczytaj fragmenty poniżej:

Wygrany finał 1997 i decyzja o odejściu z Chicago

W pierwszych minutach czwartej kwarty Jazz prowadzili 9 punktami, lecz na 11 sekund przed końcem był remis 86:86, a piłkę miał Michael. Jazz byli zdeterminowani, by nie powtórzyć błędu, który popełnili w końcówce meczu numer jeden, gdy więc M.J. dryblował w lewą stronę przeciw Bryonowi Russellowi, Stockton doskoczył z pomocą, pozostawiając bez krycia Kerra w pobliżu linii rzutów wolnych. Michael najpierw próbował dostać się między swych obrońców, ale gdy tylko wybił się w powietrze, zorientował się, że to się nie uda. „To niewiarygodne, na jak długo zawisł w powietrzu – powiedział później Hornacek. – Stockton i Bryon Russell byli przy nim, a ja kryłem Kukoča. Kukoč ruszył w stronę kosza, musiałem biec za nim, żeby nie pozwolić mu na layup, a Michael patrzył na Toniego nie wiem jak długo, po prostu wisiał w locie, a potem jakoś się odwrócił i podał do Steve’a”. Kerr ustawił się tuż przy linii rzutów wolnych i, niepilnowany, trafił prześliczny, podręcznikowy rzut z wyskoku, którym przełamał remis. A chwilę później Kukoč dodał slam dunk, który za nam zwycięstwo – i mistrzostwo. To była wyczerpująca podróż, pełna kontuzji, kar i innych przeciwności. Ale wytrzymałość tej drużyny – i nadzwyczajna harmonia, którą pokazała w ostatnich minutach – sprawiły, że było warto. Już po wszystkim Michael, który zdobył 39 punktów i został uznany MVP finałów, powiedział, że chce się podzielić nagrodą ze Scottiem. „Wezmę puchar – rzekł. – „Ale oddam Scottiemu samochód. Zasługuje na niego tak samo jak ja”. Michael wykorzystał pomeczową konferencję prasową, by wywrzeć presję na Jerry’ego Reinsdorfa – który w rozmowach z mediami wypowiadał się wymijająco – by ten ściągnął wszystkich z powrotem na kolejną wyprawę po tytuł. Mój jednoroczny kontrakt wygasał, kilka innych klubów dało znać, że jest zainteresowane rozmowami. Dodatkowo Scottie rozpoczynał ostatni rok swojego kontraktu i pojawiły się plotki, że Bulls mogą chcieć go sprzedać. Aby podbić stawkę, Michael – którego umowa również wygasała – powiedział, że nie wróci, jeśli Pippena i mnie nie będzie na pokładzie. Trzy dni później wielotysięczny tłum fanów świętował nasze zwycięstwo w chicagowskim Grant Parku. Największym hitem okazała się żartobliwa relacja Kerra o tym, jak „naprawdę” doszło do jego słynnego rzutu: „Kiedy na 25 sekund przed końcem wzięliśmy time- -out, zebraliśmy się w gromadkę i Phil powiedział: »Michael, chcę abyś ty oddał ostatni rzut«. Ale Michael odparł: »Wiesz co, Phil, nie czuję się zbyt komfortowo w takich sytuacjach. Może powinniśmy pójść w inną stronę«. A wtedy odezwał się Scottie: »Phil, Michael mówił w tej swojej reklamie że 26 razy, gdy go o to proszono, zawiódł. Czemu więc nie spróbować ze Steve’em?«. Pomyślałem wtedy: »Cóż, chyba znów muszę wyciągnąć Michaela z tarapatów. Holowałem go przez cały rok, jeszcze raz nie robi różnicy«. Rzuciłem, trafiłem, to jest moja wersja i jej, Wysoki Sądzie, będę się trzymać”.

Michael i Scottie turlali się ze śmiechu, a tłum szalał z radości. Ale gdy rozglądałem się wokół, dostrzegłem jedną osobę, siedzącą tuż za Kerrem, która się nawet nie uśmiechnęła. Tą osobą był Jerry Krause. Choć różniliśmy się w wielu kwestiach, szanowałem jego koszykarską inteligencję i lubiłem z nim pracować, budując mistrzowską drużynę Bulls. Ale od czasu kłótni dotyczącej Johnny’ego Bacha, która miała miejsce trzy lata wcześniej, nasza relacja stale się pogarszała. Co więcej, negocjacje dotyczące przedłużenia mojego kontraktu w sezonie 1996.97 doprowadziły do pełnego wrogości impasu.  Podczas corocznego spotkania z mediami przed rozpoczęciem sezonu Krause popełnił faux pas swego życia. Wydawało mi się, że poszedł na to spotkanie, aby wyjaśnić, że mój urlop był naszą wspólną decyzją. Tymczasem powiedział: „Zawodnicy i trenerzy nie wygrywają mistrzowskich tytułów. Wygrywają je organizacje”. Następnego dnia próbował sprostować błąd, przekonując, że tak naprawdę chodziło mu o to, iż „zawodnicy i trenerzy nie wygrywają mistrzowskich tytułów samotnie”. Ale było już za późno. Szczególnie Michael był oburzony lekceważącą opinią swego menedżera i uczynił z niej później okrzyk bojowy, powtarzany wielokrotnie w ciągu sezonu. Później tego dnia Krause zawołał mnie do swojego biura i oświadczył: „Możesz wygrać i 82 mecze. Nie obchodzi mnie to. To twój ostatni rok”. Tak wprost. Gdy Reinsdorf odwiedził mnie w Montanie, rozmawialiśmy o tym, że będzie to mój ostatni sezon, ale dopiero gdy Krause wypowiedział te słowa, naprawdę w to uwierzyłem. Na początku zabrzmiało to niepokojąco, ale gdy pomyślałem o tym chwilę dłużej, poczułem się niesłychanie wyzwolony. Wreszcie miałem jasność.

Kobe Bryant i umiejętności przywódcze

Kobe miał wielkie marzenia. Tuż po tym jak zacząłem pracę w Lakers, Jerry zawołał mnie do biura i powiedział, że Kobe pytał go, jak udało mu się mieć średnią powyżej 30 punktów na mecz, gdy jego kolega z drużyny, Elgin Baylor, rzucał tyle samo. Kobe miał cel: chciał przewyższyć Michaela Jordana jako najlepszy zawodnik w historii NBA. Jego obsesja na punkcie Michaela była uderzająca. Nie tylko opanował wiele jego fantastycznych zagrań, ale też sporo jego manier. Gdy graliśmy w Chicago, zaaranżowałem spotkanie między nimi, mając nadzieję, że Michael może coś Kobego nauczyć o współpracy w zespole. Gdy ścisnęli sobie dłonie, Kobe wypalił prosto z mostu: „Wiesz, że w pojedynku jeden na jednego mogę ci skopać dupę?”.

Podziwiałem ambicję Kobego, ale czułem, że jeśli chce zdobyć dziesięć mistrzowskich pierścieni, o których mówił kolegom, musi porzucić swój ochronny kokon. Koszykówka nie jest sportem indywidualnym, aby osiągnąć wielkość, musisz polegać na wsparciu innych. A Kobe musiał najpierw wyjść naprzeciw swym kolegom z drużyny i spróbować ich poznać. Tymczasem zamiast spędzać z nimi czas, po meczach wracał do pokoju hotelowego i oglądał powtórki lub rozmawiał przez telefon z kumplami z liceum.

Kobe był też upartym i twardogłowym uczniem. Był tak pewny siebie i swoich umiejętności, że nie można było po prostu wskazać mu jego błędów i liczyć, że zmieni swoje zachowanie. By jego upór zaczął słabnąć, musiał samodzielnie doświadczyć porażki. Zazwyczaj dla niego samego i wszystkich związanych z tym osób był to proces potworny. Lecz wtem, nagle, coś do niego trafiało i Kobe wymyślał, w jaki sposób może się zmienić. (…)

Miałem już zakończyć spotkanie, gdy odezwał się Shaq. Trafił w punkt: „Myślę, że Kobe gra zbyt samolubnie, byśmy wygrywali”. Ciśnienie w sali skoczyło. Kilku graczy potakiwało Shaqowi, w tym Rick Fox, który dodał: „Ile razy już przez to przechodziliśmy?”. Nikt nie stanął w obronie Kobego. Zapytałem go, czy ma coś do powiedzenia. Kobe zwrócił się do grupy i spokojnym, cichym głosem powiedział, że zależy mu na wszystkich i chce być częścią zwycięskiego zespołu.

Nie podobało mi się to spotkanie. Martwiłem się, że wylewanie żalów bez żadnej konkluzji będzie miało zły wpływ na harmonię w drużynie. W kolejnych dniach przegraliśmy cztery z pięciu gier, w tym daliśmy się zmasakrować 105:81 przeciw Spurs w hali Alamodome. Pewnej nocy miałem sen: dawałem klapsy Kobemu, a Shaqa spoliczkowałem. „Shaq potrzebuje, a Kobe chce – oto tajemnica Lakers”, napisałem w pamiętniku.

Zawodnicy zaczęli obwiniać za porażki siebie nawzajem. Uświadomiłem sobie, że muszę wprost odnieść się do całej sytuacji. Po pierwsze, spotkałem się z Shaqiem na śniadaniu, by porozmawiać o tym, co to znaczy być liderem. Opowiedziałem mu, w jaki sposób przed decydującym spotkaniem numer pięć przeciw Cleveland w playoffach 1989 roku Michael zelektryzował całą drużynę Bulls pewnością i wiarą w siebie i w cały zespół,. Cavs właśnie wygrali z nami w naszej hali, wyrównali stan rywalizacji, a Michael miał nieudany wieczór. Ale to go nie ruszało. Jego bezkompromisowa wiara nakręciła drużynę, a my wygraliśmy ostatni mecz – jak można było przewidzieć, dzięki cudownemu rzutowi w ostatniej sekundzie, oddanym przez samego Jordana. Tłumaczyłem Shaqowi, że musi znaleźć swój sposób na inspirowanie Lakers. Musi okazywać pewność siebie i radość gry, tak aby jego koledzy – zwłaszcza Kobe – wierzyli, że jeśli połączą siły, mogą osiągnąć wszystko. Najważniejszym zadaniem lidera jest wzmacniać towarzyszy broni, a nie ich niszczyć. Shaq pewnie słyszał takie pogawędki w przeszłości, ale tym razem coś zatrybiło.

Co do Kobego przyjąłem inną taktykę. Starałem się być tak bardzo bezpośredni, jak to możliwe, i pokazywać mu – w obecności innych graczy – jak jego samolubne błędy szkodzą drużynie. Podczas jednej z sesji filmowych powiedziałem: „Teraz rozumiem, dlaczego chłopaki nie lubią z tobą grać. Musicie grać razem”. Zaznaczyłem również, że jeśli nie chce dzielić się piłką, to ja chętnie zaplanuję jego przejście do innego klubu. Nie miałem problemu z byciem „złym policjantem” (czasem trzeba wyciągnąć naprawdę duży kij). Wiedziałem, że Harper później złagodzi cios, tłumacząc Kobemu, bardziej delikatnie, jak grać zespołowo, nie rezygnując z własnej kreatywności. Rozmawiałem też z Kobem, o tym, co oznacza bycie liderem. Pewnego razu powiedziałem: „Zgaduję, że chciałbyś kiedyś zostać kapitanem tej drużyny. Tak się stanie kiedyś, gdy będziesz starszy, może jak skończysz 25 lat”. Odparł, że chce być kapitanem jutro. Na co stwierdziłem: „Nie możesz być kapitanem, jeśli nikt za tobą nie idzie”.

Naszym zdaniem

0

AW10 by UFFO znowu do wygrania

28.08.2014 22:33

PolskiKosz.pl zaprasza do udziału w konkursie, w którym do wygrania są ubrania z kolekcji AW10 by UFFO sygnowanej przez znakomitego polskiego koszykarza Adama Wójcika. To druga z trzech edycji konkursu.

By wziąć udział w pierwszej edycji konkursu należy przesłać odpowiedzi na trzy pytania na adres e-mailowy konkurs@polskikosz.pl do 4 września 2014 roku do godziny 23:59. Zarejestrowani użytkownicy serwisu PolskiKosz.pl mogą też skorzystać z formularza konkursowego na naszej stronie.

Zwycięzcą konkursu zostanie osoby, która udzieli prawidłowej odpowiedzi na dwa pytania konkursowe i najciekawiej uzasadni odpowiedź na pytanie numer 3. Nagrodzona osoba będzie mogła wybrać dowolny produkt (koszulka, koszulka polo, bluza, spodnie, spodenki, strój do koszykówki) z kolekcji AW10 by UFFO.

Przeczytaj cały regulamin konkursu.

Pytania:

1. Ile razy Adam Wójcik zdobył mistrzostwo Polski?

2. Ile razy Adam Wójcik wystąpił na mistrzostwach Europy?

3. Czy twoim zdaniem Adam Wójcik urodzony 10 lat później zagrałby w NBA? Uzasadnij dlaczego tak/nie w maksymalnie 500 znakach.
 

Video

  • Decydujące minuty meczu Polska-Niemcy
  • FINAŁ PLK OKIEM POLSKIKOSZ.PL odc. 7
  • FINAŁ PLK OKIEM POLSKIKOSZ.PL odc. 6
0

El. EuroBasket 2015: Polacy znów chętnie oglądani

Kadra | 28.08.2014 21:29

Reprezentacja Polski wczoraj wywalczyła awans do mistrzostw Europy 2015. Ostatnie spotkanie z Austrią obserwował komplet publiczności. Spotkanie to cieszyło się też sporym zainteresowaniem wśród telewidzów

Średnia oglądalność na kanałach Polsat Sport News i Polsat Sport wyniosła 325 tysięcy. Drugą połowę śledziło średnio 376 tysięcy kibiców, a maksymalną wartością, jaką udało się uzyskać w końcówce było 571 tysięcy.

Mniejszą popularnością cieszyły się wcześniejsze spotkania. Z Luksemburgiem w Koszalinie mecz oglądało średnio 218 tysięcy widzów. Spotkanie z Niemcami 250 tysięcy.

 

0

Uczestnicy MŚ 2014: Ukraina

Świat | 28.08.2014 17:56

Gdyby nie sprawy pozasportowe, to imprezą docelową dla Ukrainy byłyby przyszłoroczne mistrzostwa Europy.

Gdzie tkwi tajemnica sukcesu Ukrainy? Nie trzeba kart, by stwierdzić, że duży udział ma w tym Mike'a Fratello. Posiadający wielką wiedzą oraz fachowość Amerykanin szybko poznał się specyfikę ligi ukraińskiej. Selekcjonerem reprezentacji został w lutym 2011 roku. Sięgnięcia po Fratello było od początku obarczone dużym ryzykiem. Amerykanin nigdy wcześniej nie pracował w Europie, nigdy też wcześniej nie prowadził żadnej reprezentacji.

Frattelo ma do swojej dyspozycji ciekawą, wyrównaną grupę koszykarzy. Już podczas ubiegłorocznego turnieju w Słowenii nasi Wschodni sąsiedzi byli niezwykle grozna drużyną na czele z Eugene Pooh Jeter'em, który na swoje życie zarabia w Chinach, w klubie Flaming Bulls. Jeter na parkiecie bywa rzadko przewidywalny. Po świetnej akcji, potrafi wykonać taką po której można rozłożyć bezradnie ręce. Ale i tak o Jeter’ze można mówić jakby był przedłużeniem ręki Fratello. Szkoleniowiec ufa swojemu rodakowi i w sporadycznych sytuacjach daje szansę utalentowanemu Olexandrze Mishuli.

Jeszcze rok temu o Ukrainie nie mówiło się o jako zespole zbilansowanym. W buty lidera rzadko, wchodzili gracze wysocy. Co prawda jeszcze kiedyś o sporym potencjale mówiło się w przypadku Wieczesława Krawcowa, aczkolwiek póżniejsze wyniki nieco zwerfikowały umiejętności 26-letniego Ukraińca. Mimo dwuletniej przygody w NBA Krawcow nie może liczyć na grę w pierwszej piątce. Niepodważalne miejsce ma odkrycie Fratello – Kyryl Natyazhko. Poteżny, silny niczym tur środkowy Lietuvosu Rytas Wilno śmiało mógłby startować w rozgrywkach MMA. 24-letni gracz należy do nielicznego grona środkowych z niezłym rzutem z dystansu. Lekceważnie, pozostawianie Ukraińca na skrzydle może zakończyć się dla rywala stratą punktów.
Na co mogą liczyć Ukraińcy w mistrzostwach świata? Podczas mistrzostw Europy wiele drużyn podchodziło do tej reprezentacji z dużą doza rezerwy. 6. miejsce na EuroBaskecie stawia tą ekipę w gronie nawet potencjalnych drużyn mających aspiracje do gry w „ósemce”. Na starcie Ukraińcy w cuglach powinni rozprawić się z Dominikaną. Ale jak będzie potem? W sparingach zespół Fratello nie potrafił radzić sobie z mocną Hiszpanią czy Słowenią.

Przewidywana pierwsza piątka:
PG Eugene Pooh Jeter (31 lat, 180 cm, Flaming Bulls)
SG Siergiej Gładyr (26 lat, 196 cm, SLUC Nancy)
SF Olexandr Lypovyy (23 lata, 200 cm, Estrella Roja)
PF Maksym Kornijenko (28 lat, 204 cm, Khimik)
C Kyryl Natyazhko (24 lata, 208 cm, Lietuvos Rytas Wilno)

Trener: Mike Fratello

W historii na MŚ: Nie grali

Inne wielkie imprezy

Mistrzostwa Europy: 6 startów, najlepszy wynik – 6 miejsce (2013)

Terminarz spotkań w Bilbao - grupa C:
30.08, Ukraina – Dominikana
31.08, Ukraina – Finlandia
01.09., Ukraina – Turcja
02.09., Ukraina – Nowa Zelandia
03.09., Ukraina - USA

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Stelmet Zielona Góra
PGE Turów Zgorzelec
11.06 60
72
PGE Turów Zgorzelec
Stelmet Zielona Góra
08.06 76
84
Stelmet Zielona Góra
PGE Turów Zgorzelec
05.06 75
81
Trefl Sopot
Rosa Radom
04.06 76
56
Stelmet Zielona Góra
PGE Turów Zgorzelec
03.06 93
92
Rosa Radom
Trefl Sopot
01.06 60
73
PGE Turów Zgorzelec
Stelmet Zielona Góra
31.05 80
74
PGE Turów Zgorzelec
Stelmet Zielona Góra
29.05 100
88
Trefl Sopot
Rosa Radom
29.05 75
76
Stelmet Zielona Góra
Trefl Sopot
25.05 86
65
Oklahoma City Thunder
San Antonio Spurs
25.05 106
97
Miami Heat
Indiana Pacers
24.05 99
87
Miami Heat
San Antonio Spurs
15.06 87
104
Miami Heat
San Antonio Spurs
12.06 86
107
Miami Heat
San Antonio Spurs
10.06 92
111
San Antonio Spurs
Miami Heat
08.06 96
98
San Antonio Spurs
Miami Heat
05.06 110
95
Oklahoma City Thunder
San Antonio Spurs
31.05 107
112
Miami Heat
Indiana Pacers
30.05 117
92
San Antonio Spurs
Oklahoma City Thunder
29.05 117
89
Real Madryt
Maccabi Tel Awiw
19.05 86
98
FC Barcelona
CSKA Moskwa
18.05 93
78
FC Barcelona
Real Madryt
16.05 62
100
CSKA Moskwa
Maccabi Tel Awiw
16.05 67
68
Real Madryt
Olympiakos Pireus
25.04 83
69
CSKA Moskwa
Panathinaikos Ateny
25.04 74
44
Olympiakos Pireus
Real Madryt
23.04 71
62
Maccabi Tel Awiw
Armani Mediolan
23.04 86
66
Panathinaikos Ateny
CSKA Moskwa
23.04 73
72
Panathinaikos Ateny
CSKA Moskwa
21.04 65
59
WKK Wrocław
Polfarmex Kutno
17.05 69
70
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
Start Lublin
17.05 100
70
Polfarmex Kutno
WKK Wrocław
11.05 81
79
Start Lublin
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
11.05 65
79
Polfarmex Kutno
WKK Wrocław
10.05 89
56
WKK Wrocław
Start Lublin
07.05 78
61
Polfarmex Kutno
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
04.05 77
72
Start Lublin
WKK Wrocław
04.05 88
60
MCKiS Jaworzno
Znicz Pruszków
04.05 50
63
Polfarmex Kutno
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
03.05 73
57
GKS Tychy
GTK Gliwice
26.04 79
69
Legia Warszawa
Noteć Inowrocław
25.04 66
51
Noteć Inowrocław
Legia Warszawa
16.04 79
59
UMKS Kielce
SKK Siedlce
16.04 70
82
GTK Gliwice
GKS Tychy
16.04 68
75
Legia Warszawa
Noteć Inowrocław
13.04 73
59
GKS Tychy
GTK Gliwice
12.04 79
82
SKK Siedlce
UMKS Kielce
12.04 69
65
UMKS Kielce
Księżak Łowicz
09.04 72
57
Legia Warszawa
MKS Kalisz
09.04 84
59
Wisła Can-Pack Kraków
CCC Polkowice
27.04 59
52
Artego Bydgoszcz
Energa Toruń
26.04 67
59
CCC Polkowice
Wisła Can-Pack Kraków
24.04 45
53
CCC Polkowice
Wisła Can-Pack Kraków
23.04 78
65
Energa Toruń
Artego Bydgoszcz
22.04 61
59
Wisła Can-Pack Kraków
CCC Polkowice
17.04 53
65
Wisła Can-Pack Kraków
CCC Polkowice
16.04 56
47
Artego Bydgoszcz
Energa Toruń
16.04 69
52
CCC Polkowice
Artego Bydgoszcz
12.04 59
52
Artego Bydgoszcz
CCC Polkowice
07.04 55
79

REKLAMA

0

1. liga / 2. liga: Sokół z Pucharem

1L | 01.09.2014 09:30

W drugim dniu turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Krosna odbyły się dwa mecze. W meczu o 3. miejsce GKS Tychy pokonał Mickiewicz Katowice 76:56, a w meczu o 1. miejsce MOSiR Krosno uległ Sokołowi Łańcut 80:84. Znakomicie w zespole Dariusza Kaszowskiego spisał się Szymon Rduch, autor 24 punktów.

GKS Tychy - Mickiewicz Katowice 76:56 (19:13, 20:13,19:16, 18:14)

GKS: Hałas 19, Wróbel 15, Dziemba 12, Basiński 8, Garbacz 7, Markowicz 5, Sebrala 4, Olczak 3, Biel 2, Deja 1

Mickiewicz: Batorski 16, Leszczyński 11, Kolenda 9, Kozak 7, Pełka 5, Gembus 3, Jankowski 2, Jagieła 2, Migała 1

KKK MOSiR Krosno - PTG Sokół Łańcut 80:84 (22:16, 18:11, 19:23, 12:21, d. 9:13)

MOSiR: Misiewicz 15, Parzych 13, Oczkowicz 13, Baran 13, Salamonik 10, Wyka 8, Małgorzaciak 4, Pieloch 4

Sokół: Rduch 24, Klima 15, Kulikowski 13, Szpyrka 11, Balawender 9, Pławucki 6, Wrona 2, Czerwonka 2, Fortuna 2

0

Polak zagra w Austrii

Świat | 31.08.2014 22:52

Wojciech Barycz został nowym zawodnikiem Arkadia Traiskirchen Lions.

30-letni Polak w minionym sezonie występował w pierwszoligowym zespole Polski Cukier SIDEn Toruń. W 14. spotkaniach na zapleczu Tauron Basket Ligi zdobywał średnio 6.5 punktu i 2.1 zbiórki na mecz.

Barycz w przeszłości występował w lidze włoskiej.

Ostatnie sezony spędzał w Polsce grając m.in. dla Siarki Tarnobrzeg cz PGE Turowa Zgorzelec.

0

PLK: Turniej w Wałbrzychu - dzień 3

PLK | 31.08.2014 22:41

Zwycięstwem Rosy Radom zakończył się trzydniowy turniej w Wałbrzychu. W niedzielę koszykarze Wojciecha Kamińskiego ograli zdecydowanie Polfarmex Kutno 86:58. Po 18 punktów zdobyli John Turek oraz Daniel Szymkiewicz. Drugie miejsce dla PGE Turowa Zgorzelec, a trzecie dla Śląska Wrocław.

Rosa Radom - Polfarmex Kutno 86:58 (29:16, 22:15, 17:18, 18:9)

Rosa: Turek 18, Szymkiewicz 18, Adams 10, Gibson 10, Majewski 9, Sokołowski 9, Jeszke 6, Witka 5, Zalewski 1, Mirković 0.

Polfarmex: Wołoszyn 18, Bartosz 12, Jakóbczyk 11, Pabian 5, Dłuski 4, Grochowski 3, Mitchell 3, Malczyk 2, Sobczak 0.

PGE Turów Zgorzelec - Śląsk Wrocław 86:79 (24:20, 15:23, 28:19, 19:17)

PGE Turów: Chyliński 16, Jaramaz 15, Karolak 12, Taylor 9, Nikolić 8, Zigeranovic 8, Kulig 7, Dylewicz 5, Kostrzewski 4, Kurzyński 2, Gospodarek 0, Wiśniewski 0.

Śląsk: Mladenović 25, Skibniewski 13, Gabiński 11, Dłoniak 9, Kinnard 8, N. Kulon 5, Cesnauskis 4, Burnatowski 4, Hyży 0

Końcowa kolejność zespołów po Turnieju o Puchar Dolnego Śląska:

1. Rosa Radom 3-0
2. PGE Turów Zgorzelec 2-1
3. WKS Śląsk Wrocław 1-2
4. Polfarmex Kutno 0-3

0

MŚ 2014: 3. dzień, czyli pierwszy test gospodarzy

Świat | 31.08.2014 22:35

Po meczach z Iranem i Egiptem w trzecim dniu mistrzostw świata gospodarze Hiszpanie wreszcie zmierzą się z mocnym przeciwnikiem - Brazylią.

I Hiszpanie, i Brazylijczycy są kandydatami do miejsc na podium, nie będzie wielką niespodzianką, jeśli te ekipy spotkają się w późniejszym półfinale. W grupie A stawką powinno być pierwsze miejsce, choć nie wiadomo jak Hiszpanie spiszą się w kolejnych meczach z Francją i Serbią. Przeciwko Brazylii dojdzie do rywalizacji dwóch znakomitych tercetów podkoszowych – z jednej strony Pau Gasol, Marc Gasol i Serge Ibaka, z drugiej Nene, Anderson Varejao i Tiago Splitter. Jeśli do tego dojdzie obwodowe starcie Marcelinho Huertasa z Rickym Rubio, to trudno wyobrazić sobie lepsze widowisko w fazie grupowej.

W grupie A zagrają także Francja z Egiptem oraz Serbia z Iranem. Ekipy z Europy to faworyci, ale Irańczycy zapewne marzą o powtórzenie wyniku z 2008 roku, gdy podczas turnieju Diamond Ball w Nanjing pokonali Serbów. Problem w tym, że co prawda z tamtego meczu w ich składzie pozostało kilku zawodników z Hamedem Haddadim na czele, a po drugiej stronie tylko Milos Teodosić i Stefan Marković.

W grupie B na otwarcie trzeciego dnia mistrzostw pozostająca bez porażki Chorwacja zagra z Senegalem, po którym można spodziewać się i wysokiej porażki (jak na inaugurację z Grecją), i walki o zwycięstwo (jak drugiego dnia z Portoryko). Chorwaci tymczasem wyraźnie lepiej czują się  przeciwko rywalom ze swojej półki, pierwszego dnia męczyli się z niżej notowanymi Filipinami. W spotkaniu z Senegalem najważniejsze będzie powstrzymanie skrzydłowego Minnesota Timberwolves Gorguia Dienga, notującego do tej pory znakomite statystyki (19.5 punktu, 13.5 zbiórki).

W dwóch pozostałych poniedziałkowych meczach grupy B o pierwsze sukcesy powalczą Filipiny i Portoryko. Ci pierwsi w porażkach z Chorwacją i Grecja pozostawili dobre wrażenie, lecz jeśli nie chcą w piątek lecieć do domu, to czas na wygrane. Argentyna nie wydaje się teoretycznie ekipą w ich zasięgu, ale wszystko możliwe, a rywalizacja Luisa Scola i Andraya Blatche'a będzie ozdobą widowiska. Na zakończenie Portorykańczycy po dwóch katastrofalnych występach z Argentyną i Senegalem będą chcieli zachować twarz w spotkaniu z Grecją. Osłabienie brakiem kontuzjowanego Carlosa Arroyo (trafił do szpitala) wcale im w tym nie pomoże, ale może teraz sytuacja się nieco rozjaśni i wszyscy będą wiedzieć, że to zespół JJ Barei.

Zobacz składy wszystkich drużyn.

Grupa A:

15.30 Iran – Serbia
18.00 Francja – Egipt
22.00 Brazylia – Hiszpania

Grupa B:

12.30 Chorwacja – Senegal
17.30 Argentyna – Filipiny
20.00 Portoryko - Grecja
 

0

PLK / 1. liga: Świetny Witliński

PLK | 31.08.2014 21:58

Mikołaj Witliński zdobył 19 punktów, a jego Anwil Włocławek pokonał w pierwszym meczu sparingowym Astorię Bydgoszcz 93:56. W zespole z TBL wystąpili gracze zagraniczni. Najlepiej zaprezentował się Brandon Brown, który rzucił 17 "oczek".

Anwil Włocławek – Astoria Bydgoszcz 93:56 (25:12, 26:13, 12:15, 27:16)

Anwil: Witliński 19, Brown 17, Hajrić 14, Eitutavicius 13, Raczyński 9, Simon 9, Vaughn 8 , Krajniewski 2, Jankowski 2, Barański 0, Warszawski 0, Spojda 0

Astoria: Barszczyk 11, Obarek 10, Szyttenholm 7, Kutta 7, Frąckiewicz 6, Laydych 5, Grzesiński 4, Krzywdziński 3, Domański 2, Łucka 1, Wardziński 0

0

MŚ, gr. D: Litwa z drugą wygraną

Świat | 31.08.2014 21:02

Wicemistrzowie Europy Litwini lepsi od mistrza Afryki Angoli w drugim dniu grupy D mistrzostw świata koszykarzy. Wygrali 75:62.

23 punkty i 18 zbiórek miał podkoszowy duet Litwy Donatas Motiejunas i Jonas Valanciunas. 14 punktów dla Angoli rzucił Eduardo Mingas, 13 Olimpio Cipriano. Ekipa z Czarnego Lądu grała szybko i bardzo skutecznie w pierwszej połowie, momentami prowadziła nawet 6 „oczkami”, dobrze dysponowany był zadomowiony w tym kraju Amerykanin Reggie Moore. Po przerwie lepsza defensywa naszych wschodnich sąsiadów pozbawiła ich koncepcji w ofensywie. Litwini powoli przejmowali kontrolę, a pod koniec trzeciej kwarty po 7 punktach z rzędu Darjusa Lavrinovicia wyszli na prowadzenie 63:49. Tej straty przeciwnik nie był w stanie odrobić.

Dwa zwycięstwa na koncie ma także Słowenia, która pokonała Meksyk 89:65. Niespodziewani ubiegłoroczni mistrzowie Ameryk spisują się poniżej oczekiwań, to ich druga porażka z ekipą z Europy. Meksykanie tylko przez kilka minut drugiej kwarty dali swoim kibicom nadzieję na walkę o wygraną. Wcześniej i później dominowała drużyna braci Dragiciów. Goran, rozgrywający Phoenix Suns, miał 18 punktów oraz 6 asyst. Zoran, skrzydłowy Unicaji Malaga, rzucił 22 „oczka” nie pudłując żadnego z 8 rzutów z gry. Bez pudła – przy 9 próbach – występ zakończył też meksykański środkowy Guatavo Ayon (21 punktów).

Nie było emocji w konfrontacji Australii z Koreę Południową. Drużyna z Oceanii rozgromiła Azjatów 89:55. 17 punktów rzucił Joe Ingles, po 13 Cameron Bairstow i Aron Baynes, 8 asyst miał Matthew Dellavedova. 13 punktów dla Korei zdobył Kim Sun-Hyung.

 

Litwa - Angola 75 : 62

(23:22, 15:13, 25:14, 12:13)


Słowenia - Meksyk 89 : 68

(24:18, 22:19, 19:13, 24:18)



Korea Południowa - Australia 55 : 89

(17:26, 12:18, 12:22, 14:23)

0

MŚ, gr. C (Nie)łatwa wygrana USA

Świat | 31.08.2014 18:43

 W pierwszym niedzielnym spotkaniu grupy C Dominikana w przekonującym stylu wygrała z Nową Zelandią. Najlepszym zawodnikiem spotkania był zawodnik Houston Rockets, Fransisco Garcia, zdobywca 29 punktów (5/7 z obwodu )

 Drugim spotkaniem tej grupy było starcie pomiędzy upokorzoną w dniu wczorajszym przez zespół USA, Finlandią, oraz Ukrainą. Finowie mimo bardzo słabego początku i przegraniu pierwszej kwarty potrafili podnieść się z kolan, prezentując z kazdą kolejną minutą coraz lepszy basket. Finowie szczególnie dobre chwile mieli na przełomie 3 i 4 odsłony spotkania notując run punktowy 24-2. Ukraina przypominała chwilami właśnie rywali z wczorajszego meczu przeciw Amerykanom, niepewną i kiepską obronę przeplatali chaosem i brakiem koncepcji w ataku. Najlepszym zawodnikiem wśród Finów był Shawn Huff, autor 24 punktów i 8 zbiórek. 

2 kolejkę w grupie zakończył mecz USA oraz Turcji. Amerykanie rozpoczęli spotkanie fatalnie, strata goniła stratę, w ataku rzuty z nieprzygotowanych pozycji raz za razem oddawali Klay Thompson z Stephem Curry'm, przez co rywalizacja w pierwszych 2 kwartach toczyła się kosza-za-kosz. Turcja natomiast od pierwszych minut grała bardzo inteligentnie i co najwazniejsze skutecznie. Cięzko wyróznić tylko 1 postać z Tureckiej ekipy, coach Ergin Ataman rotował składem praktycznie co 3-4 minuty zmieniając co za tym idzie tempo gry oraz wprowadzając niepokój w poczynania faworyzowanych Amerykanów. Po pierwszych 20 minutach sensacyjnie, ale w pełni zasłuzenie na tablicy wyników widniał wynik 40-35 właśnie dla Turcji.

3 kwartę mocnym akcentem rozpoczęli podkoszowi zespołu USA Anthony Davis ( w całym spotkaniu 19 punktów, 6 zbiórek, 2 bloki ) i Keneth Farried ( 22 punkty, 8 zbiórek, 3 przechwyty, 2 bloki ) wyprowadzając swój zespół na prowadzenie. Koniec 3 kwarty i początek ostatniej "ćwiartki" to już dominacja team'u USA i systematyczne zwiększanie przewagi nad wyraźnie zmęczonymi Turkami. Dobrze w tej częsci gry wyglądał James Harden, który poza celnym rzutem z dystansu, zanotował kilka efektownych asyst kończąc mecz z 14 punktami, 7 asystami i 3 przechwytami.

Druzyna Mike'a Krzyzewskiego 2 połowie spotkania nękała przeciwnika i zbudowała przewagę wykorzystując przede wszystkim swoją fizyczną przewagę, oraz zmęczenie materiału, które widać było w drużynie Turcji. Turniej trwa miesiąc, do rozegrania jeszcze wiele spotkań, ale jeśli Amerykanie powaznie myślą o zdobyciu w Hiszpanii złotego medalu, muszą poprawić elementy gry ataku pozycyjnego i skuteczność, to co zaprezentowali w spotkaniu z Turcją, moze nie starczyć w rywalizacji z mocniejszymi druzynami.

 

Dominikana - Nowa Zelandia 63 : 76

(16:14, 11:20, 23:17, 13:25)

Finlandia - Ukraina 81 : 76

(20:22, 15:15, 22:15, 24:24)

Turcja - USA 77 : 98

(16:16, 24:19, 20:31, 17:32)

0

MŚ, gr. A: Zwycięstwo Francji w ostatniej sekundzie

Świat | 31.08.2014 17:32

W pierwszym dzisiejszym meczu grupy A Francja odniosła swoje premierowe zwycięstwo na Mistrzostwach Świata, pokonując Serbię 74:73. Bohaterem Trójkolorowych został Joffrey Lauvergne. Wieczorem czekają nas jeszcze spotkania Brazylii z Iranem i Hiszpanii z Egiptem.

Szlagierowe spotkanie grupy A rozpoczęło się od trójki Bogdana Bogdanovicia. Pierwsza kwarta była dość wyrównana, jednak minimalną przewagę posiadali Serbowie, którzy zakończyli tę część gry z jednopunktowym prowadzeniem (21:20). Było to zasługą niezłej gry obronnej i skutecznego Bogdanovicia, który po 10 minutach miał na swoim koncie 8 oczek.

Od początku drugiej części gry drużyna z Bałkanów zaczęła dominować na parkiecie, czego efektem były 4 punkty z rzędu Stefana Jovicia. Vincent Collet zdecydował się wziąć przerwę na żadanie, jednak timeout nie poprawił gry Francuzów: coraz lepiej spisywał się Miroslav Raduljica, a trzeci faul złapał Boris Diaw, wobec czego usiadł na ławce rezerwowych. Serbia cały czas powiększała swoją przewagę, sięgajacą momentami aż 11 punktów! Ostatecznie podopieczni Saszy Djordjevicia zeszli na przerwę z ośmiopunktowym prowadzeniem (42:34).

Po zmianie stron Francja rzuciła się do odrabiania strat. Po efektowym dunku Batuma na tablicy wyników widniał remis 46:46. Później gra toczyła się praktycznie kosz za kosz. W czwartej odsłonie gry Serbia zatraciłą swoją skuteczność, pudłując kilka rzutów, które mogły dać jej bezpieczną przewagę. Kluczowa akcja rozegrała się na 5 sekund do końca spotkania, kiedy Boris Diaw wyrównał na 73:73, a chwilę później Bogdanović stracił piłkę na połowie rywali. W ostatniej sekundzie faulowany był Lauvergne, który trafiając 1 rzut wolny dał zwyciestwo reprezentacji Francji. 

