PRAISE THE WEAR

10 minut Stelmetu – Legia jeszcze nie teraz

10 minut Stelmetu – Legia jeszcze nie teraz

Legia była ciut lepsza niż zwykle, ale Stelmet był rywalem z innej bajki. Mistrzowie Polski bardzo pewnie wygrali w Warszawie 95:78.

Vladimir Dragicević (fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>

Klasyczny Stelmet w PLK. Może nie zaczynamy meczu zmobilizowani na 100%, ale jak już przyciśniemy, to robi się seria 21:2 i mistrzowie przejmują kontrolę nad meczem. Tym razem moment mobilizacji przyszedł na przełomie pierwszej i drugiej kwarty. „Za dobry” dla obrońców Legii był Vladimir Dragicević, dobrą zmianę dał Filip Matczak, trafił z dystansu Armani Moore (rzadkość w tym sezonie) i przewaga urosła do kilkunastu punktów.

Legia zaczęła mecz obiecująco w ataku, prowadziła nawet 22:14, ale przy większym nacisku zielonogórzan miała gigantyczne problemy ze zdobywaniem punktów, a nawet zmieszczeniem się w 24 sekundach z oddaniem rzutu.

Drugą połowę – znów klasyka gatunku – Stelmet zaczął dość byle jak. Gdyby gospodarze przyzwoicie trafiali rzuty z otwartych pozycji, mieliby szansę nawet i na odrobienie strat. Skończyło się jednak na trzeciej kwarcie wygranej tylko 21:20, a Stelmet nie pozwolił na cokolwiek więcej.

Najlepszym zawodnikiem meczu był Dragicević, który w 20 minut na parkiecie zanotował 13 punktów i 9 zbiórek, wymusił też aż 9 przewinień. Moore i Martynas Gecevicius (3-6 z dystansu) dodali po 13 “oczek”. Spokojnie, zespołowo grający goście trafili 11 razy za 3 punkty.

Legia po tej porażce ma bilans 0-9 i o pierwszą wygraną w PLK za tydzień powalczy na własnym parkiecie z Polpharmą Starogard Gdański. W pierwszym meczu pod okiem Tane Spaseva widać było trochę lepszej niż zwykle gry w ataku, otworzyli się nieco Tharpe (18 pkt.) i Wall (15 pkt.), ale wciąż nie wygląda to optymistycznie.

TS

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

PLK, NBA – obstawiaj na UNIBET i wygrywaj kasę! >>




Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami