Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

0

Mike Taylor: Wyniki najmniej ważne

Kadra | 29.07.2014 00:28

- Najmniej istotną rzeczą dla mnie były wyniki. Dużo eksperymentowaliśmy, dowiedzieliśmy się o zawodnikach bardzo wiele - mówi po turnieju towarzyskim w Skopje trener reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor.

Przegraliście trzy spotkania na turnieju w Skopje, ale to były trzy różne mecze z Macedonią, Czarnogórą, Włochami.

Mike Taylor (trener reprezentacji Polski koszykarzy):
Najmniej istotną rzeczą dla mnie były wyniki. Dużo eksperymentowaliśmy, dowiedzieliśmy się o zawodnikach bardzo wiele. Młodzi gracze dostali po raz pierwszy szansę wzięcia na siebie odpowiedzialności za reprezentację. Dla nich występowanie na tym poziomie przeciwko takim rywalom to wspaniałe doświadczenie. Sprawdzaliśmy rozmaite piątki na boisku, to było widać, zawodnicy występowali na różnych pozycjach, robili różne rzeczy na boisku. To dało nam dużą wiedzę, a im więcej wiary w swoje umiejętności. Mówię i o ofensywie, i o defensywie. Przed nami dużo pracy, ale po tych trzech meczach jestem zadowolony z naszych postępów, a także nastawienia zespołu.

Trochę zaskakujące było to, że najlepszą waszą piątką w Skopje była ta z Adamem Waczyńskim jako rozgrywającym oraz Aaronem Celem i Szymonem Szewczykiem na pozycjach podkoszowych.

To coś, co chcieliśmy sprawdzić na boisku. Adam to bardzo utalentowany, doświadczony zawodnik, chodzi o to, żeby zdobywał doświadczenie na pozycji rozgrywającego i o to, żeby zespół rozumiał jak grać z takim ustawieniem. Pomaga nam ono także w defensywie. Byłem zadowolony z tego, co widziałem. Będziemy pracowali nad wszystkimi składami – wysokimi i niskimi. Czarnogóra i Włochy – to były wielkie wyzwania i jestem zadowolony wysiłkiem włożonym przez zawodników. Ale ciągle musimy pracować.

Czy jest jakiś gracz, którzy spisuje się lepiej niż się pan spodziewał?

Naprawdę bardzo lubię wszechstronność Adama Waczyńskiego, podoba mi się agresywne podejście Przemysława Zamojskiego. Myślę, że Szewczyk zagrał bardzo dobrze przeciwko Włochom, byłbym szczęśliwy, gdyby grał tak cały czas. Dużo dał nam także Aaron Cel. Lubię to, co robi Tomasz Gielo w defensywie. Michał Michalak pokazał potencjał w ataku. Kamil Łączyński robi wiele dobrego na rozegraniu. Robert Skibniewski zagrał najlepszy mecz przeciwko Włochom. Mogę mówić pozytywne rzeczy o każdym zawodniku w tym zespole.

CZYTAJ WIĘCEJ NA PRZEGLADSPORTOWY.PL

0

Tomasz Śnieg: Ciężka praca w klubie zaowocowała

Kadra | 29.07.2014 00:19

- Ciężką pracą wywalczyłem sobie dużo minut na parkiecie, dostałem zaufanie trenera klubowego i myślę, że odwdzięczyłem się niezłą grą. To zaowocowało powołaniem do kadry - mówi rozgrywający reprezentacji Polski Tomasz Śnieg.

Po ostatnim sezonie w Enerdze Czarnych Słupsk można powiedzieć, że pana kariera ponownie nabiera rozpędu?

Tomasz Śnieg (fot. 058sport.pl):
To był niezły sezon w wykonaniu moim indywidualnie i pod względem drużynowym też, chociaż mogło być lepiej, bo mieliśmy przecież wielką szansę pokonania Trefla Sopot w ćwierćfinale. Miałem okazję pracować z bardzo dobrym trenerem Andrejem Urlepem, który w Polsce jest legendą. Ciężką pracą wywalczyłem sobie dużo minut na parkiecie, dostałem zaufanie trenera i myślę, że odwdzięczyłem się niezłą grą. To zaowocowało powołaniem do kadry.

Tak dużej szansy na grę w reprezentacji Polski jeszcze pan nie miał, chociaż to nie jest pana pierwszy pobyt na zgrupowaniu.

To mój czwarty raz, byłem u trenera Igora Griszczuka, dwa razy u trenera Alesa Pipana. Wtedy jednak nadzieja na występy była mała. W składzie znajdowali się Łukasz Koszarek, Krzysztof Szubarga. Oni mieli zarezerwowane te miejsca niemal z automatu. To było fajne przetarcie, potrenować, nauczyć się czegoś od chłopaków. Teraz przyszedł czas na to, by zaistnieć bardziej.

Trochę późno. Za czasów juniorskich wydawało się, że ich pan „zdetronizuje” 3-4 lata temu.

Życie weryfikuje wszystko. Nie ma co narzekać, nie ma co wracać do tego. Wyszło jak wyszło. Trzeba wykorzystać obecną szansę.

A dlaczego „wyszło jak wyszło”? Gdzie pan – albo ktoś inny - popełnił błąd?

Raczej wiele błędów. Trudno powiedzieć o jednym. Może to były złe wybory klubów, może też moja głowa, psychika i tak to wyglądało. Mam nadzieję, że teraz wszystko pójdzie już jak być powinno, na miarę mojego talentu. Jestem dobrej myśli.

CZYTAJ WIĘCEJ NA PRZEGLADSPORTOWY.PL

0

PLK: Polacy w Anwilu

PLK | 28.07.2014 21:18

Od jakiegoś czasu było wiadomo, że przyszły sezon może być ciężkim okresem dla Anwilu Włocławek. Wszystko przez problemy finansowe i organizacyjne. Klubowi działacze jednak nie próżnują, gdyż właśnie zakończyli budowę „polskiej części” składu. Po pierwszych ruchach kadrowych widać, że wydanie każdej złotówki jest bardzo dokładnie przemyślanie, a fajerwerków w tym okresie transferowym nie należy się spodziewać.

Priorytetem dla włodarzy Anwilu było powierzenie drużyny w ręce polskiego szkoleniowca. Wybór padł na młodego i ambitnego Mariusza Niedbalskiego, którzy otrzymał szansę budowy autorskiego zespołu. Jednak została ona obarczona sporą odpowiedzialnością, gdyż w klubowej kasie nie ma pieniędzy, pozostawiających spore pole manewru w kwestii doboru zawodników. Trener wiedział na co się decyduje. jak sam mówi: czasy są trudne, ale Anwilowi się nie odmawia.

Teraz staną przed bardzo trudnym zadaniem jakim jest budowa składu w ramach dostępnych środków. Jak w każdym klubie, także we Włocławku kontraktowanie zawodników rozpoczęto od angażu polskich graczy. W teorii wszyscy rodzimi koszykarze z poprzedniego sezonu mieli ważne kontrakty na przyszłe rozgrywki. W praktyce jednak każdy z nich mógł je rozwiązać z tytułu zaległości finansowych. Z tej opcji skorzystali dwaj koszykarze: Mateusz Kostrzewski i Michał Sokołowski. Pierwszy z nich wybrał ofertę mistrza Polski, zaś sokołowski ma być ważnym ogniwem, mającej spore ambicje Rosy Radom. W drużynie pozostali natomiast: Piotr Pamuła, Mikołaj Witliński, Seid Hajrić. Szczególnie pozostanie w zespole Bośniaka z polskim paszportem może okazać się sporym wzmocnieniem, gdyż na przestrzeni minionego sezonu prezentował bardzo równą formę.

Wobec odejścia Kostrzewskiego i Sokołowskiego krajowa cześć składu Anwilu wymagała uzupełnienia. Wybór padł na: Macieja Raczyńskiego, Krzysztofa Krajniewskiego i Grega Surmacza. Kanadyjczyk z polskim paszportem pierwotnie miał grać w reaktywowanym przez Tomasza Służałka Zagłębiu Sosnowiec. Ostatecznie władzę miasta nie dofinansowały klubu i z powodu braku odpowiednich środków wystąpi on jedynie w rozgrywkach pierwszej ligi. Z tego powodu silny skrzydłowy zmuszony był szukać sobie nowego pracodawcy. Zdecydował się na Anwil, gdzie ma przywrócić swoją karierę na właściwe tory. Jak sam mówi jest zupełnie innym graczem niż chociażby za czasów gry w PBG Baskecie Poznań.

Porównując jedynie na papierze obecną polską część składu Anwilu z tą z poprzedniego sezonu należy stwierdzić, że widać wpływ złej sytuacji finansowej klubu na podejmowane decyzje personalne. Z pewnością Mikołaj Witliński i Krzysztof Krajniewski to gracze o sporym potencjale i przy odpowiednim prowadzeniu Anwil może z nich spory pożytek. Nie tylko w perspektywie tego sezonu, ale przede wszystkim kolejnych. Były gracz Jeziora Tarnobrzeg w ubiegłym sezonie zbierał cenne doświadczenie, odważniej radząc sobie na parkietach ekstraklasy. Choć wynik zespołu nie należał do udanych to sam zawodnik może być ze swojej postawy umiarkowanie zadowolony. Teraz trafia do zespołu, w którym presja kibiców będzie zdecydowanie większa, Choć Anwil przeżywa problemy, to reprezentowanie takiej marki zawsze zobowiązuje do gry na wysokim poziomie. Gracz wywodzący się z Elbląga z pewnością będzie pełnił rolę gracza zadaniowego. Walka w obronie, kilka celnych rzutów z daleka to podstawowe wymagania wobec gracza o takiej charakterystyce. Z pewnością będzie chciał podążyć drogą Mateusza Kostrzewskiego, który przyjeżdżał do Włocławka jako gracz perspektywiczny, a wyjechał z niego będąc już w pełni ukształtowanym i dużo bardziej wszechstronnym.

Dziwić może angaż Macieja Raczyńskiego, który od lat nie może przebić się do meczowej rotacji ekipy z Włocławka. Podobnie było z resztą w zeszłym sezonie, gdy reprezentował AZS-u Koszalin .Nawet w sytuacji problemów „akademików” na rozegraniu nie był w stanie wywalczyć sobie większej liczby minut. Trudno zatem podejrzewać, aby po kliku sezonach spędzonych na ławce nagle stanie się wartościowym zmienikiem. Także Piotr Pamuła bazuje raczej na opinii strzela o sporym potencjalne. Mijają jednak kolejne sezony, a zawodnik nie potwierdza pokładanych w nim nadziei. Co prawda część sezonu stracił z powodu kontuzji, ale z każdym rokiem staje się graczem coraz bardziej jednowymiarowy, którego atutem jest rzut za trzy. Nadchodzący sezon może być dla niego ostatnią szansą na wzniesienie się na wyższy poziom koszykarskiego rzemiosła.

Anwił Włocławek tegoroczny skład musi budować z uwzględnieniem sporych ograniczeń budżetowych. Każdy z zatrudnionych polskich graczy przychodzi do zespołu z określonymi zadaniami boiskowymi. Realną siłę ekipy Mariusza Niedbalskiego ocenić będzie można dopiero po zakontraktowaniu graczy zagranicznych, którzy mają pełnić w niej kluczowe role.

Oskar Struk

0

Z ligi polskiej do francuskiej

Świat | 28.07.2014 16:27

Andrew Fitzgerald został nowym zawodnikiem Union Poitiers Basket - informuje serwis eurobasket.com

Fitzgerald w minionym sezonie był jednym z liderów Stabillu Jezioro Tarnobrzeg. W 32. spotkaniach TBL zdobywał średnio 15.8 punktu i 6.5 zbiórki na mecz. Dobre wyniki osiągane w Polsce nie mogło przykuwać uwagi działaczom z silniejszych lig.

Fitzgerald był przymierzany także do kilku innych klubów Tauron Basket Ligi.

Ostatecznie Amerykanin zdecydował się na drugoligowy klub z Francji.

Naszym zdaniem

0

Jacek Winnicki: Fenerbahce? Oferta nie do odrzucenia

Świat | 28.07.2014 14:14

Od nowego sezonu Jacek Winnicki będzie pierwszym trenerem Fenerbahce Stambuł. Sygnały o możliwości pracy w Turcji szkoleniowiec reprezentacji Polski otrzymał w trakcie sezonu 2013/2014. Winnicki to jedne z najbardziej utalentowanych polskich szkoleniowców. Medale w przeszłości zdobywał z Śląskiem Wrocław, Prokomem Trefl Sopot , Turowem Zgorzelec, CCC Polkowice czy Lotosem Gdynia.

Mateusz Starzec: Kiedy Pan się dowiedział o zainteresowaniu Fenerbahce Stambuł?

Jacek Winnicki: Pierwsze sygnały dotarły do mnie w trakcie sezonu.

Od kogo?

Ze strony agenta. Mówiło się, że obecny wtedy szkoleniowiec pożegna się ze swoją posadą po zakończeniu sezonu. Wysłałem swoje CV do tureckiego klubu. Spotkałem się z menedżer klubu, ale do żadnych konkretnych rozmów nie doszło.

Długo się Pan zastanawiał?

Nie. Była to oferta, z której należało skorzystać. W trakcie zgrupowania kadry reprezentacji Polski zadzwoniono do mnie. Spotkaliśmy się, porozmawialiśmy i podpisaliśmy umowę.

Jak przebiega budowa składu?

Obecnie trwa kompletowanie składu. Z krajowych zawodniczek, będą między innymi reprezentantki kraju z U20. Z zawodniczek europejskich obecnie umowy podpisane mają dwie koszykarki – Agnieszka Bibrzycka oraz Miljiana Bojović, a z Amerykanek Tina Charles i Quintra Hollingsworth.

Ostatnio pracuje Pan częściej z żeńskimi klubami. Lepiej, łatwiej pracuje się z kobietami?

Nie powiem Panu z kim łatwiej, ani z kim trudniej. Ja do tego tematu tak nie podchodzę. Przez większą część swojej kariery trenerskiej współpracowałem z mężczyznami. Inaczej trzeba podchodzić do pracy z kobietami, co wiąże się z innym podejściem ze względu na możliwości fizyczne. Naturalnie w swojej historii spotykałem się z różnymi przypadkami. Byli zawodnicy, z którymi miałem ogromne problemy, ale było to wyjątki.

Ponoć przed podpisaniem umowy z Fenerbahce pojawiały się zapytania pracy z klubami męskimi. Jedna z gazet pisała, że jest Pan już po słowie z klubem z Torunia.

Nigdy nie było konkretnych rozmów.

Z Wisłą Kraków?

Też nie.

Po dwóch latach zostawia Pan pracę z ligą kobiet w Polsce. Jak może wyglądać sezon 2014/2015 w Tauron Basket Lidze Kobiet?

Na papierze najmocniejsza jest Wisła Kraków. Ciekawie został zbudowany zespół Artego Bydgoszcz, gdzie powróciła Jullie McBride. Z uwagę przyglądał się będę Enerdze Toruń, ze względu na grę w wspólnej grupie w Eurolidze kobiet. Z pewnością, to krok naprzód dla tego klubu. Niewiadomą jest Ślęza Wrocław, choć jeżeli ściąga się Paulinę Pawlak, to trzeba podejść do tego klubu z dużym respektem.

Wspomniał Pan o McBride. Niedawno ta koszykarka otrzymała polski paszport. Widzi Pan ją w składzie reprezentacji Polski na przyszłoroczne mistrzostwa Europy?

Tak. McBride była już w sferze naszych zainteresowań w tym roku, ale ze względu na późniejszy termin otrzymania paszportu nie mogła zagrać.

Rozmawiał: Mateusz Starzec

Video

  • FINAŁ PLK OKIEM POLSKIKOSZ.PL odc. 7
  • FINAŁ PLK OKIEM POLSKIKOSZ.PL odc. 6
  • Mateusz Jodłowski (menadżer) na Adidas EuroCamp 2014
0

PLK: Z Zielonej Góry do Wrocławia

PLK | 28.07.2014 10:53

Mantas Cesnauskis od nowego sezonu grał będzie dla Śląska Wrocław.

Litwin niedawno rozwiązał za porozumieniem stron umowę z Stelmetem Zielona Góra. Cesnauskis dołączył do Stelmetu latem 2012 roku i ma na koncie tytuł mistrzowski oraz srebrny krążek z ostatniego sezonu. Zielonogórski rozdział swojej kariery kończy na 70 meczach, w których osiągał średnio 4.4 punktu i 1.7 asysty.

Litwin w Winnym Grodzie pełnił rolę rezerwowego. Jego rola nie ulegnie zmianie we Wrocławiu. Tyle, że zamiast Łukasza Koszarka będzie zastępował Roberta Skibniewskiego czy też gracza występującego na pozycji rzucający obrońca.

 

0

Hiszpania: Kelati dalej na Półwyspie Iberyjskim

Świat | 28.07.2014 10:19

Mimo kilkukrotnych przymiarek Thomas Kelati nie wraca do Tauron Basket Ligi.

Reprezentant Polski dogadał się z UCAM Murcia, w której kończył ostatni sezon. Kelati w ostatnich doniesieniach przymierzany był do gry w lidze tureckiej. Według wielu mediów były gracz PGE Turowa Zgorzelec był jedną nogą w beniaminku Istanbuł BB.

W minionym sezonie w Murci Kelati notował średnio 8.3 punktu i 1.9 zbiórki na mecz.

Według nowej umowy koszykarz spędzi w Hiszpanii dwa sezony.

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Stelmet Zielona Góra
PGE Turów Zgorzelec
11.06 60
72
PGE Turów Zgorzelec
Stelmet Zielona Góra
08.06 76
84
Stelmet Zielona Góra
PGE Turów Zgorzelec
05.06 75
81
Trefl Sopot
Rosa Radom
04.06 76
56
Stelmet Zielona Góra
PGE Turów Zgorzelec
03.06 93
92
Rosa Radom
Trefl Sopot
01.06 60
73
PGE Turów Zgorzelec
Stelmet Zielona Góra
31.05 80
74
PGE Turów Zgorzelec
Stelmet Zielona Góra
29.05 100
88
Trefl Sopot
Rosa Radom
29.05 75
76
Stelmet Zielona Góra
Trefl Sopot
25.05 86
65
Oklahoma City Thunder
San Antonio Spurs
25.05 106
97
Miami Heat
Indiana Pacers
24.05 99
87
Miami Heat
San Antonio Spurs
15.06 87
104
Miami Heat
San Antonio Spurs
12.06 86
107
Miami Heat
San Antonio Spurs
10.06 92
111
San Antonio Spurs
Miami Heat
08.06 96
98
San Antonio Spurs
Miami Heat
05.06 110
95
Oklahoma City Thunder
San Antonio Spurs
31.05 107
112
Miami Heat
Indiana Pacers
30.05 117
92
San Antonio Spurs
Oklahoma City Thunder
29.05 117
89
Real Madryt
Maccabi Tel Awiw
19.05 86
98
FC Barcelona
CSKA Moskwa
18.05 93
78
FC Barcelona
Real Madryt
16.05 62
100
CSKA Moskwa
Maccabi Tel Awiw
16.05 67
68
Real Madryt
Olympiakos Pireus
25.04 83
69
CSKA Moskwa
Panathinaikos Ateny
25.04 74
44
Olympiakos Pireus
Real Madryt
23.04 71
62
Maccabi Tel Awiw
Armani Mediolan
23.04 86
66
Panathinaikos Ateny
CSKA Moskwa
23.04 73
72
Panathinaikos Ateny
CSKA Moskwa
21.04 65
59
WKK Wrocław
Polfarmex Kutno
17.05 69
70
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
Start Lublin
17.05 100
70
Polfarmex Kutno
WKK Wrocław
11.05 81
79
Start Lublin
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
11.05 65
79
Polfarmex Kutno
WKK Wrocław
10.05 89
56
WKK Wrocław
Start Lublin
07.05 78
61
Polfarmex Kutno
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
04.05 77
72
Start Lublin
WKK Wrocław
04.05 88
60
MCKiS Jaworzno
Znicz Pruszków
04.05 50
63
Polfarmex Kutno
MOSiR PBS Bank KHS Krosno
03.05 73
57
GKS Tychy
GTK Gliwice
26.04 79
69
Legia Warszawa
Noteć Inowrocław
25.04 66
51
Noteć Inowrocław
Legia Warszawa
16.04 79
59
UMKS Kielce
SKK Siedlce
16.04 70
82
GTK Gliwice
GKS Tychy
16.04 68
75
Legia Warszawa
Noteć Inowrocław
13.04 73
59
GKS Tychy
GTK Gliwice
12.04 79
82
SKK Siedlce
UMKS Kielce
12.04 69
65
UMKS Kielce
Księżak Łowicz
09.04 72
57
Legia Warszawa
MKS Kalisz
09.04 84
59
Wisła Can-Pack Kraków
CCC Polkowice
27.04 59
52
Artego Bydgoszcz
Energa Toruń
26.04 67
59
CCC Polkowice
Wisła Can-Pack Kraków
24.04 45
53
CCC Polkowice
Wisła Can-Pack Kraków
23.04 78
65
Energa Toruń
Artego Bydgoszcz
22.04 61
59
Wisła Can-Pack Kraków
CCC Polkowice
17.04 53
65
Wisła Can-Pack Kraków
CCC Polkowice
16.04 56
47
Artego Bydgoszcz
Energa Toruń
16.04 69
52
CCC Polkowice
Artego Bydgoszcz
12.04 59
52
Artego Bydgoszcz
CCC Polkowice
07.04 55
79

REKLAMA

0

Glabas mówi koniec

1L | 28.07.2014 16:20

Wojciech Glabas kończy z zawodowym graniem w koszykówkę.

24-letni podkoszowy w minionym sezonie grał dla Polfarmex Kutno. W 29. spotkaniach 1. ligi zdobywał średnio 6.6 punktu na mecz.

- Koszykówka była najlepszą rzeczą jaka mogła mnie spotkać, była marzeniem 9latka na załączonym obrazku, które ukształtowało go i zaprowadziła na taki jego mały szczyt. Kończę przygodę z koszykówkę i przeprowadzam się do mojego rodzinnego Olsztyna, gdzie zaczynam nową, niekoszykarską tym razem przygodę, pozostając jednak kibicem drużyny Polfarmexu na całe życie. Słowa nie potrafią opisać jak bardzo jestem wdzięczny wszystkim kutnowskim kibicom, tym najmłodszym i tym najstarszym, którzy przez te 2,5 roku przywrócili mi wiarę w siebie, pomogli realizować marzenia z dzieciństwa i uronić łzy szczęścia. Dziękuję wszystkim, którzy wspierali drużynę a zarazem mnie na każdym meczu, i dziękuję każdemu z osobna za sprawienie, że Kutno było moim drugim domem - napisał na jednym z portali społecznościowych koszykarz.

Glabas w swojej krótkie karierze grał w kilku klubach - m.in. w Anwilu Włocławek, Polonii 2011 Warszawa czy ostatnio w Polfarmexie Kutno.

0

Kamil Łączyński: Rodzice pchali mnie nawet do tańców ludowych

Kadra | 28.07.2014 11:59

Kamil Łączyński pochodzi ze sportowej rodziny. Jego ojciec w przeszłości występował nawet w reprezentacji Polski. Czy oznacza to, że Kamil był zmuszony do uprawiania koszykówki? - Rodzice pchali mnie do wszystkiego, nawet do tańców ludowych. Grałem w piłkę nożną, w siatkówkę. Wielu rzeczy próbowałem, ale na tej koszykówce się skończyło.

Przegląd Sportowy: Można powiedzieć, że spełnia się dziecięce marzenie? Mam na myśli grę z orzełkiem na piersi.

Kamil Łączyński: Tak, już wielokrotnie to powtarzałem. Słuchanie hymnu to bardzo fajna sprawa, ciarki przechodzą. Zresztą już dwa lata temu grałem - w cudzysłowie, bo krótko - z Chinami, Turcją.

Idzie pan w ślady ojca, który też występował w reprezentacji. Pamięta pan te spotkania?

Nie, znam je tylko z opowiadań. Wiem, że tacie zaliczyli tylko dwa mecze w reprezentacji, chociaż miał ponad 20 występów, ale wtedy jako oficjalne nie liczono towarzyskich, jedynie te eliminacyjne czy na mistrzostwach. Cieszę się, że mogę kontynuować rodzinną tradycję grania w kadrze.

Pan musiał zostać koszykarzem? Nie mówię nawet o tym, że ojciec panu nakazywał, ale często to jest naturalna droga.

Rodzice pchali mnie do wszystkiego, nawet do tańców ludowych. Grałem w piłkę nożną, w siatkówkę, byłem w klubie z chłopakami, którzy teraz są w kadrze Polski m.in. Andrzej Wrona, razem graliśmy w Metro Warszawa. Wielu rzeczy próbowałem, ale na tej koszykówce się skończyło.

I bardzo szybko poszło – miał pan 17 lat debiutując w ekstraklasie. To bardzo rzadki przypadek w polskiej lidze.

Wiadomo, jaka była wtedy sytuacja w Polonii Warszawa - nie było pieniędzy.

W wielu klubach nie ma pieniędzy, a w większości nie wypuszczają juniorów na boisko.

To prawda. Cieszę się, że dostałem wtedy szansę, choć nie wiem, czy nie za szybko. W sensie fizycznym chyba jeszcze nie byłem przygotowany do gry. Nie żałuję tego teraz, bo poznałem bardzo ciekawych ludzi, z którymi do teraz utrzymuję kontakt, nauczyłem się od nich sporo. Gra z Mariuszem Bacikiem daje dużo plusów.

CZYTAJ WIĘCEJ W PRZEGLĄDZIE SPORTOWYM

0

ME do lat 18: Porażka na koniec

Świat | 28.07.2014 10:24

12. miejsce zajęła reprezentacja Polski do lat 18 w mistrzostwach Europy w swojej kategorii wiekowej. W ostatnim meczu nasze koszykarki uległy Czechom 65:73. W ostatnim meczu zawodniczki Romana Skrzecza miewały momenty lepsze i gorsze. Na porażkę wpłynęły liczne straty - 22. Najlepiej w naszym zespole spisała się Monika Radomska - 17 punktów.

Polska - Czechy 65:73 (12:16, 20:21, 17:20, 16:16)

Polska: Radomska 17, Poboży 13, Bujniak 11, Makurat 6, Podgórna 5, Remibszewska 5, Sklepowicz 4, Gwarda 4, Ossowska 0, Zapart 0.

0

Żan Tabak w Realu

Świat | 28.07.2014 10:11

Żan Tabak znany z pracy w Tauron Basket Lidze otrzymał ofertę z Realu Madyrt.

Chorwat od nowego sezonu pełnił będzie rolę asystenta Pablo Lasy. W ostatnim czasie Tabak przebywał na bezrobociu.

Urodzony w Splicie szkoleniowiec swoje pierwsze kroki z koszykówką stawiał jako zawodnik. Początkowo jako koszykarz KK Split w którym występował m.in Toni Kukoć. Największy swój sukces na europejskich parkietach Tabak odniósł w latach 1989-1991, gdy trzykrotnie sięgnął po zwycięstwie z drużyną ze Splitu w rozgrywkach Euroligi. W drużynie prowadzonej wówczas przez Bożidara Maljkovicia oprócz Tabaka i Kukocia grali m.in Dino Rada oraz Macedończyk Petar Naumoski.

Tabak trafił do NBA w 1991 - z 51 numerem został wybrany przez Houston Rockets. To wtedy do ligi trafili tacy gracze jak Larry Johnson, Dikembe Mutombo czy LaBradford Smith. Ten ostatni z 19 numerem - jest doskonale znany polskim kibicom, bowiem w latach 1997-1999 grał w drużynach Pekaesu Pruszków i Zeptera Śląsk Wrocław.
 

0

Po raz pierwszy, drugi i trzeci

Kadra | 28.07.2014 10:06

Z bagażem trzech porażek powrócą do Polski koszykarze. W niedzielę przegrali z Włochami 65:73. Najlepiej wypadł Adam Waczyński - 15 punktów.

Trener Mike Taylor postawił tym razem na piątkę bez klasycznego rozgrywającego. Mecz rozpoczęli Michał Michalak, Adam Waczyński, Przemysław Zamojski, Aaron Cel i Szymon Szewczyk.

Pierwsza część spotkania w wykonaniu biało-czerwonych znowu była obiecująca. Aktywny w ataku był Aaron Cel, po którego kolejnych punktach Polacy prowadzili 11:7. Mecz był jednak bardzo wyrównany, a Włosi potrafili zdobyć minimalną przewagę dzięki celnym rzutom wolnym Luci Vitaliego. Ta kwarta zakończyła się jednak pozytywnie dla kadry trenera Taylora. Akcja wykończona przez Adama Hrycaniuka pozwoliła wygrywać 15:14.

W drugiej kwarcie reprezentacja pozwoliła Włochom na serię 9:0 - po rzucie Daniele Magro było 30:20 dla rywali. Później potrafili oni prowadzić nawet 13 punktami dzięki rzutom wolnym Stefano Gentile. Polacy mieli problemy ze skutecznością z gry, a straty powoli odrabiali po trafieniach z linii rzutów wolnych. W pierwszej połowie najskuteczniejszy był Hrycaniuk z siedmioma punktami.

Biało-czerwoni w trzeciej kwarcie byli niezwykle bliscy sukcesu i odrobienia całości strat. Głównie dzięki dobrej grze Adama Waczyńskiego, Szymona Szewczyka (dwie trójki) i Aarona Cela przegrywali już tylko jednym punktem. W końcówce nie do zatrzymania był jednak Alessandro Gentile. To dzięki m.in. jego ośmiu punktom Włosi prowadzili 60:49.

Polakom niestety nie udało się odrobić tych strat w ostatniej kwarcie. W pewnym momencie po trójce Luigiego Datome rywale wygrywali nawet 12 punktami. Zespół trenera Mike’a Taylora dzięki akcjom Michalaka, Waczyńskiego i Cela ostatecznie doprowadził do wyniku 65:73.

Reprezentacja w dniach od 1 do 3 sierpnia weźmie udział w Toruń Basket Cup, gdzie przeciwnikami będą zespoły Portugalii, Szwecji oraz Iranu.

 

Polska – Włochy 65:73 (15:14, 14:26, 20:20, 16:13)

Polska: Waczyński 15, Cel 13, Szewczyk 10, Hrycaniuk 7, Zamojski 6, Gielo 5, Michalak 4, Karnowski 3, Skibniewski 2, Łączyński 0

Włochy: A. Gentile 16, Datome 14, Cinciarini 8, S. Gentile 8, Aradori 6, Vitali 6, Cusin 5, Della Valle 3, Cervi 2, Magro 2, Moraschini 2, Poeta 1, Pascolo 0, Polonara 0

0

Szymon Szewczyk: Mecz w ojczyźnie jest czymś wyjątkowym

Kadra | 26.07.2014 14:09

- Jeżeli człowiek od 12 lat występuje poza granicami Polski, to dla niego każdy mecz w ojczyźnie jest czymś wyjątkowym - mówi kapitan kadry koszykarzy Szymon Szewczyk w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Dlaczego tak bardzo zależało panu, by przyjechać na zgrupowanie reprezentacji? Z racji wieku – niczego nie wypominając – mógłby pan już nie chcieć latem się przemęczać.

Szymon Szewczyk (kapitan reprezentacji Polski koszykarzy):
Mógłbym. Ale czułem w sobie, że brakowało mi tego. W 2012 roku w eliminacjach nie grałem. W 2013 w mistrzostwach Europy bardzo chciałem wystąpić, ale wyeliminowała mnie ciężka kontuzja. Długo wracałem do zdrowia, do tego, by w ogóle jeszcze grać w koszykówkę. Brakowało mi występów dla Polski. Dla mnie gra dla kraju, w szczególności w Polsce, to jest coś niesamowitego. Jeżeli człowiek od 12 lat występuje poza granicami Polski, to dla niego każdy mecz w ojczyźnie jest czymś wyjątkowym. Ubierać koszulkę z orzełkiem na piersi – to priorytet w życiu koszykarza.

Słuchając takich słów często się zastanawiam, czy to nie są rzeczy, które wam zawodnikom po prostu wypada powiedzieć czy wy naprawdę tak podchodzicie do kadry. W pana przypadku można sytuację rozumieć tak: ostatni sezon nie był rewelacyjny, więc przyjechał, żeby poprzez reprezentację znaleźć nowy klub.

Szczerze? Nie przyjechałem po to, by się pokazywać. Chcę pomóc reprezentacji. Mam coś do udowodnienia – że po takiej kontuzji potrafię wrócić i grać na wysokim poziomie. Wiele osób zastanawia się, po co ja tu jestem. Z racji wieku, z racji kontuzji. Słyszałem głosy – nie ma tego, tego, tamtego, więc jest Szewczyk. Ja nie odbieram reprezentacji, jak promocji własnej osoby, choć to oczywiste, że można zostać zauważonym. Pamiętam, że tak było w 2007 roku podczas mistrzostw Europy, gdy nie grałem dużo, a potem ludzie mówili, że w takiej formie mnie jeszcze nie widzieli. Dlatego można na kadrze odbudować swój wizerunek...

…albo z drugiej strony – słabymi występami jeszcze bardziej go zniszczyć.

Pewnie, że można. Jeśli jednak ktoś uważa, że jestem tutaj, bo mój sezon nie był rewelacyjny, to nieprawda. Praca z trenerem Mikiem Taylorem była dla mnie zagadką, ale obejrzałem jego drużyny, ich system gry i dużo się nie zmieniło. Jego system bardzo mi odpowiada, praca z tym trenerem jest fajna. Człowiek dostaje wycisk na treningu kondycyjnym, ale koszykarsko wygląda to ciekawie. I najważniejsza jest drużyna, zarówno dla tych młodych zawodników, jak i oczywiście dla mnie. Nie można myśleć o tym, że się pokażę...

CZYTAJ WIĘCEJ NA PRZEGLADSPORTOWY.PL

0

PLK: Niespodziewana rezygnacja Wołoszyna

1L | 26.07.2014 13:12

Michał Wołoszyn mimo podpisania umowy z Jezioro Tarnobrzeg nie będzie grał w tym klubie w nadchodzącym sezonie.

- Nie zagram w Tarnobrzegu z powodów zawodowych, rodzinnych i zdrowotnych. Kilkanaście lat gry pozostawiło jednak też ślad, jeśli chodzi o moje zdrowie. To nie jest tak, że uciekam, absolutnie moja decyzja nie ma nic wspólnego z tarnobrzeskim klubem. Nie będzie mnie w ogóle w żadnym zespole i nie wiem, czy w ogóle jeszcze wrócę do grania. Na razie idę w innym kierunku niż koszykówka, skończyłem studia uprawniające mnie do pracy jako fizjoterapeuta. Jestem wdzięczny trenerowi Pyszniakowi, że dał mi szansę na powrót na Podkarpacie, że widział mnie w składzie swojej drużyny. Rozmawiałem z nim i przeprosiłem za zaistniałą sytuację, chciałem, by pierwszy się o tym dowiedział, żeby był czas, by poczynić w tej sytuacji jeszcze inne ruchy kadrowe. Na Podkarpacie na razie nie wracam, będę w okolicach Krakowa - wyjaśnia Michał Wołoszyn.

30-letni koszykarz ostatnie trzy sezon spędził w drużynie MKS Dąbrowa Górnicza. W sezonie 2013/2014 Wołoszyn notował średnio 16.4 punktu na mecz.

0

Mike Taylor: Podoba mi się podejście kadrowiczów

Kadra | 26.07.2014 00:27

- Idziemy do przodu, podoba mi się podejście zawodników. To trudny turniej, ale mamy to, czego chcieliśmy. Robimy postępy, jest lepiej - mówi po porażce reprezentacji Polski 63:73 z Macedonią trener kadry Mike Taylor.

Jak pan ocenia spotkanie Polski z Macedonią przegrane 63:73?

Mike Taylor (trener reprezentacji Polski koszykarzy):
Wysiłek włożony w ten mecz i energia na boisku bardzo mi się podobały. Z pewnością musimy zrobić lepszą robotę w walce o zbiórki w obronie. Pozwoliliśmy rywalowi na zaledwie 32% skuteczności z gry, co oznacza, że defensywa była świetna. Problemem były oczywiście zbiórki rywali w ataku.

A ofensywa?

Musimy być bardziej efektywni, musimy lepiej kończyć akcje, trafiać rzuty wolne, wszystkie te małe rzeczy sprawią, że nasza efektywność wzrośnie. Musimy pamiętać, że ci gracze w większości po raz pierwszy mają na sobie dużą odpowiedzialność za wyniki reprezentacji Polski. To proces, w trakcie którego się rozwijamy. Idziemy do przodu, podoba mi się podejście zawodników. To trudny turniej, ale mamy to, czego chcieliśmy. Robimy postępy, jest lepiej. Najtrudniejsze dla młodych graczy jest utrzymanie gry przez długi czas na tym samym poziomie. Ale jeszcze raz powtórzę – ich praca zespołowa, zaangażowanie, to wszystko sprawia, że jestem pozytywnie nastawiony.

Co zrobić, by rywale nie zbierali tyle w ataku? Mieli aż 15 zbiórek ofensywnych.

Musimy być zespołem, który umie ustawić się pod koszem, a nie patrzy na lecącą piłkę. To fundamenty koszykówki. Ogólnie rzecz biorąc – nie mamy zawodników, którzy naturalnie skaczą po piłkę, kogoś z instynktem, jak Dennis Rodman. Nie możemy polegać na jednym graczu, któremu można zaufać. To musi być praca zespołowa, próby zbiórek poza twoim fragmentem boiska, pomoc rozgrywających na „desce”.

Czy pana koszykarze zagrali lepiej niż w dwumeczu z Czechami?

Oczywiście, bez żadnych wątpliwości. Nasza ofensywa była niezła, dobrze egzekwowaliśmy zagrywki pod presją. Komunikacja na boisku stała na dobrym poziomie. Dostawaliśmy to, czego chcieliśmy. Wymuszaliśmy przewagi, wykorzystywaliśmy podkoszowych tyłem do kosza. Także w obronie zrobiliśmy postępy.
 

0

Nie było Naumoskiego, a Polska i tak przegrała

Kadra | 25.07.2014 22:16

Skopje ponownie nie było szczęśliwe dla biało-czerwonych. 29 listopada 1997 Polska przegrała w meczu eliminacyjnym z Macedonią 72:79. Wtedy po stronie zwycięzców królował Petar Naumoski, który zaaplikował naszym koszykarzom 49 punktów. 17 lat póżniej - 25 lipca 2014 roku w 2. meczu turnieju w Skopje Polska uległa Macedonii 63:73.

Piątkowe spotkanie Mike Taylor rozpoczął od następującej piątki - Robert Skibniewski, Przemysław Zamojski, Adam Waczyński, Aaron Cel oraz Adam Hrycaniuk. Taylor szybko rotował składem dając już w pierwszej kwarcie szansę, aż trzem rozgrywającym. Na początku najlepiej wiodło się Kamilowi Łączyńskiemu. Zawodnik występujący na co dzień w Rosie Radom wielokrotnie obsługiwał partnerów dobrymi podaniami, po których Polacy zdobywali punkty. W drugiej części gry bardzo dobrze radził sobie Damjan Stojanovski. Po jego kolejnym trafieniu gospodarze mieli przewagę 11 punktów, a maksymalnie prowadzili nawet 29:12. Nasi kadrowicze nie zamierzali się jednak poddawać. Ważne punkty zdobywali młodzi Tomasz Gielo i Michał Michalak. Dzięki temu Polacy na koniec pierwszej połowy potrafili zbliżyć się na pięć punktów.

Nasi koszykarze podobnie jak w meczu z Czechami mieli spore problemy mieli ze skutecznością. Pudłowali Przemysław Zamojski czy Adam Waczyński. Najskuteczniej rzucał Cel oraz Michalak. Ten drugi nie bał się indywidualnych akcji kończonych często celnymi rzutami. Biało-czerwoni w ostatniej części meczu wykonali jeszcze jeden zryw. Zaliczyli serię 9:0 i po trójce Przemysława Zamojskiego ponownie przegrywali tylko trzema punktami. Kluczowe rzuty trafiali jednak później Darko Sokolov oraz Bojan Trajkovski, który był najskuteczniejszym koszykarzem zwycięzców. Gracz macedońskiego Lirija przysporzył Polakom sporo problemów. W sumie zdobył 21 punktów na co złożyły się m.in. 4 celne trójki. 13 dołożył Damjan Stojanovski, a 10 jego brat Vojdan.

Macedonia – Polska 73:63 (14:10, 23:22, 16:12, 20:19)

Macedonia: Trajkovski 21, D. Stojanovski 13, Sokolov 11, V. Stojanovski 10, Kostoski 6, Hendrix 4, Simonovski 3, Magdevski 2, Gjuroski 2, Janevski 1, Brckov 0, Mladenovski 0

Polska: Cel 10, Michalak 9, Szewczyk 8, Karnowski 8, Zamojski 8, Waczyński 6, Hrycaniuk 6, Gielo 4, Śnieg 2, Łączyński 2, Skibniewski 0

Włochy - Czarnogóra 86:64

Tabela:
1. Włochy 1/0
2. Macedonia 1/0
3. Polska 0/1
4. Czarnogóra 0/1

26 lipca: 17:30 Polska – Czarnogóra 20:00 Macedonia - Włochy

27 lipca: 17:30 Polska – Włochy 20:00 Macedonia - Czanogóra

Najciekawsze tweety