Jaka forma na dziś? – oceniamy reprezentantów Polski

Share on facebook
Share on twitter
Reprezentacja Polska (Fot. Andrzej Romański/PZKosz)
Reprezentacja Polska (Fot. Andrzej Romański/PZKosz)

Turniej w Niemczech był wyjątkowo nieudany dla drużyny, ale oczywiście w kadrze widać także pozytywy. Oceniamy indywidualnie dotychczasowe występy w sparingach wszystkich naszych zawodników. Kto zasłużył na pochwałę?

Aleksander Czyż – występuje tylko w epizodach i w tych epizodach nie odnajduje się za bardzo. Radzi sobie w obronie przeciw rywalom z różnych pozycji, w ataku raczej nieprzydatny. Dla wysokiego skuteczność 33% to wynik marny, zupełnie powinien też w końcu odpuścić sobie próby rzutów z dystansu. Jego atutem jest to, że do zdobycia punktów nie potrzebuje czasem skomplikowanej taktyki, potrafi przebojowo wejść na kosz czy odnaleźć się w tłoku.

Tomasz Gielo – po rewelacyjnym turnieju w Austrii, w Ulm nie błyszczał już tak bardzo, ale potwierdza przydatność dla tego zespołu. Przeciwnik nie może odpuścić go na dystansie, potrafi też po sugestywnym zwodzie wejść na kosz. Problemem jest obrona przeciwko rywalom na pozycji cztery – przeciwko zawodnikom grającym tyłem do kosza brakuje mu fizyczności. Zapewne więcej grać będzie przeciwko drużynom grającym small ball.

Karol Gruszecki – zdegradowany do roli ostatniego zmiennika w rotacji trenera Taylora, dostaje sporadyczne szanse i nie udaje mu się w nich pokazać, że zasługuje na więcej. W pięciu meczach zdołał tylko raz trafić do kosza (2 pkt.), jest zagubiony i niepewny siebie. Ciężko sobie wyobrazić, by mógł w takiej formie odzyskać miejsce w składzie utracone na rzecz Michała Sokołowskiego.

Adam Hrycaniuk – najwyraźniej szykowany do gry w pierwszej piątce, jako środkowy/wysoki skrzydłowy razem z Maciejem Lampe i wygląda w tej roli przyzwoicie. Potwierdza póki co, wszystkie swoje atuty – siłę, walkę, zaangażowanie, dobrą obronę akcji dwójkowych. Potwierdza też swoje ograniczenia (ofensywa, faule w ataku), ale – używając terminologii narciarskiej – udaje mu się ustać skok.

Łukasz Koszarek – oszczędzany przez trenera Taylora na kluczowe mecze weteran, swoją grą też podkreśla czasem, że najważniejsze minuty dopiero nadejdą. Najlepiej w drużynie rozumie się z Maciejem Lampe i potrafi doskonale znaleźć go pod koszem. Rzuca na dobrej skuteczności (50% z gry, ponad 45% z dystansu). Gorzej z obroną, tutaj zazwyczaj mocno odstaje, nie zdążając na nogach za atakującymi obwodowymi rywala.

Maciej Lampe – nasz jedyny nastawiony ofensywnie zawodnik podkoszowy, pierwsza opcja w ataku całej drużyny (14.1 pkt. na mecz). I wygląda na to, że ze zdobywania punktów potrafi się wywiązać należycie – po tej stronie parkietu to wciąż gracz europejskiego formatu. Problem jednak z obroną. Za często gubi się w grze dwójkowej, brak mu też agresji w walce na tablicach, zdarza się zapomnieć o należytym zastawieniu.

Mateusz Ponitka – najlepszy gracz naszej drużyny w trakcie turnieju w Niemczech. Jego energetyczne wejścia i zaangażowanie bywają impulsem dla całej drużyny. Potrafi zdobyć 6-8 punktów w ciągu kilku kolejnych posiadań. Aktywny w obronie, kolekcjonuje przechwyty. Do brakuje trafień z dystansu, trafił fatalne 3/19 (15 %) rzutów za 3 pkt.

Robert Skibniewski – dostaje swoje szanse od czasu do czasu i co najwyżej tylko od czasu do czasu je wykorzystuje. Potrafi zdobyć punkty, nieoczekiwanie gorzej idzie mu z prowadzeniem gry, gdzie trafiają się mało pasujące do jego doświadczenia straty.

AJ Slaughter – próbowany na przemian z Koszarkiem w wyjściowej piątce, jest zdecydowanie lepszym obrońcą. Potrafi wyprowadzić kontratak i urozmaica grę grożąc wejściem na kosz. Ma jednak, jak dotąd, gigantyczne problemy ze skutecznością rzutów z dystansu (3/22!). Za często próbuje zdobywać punkty z izolacji, grając samemu twarzą w twarz z obrońcą. Częściej powinien być odnajdowany w zespołowej taktyce.

Michał Sokołowski – przechwycił od Gruszeckiego rolę czwartego gracza na pozycje 2/3 i potwierdza swoje atuty z rozgrywek ligowych. Potrafi wymusić faul, przedrzeć się pod kosz, wyszarpać piłkę rywalowi w obronie, zagrozi rzutem z dystansu. Czasem widać jeszcze brak doświadczenia, ale generalnie jego wejścia na boisko mają pozytywny charakter.

Szymon Szewczyk – zapewne wszystkim zawodnikom w kadrze chce się grać, ale nasz weteran sprawia wrażenie, jakby jemu chciało się najbardziej. Wciąż grozi rzutem z dystansu, ale kadrze brakuje bardziej ewentualnego zagrożenia pod samym koszem. Chętnie wróci do obrony i zaimponuje blokiem, ale i zbiera czasem błędy, o jakie raczej posądzalibyśmy Adama Hrycaniuka.

Adam Waczyński – po dobrym turnieju w Austrii, dość blado w trakcie meczów w Niemczech. Można odnieść wrażenie, że nasz najskuteczniejszy strzelec na Eurobaskecie został zdegradowany do roli jednego z wielu zawodników, czekającego w rogu na swoje szanse. Zdecydowanie za mało akcji zespołu jest granych specjalnie dla niego.

Przemysław Zamojski – różnie bywa ze skutecznością rzutów, ale w roli wchodzącego z ławki 6-7 gracza odnajduje się dość dobrze. Potrafi szarpnąć, wejść na kosz, trafić ważną trójkę przez ręce obrońcy.