Logowanie (rejestracja)

Zapomniałeś hasła?

Nie masz jeszcze swojego konta? Zarejestruj się!

REKLAMA

0

PLK: W Radomiu zaczynają swięta

PLK | 19.12.2014 23:58

Rosa Radom i Trefl Sopot rozpoczęły zmagania w ramach 12. kolejki.

fot. Przemysław Nowak

Goście rozpoczęli spotkanie najgorzej jak się da.. Przegrana pierwsza kwarta różnicą 19 "oczek" ustawiła de facto spotkanie. Od drugiej kwarty gospodarze kontrolowali już tylko przebieg meczu.

15 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty zaliczył Danny Gibson. Tyle samo "oczek" zdobył John Turek. Rosa dzięki temu zwycięstwu tymczasowo ulokowała się na drugim miejscu. Straci je, gdy AZS Koszalin pokona Wikane Start Lublin.

Rosa Radom - Trefl Sopot 73 : 62

(25:6, 15:23, 12:15, 21:18)

0

Euroliga: Skład grup TOP16

Euroliga | 19.12.2014 22:45

Poznaliśmy skład dwóch grup fazy Top 16 najważniejszych koszykarskich rozgrywek na Starym Kontynencie. Rywalizacja w kolejnej rundzie Euroligi rozpocznie się już 30 grudnia.

Wśród uczestników Top 16 znalazły się 4 drużyny z Hiszpanii, 3 drużyny z Turcji, 2 z Grecji i Rosji, 1 z Izraela, Włoch, Niemiec, Serbii i Litwy. W ich składach figuruje nazwisko tylko jednego Polaka. To Maciej Lampe z FC Barcelona.

Grupa E:

Real Madryt
Maccabi Tel Awiw
Panathinaikos Ateny
Galatasaray Stambuł
FC Barcelona
Crvena Zvezda Belgrad
Żalgiris Kowno
Alba Berlin

Grupa F:

CSKA Moskwa
Fenerbahce Ulker Stambuł
Laboral Kutxa Vitoria
BK Niżny Nowogród
Olympiakos Pireus
Anadolu Efes Stambuł
Unicaja Malaga
EA7 Emporio Armani Mediolan

0

NBA: Widowisko Butlera

NBA | 19.12.2014 09:29

Gwiazdy w United Center miały wolne. Chicago Bulls wystąpili bez Derricka Rose'a a w New York Knicks zabrakło Carmelo Anthony. Lepiej radzili sobie gospodarze, którzy odnieśli dopiero 16. zwycięstwo w tegorocznych rozgrywkach.

Sukces rodzi się w bólach. Gospodarze musieli się sporo natrudzić by odnieść zwycięstwo. Przez zdecydowaną większą część meczu prowadzili różnicą kilku punktów. Nie potrafili jednak uzyskać znaczącej przewagi. Przełomowym momentem okazała się dopiero czwarta odsłona meczu, gdy Bulls zdobyli 12 punktów z rzędu. W samej końcówce - na 60 sekund - przed końcem przyjezdni jeszcze wrócili do życia. Dwa punkty rzucił Amare Stoudemire i gospodarze prowadzili różnicą tylko 1 "oczka" 98:97. Były to jednak ostatnie punkty w meczu dla "Byków". Formalności w końcówce dopełnił Pau Gasol.

Chcesz zobaczyć statystyki? Kliknij w mecz!

We wcześniejszych fragmentach meczu jak natchniony grał Jimmy Butler, autor 35 punktów. Absolwent Marquette ustanowił swój rekord strzelecki na parkietach NBA. Na jego dorobek złożyło się 11 celnych rzutów za 2, 4 celne za 3. - Dziękuję Bogu za Jimmy’ego Butlera – skomentował występ swojego podopiecznego Tom Thibodeau. Butlerowi pomógł znacząco rezerwowy Aaron Brooks, który dorzucił 18 "oczek". W zespole z Nowego Jorku mocno starał się Tim Hardaway Jr. Młody koszykarz rzucił 23 punkty na 50% skuteczności z gry. Słabo spisali się gracze rezerwowi. Tylko 5 punktów zdobył na kiepskiej skuteczności Jason Smith.

"Byki" są obecnie czwartą ekipą Wschodu. Z ostatnich 10. spotkań mają bilans 7-3. 14. lokatę zajmują dopiero Nowojorczycy, którzy w ostatnich tygodniach przegrali aż 9 spotkań, a wygrali 1. 

Chicago Bulls - New York Knicks 103 : 97

(30:20, 22:25, 21:29, 30:23)

Houston Rockets - New Orleans Pelicans 90 : 99

(22:21, 17:25, 29:19, 22:34)

Sacramento Kings - Milwaukee Bucks 107 : 108

(29:25, 25:32, 27:24, 26:27)

Golden State Warriors - Oklahoma City Thunder 114 : 109

(32:40, 33:23, 29:26, 20:20)

Naszym zdaniem

0

PLK: Czapki z głów przed mistrzem

PLK | 14.12.2014 22:19

PGE Turów Zgorzelec wysłał krótki telegram. Wygraliśmy. Stop. W lidze nie ma na nas mocnych. Stop. Pomyślcie o drugim miejscu. Stop. Piszemy, to pół żartem, pół serio. Ale jeżeli lider wygrywa na terenie wicelidera różnicą 11 "oczek", to zastanawiamy się, czy ktoś będzie w tym sezonie w stanie ugryź tura?

 

PGE Turów na mecz z AZS-em Koszalin przyjechał świeżo po starciu z Bayernem Monachium. Ale w tym koszalinianie na pewno nie upatrywali swojej szansy na zwycięstwo. PGE Turów doskonale łączy grę w Eurolidze z rozgrywkami krajowymi. A jak historia pokazuje, wcale to nie jest takie proste. Przed laty do sinusoidy przyzwyczaił nas  Asseco Prokom Gdynia (wcześniej Prokom Trefl Sopot), któremu często zdarzały się właśnie ligowe wpadki po starciach w europejskich pucharach. Świeższy przykład – to zespół Dumy Katalonia. FC Barcelona trzy dni po zwycięstwie nad PGE Turowem nie sprostała ligowemu słabeuszowi z Sevilli. Po przed meczowych uciskach w Koszalinie rozpoczął się mecz. I zamiast wyrównanej walki obserwowaliśmy dominację przyjezdnych. Bez dwóch zdań - mistrz Polski wziął sobie do serca przed meczowe założenia Miodraga Rajkovicia. Swoje w podkoszowej walce zaczęli robić Damian Kulig oraz Ivan Zigeranović, którzy dostarczoną piłkę pod kosz błyskawicznie zamieniali na punkty. W kilka minut goście odjechali gospodarzom, niczym nowe Pendolino starym wysłużonym pociągom.

Mistrz Polski w doskonały sposób kontrolował tempo spotkania. Zespół z przygranicznego miasta wiedział jak reagować na grę AZS-u. Naprawdę trudno wyróżnić jednego gracza w zespole ze Zgorzelca. Czapki z głów przed całym zespołem. Zaczynając od Mardy Collinsa, któremu chyba nikt nie wypomni sześciu przestrzelonych rzutów z gry. Bo Amerykanin, gdyby była taka konieczność oddawał piłki partnerom, po których należało wstać i krótko stwierdzić – widać, że ten Pan grał w NBA.  Niedzielny mecz narobił nam tyle apetytu, że jeszcze z większą niecierpliwością oczekujemy kolejnych występów Michała Chylińskiego. Forma jaką złapał Polak, musi budować Mike’a Taylora. Nasz reprezentant w niedzielę zdobył 19 punktów na 61% skuteczności z gry. W AZS-ie zawiódł Qyntel Woods. Zgorzelczanie odebrali mu argumenty na grę i Amerykanin przez większą część meczu biegał po parkiecie wyraźnie rozżalony z powodu własnej niemocy. W niedzielę była dominacja i pokaz siły PGE Turowa. 

26 punktów Michała Michalak i 21 Sarunana Vasiliauskas musiało dać zwycięstwo Treflowi Sopot w meczu z Polskim Cukrem Toruń 97:82. Zespóła Dariusa Maskoliunasa na dobre otartł się z kurzu po upadku w pierwszych kolejkach. Litwin ułożył po swojemu klocki, które wyglądają już naprawdę solidnie. Problemów przybywa za to Milji Bogicevicowi. W Polskim Cukru nie zawodzi tylko Sean Denison, który w niedzielę uzbierał 20 „oczek”.

Dla kibiców, którzy postanowili wykupić transmisję meczu MKS Dąbrowa Górnicza z Anwilem Włocławek nie były to najlepiej zainwestowane 4,90zł w życiu. Spotkanie bardzo nudne z cyklu koniecznych do rozegrania. Dwie dobre kwarty wystarczyły Anwilowi by odnieść czwarte zwycięstwo w tym sezonie. Wynik w ekipie Dąbrowy ciągnął Ken Brown a pomagał mu Dalton Pepper. Słabo w mecz wszedł kapitan włocławian – Seid Hajrić, który w krótkim czasie aż trzykrotnie popełnił błąd kroków. Anwil szybko osiągał kilka punktów przewagi, lecz jeszcze szybciej ją tracił. W dobrej dyspozycji był jednak Chase Simon, którego 29 punktów w meczu pozwoliło podopiecznym trenera Krunicia wywieźć z Dąbrowy Górniczej dwa punkty. MKS przegrywając kolejny mecz pozostanie na ostatnim miejscu w ligowej tabeli. Anwil z kolei dzięki trzeciej wygranej z rzędu ponownie awansuje i do ósmej drużyny będzie tracić już tylko jeden punkt. 

Emocji – tego słowa zabrakło w dwóch innych spotkaniach zamykających 11. kolejkę. O ile wysokość porażki Wikany Start Lublin nas naprawdę nie dziwi, o tyle wysoki triumf Rosy Radom w Szczecinie nas naprawdę zadziwia. Po początkowym hura – zgasł Trevor Releford. Amerykanin w niedzielę uzbierał tylko 5 punktów. Najskuteczniejszym koszykarzem gospodarzy był jeszcze do niedawna biegający na zapleczu PLK Marcin Flieger – 19. W Rosie trwa nadal chimeryczność Danny Gibsona. Amerykanin tym razem latał wysoko. Zaliczył 26 punktów.

Chcesz poznać statystyki z meczu? KLIKNIJ w mecz!

AZS Koszalin - PGE Turów Zgorzelec 78 : 89

(10:21, 21:27, 24:23, 23:18)

WKS Śląsk Wrocław - Wikana Start S.A Lublin 100 : 75

(23:22, 27:6, 24:24, 26:23)

MKS Dąbrowa Górnicza - Anwil Włocławek 74 : 85

(22:20, 12:20, 22:18, 18:27)

Trefl Sopot - Polski Cukier Toruń 97 : 82

(20:30, 25:21, 29:9, 23:22)

KING Wilki Morskie Szczecin - Rosa Radom 75 : 94

(29:23, 8:23, 17:26, 21:22)

Video

  • TOP10 11. kolejki TBL
  • TOP10 10. kolejki TBL
  • ANWIL WŁOCŁAWEK - ENERGA CZARNI SŁUPSK 76:70
0

II liga: Czas na problem rezerw

2L | 13.12.2014 00:44

Minął tydzień od kuriozalnego meczu w Chorzowie. Wszyscy mówią o tym, co się stało, a nie dlaczego to się stało.

fot. Rafał Kurianowicz

Krótkie przypomnienie - Alba w meczu z rezerwami MKS-u Dąbrowa Górnicza popełniła 57 przewinień w 13 minut i przegrała z powodu zdekompletowania (więcej szczegółów z wypowiedziami). Powodem takiego zachowania był skład drużyny gości, w którym znaleźli się głównie zawodnicy występujący na co dzień w ekstraklasie. Chorzowianie mówiąc kolokwialnie "przegięli" w swoim proteście/happeningu (nazwijcie sobie to jak chcecie), trener Rafał Sobecki nie jest zbyt lubiany na Górnym śląsku i trafiła się znakomita okazja, by ujeżdżać na nim jak na łysej kobyle. Z perspektywy czasu pewnie nawet sam zdaje sobie sprawę, że festiwal fauli to nie był dobry pomysł, bo nie przyniósł spodziewanych skutków. Alba chciała w ten sposób zwrócić uwagę na problem drużyn rezerw, ale dyskusja - potrzebna - w tym temacie nie została praktycznie w ogóle podjęta. I chyba czas najwyższy, by ją wreszcie rozpocząć, prawda?

Sytuacja hipotetyczna: Stelmet Zielona Góra postępując zgodnie z regulaminem wysyła na mecz drugoligowych Muszkieterów Nowa Sól Łukasza Koszarka, Przemysława Zamojskiego, Adam Hrycaniuka, Aarona Cela i Kamila Chanasa. Uzasadnienie się znajdzie. Stelmet miał całkiem niedawno serię fatalnych występów, w ten sposób Polacy z wicemistrza kraju mogliby poprawić sobie morale, poćwiczyć rozwiązania taktyczne. Reakcja tłumów? Nonsens, głupota, strata czasu, bezczelność, kompromitacja, kretynizm... Można wymieniać dalej w podobnym tonie. Czym ta sytuacja różni się od tej z Chorzowa? Zasadniczno niczym. Rezerwy MKS Dąbrowa Górnicza pojawiły się na meczu II ligi z wszystkimi Polakami, którym nie przeszkodziły problemy zdrowotne (Marcin Piechowicz jest jeszcze kontuzjowany, Paweł Zmarlak miał wizytę u lekarza). Co więcej - na trybunach zasiedli obcokrajowcy z MKS-u, którzy ze względu na przepisy nie mogli biegać po boisku. Po co? Dlaczego? O co tu chodzi? Chyba nie o to, by uczcić organizowane przez gospodarzy Mikołajki? Sytuacja wygląda albo na złośliwe działanie w stosunku do Alby (nie znam szczegółowych relacji między klubami, ale był problem z ustaleniem terminu meczu, więc może to miało jakieś znaczenie) albo na karę nałożoną na zespół po porażce dzień wcześniej w Tauron Basket Lidze w Lublinie.