Wśród zwycięzców najlepiej spisał się właśnie on, zdobywając 19 punktów. Dla Serbii 21 oczek rzucił Raduljica, zbierając również 7 piłek. Nieźle zagrali rozgrywający obu zespołów: Thomas Heurtel i Milos Teodosić rozdali odpowiednio 6 i 5 asyst.

Serbia - Francja 73 : 74

(21:20, 21:14, 20:26, 11:14)

Drugi dzisiejszy mecz mógl dostarczyć emocji jedynie w pierwszej kwarcie, niespodziewanie wygranej przez Irańczyków 18:17. Drużyna z Brazylii zdawała się zlekceważyć mozliwości mistrza Azji na samym początku spotkania. Jednak już w kolejnej części gry Brazylijczycy przejeli inicjatywę i zaczęli dominować na parkiecie. Od tego momentu mecz stał się bardzo jednostronny - w drugiej kwarcie Iran zdobył jedynie 6 oczek (przy 23 punktach przeciwników). Jednak nie mogło być inaczej, gdyż zmobilizowana nieudanym początkiem reprezentacja z Ameryki Południowej grała na pełnych obrotach. Praktycznie co chwilę zwiekszała dystans do Iranu po efektownych wsadach i alley-oop'ach. Właśnie taką akcją zakończył się ten mecz: Machado wyrzucił piłkę w powietrze, a w koszu widowiskowo umieścił ją Hettsheimer. 

Spotkanie zakończyło się wynikiem 79:50 i jest to jest to już druga wysoka porażka reprezentacji Iranu na tych mistrzostwach. Tymczasem Brazylia odniosła kolejne zwycięstwo i jest wiceliderem grupy A. W jej szeregach najlepsze występy zanotowali Alex Garcia (12 punktów) oraz zawodnik San Antonio Spurs Tiago Splitter (10 oczek, 6 zbiórek). Dla przegranych 13 punktów rzucił Mohammad Jamshidi.

Brazylia - Iran 79 : 50

(17:18, 23:6, 21:12, 18:14)

Mecz w Granadzie zgodnie z przewidywaniami zakończył się miażdżącym zwycięstwem reprezentacji Hiszpanii. Gospodarze turnieju dominowali już od samego początku: wynik 19:2 w połowie pierwszej kwarty mówi sam za siebie. Egipcjanie ani przez chwilę nie potrafili dotrzymać kroku drużynie z Półwyspu Iberyjskiego, a zwłaszcza Serge’owi Ibace, najlepszemu strzelcowi ekipy trenera Orengi (18 punktów i 8 zbiórek, 8/12 z gry). Mecz skończył się wynikiem 91:54, co w pełni odzwierciedla przebieg spotkania. Oprócz Ibaki w obozie zwycięzców wyróżnił się Ricky Rubio, autor 7 asyst. Najlepszy wśród Egipcjan był Ibrahim Elgammal, który zdobył 16 oczek i zebrał 7 piłek. Dzięki tej wygranej Hiszpania powraca na fotel lidera grupy A.

Hiszpania - Egipt 91 : 54

(26:10, 16:14, 22:13, 27:17)

 

 

0

MŚ, gr. B: Świetny mecz Chorwacji z Argentyną

MŚ 14 | 31.08.2014 15:34

W niedziele popołudnie w Sevilli zagrali ze sobą koszykarze Chorwacji z Argentyną. Kto nie widział, niech żałuje. Koszykarze z Europy pokonali rywala 90:85.

Ci kibice, którzy obserwowali mecz Chorwacji z Argentyną mogli przeżyć swoiste deja vu. Mecz podobnie ułożył się jak wczorasze starcie Chorwatów z Filipinami. Pierwsze uderzenie Chorwatów nastąpiło w pierwszej kwarcie. Kilkupunktowe prowadzenie, szybko jednak stopniało. Chorwaci wyciągneli jednak odpowiednie wnioski z wczorajszego meczu. Problemem dla Jasmina Repesy była postać Luisa Scoli. Gracz Indiany Pacers w narodowej reprezentacji zazwyczaj nie schodzi poniżej wysokiego poziomu. W niedzielę rzucił 30 punków trafiajac 11 z 19 rzutów z gry. W Chorwacji zdobywania punktów rozłożyło się na kilku graczy. Po 16 "oczek" zdobyli Bogdan Bogdanović oraz Dario Sarić. Najwięcej - 18 punktów rzucił Krunoslav Simon (na zdjęciu/fot. 058sport.pl). 11 dołożył Oliver Lafayette, były gracz Asseco Gdynia.

Niespodziewanie, ale całkiem zasłużenie Senegal pokonał Portoryko 82:75. Koszykarze z Afryki poza pierwszą kwartą, byli zespołem lepszym, a przede wszystkim bardziej dokładniejszym. Portoryko zakończyło spotkanie na słabym wskażniku celności rzutów. Tylko 26 celnych rzutów na 61 prób nie mogło dać koszykarzom Paco Olmosa zwycięstwa. Starał sie Renaldo Balkman, który uzbierał 21 punktów.

Po raz drugi bliscy zwycięstwa byli gracze z Filipin, którzy tylko nieznacznie okazali się słabsi od Greków 70:82. Po stronie koszykarzy Vincete Reyes'a dwoił się i troił Andray'a Blatche, który zanotował 21 punktów i 14 zbiórek. Odpowiedział mu Georgios Printezis, autor 25 "oczek" ale "tylko" 8 zbiórek.

Argentyna - Chorwacja 85 : 90

(20:28, 24:18, 19:29, 22:15)

Senegal - Portoryko 82 : 75

(20:29, 21:11, 22:18, 19:17)

Filipiny - Grecja 70 : 82

(10:20, 17:17, 18:21, 25:24)

Najciekawsze tweety