Aaron Broussard żegna Włocławek – teraz Rumunia

Share on facebook
Share on twitter

Amerykanin, który był jednym z kluczowych zawodników mistrzowskiego Anwilu, a zarazem jednym z ulubieńców publiczności, żegna się z Włocławkiem i polską ligą. W nadchodzących rozgrywkach Aaron Broussard będzie zawodnikiem CSM Oradea, mistrza Rumunii.

Aaron Broussard / fot. BCL

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

Aaron Broussard (29 lat, 195 cm) do Polski zawitał w 2017 roku. Do zespołu z Dąbrowy sprowadził go Jacek Winnicki, u którego Amerykanin pełnił jedna z głównych ról w zespole. Udany sezon zaowocował transferem do BC Niżny Nowogród, jednak po kilku miesiącach zrezygnowano z Broussarda, który nie sprawdził się Rosji.

Wtedy do gry wszedł Anwil Włocławek i Igor Milicić, który już przed sezonem 2018/19 próbował ściągnąć Amerykanina do swojego zespołu. Broussard z miejsca wskoczył w duże minuty – z kontuzjami wtedy zmagali się Kamil Łączyński i Vladimir Mihailović.

Ostatecznie Amerykanin dzielił minuty na pozycji numer 1 z kapitanem „Rottweilerów”. Kiedy Kamil odpowiadał bardziej za ustawianie gry i uruchomienie partnerów, Broussard był opcją na zdobywania punktów z pozycji numer 1.

Aaron dał się poznać jako gracz dominujący rywali swoją fizycznością. Nie raz ustawiany był tyłem do kosza, często wygrywał także walkę o zbiórki. W playoff to właśnie jego gra 1 na 1 była kluczowa do pokonania najpierw Arki Gdynia, a potem Polskiego Cukru Toruń. Sezon 2018/19 skończył z linijką 10,1 punktu, 3,6 zbiórki, 3,3 asysty i 33% za 3 w 20 minut gry.

Przygoda z Anwilem Broussarda jednak na zdobyciu mistrzostwa się kończy. Amerykanin podpisał właśnie kontrakt w rumuńskim CSM Oradea, czyli mistrzu tamtejszej ligi. W nadchodzących powalczy z Oradeą o Ligi Mistrzów. W eliminacjach mistrz Rumunii zmierzy się z najpierw z Falco Szombathely (mistrz Węgier), a w przypadku przejścia Węgrów z łotewskim Ventspils.

GS




POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi