A jednak Knicks potrafią grać w kosza!

Share on facebook
Share on twitter

I nawet nie tylko grać, co także porządnie bronić – po kilku dniach totalnego bałaganu w Madison Square Garden, New York Knicks pokonali u siebie San Antonio Spurs 94:90.

(fot. Wikimedia Commons)

Carmelo Anthony błyszczy w takich butach >>

Czego to ostatnio w Nowym Jorku nie było – cztery porażki z rzędu, awantura z Charlesem Oakleyem, frustracja kibiców, 131 punktów straconych z Denver Nuggets… Jednak na koniec serii pięciu spotkań we własnej hali Knicks zdołali wygrać. I to nie z byle kim – pokonali San Antonio Spurs.

W drugiej kwarcie było już 48:36 dla gości, ale straty zmniejszyli trochę Courtney Lee i Derrick Rose, a na początku trzeciej części Knicks kontynuowali punktową serię. Po trójce Carmelo Anthony’ego wyszli nawet na prowadzenie 51:48, odzyskali równowagę i do końca meczu grali już dobrze. Szczególnie w obronie.

Spurs byli blisko, ale w najważniejszych momentach Knicks trafiali do kosza – bardzo ważna była trójka Anthony’ego na 86:81 niespełna trzy minuty przed końcem, a potem jego dwa kolejne trafienia na 92:86. Carmelo zdobył w sumie 25 punktów i miał 7 zbiórek, 18 punktów dodał Rose, a 16 rzucił Kristaps Porzingis.

Wśród gości świetnie zagrał Kawhi Leonard (36 punktów, 9 zbiórek, 4 asysty, 4 przechwyty), ale reszta zespołu była dla niego raczej tłem.

Zwycięstwo Knicks oglądała całkiem spora ekipa byłych koszykarzy klubu, z których część zaprosił właściciel klubu James Dolan. Tak, jakby po ogłoszeniu zakazu wstępu do MSG dla Charlesa Oakleya, chciał pokazać, że inni gracze Knicks są po jego stronie. Obok niego siedzieli Latrell Sprewell, Bernard King i Larry Johnson, a po meczu do szatni weszli z nim także Vin Baker, Kenny Walker czy Herb Willliams.

Knicks z bilansem 23-33 zajmują 12. miejsce na Wschodzie NBA.

To są buty Carmelo Anthony’ego – zobacz >>

https://www.youtube.com/watch?v=qdQHY1PDwf4

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.