PRAISE THE WEAR

1. liga: Zamieszanie z godzinami meczów

1. liga: Zamieszanie z godzinami meczów

ależy zadać proste pytanie: Dla kogo się to robi? Dla telewizji, czy dla kibica? Czy godzina 13:00 to godzina odpowiednia na rozegranie meczu? - oburza się jeden z prezesów. Liga narzuciła klubom godziny rozgrywania meczów.
Kociewskie Diabły w meczu z Dzikami Warszawa fot. Bartek Muller
Kociewskie Diabły w meczu z Dzikami Warszawa fot. Bartek Muller

Nowy sezon Suzuki 1.ligi rozpocznie się już w sobotę, 24 września. Dopiero kilka dni temu potwierdzono wcześniejsze doniesienia, że podmiotem odpowiedzialnym za realizację transmisji będą Emocje TV. Nie byłoby w tym nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że w terminarzu na ostatnią chwilę niespodziewanie zmieniono i narzucono godziny meczów.

Z rozmów przeprowadzonych z pierwszoligowymi klubami jasno wynikało, że jest to spory problem, który niesie za sobą daleko idące konsekwencje, takie jak straty dla klubów ze względu na mniejszą ilość kibiców i sprzedanych biletów, straty z uwagi na możliwy spadek ilości sponsorów, a także następstwa wynikające z braku miejsca, gdzie można by te mecze rozegrać – wyliczano. Część z nich, miała już wydrukowane bilety, plakaty, czy zaproszonych sponsorów na inaugurację rozgrywek.

Być, albo nie być?

– U nas nie ma szans na dograne sezonu, jeżeli będą narzucane pasma czasowe. Nawet jeśli byśmy chcieli się dostosować, zarówno my, jak i pozostałe kluby nie mamy takiej możliwości – mówi Wojciech Bychawski, trener akademickiego AZS AGH Kraków. – To, może mieć nawet znaczenie w kontekście przetrwania klubów. A bez klubów, nie ma przecież ligi – zauważa.

– Tydzień przed wydarzeniem otrzymaliśmy informację, że zostały zmienione daty i godziny meczów, nie patrząc na harmonogram. Proces tworzenia grafików trwa niekiedy kilka tygodni. Z PZKosz sami przed sezonem konsultujemy informacje o zajętości hal, bo mało kto ma je na wyłączność. Mimo to, znajdujemy się w sytuacji, która jest dla nas bardzo niekomfortowa – wyjaśniał z kolei prezes Miasta Szkła Krosno, Janusz Walciszewski.

– Należy zadać proste pytanie: Dla kogo się to robi? Dla telewizji, czy dla kibica? Czy godzina 13:00 to godzina odpowiednia na rozegranie meczu? Szanujemy wszystkich kibiców, ale najważniejszy jest ten, który przychodzi obejrzeć mecz na żywo. Wszyscy mamy świadomość, że logistyka jest trudna, ale nie może odbywać się to kosztem dyscypliny, klubów, a także kibiców, którzy chcą po prostu przyjść na halę – dodaje.

Wyjaśniano, że powodem zmian godzin meczów i zarazem ich rozpiętości (13:00-20:00) jest chęć zaoferowania kibicom możliwości wyboru meczów do obejrzenia. Argumentowano ponadto, że spotkania rozpoczynające się o jednej godzinie, tego samego dnia, to problem na wielu płaszczyznach, biorąc pod uwagę to, że platforma obsługiwać ma aż 3 ligi.

– Wygląda to tak, jakby 18 klubów miało podporządkowywać się interesom realizatora i władz. Najpewniej, nie jest to realizowane na potrzeby większej dostępności, ale oszczędności realizatora transmisji wynikającej z tego, że jest za mało ludzi zatrudnionych do obsługi meczów – wtrąca jeden z przedstawicieli pierwszoligowego klubu, mówiąc, że prawdopodobnie nawet jedna osoba miałaby obsługiwać aż dwa mecze jednego dnia.

– Nikt nie będzie przecież oglądać całej kolejki, bo to nie jest realne. Co więcej, zaskakiwanie w ostatniej chwili niczemu nie służy. Potrzebna jest spokojna rozmowa, dyskusja i wzajemne zrozumienie. Niech te transmisje będą bo owszem, są potrzebne, ale o normalnych porach, w oparciu o wiedzę i nasze możliwości – proponuje jeszcze Janusz Walciszewski.

Wiele klubów wystosowało maile do PZKosz o przywrócenie pierwotnych terminów. Większość z nich rzeczywiście została zmieniona, niemniej jednak, w perspektywie sezonu trudno będzie przecież o kompromisy.

Pamela Wrona

POLECANE

tagi

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Postaci ustawionej tyłem na zdjęciu dziś na parkiecie nie zobaczymy. Josh Bostic został odsunięty od drużyny, a jego kontrakt prawdopodobnie zostanie rozwiązany. Ale będą inni! Między innymi wracający po kontuzji Kamil Łączyński.