Przedstawiciele Alby mają rację mówiąc, że takie wysyłanie połowy pierwszego zespołu na rozgrywki II ligi powoduje nierówności. I choć nikt tak ostro nie zaprotestował, to podobne oburzenie wyraża większość klubów w podobnych przypadkach. Czym innym jest czysta sportowa chęć do gry z silniejszym rywalem, a czym innym chłodna kalkulacja szans. Wyobraźcie sobie, że gracie w turnieju ulicznym, w waszej grupie jest zespół, który ma w składzie np. Cezarego Trybańskiego. Ale C-Tryb przyjeżdża spóźniony, gra tylko w ostatnim meczu akurat z wami. Jego drużyna wygrywa, choć wcześniej wszystkie mecze przegrała. Odpadacie. Wrażenia? Ostre wkurzenie. Zamiast "z" należałoby nawet wstawić "wi".

Zostawmy na boku Albę i innych rywali, skupmy się na drużynach rezerwach. Znowu posłużę się przykładem, widziałem go w komentarzach dotyczących meczu w Chorzowie. Czy zawodnicy Miami Heat Dwyane Wade, Chris Bosh albo chociażby Mario Chalmers lub nawet Norris Cole po przegranym meczu/w wolnej chwili/w słabszej formie/po długiej kontuzji wsiadają w auto i jadą zagrać w barwach Sioux Falls Skyforce w NBDL? Nie. Nie po to jest ten zespół. I nie po to powinny być rezerwy drużyn Tauron Basket Ligi. Jeśli zawodnik na co dzień grywa po 15, 20 i więcej minut w ekstraklasie, to wydaje się bardzo wątpliwe (eufemizm), by sens miało wysyłanie go na spotkanie II ligi najczęściej z cyklu "do jednego kosza". Nawet jeśli ma 21 lat. A takie sytuacje spotykaliśmy w obecnym sezonie nie tylko w MKS-ie Dąbrowa Górnicza (Przemysław Szymański, Grzegorz Małecki, Adam Metelski, Paweł Zmarlak, Jakub Koelner, Mateusz Dziemba), ale także Asseco Gdynia (Filip Matczak, Sebastian Kowalczyk, Jakub Parzeński, Przemysław Frasunkiewicz!) i wspomnianych stelmetowskich Muszkieterach (Maciej Kucharek).

Zrozumiem, jeśli na II ligę pojedzie w drodze wyjątku gracz po kontuzji czy nawet bez formy. Gdyby w Muszkieterach pojawił się jednorazowo Zamojski z zadaniem strzeleckiego odblokowania - miałoby to jakiś sens. Jestem też w stanie zrozumieć pomysł wstawienia do drużyny rezerw pojedynczego doświadczonego seniora, od którego młodzież ma się w założeniu uczyć. Ale nie połowy składu. Gdzie tu sens? I jak to ma się do opowieści o tym, że klub chce w II lidze dawać szansę utalentowanym nastolatkom? Takimi decyzjami po prostu ich krzywdzi. Nie dość, że prawie nie grają, to na dodatek odbywa się mecz do jednego kosza. Wyobraźmy sobie, że mecz Alba - MKS II ma normalny przebieg. Goście wygrywają 40-ma punktami. Wszyscy tracą. Alba - oczywistość. Kibice - również, bo to mówienie o zachwycaniu się znakomitymi graczami z ekstraklasy można sobie wsadzić między bajki. Gracze z TBL w rezerwach MKS-u - dla nich to nawet nie jest porządny trening, a poza tym morale wbrew pozorom wcale nie idzie w górę, wręcz przeciwnie. Pojawiają się myśli typu "co ja tu do cholery robię?" Młodzi gracze w rezerwach MKS-u - znikoma liczba minut w meczu bez walki. Przykład z meczem z Alba - MKS II nie jest jedynym, sprawdźcie np. jak wyglądało spotkanie Asseco II - Trefl II Sopot.

W przeszłości w przepisach PZKosz widniał zapis o tym, że zespoły posiadające rezerwy zgłaszają grupę zawodników "spalonych". Tacy koszykarze nie mogli grać w drugim zespole. Obecnie może każdy i jak widać pozwala to na patologie. Może warto wrócić do starych rozwiazań? Albo wprowadzić inne. Na przykład takie, że w drużynie rezerw nie mogłoby występować więcej niż 2 koszykarzy, którzy w dany weekend grali w pierwszej ekipie. Można do tego limitu nie wliczać juniorów. W tym sezonie zmiany już nie zostaną wprowadzone, ale PZKosz ma pół roku, by zastanowić się, co dalej.
 

0

NBA: Zbliżają się święta. Będzie wyprzedaż

NBA | 12.12.2014 22:39

Brooklyn Nets czeka wielka wyprzedaż. Kto, gdzie może wylądaować? - Zastanawia się całe koszykarskie towarzystwo, wśród nich Rafał Paczoska.

Trzech najlepszych oraz najdroższych zawodników Brooklyn Nets – Joe Johnson, Deron Williams i Brook Lopez wczoraj oficjalnie zostali wystawieni na sprzedaż, co oznacza, że ich obecny klub rozpoczął żywiołowe poszukiwania chętnych na usługi całej trójki. Wydaje się, że Michaił Prochorow – mimo wcześniejszych zapewnień – stracił cierpliwość i nie zamierza już wykładać olbrzymiej fortuny na zarobki swoich zawodników. Bowiem łączne kontrakty całej trójki za obecny sezon to aż 56,654,317 milionów dolarów. Możliwe pozbycie się Johnsona, Williams, Lopeza oraz kończący się kontrakt Kevina Garnetta oznacza jedno – głęboką przebudowę składu Nets.

W zaistniałej sytuacji postanowiłem wcielić się w rolę Generalnego Menadżera i zaprezentować najciekawsze możliwe wymiany. Oczywiście wymienić całą trójkę było niezwykle trudno, więc zdecydowałem wysyłać ich pojedynczo do różnych klubów. Co zaskakujące najwięcej chętnych znalazłem na najdroższego – Joe Johnsona. Natomiast rozsądne upchnięcie gdzieś Derona Williams okazało się wręcz misją niemożliwą. Ale ostatecznie podołałem!

Wydawałoby się, że pierwsza siła NBA – Golden State Warriors nie potrzebuje zmian w swoim dotychczasowych składzie. Ale ich gra zupełnie może się zmienić kiedy do gry wróci David Lee, bowiem jest spore prawdopodobieństwo, że nie odnajdzie się w nowej taktyce trenera Kerra. Natomiast z rolą rezerwowego średnio sobie radzi Andre Igoudala. Nets tym samym zyskaliby bardzo wszechstronnego podkoszowego oraz świetnego defensora, który w przeszłości wielokrotnie pokazywał, że może być także wielką siłą ofensywną. Zaś Warriors kolejnego super strzelca, który dołączyłby do duetu Curry – Thomspon. Jednak tym samym straciliby bardzo dobrego obrońcę, na co chyba nie do końca mogą sobie pozwolić.

Detroit Pistons mimo sporych zmian wciąż prezentują się dużo poniżej oczekiwań, co powoduje, że jak bumerang powraca temat pozbycia się Josha Smitha. Więc wyprzedaż w Nets wydaje się dla nich idealną okazją na wytransferowanie niechcianego zawodnika. Za niego mogliby otrzymać m.in. Derona Williams, co wcale nie jest tak złym pomysłem.

Wręcz od początku swojego istnienia Oklahoma City Thunder poszukuje odpowiedniego i wartościowego zawodnika na pozycję centra. Miał nim zostać Kendrick Perkins, lecz zawiódł na całej linii. A jego blisko 10 milionowy kontrakt jest olbrzymim ciężarem dla oszczędnych działaczy Thunder. Lecz nadarza się okazja wymiany, z której skrzętnie skorzystałbym jako GM Thunder. Wymieniłbym kończące się kontrakty Perkinsa i Collinsa oraz zawodzącego Lamba w zamian za Brooka Lopeza. Thunder zyskaliby nadal rozwijającego się centra. Zaś Nets po sezonie mogliby zacząć stopniową odbudowę.

Wyobraźcie sobie pewną sytuację – Camelo Anthony po kolejnej wysokiej porażce idzie do Phila Jacksona i żąda od niego kogoś z dwójki: Johnson – Williams. Jackson ponownie wykazuje się olbrzymim geniuszem i jakimś cudem wciska Nets olbrzymi, ale jednoroczny kontrakt Amre Stoudemire’a. Co więcej w zamian dokłada im jeszcze takich zawodników jak: Bargnani i Calderon dostając samego Joe Johnsona, albo pakiet wymarzony czyli Johnson – Williams. Wiem, ta wymiana wydaje się nierealna, ale to w końcu Phil Jackson, kto jak nie on miałby tego dokonać?!

Pewnego dnia Gregg Popovich z Tim Duncanem udają się do właściciela San Antonio Spurs i oznajmiają, że obecny sezon jest ich ostatnim. Zaskoczony Peter Holt szybko stara się znaleźć zastępcę TD i wybór pada na Brooka Lopeza, ponieważ wcześniej w Memphis Grizzlies postanawia zostać Marc Gasol. Ostrogi zyskują wciąż rozwijającego się podkoszowego, zaś Nets bardzo solidnego defensora – Tiago Splittera oraz tańszą wersję Johnsona – Danny Greena.

Rozczarowany kolejnymi porażkami i słabym poziomem aktualnych Boston Celtics – Rajon Rondo domaga się wymiany. Władze Celtics chcąc zyskać coś więcej decydują się na Joe Johnsona, którego z chęcią pozbędą się Nets. Tym samym na Brooklynie ląduje nowa gwiazda i nowa nadzieja – Rajon Rondo, który ma sprawić, że Nets w końcu będą drużyną. Zaś Celtics zyskują świetnego strzelca i przy okazji pozbywają się niechcianego kontraktu Geralda Wallace’a. I przekonują się, że to wcale nie jest niemożliwe.

Kobe Bryant podbudowany swoimi ostatnim rekordem punktowym i prześcignięciem swojego odwiecznego rywala – Micheala Jordana postanawia powalczyć o jeszcze jeden tytuł. Wykonuje telefon do Derona Williams i przekonuje go do słonecznego Los Angeles. Natomiast Nets chcąc pozbyć się Williams chętne przygarniają kończący się kontrakt Steve’a Nasha oraz Jeremy Lina z nadzieją, że znowu będzie wielką gwiazdą Nowego Jorku, jednak teraz na Brooklynie.

Wiecznie szukający wartościowego centra – Portland Trail Blazers decydują się na ryzykowny, ale mimo wszystko rozsądny ruch. W zamian za Brooka Lopeza wysyłają na Brooklyn Nicolasa Batuma oraz Joe Freelanda. Tym samym tracąc solidnego defensora oraz strzelca obwodowego, ale zyskując centra, o którym zawsze marzyli. Zaś w nowym klubie Lopezowi w aklimatyzacji ma pomóc obecność jego brata Robina.

To wcale nie jest takie niemożliwe. A ja jako zarówno GM Nuggets, jak i Nets brałbym taką wymianę w ciemno. Denver zyskują prawdziwego lidera, którego brakuje im od odejścia Carmelo Anthonego, czyli Joe Johnsona. Przy tym rezygnując z niezadowolonego Gallinariego oraz niepotrzebnego Hicksona tracąc jedynie Afflalo. Za to Nets za 23 miliony zyskują trzech zawodników, którzy od razu mogą stać podstawowymi graczami „nowych” Nets.

Larry Bird jakimś cudem przekonuje Michiła Prochorowa do potencjału Roy’a Hobberta i transferuje go do Nets w zamian za Brooka Lopeza. Co więcej pod koniec negocjacji pozyskuje również Joe Johnsona w zamian za Davida Westa oraz Georga Hilla. Tym samym Nets mogą zapomnieć o mistrzostwie. Za to Pacers dzięki temu fantastycznemu ruchowi Birda od sezonu 2015/16 znowu są faworytami do mistrzostwa NBA.

To mało prawdopodobne, ale możliwe. Ponieważ Marc Gasol jeszcze nie przedstawił swoich planów na przyszłość, a kontrakt kończy mu się wraz z zakończeniem obecnego sezonu. Jeśli zdecyduje się pozostać w zespole, to nie ma tematu. Jednak niewykluczone, że poszuka sobie nowego miejsca np. w stanie Teksas. W tym wypadku jedynym rozwiązaniem Grizzlies jest wytransferowanie Gasola do Nets pozyskując tym samym Brooka Lopeza.

Głodne sukcesu władze Sacramento Kings podbudowane dobrym startem ich drużyny, decydują się na bardzo odważny ruch. Chcąc pozyskać Joe Johnsona wysyłają do Nowego Jorku aż czterech graczy, z czego aż trzech podkoszowych. Przy całym optymizmie fanów Kings jednak ten transfer wydaje się mało prawdopodobny.

Chcąc zapełnić lukę po Hardenie ekipa Thunder decyduje się na dość desperacki ruch. Transferując Sergi Ibakę oraz – jakim cudem – Kendricka Perkinsa do Nets w zamian za super strzelca – Joe Johnsona. Mimo wszystko na tej wymianie najbardziej zyskuje ekipa z Brooklynu.

Ostatnie wyniki

TBL | NBA | EL | 1LM | 2LM | BLK

Rosa Radom
Trefl Sopot
19.12 73
62
MKS Dąbrowa Górn.
Anwil Włocławek
14.12 74
85
Śląsk Wrocław
Start Lublin
14.12 100
75
AZS Koszalin
PGE Turów Zgorzelec
14.12 78
89
Wilki Morskie Szczecin
Rosa Radom
14.12 75
94
Trefl Sopot
Polski Cukier Toruń
14.12 97
82
Asseco Gdynia
Polpharma Starogard
13.12 81
73
Stelmet Zielona Góra
Polfarmex Kutno
13.12 69
61
Energa Czarni Słupsk
Jezioro Tarnobrzeg
13.12 73
70
PGE Turów Zgorzelec
Śląsk Wrocław
08.12 92
76
Boston Celtics
San Antonio Spurs
30.12 89
111
Brooklyn Nets
Chicago Bulls
30.12 84
102
Detroit Pistons
Golden State Warriors
30.12 93
104
Sacramento Kings
Memphis Grizzlies
30.12 85
97
New York Knicks
Miami Heat
30.12 76
86
Phoenix Suns
Orlando Magic
30.12 90
93
Portland Trail Blazers
Minnesota Timberwolves
30.12 107
93
Los Angeles Lakers
Toronto Raptors
30.12 129
122
Chicago Bulls
New York Knicks
18.12 103
97
Houston Rockets
New Orleans Pelicans
18.12 90
99
BK Niżny Nowogród
UNIKS Kazań
19.12 78
74
Żalgiris Kowno
Banco di Sardegna
19.12 80
79
Alba Berlin
Cedevita Zagrzeb
19.12 67
70
Panathinaikos Ateny
FC Barcelona
19.12 67
80
Fenerbahce Ulker Stambuł
Bayern Monachium
19.12 87
81
Crvena Zvezda Telekom Belgrad
Laboral Kutxa Vitoria
19.12 90
82
PGE Turów Zgorzelec
Armani Mediolan
18.12 96
101
Real Madryt
Efes Stambuł
18.12 90
70
CSKA Moskwa
Limoges CSP
18.12 88
56
Maccabi Tel Awiw
Unicaja Malaga
18.12 81
73
Pogoń Prudnik
ACK UTH Rosa Radom
14.12 61
55
Sokół Łańcut
GTK Gliwice
13.12 82
72
SKK Siedlce
Spójnia Stargard Szcz.
13.12 61
70
GKS Tychy
Zagłębie Sosnowiec
13.12 76
84
BM SLAM Stal Ostrów Wlkp.
Miasto Szkła Krosno
13.12 80
65
AZS Poznań
Znicz Pruszków
13.12 74
100
Legia Warszawa
Astoria Bydgoszcz
12.12 82
74
Miasto Szkła Krosno
AZS Poznań
06.12 99
71
Sokół Łańcut
Spójnia Stargard Szcz.
06.12 72
58
Zagłębie Sosnowiec
SKK Siedlce
06.12 85
69
Pogoń Ruda Śl.
KK Polonia Bytom
17.12 62
79
Alba Chorzów
WKK Wrocław
17.12 76
69
AZS AWF Katowice
Mickiewicz Romus Katowice
17.12 85
76
AZS Częstochowa
MCKiS Jaworzno
17.12 81
84
MOSiR Cieszyn
MKS Dąbrowa Górnicza S.A. II
17.12 95
89
Śląsk II Wrocław
MKS Kalisz
17.12 67
52
SKM Muszkieterowie Nowa Sól
MKS Sokół Międzychód
17.12 76
58
Sudety Jelenia Góra
Górnik Wałbrzych
17.12 60
75
BC Obra Kościan
Basket Junior Suchy Las
17.12 62
88
RKKS Rawia Rawag Rawicz
Jamalex Polonia 1912 Leszno
17.12 61
45
Basket Gdynia
Pszczółka AZS Lublin
26.10 71
75
Wisła Can-Pack Kraków
Ślęza Wrocław
26.10 83
64
Artego Bydgoszcz
MKS Konin
25.10 103
62
MKK Siedlce
Energa Toruń
25.10 65
86
KK ROW
Widzew Łódź
25.10 75
53
CCC Polkowice
AZS Gorzów Wlkp.
25.10 69
67
KK ROW
Basket Gdynia
16.10 62
59
Ślęza Wrocław
CCC Polkowice
05.10 54
63
Wisła Can-Pack Kraków
Basket Gdynia
04.10 96
37
Widzew Łódź
MKK Siedlce
04.10 56
75

REKLAMA

0

NBA: Rajon Rondo w Mavericks!

NBA | 19.12.2014 01:46

Zgodnie z doniesieniami Adriana Wojnarowskiego z serwisu Yahoo! Sports, Dallas Mavericks oraz Boston Celtics dobili targu w sprawie transferu Rajona Rondo. Z walki o rozgrywającego Celtów ostatecznie wycofali się Houston Rockets.

Czytaj także: Widowisko Butlera

Dallas Mavericks oraz Boston Celtics osiągnęli ostateczne porozumienie w sprawie przyszłości Rajona Rondo. Oba zespoły zdecydowały się na dokonanie wymiany, na mocy której do Dallas trafił wspomniany Rondo oraz Dwight Powell. W odwrotnym kierunku powędrowali rozgrywający Jameer Nelson, podkoszowy Brandan Wright oraz niski skrzydłowy Jae Crowder. Dallas do swojego pakietu użytego w transakcji dołączyli również wybory w drafcie – 2015 (pierwsza runda) oraz 2016 (druga runda).

Rajon Rondo dołączając do Dallas sprawił, że obecnie drużyna z Teksasu posiada jedną z najmocniejszych pierwszych piątek w całej NBA. Wśród graczy startowych Mavs na każdej pozycji znajduje się zawodnik, który w sprzyjających warunkach potrafi w pojedynkę przesądzić o losach meczu. Piątka Rondo-Ellis-Parsons-Nowitzki-Chandler już na papierze wygląda groźnie, aż strach pomyśleć jak będzie w rzeczywistości.

Rondo wraz z przejściem do Mavericks nie tylko zdał kres transferowej sadze, w której znajdował centralną pozycję, ale również zakończył pewną erę w drużynie Celtics. Rondo był ostatnim zawodnikiem w kadrze Bostonu, który stanowił część mistrzowskiego zespołu z roku 2008.

Po zakończeniu sezonu 2014/15 obecny kontrakt mistrza NBA z 2008 roku przestaje obowiązywać, a on sam stanie się wolnym agentem. Rondo teoretycznie zostawił sobie otwartą furtkę do ucieczki z Dallas w razie jakiegokolwiek nieporozumienia. Będąc niezastrzeżonym agentem były już gracz Celtics w nadchodzące lato stanie się „panem sytuacji” i przebierając w ofertach jeszcze raz zadecyduje o swojej przyszłości.

W obecnym sezonie Rondo wystąpił w 22 meczach, notując średnio 8.3 punktu, 10.8 asysty oraz 7.5 zbiórki.
 

0

I liga: Lisewski zagra na Podkarpaciu

1L | 19.12.2014 01:15

Miasto Szkła Krosno wzmacnia skład.

fot. M. Ginalski

Nowym zawodnikiem, który sprowadzi się na Podkarpacia będzie Adam Lisewski. 

Polak rozpoczął nowy sezon w Toruniu. Zdołał wystąpić tylko w dwóch spotkaniach. Lisewski przyzwoicie spisywał się w ubiegłym sezonie na zapleczu PLK. W 25. meczach zdobywał średnio 7.1 punktu i 7.2 zbiórki na mecz.

34-letni zawodnik w przeszłości grał m.in. w Starcie Gdynia, MKS-ie Dąbrowa Górnicza i Stali Stalowa Wola.

0

Euroliga: Arroyo zapewnił zwycięstwo w Stambule

Euroliga | 19.12.2014 00:44

W czwartek rozpoczęła się ostatnia seria spotkań 1. rundy Euroligi sezonu 2014/2015. Oczy tego wieczoru zwrócone były na Stambuł.

Carlos Arroyo zdobył 24 punkty, a jego Galatasaray Stambul ograła Olympiacos Pireus 79:74. Zwycięstwo Turkom dało awans do kolejnej rundy. Z Euroligą pożegnają się za to gracze Neptunas Kłajpeda, którzy jak dotychczas spisywali się rewelacyjnie. W czwartek przegrali jednak sromotnie z Valencia Basket Club 65:103. 

W grupie B emocji nie było. CSKA Moskwa wysoko rozprawiła się z Limoges CSP. 19 "oczek" rzucił Witalij Fridzon. 

Galatasaray Stambuł - Olympiakos Pireus 79 : 74

(20:18, 16:20, 21:12, 22:24)

Valencia Basket Club - Neptunas Kłajpeda 103 : 65

(28:17, 24:14, 23:18, 28:16)

Maccabi Electra Tel Awiw - Unicaja Malaga 81 : 73

(26:22, 15:15, 17:17, 23:10)

CSKA Moskwa - Limoges CSP 88 : 56

(29:17, 16:10, 17:16, 26:13)

Real Madryt - Anadolu Efes Stambuł 90 : 70

(25:25, 22:18, 22:18, 21:9)

0

Europuchar: Mieliśmy rację, PGE Turów zagra z Ponitką

Świat | 19.12.2014 00:21

PGE Turów Zgorzelec zna grupowych rywali w Europucharze.

fot. K. Bajda

Mistrzowie Polski trafili do grupy L. Zgodnie z tym co informowaliśmy gracze Miodraga Rajkovicia zmierzą się z Telenetem Ostenda, w której gra Mateusz Ponitka oraz J.P Prince, były koszykarz ze Zgorzelca.

Ponadto PGE Turów spotka się z Lietuvosem Rytas Wilno oraz Baloncesto Sewilla. W drużynie z Hiszpanii występuje m.in. Ondrej Balvin. Z Czechem nie tak dawno spotkali się nasi reprezentanci Polski podczas spotkania towarzyskiego w Wałbrzychu. 

Na razie nie jest znany terminarz spotkań. 

 

0

Euroliga: 13 tysięcy w Krakowie! Porażka na parkiecie

Euroliga | 19.12.2014 00:15

Wisła Can-Pack Kraków przegrała 53:64 z Galatasaray odeabank Stambuł w meczu 6. kolejki Euroligi koszykarek. "Biała Gwiazda" miała w tym meczu dodatkową pomoc. Krakowianki spotkanie rozegrały w największej hali w Polsce. Na trybunach zasiadło 13 tysięcy kibiców. Przeciwko drużynie z Turcji nie zawiodła jedynie Jantel Lavender, która uzbierała 23 punkty. Słabo spisały się pozostałe koszykarki.

Wisła Can-Pack Kraków – Galatasaray odeabank Stambuł 53:64 (15:16, 6:18, 15:17, 17:13)

Wisła Can-Pack: Lavender 23, Quigley 15, Abdi 4,  Cegielska 4,  Vandersloot 4, Petronyte 3,  Kaczmarczyk 0, Skobel 0, Ouvina 0

Galatasaray: Martinez 17, Casas 12, Dubljevic 11, Lyttle 10, Bone 8, Kimyacioglu 6, Gunay 0, Yilmaz 0

0

Euroliga: To już jest koniec

Euroliga | 19.12.2014 00:02

To już jest koniec możemy iść - słowa piosenki Elektrycznych Gitar idealnie wpisują się w pożegnawczy ton PGE Turowa Zgorzelec z Euroligą. Na zakończenie mistrz Polski przegrał z EA7 Emporio Armani Milan 96:101.

709 - tylu kibiców pożegnało z Turowem sezon Euroligi w Lubinie. Ci co pojawili się w hali na pewno nie żałowali. PGE Turów ponownie podjął walkę z bardziej utytułowaną drużyną. Swój najlepszy mecz w tym sezonie rozegrał mocno krytykowany w pierwszym meczu Linas Kleiza. Kilka tygodni temu Litwin pudłował nawet z najprostszych pozycji. W czwartkowy wieczór trafiał z tych najtrudniejszych. Kleiza zdobył 29 punktów grając na wysokiej skuteczności z dystansu. Znakomicie odpowiedział mu Damian Kulig, który uzbierał 23 "oczka".

W spotkaniu nie zabrakło efektownych zagrań. Po stronie PGE Turowa nad koszami latał Chris Wright. Jedną z akcji Amerykanin zakończył wsadem nad Włochem Angelo Gigli.

PGE Turów kończy Euroligę z bilansem 1-9.

PGE Turów Zgorzelec - EA7 Emporio Armani Mediolan 96 : 101

(17:22, 22:25, 27:25, 30:29)

 

0

Był taki mecz: Górnik to nie ogórki

PLK | 18.12.2014 13:35

Górnik Wałbrzych walczy w tym sezonie o awans na zaplecze Tauron Basket Ligi, Turów Zgorzelec występuje w Eurolidze. A całkiem niedawno w meczu ekip z Dolnego Śląska ta pierwsza pokazała, że - cytujemy jednego ze znanych polskich piłkarzy - Górnik to nie ogórki.

- Po 12 latach przerwy do Wałbrzycha powróciła koszykarska ekstraklasa, więc kibice po cichu liczyli na udany początek sezonu - rozpoczynała się relacja z pierwszej kolejki rozgrywek 2007/2008 na oficjalnej stronie ligi. Tak naprawdę jednak brakowało przesłanek ku temu, by początek był udany. Górnik przystepował do rywalizacji jako zespół typowany do lokat w ogonie tabeli, Turów był aktualnym srebrnym medalistą, na dodatek wzmocnionym w letniej przerwie. Do trzonu w postaci trener Saso Filipovskiego, Andresa Rodrigueza, Thomasa Kelatiego, Roberta Witki i Dragisy Drobnjaka doszli m.in. wyróżniający się w słabszych zespołach David Logan i Harding Nana. Dla porównania Górnik miał do dyspozycji trzech Amerykanów z niezbyt bogatym CV, chorwackiego środkowego Kristijana Ercegovicia, a także Tomasza Zabłockiego, Adriana Czerwonkę i Łukasza Wichniarza. Zespół prowadził Radosław Czerniak, wcześniej koszykarz i szkoleniowiec Turowa. To on awansował z klubem ze Zgorzelca do ekstraklasy w 2004 roku, a potem powtórzył ten sukces trzy lata później. On, Czerwonka i Zabłocki - wieloletni zawodnicy Turowa - z pewnością mieli tego dnia szczególną motywację.

Spotkanie odbyło się w Świebodzicach. - Remont hali wałbrzyskiego OSiR przedłuża się, a my nie możemy czekać. Wybraliśmy więc obiekt w Świebodzicach, który spełnia wymogi Polskiej Ligi Koszykówki. Halę oglądali przedstawiciele PLK i opinia była pozytywna - wyjaśnił Janusz Kozłowicz, dyrektor Górnika. "Początek zawodów należał jednak do gości. Turów dość szybko narzucił swoje warunki gry. Pressing na całym placu stosowany przez gości i celne rzuty Witki i Logana dały Turowowi kilkupunktowe prowadzenie. – Wydaje mi się, że taka nasz postawa w pierwszej kwarcie to skutek tego, że jesteśmy w zasadzie nową drużyna, poznajemy się jeszcze, rozegraliśmy niewiele sparingów – oceniał po meczu postawę swojej drużyny Wichniarz." - czytamy w relacji PLK.pl.

Przed czwartą kwartą Turów prowadził 62:50. - Miałem wrażenie, że do ostatniej odsłony gracze Turowa przystąpili w przekonaniu, że mecz jest już rozstrzygnięty. W czwartej kwarcie ich strzelcy nie grali dla drużyny, ale dla statystyk. Zlekceważyli nas? To ich problem. Dla mnie najważniejsze jest to, że potrafiliśmy to wykorzystać - stwierdził w rozmowie z Przeglądem Sportowym trener Czerniak. – Zbytnio się rozluźniliśmy w czwartej kwarcie i daliśmy się dojść. A potem już było za późno – przyznał David Logan. Świetnie spisywał się skrzydłowy Kris Clarkson, punkty dokładał Wichniarz, pod koszem przydatny był Ercegović. Pół minuty przed końcem był remis 75:75, piłka trafiła do Clarksona. Spudłował, ale zebrał Czerwonka. Faulowany wykorzystał dwa rzuty wolne, a koszykarzom przyjezdnych nie udało się już trafić do kosza. Sensacja stała się faktem.



- Pokazaliśmy dziś serce, charakter do końca, mimo to, że przegrywaliśmy. Wygraliśmy zespołem, nie indywidualnymi akcjami tylko zespół dzisiaj był – mówił Tomasz Zabłocki. - Z meczu na mecz będzie na pewno coraz lepiej. Zgramy się, poznamy lepiej i stworzymy prawdziwy kolektyw - zapowiadał Wichniarz, który w dniu meczu obchodził 25. urodziny. - Przed spotkaniem dochodziły do nas opinie, że Turów nas rozjedzie, a różnica stanie się na długo ligowym rekordem. Porozmawialiśmy o tym, popatrzyliśmy sobie w cztery oczy i nie daliśmy się wicemistrzom Polski. Ten wynik niczego nam nie ułatwia, bo pokazalismy innym drużynom, że meczów z Górnikiem nie można traktować na luzie - zauważył trener Czerniak.

Co na to przegrani? "Szkoleniowiec gości - Saso Filipovski, z przegranej nie robił tragedii. Przede wszystkim wie, że to wypadek przy pracy, że ma zespół, który wygra 9 z każdych 10 meczów z Górnikiem. Ale na początek zdarzył się ten jedyny przegrany. Wiadro zimnej wody - zwłaszcza po pełnym sukcesów okresie przygotowawczym, w którym PGE Turów bił jak na zawołanie zagranicznych rywali - przyda się gwiazdom ze Zgorzelca. Poza tym Filipovski pamięta, że przed rokiem zaczął sezon od dwóch porażek w trzech pierwszych kolejkach. A potem został wicemistrzem Polski." - pisał reporter periodyka Słowo Polskie Gazeta Wrocławska. 

Kilka dni później Górnik wygrał z Anwilem we Włocławku, potem przegrał tylko trzema punktami ze Stalą Ostrów Wielkopolski, ale im dalej w sezon, tym gorzej. Górnik zakończył rundę zasadniczą na 12. miejscu z bilansem 9-15. W eliminacjach do play-off przegrał 1-2 ze Stalą. Turów był pierwszy z bilansem 17-7, ale mistrzostwa nie zdobył.

13.10.2007 Górnik Wałbrzych - PGE Turów Zgorzelec 77:75 (10:18, 21:22, 19:22, 27:13)

Górnik:
Kris Clarkson 23, Łukasz Wichniarz 21 (2x3, 10 zbiórek), Kristijan Ercegović 14 (10 zbiórek), Adrian Czerwonka 8, Tomasz Zabłocki 5 (1x3), B.J. Spencer 3 (1x3), Tezale Archie 3 (1x3, 7 asyst), Rafał Glapiński 0.

PGE Turów: Thomas Kelati 20 (5x3), David Logan 18 (3x3), Dragisa Drobnjak 12, Robert Witka 10 (1x3), Andres Rodriguez 9 (2x3), Harding Nana 4, Marko Scekić 2, Robert Skibniewski 0, Vjeko Petrović 0.

 Zobacz pełne statystyki na PLK.pl

0

NBA: Trzy dogrywki w San Antonio

NBA | 18.12.2014 12:49

W minioną noc w NBA rozegrano aż dziesięć spotkań. W San Antonio dopiero po trzech dogrywkach poznaliśmy zwycięzcę, czyli Memphis Grizzlies, którzy pokonali Spurs 117:116. W Denver również nie obyło się bez dodatkowego czasu gry, gdzie miejscowi Nuggets ulegli Houston Rockets 111:115.

Memphis Grizzlies, to właśnie oni we wtorek zakończyli imponującą passę szesnastu zwycięstw Golden State Warriors. Niedźwiadki długo nie mogli cieszyć się z wygranej, gdyż w środę czekało na nich starcie back-to-back z zawsze groźnymi San Antonio Spurs.

Grizzlies zwyciężyli po trzech dogrywkach 117:116,a pojedynek przypominał grę, w której żadna z drużyn nie zamierzała opuścić parkietu, walcząc do upadłego. Kto mieczem wojuje, ten od miecza...No właśnie, Grizzlies ograli Spurs ich własną bronią. Goście uwijali się jak w ukropie, tempo z jakim dzielili się piłką przyprawiało niekiedy o zawroty głowy. To była koszykówka na najwyższym poziomie.

Mimo, że koszykarze z Memphis na 7 minut i 32 sekundy przed końcem drugiej kwarty prowadzili już 23 punktami, Spurs nie rzucili ręczników i nie zrezygnowali z walki o końcowe zwycięstwo. Gracze Gregga Popovicha systematycznie odrabiali stratę do przeciwników, aby już na początku czwartej kwarty zbliżyć się do Grizzlies na wyciągnięcie dłoni. Spurs po raz kolejny dali dowód, że w NBA wygrywa się dopiero po końcowym gwizdku. W tej lidze wszystko jest możliwe, szczególnie na zachodzie.

Bohaterem Grizzlies był Marc Gasol, który nie tylko zdobył 26 punktów (10-16 z gry), 9 zbiórek i 2 asysty, ale także trafił nieprawdopodobną ”trójkę” na 92:92, tym samym doprowadzając do pierwszej dogrywki. Zach Randolph dodał od siebie 21 punktów i 21 zbiórek. Vince Carter trafił 5 z 9 rzutów za trzy i zakończył spotkanie z dorobkiem 18 ”oczek” – najwięcej spośród graczy rezerwowych gości.

Wśród Spurs aż trzech graczy rzuciło ponad 20 punktów. W tym gronie znaleźli się Tim Duncan – 23 punkty, 16 zbiórek i 5 asyst, Danny Green – 25 punktów,7 zbiórek i 3 asysty oraz Manu Ginobili – 21 ”oczek”, 8 zbiórek i asyst.

San Antonio Spurs - Memphis Grizzlies 116 : 117

(19:34, 26:18, 23:21, 24:19)

Denver Nuggets przegrali siedem z ostatnich dziewięciu spotkań. Kolejny kamyczek w swoim zaniedbanym ogródku znaleźli w środę, ulegając na własnym parkiecie z Houston Rockets 111:115. Do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, w której Nuggets nie potrafili sprostać wymaganiom postawionym przez gości.

Podopieczni Briana Shawa mieli w środę pecha i to poważnego. Natrafili bowiem na dyspozycję Jamesa Hardena, w trakcie której raczej nikt nie miałby ochoty z nim rywalizować. Brodacz rzucił Nuggets 41 punktów, trafiając 11 z 21 rzutów z gry oraz 18 spośród 21 prób z linii osobistych. Były gracz OKC Thunder nie był wczoraj egoistą i w swojej linijce statystycznej zawarł również aż 10 kończących podań. Chapeau bas! Drugi najlepszy zawodnik Rockets, Dwight Howard również nie zawiódł, rzucając 24 punkty i zbierając 16 piłek z tablic.

Najlepszym strzelcem Nuggets okazał się Wilson Chandler – 23 ”oczka”. Ty Lawson trafił tylko 4 z 12 rzutów z gry, co pozwoliło mu na zanotowanie double-double w postaci 12 punktów i 16 asyst.

Rockets wygrali trzecie spotkanie z rzędu, co pozwoliło im na osiągnięcie bilansu 19:6 i utrzymanie trzeciego miejsca w tabeli Konferencji Zachodniej.
 

Denver Nuggets - Houston Rockets 111 : 115

(29:25, 31:30, 18:20, 21:24)

Portland Trail Blazers nie okazali litości Milwaukee Bucks, którzy dopiero co stracili swojego najlepszego debiutanta oraz melodię przyszłości – Jabari’ego Parkera. Bez kontuzjowanego nr 2 draftu 2014, Kozły nie poradzili sobie z czwartą drużyną Zachodniej Konferencji i doznali porażki 97:104.

Blazers nie okazali litości, chociaż we wczorajszym spotkaniu nie funkcjonowała ich najlepsza broń ofensywna, czyli rzuty z dystansu. W próbach trzypunktowych gospodarze nie błyszczeli, a raczej sprawiali wrażenie zardzewiałych – trafili tylko 7 z 23 prób.

Do zwycięstwa Blazers poprowadził ich sztandarowy duet LaMarcus Aldridge & Damian Lillard. Pierwszy z nich zanotował 23 punkty, 15 zbiórek i 2 asysty. Drugi był autorem 29 punktów, 7 asyst oraz 3 zbiórek. W miejsce kontuzjowanego Robina Lopeza w pierwszej piątce wystąpił Thomas Robinson, który w tegorocznym sezonie większość czasu spędzał siedząc przyspawanym do ławki rezerwowych. Wczoraj center Blazers spędził na parkiecie 28 minut (w sezonie średnio 7.6 minut w grze) i pod żadnym pozorem nie zawiódł. Był silnym punktem drużyny kończąc spotkanie z 15 punktami i 16 zbiórkami na koncie.

Czołowym strzelcem Bucks był Brandon Knight – 24 punkty, 3 zbiórki oraz 2 asysty. Z ławki rezerwowych wtórował mu Khris Middleton, który trafił m.in. 4 z 6 rzutów za trzy, zdobywając 17 punktów i 3 zbiórki.
 

Portland Trail Blazers - Milwaukee Bucks 104 : 97

(18:25, 25:16, 25:29, 36:27)

To był jeden z tych dni, kiedy Cleveland Cavaliers uczą się jak dużo brakuje im do bycia najlepszą drużyną ligi NBA. Nie tylko najlepszą, ale na pewno najlepiej ułożoną. Cavaliers w środę wystąpili w roli ucznia, a funkcję nauczyciela przybrali koszykarze Atlanty Hawks, miażdżąc gospodarzy 127:98.

Występująca we wczorajszym meczu w roli gości Atlanta Hawks nie jest drużyną powszechnie uznawaną za ekskluzywną i przebojową machinę ofensywną, która taranuje swoich rywali. A jednak, jeśli gracze ze stanu Georgia znajdą swój dzień, to nie ma na nich mocnych. Tak było wczoraj. Podopieczni Mike’a Budenholzera trafiali - z gry ze skutecznością 64.5%, za trzy - 57.%, robiąc sobie żarty z defensywy Cavaliers. Jastrzębie wygrali również rywalizację na tablicach w stosunku 40:33, tym samym pozbawiając przeciwników jakichkolwiek atutów.

Hawks grali wczoraj zespołowo, a kolektyw był ich główną zaletą. Aż siedmiu zawodników gości zanotowało podwójne zdobycze punktowe. W tej kategorii przodował Shelvin Mack, który w 22 minuty rzucił 24 ”oczka”. Al. Horford osiągnął dorobek w postaci 20 punktów, 2 zbiórek i 4 asyst. Pierwszy rozgrywający Hawks – Dennis Schroeder trafił 4 z 6 rzutów z gry, zaliczył double-double rzucając 10 punktów i rozdając 10 asyst.

W szeregach Cavaliers najlepiej spisali się LeBron James oraz Dion Waiters – obaj po 21 punktów. Zawiedli Kyrie Irving oraz Kevin Love, którzy do spółki trafili tylko 8 z 19 rzutów, zdobywając odpowiednio 9 i 13 punktów.

Cleveland Cavaliers - Atlanta Hawks 98 : 127

(34:26, 26:39, 15:30, 23:32)

Charlotte Hornets - Phoenix Suns 106 : 111

(31:27, 30:27, 26:29, 19:28)


Boston Celtics - Orlando Magic 109 : 92

(29:28, 27:25, 22:20, 31:19)


Detroit Pistons - Dallas Mavericks 106 : 117

(30:32, 21:21, 22:30, 33:34)


Miami Heat - Utah Jazz 87 : 105

(16:33, 25:22, 18:22, 28:28)


Toronto Raptors - Brooklyn Nets 105 : 89

(22:30, 31:22, 23:21, 29:16)


Los Angeles Clippers - Indiana Pacers 102 : 100

(30:27, 22:24, 26:21, 24:28)



 

 

0

Europuchar: Ponitka z awansem, zagra z Turowem?

Świat | 17.12.2014 22:59

Telenet Ostenda Mateusza Ponitki pokonał Foxtown Cantu i pewnie awansował do drugiej fazy rozgrywek Europucharu.

Mistrzowie Belgii już wcześniej byli pewni promocji, a teraz po pokonaniu włoskiej ekipie 83:77 okazało się, że z bilansem 6-4 zajęli 2. miejsce w grupie B. Ponitka w tym meczu w 16 minut rzucił 9 punktów (2/4 za 2, 1/3 za 3, 2/4 za 1), miał 4 zbiórki, 3 przechwyty, asystę i 3 straty. Najlepszym strzelcem Telenetu okazał się J.P. Prince, były lider PGE Turowa Zgorzelec.

Turów może być rywalem ekipy z Ostendy w kolejnej fazie. Stanie się tak jeśli "utrzyma" ostatnie miejsce w swojej grupie Euroligi. Przed ostatnią kolejką rundy zasadniczej ma bilans 1-8, a Bayern Monachium 2-7. W przypadku takiego samego bilansu wyżej będzie Turów, który gra w Lubinie z EA7 Emporio Armani Mediolan. Bayern jedzie do Stambułu na spotkanie z Fenerbahce.

Do grupy z Telenetem oraz 6. drużyną grupy C Euroligi trafiają także Lietuvos Rytas Wilno i Cajasol Sewilla. Jeśli Turów zajmie 5. miejsce w swojej grupie euroligowej to zagra z Brose Baskets Bamberg, JDA Dijon i Union Olimpiją Lublana.

Najciekawsze tweety