10 obserwacji po hicie PLK: Urlep otworzył MG13

Share on facebook
Share on twitter

Stelmet wreszcie zagrał ładnie, Anwil nie wytrzymał w obronie, szczęśliwy Vladimir Dragicević jest nie do zatrzymania, a Martynas Gecevicius z piłką otwiera wiele opcji. Oto 10 obserwacji po środowym meczu Stelmetu z Anwilem (94:83).

Martynas Gecevicius (fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

Koszulki, buty, bluzy – wyjątkowa kolekcja NBA w Sklepie Koszykarza >>

Stelmet efektowny i ofensywny
Dawno nie widzieliśmy mistrza Polski grającego efektownie i skutecznie z silniejszym rywalem – w środę piłka chodziła w dobrym rytmie, zielonogórzanie wymieniali wiele podań, rozgrywali efektowne akcje dwójkowe, trójkowe lub całej drużyny. Siedmiu graczy zaliczyło przynajmniej po dwie asysty, można było odnieść wrażenie, że wróciła radość z gry, a nakręcony w pomeczowym wywiadzie Vladimir Dragicević mówiący o tym, że wszyscy w drużynie są szczęśliwi, tylko to potwierdzał. Andrej Urlep zrobił pierwszy krok do odbudowy, a teraz pytanie – czy będzie chciał wygrywać atakiem (92 punkty ze Stalą, 91 z GTK, 94 z Anwilem), czy niebawem zacznie się mocna obrona.

Anwil dziurawy
Włocławianie przyjechali do Zielonej Góry z najlepszym DRtg w lidze, ale nie pokazali się jako zespół z dobrą obroną – chybionym założeniem było trzymanie się tak dalekiego wychodzenia przez wysokich do gracza z piłką po zasłonach. To po prostu nie działało, a profesorowie pick and rolla (Łukasz Koszarek, ale także Martynas Gecevicius) dobrze wiedzieli, jak wykorzystywać powtarzające się spóźnienia gości. No i żaden z wysokich nie potrafił zatrzymać Vladimira Dragicevicia.

Czarnogóra nad Chorwacją
Vladimir Dragicević jest w wyśmienitej formie – widać, jak u Andreja Urlepa znów chce grać z całym zespołem, jak słucha trenera, jak pozbył się niepotrzebnych nerwów. Trzy kolejne double-double, średnie 20,6 punktu (24/31 z gry) oraz 11,0 zbiórki nie wymagają komentarza. Z Anwilem Czarnogórzec miał 23 punkty i 10 zbiórek, a Josip Sobin, Paweł Leończyk i Szymon Szewczyk w sumie – odpowiednio 28 i 14. W PLK często nie ma mocnych na Dragicevicia, Anwil był bezradny.

Ivan rozczarował
Po kandydacie do nagrody MVP i najlepszym graczu Anwilu spodziewaliśmy się więcej. Tymczasem Ivan Almeida, który dał nam się poznać jako wulkan energii, dynamiczny koszykarz wygrywający pojedynki i atakujący obręcz, zagrał pasywnie, szczególnie w pierwszej połowie. Miał w niej 1/6 z gry, rzucał od niechcenia za trzy punkty, nie podejmował gry jeden na jednego – Przemysławowi Zamojskiemu udało się go zniechęcić twardą obroną na pograniczu faulu. Po przerwie Kabowerdeńczyk się trochę rozkręcił (4/5) i ostatecznie statystyki miał nawet przyzwoite – 14 punktów, 3 zbiórki, 4 asysty, 2 przechwyty i blok. Ale z trzecim najgorszym w Anwilu -8, gdy był na boisku, przeszedł jednak gdzieś obok meczu.

Urlep otwiera MG13
Martynas Gecevicius u Artura Gronka zagrał w sześciu spotkaniach – średnio po 22,5 minuty, w których notował przeciętnie po 9,6 punktu oraz 2,1 asysty. U Andreja Urlepa Litwin wystąpił na razie w trzech meczach, ale progres jest widoczny – Gecevicius średnio gra po 27,3 minuty, rzuca po 13,0 punktu, notuje po 5,0 asysty. Zasadnicza różnica? Urlep ustawił Geceviciusa do gry z piłką, zobaczył w nim kogoś więcej niż tylko strzelca. I Litwin dobrze wpisuje się w ofensywę obok Koszarka i Dragicevicia.

Anwil nie odpuszczał
Sport takiego gdybania nie lubi, ale jednak spójrzmy – biorąc w nawias zryw Stelmetu 22:5 z drugiej kwarty, mieliśmy wyrównany mecz, momentami nawet ze wskazaniem na Anwil. Tak właśnie wyglądała pierwsza kwarta, drugą połowę goście zagrali na remis. Udał się manewr z rozpoczęciem meczu Szymonem Szewczykiem (szybkie 10 punktów), był moment, gdy strefa Igora Milicicia na chwilę zatrzymała Stelmet. Ze słabym Sobinem, kiepskim do przerwy Almeidą, nieskutecznym Ante Delasem (1/7) oraz kompletnie niewidocznym Jarosławem Zyskowskim, Anwil próbował walczyć do końca. Nie zagrał zupełnie nieudanego meczu, był po prostu słabszy niż mistrz.

Edo Murić będzie walczył
Ciężko oceniać Słoweńca po jednym treningu, a potem po tak krótkim i zakończonym pechowo debiucie (podkręcona kostka), ale w pojedynczych akcjach widać było, że Murić (5 punktów, 2/5 z gry, 2 zbiórki, 2 przechwyty i 2 straty w 8 minut) da Stelmetowi kilka wyrwanych piłek w ataku, opcję zagrania tyłem do kosza, szarpnięcie w obronie, ochocze pobiegnięcie do kontry. Przy Dragiceviciu, Geceviciusie i Koszarku grających tak, jak w środę, będzie wartościowym graczem. Ale dopiero zobaczymy czy będzie w stanie wziąć na siebie ciężar gry w dobrym rywalem, gdy liderom nie będzie szło.

Michał Nowakowski w formie
Gra krócej niż ostatnio w Słupsku czy w Szczecinie (we Włocławku jest to 18,5 minuty na mecz), a zdobywa najwięcej punktów w karierze (9,2). W Zielonej Górze zdobył 14 punktów w 15 minut, był jednym z najlepszych graczy Anwilu. I można odnieść wrażenie, że coraz szybciej składa się do tych swoich trójek…

Koszarek czy Łączyński?
Kilka tygodni temu w meczu reprezentacji z Węgrami w Bydgoszczy nie mieliśmy wątpliwości – Kamil Łączyński wypadł lepiej niż Łukasz Koszarek, to on prowadził zespół w zwycięskiej czwartej kwarcie. W bezpośrednim pojedynku w Zielonej Górze optycznie lepiej wypadł „Koszar” – seryjnie pudłował (1/7 z gry) i tracił piłki (aż 5 strat, kilka w kiepskim stylu), ale miał 9 asyst, no i to od niego często zaczynał się demontaż pomysłu Anwilu na obronę pick and roll. Łączyńskiego usprawiedliwia podkręcona kostka i ratują dwie celne trójki z 7 asystami, natomiast on też miał kiepski moment z seryjnie popełnianymi stratami na początku drugiej połowy.

Kelati też lubi Andreja
Zmiana nie jest może aż tak widoczna jak w przypadku Geceviciusa, Thomas Kelati nie pełni aż tak ważnej roli jak Litwin, ale 27 punktów, 6 zbiórek, 7 asyst i 7 przechwytów przy 7/12 z gry i 8/8 z wolnych w trzech meczach z Andrejem Urlepem wygląda nieźle. No i to właśnie 36-letni weteran ma najlepszy +/- u słoweńskiego trenera – próbka niewielka, ale +37 to dobry wynik. Filipa Matczaka czeka jeszcze dużo pracy.

Koszulki, buty, bluzy – wyjątkowa kolekcja NBA w Sklepie Koszykarza >>




POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi