Adrian Kordalski: Nie pokazałem jeszcze wszystkiego

Adrian Kordalski: Nie pokazałem jeszcze wszystkiego

Share on facebook
Share on twitter

– Słupsk na mapie polskiej koszykówki znowu będzie się liczył i jeszcze wiele razy pokaże, na co go stać – mówi Adrian Kordalski, rozgrywający STK Czarnych po półfinałach z FutureNet Śląskiem Wrocław, zakończonych minimalną porażką zespołu ze Słupska.

Adrian Kordalski / fot. Czarni To Wy

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

Pamela Wrona: Szczęście było tak blisko, ale awansu do finału 1. ligi jednak nie udało się STK Czarnym osiągnąć. Czego zabrakło w końcówce meczu numer 5 we Wrocławiu?

Adrian Kordalski: Od początku wszystko szło po naszej myśli. Realizowaliśmy założenia trenera i graliśmy twardo. Pierwsza połowa była naprawdę dobra w naszym wykonaniu, ale wiedzieliśmy, że Śląsk tak łatwo nie odpuści i będzie walczył do końca.

W czwartej kwarcie, niestety, zabrakło nam paru trafień – być może wtedy mecz skończyłby się po naszej myśli. Mieliśmy wiele otwartych pozycji i brakowało tego, żeby piłka znalazła drogę do kosza – niestety tak się nie stało. Śląsk w ostatniej kwarcie odpalił i trafiał jak szalony, co niestety skończyło się wynikiem, który nas nie cieszył.

Rywalizacja z wyżej notowanym rywalem pokazała jednak, że w ostatnich tygodniach mocno poszliście do przodu…

Cała seria ze Śląskiem pokazała, jakim jesteśmy zespołem i co potrafimy zrobić, jeśli gramy skoncentrowani i jesteśmy drużyną. Seria, w której gra się 5 spotkań to wspaniałe przeżycie dla koszykarza, ale też dla niesamowite widowisko i emocje dla kibiców. Naprawdę toczyliśmy fajną batalię ze Śląskiem i wiemy, że nie było im łatwo. Musieli się wiele natrudzić, żeby z nami wygrać. Pokazaliśmy, że Słupsk na mapie polskiej koszykówki znowu będzie się liczył i jeszcze pokaże nie raz co potrafi.

Jest mi przykro, że przegraliśmy ze Śląskiem i to tak nieznacznie, ale życie na tym się nie kończy. Życie koszykarza to nie tylko jeden mecz czy jedna seria, lecz wiele razy jeszcze wydarzy się podobna sytuacja.

Ogólnie jestem zadowolony z tego, co do tej pory zrobiliśmy wraz z całą drużyną i cieszę się, że mogę być częścią tego przedsięwzięcia. Chciałbym również podziękować całemu zarządowi i trenerom za to, że postawili na mnie, zaufali mi, a także dali mi szansę rozwijać swoje umiejętności.

Byłeś jednym z liderów słupskiej drużyny, notując wręcz rewelacyjne statystyki w playoff. W wygranym meczu ze Śląskiem zanotowałeś aż 37 punktów, 7 zbiórek i 8 asyst. Jak oceniasz swoją formę i generalnie sezon?

Nie lubię oceniać swojej gry, bo jak dla mnie, mógłbym zrobić więcej i chciałbym grać lepiej. Można jednak powiedzieć, że nie jest chyba najgorzej. Play-offy to czas, na który koszykarze czekają cały rok- jest to zwieńczenie sezonu i wtedy działa dodatkowa motywacja. A statystyki to tylko cyferki, które nie tylko świadczą o mnie, lecz też o ciężkiej pracy moich kolegów. Bez nich dokonanie tego nie byłoby takie proste.

Słynna atmosfera w Gryfii dodawała skrzydeł?

Statystyki w momencie, kiedy wygrywa się tak ważny mecz są mało ważne. Dodawała skrzydeł? To mało powiedziane. Atmosfera w Gryfii i kibice dodali nam nowych sił, a także podnosili nas na duchu i dopingowali przez cały mecz.

Były momenty, w których ciężko było usłyszeć wskazówki trenera oraz kolegów z drużyny, a nawet własne myśli. Ale to jest właśnie piękno sportu. Bez takiej atmosfery na trybunach byłoby nam po prostu ciężko wygrać. I ten widok uśmiechniętych i radosnych twarzy po meczu to jest coś, czego się nigdy nie zapomina.

Adrian Kordalski to zawodnik, który na boisku wyróżnia się nie tylko statystycznie, ale i wizualnie. Skąd pomysł na kolorowe włosy?

Pomysł zrodził się w Pruszkowie. Rozmawiałem z moją dziewczyną i stwierdziłem, że chciałbym coś zmienić w swoim wyglądzie, po prostu lubię się trochę wyróżniać. Była akurat końcówka sezonu i powiedziałem sobie, że jeśli awansujemy do fazy play-off pofarbuje sobie włosy. Jak powiedziałem, tak zrobiłem (śmiech).

Zielone, czerwone… Czy kolory są przypadkowe? Mają jakiś związek z etapem rozgrywek czy konkretnym klubem?

Nie, kolory nie są przypadkowe. Mają odniesienie do klubu, a także do jego barw. W Pruszkowie były zielone, a w Słupsku są czerwone. Pomiędzy były jeszcze jakieś inne kolory, ale to przejściowo. Czy mają związek? Może trochę tak, bo w najważniejszym etapie rozgrywek chce dobrze wyglądać, bo z graniem bywa różnie.

Mówią o Tobie „słupski Joker”. Tak też się czujesz?

Powiem szczerze, spodobało mi się to i cieszę się, że ktoś wpadł na taki pomysł. Czuję się z tym naprawdę dobrze i mam nadzieję, że w talii trenera Cesnauskisa też jestem „Jokerem”!




Czym w ogóle przekonał cię Słupsk? Dlaczego po trzech sezonach zdecydowałeś się na zmianę barw klubowych?

Decyzję o zmianie barw klubowych podjąłem, ponieważ uważałem, że to najwyższy czas na zmianę otoczenia i klubu. Prowadziłem wiele rozmów z zarządem i z ludźmi związanymi z tym miejscem i bardzo spodobała mi się inicjatywa odbudowy koszykówki na wyższym poziomie w Słupsku. Oprócz tego stwierdziłem, że jest to miejsce, w którym mam od kogo się jeszcze wiele nauczyć, a także rozwinąć swoje koszykarskie umiejętności. To było powodem mojej decyzji i uważam, że był to bardzo dobry wybór.

Jak czujesz się w układance Mantasa Cesnauskisa?

Nie mogę narzekać. Czuję się świetnie, trener dobrze mnie zna i wie czego może się po mnie spodziewać. Wie, jakie są moje mocne i słabe strony i stara się je wyeksponować, abym mógł w 100% pomóc drużynie.

Trener Cesnauskis pozwala mi na wiele, więc staram mu się odwdzięczyć jak tylko mogę za to zaufanie. Cóż więcej mogę powiedzieć, czasami mógłby dać mi trochę więcej pograć, ale o tym jeszcze sobie z nim porozmawiam (śmiech).

Jakie jest obecnie Twoje sportowe marzenie? Masz coś jeszcze do udowodnienia?

Moim marzeniem jest gra w jednej z lig w Europie. Chciałbym sprawdzić swoje umiejętności z zawodnikami z różnych państw, a także zobaczyć, jak wygląda szkolenie w innych zakątkach świata.

Chciałbym udowodnić przede wszystkim samemu sobie, ale i trenerom, u których miałem okazję się rozwijać, ludziom, którzy we mnie wierzą, że drzemie we mnie ogromny potencjał i że nie pokazałem jeszcze wszystkiego co potrafię.

Pamela Wrona

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 




POLECANE

tagi

Trybunał BAT opublikował kolejny wyrok przeciwko Stelmetowi. Z informacji FIBA wynika, że klub z Zielonej Góry jest winien litewskiemu strzelcowi ok. 40 tysięcy euro oraz musi pokryć koszty postępowań w wysokości dalszych 12 tysięcy euro.
22 / 11 / 2019 13:53

NBA

Portland zwolnili właśnie Pau Gasola, który po operacji lewej stopy nie był w stanie wrócić do gry. Wszystko wskazuje na to, że będzie to koniec jego niezwykłej kariery. Hiszpan to jeden z najwybitniejszych koszykarzy w historii światowej koszykówki.
21 / 11 / 2019 15:57
Obrona i organizacja gry Jazz w sezonie regularnym imponują, ale wielkich sukcesów z tego raczej nie będzie. Era dominujących centrów minęła bezpowrotnie. Nadszedł czas masy rzutów trzypunktowych i small ballu. Utah Jazz jest jednak zbudowane trochę na przekór dzisiejszym trendom. Czy mają szansę zdobyć mistrzostwo w tym składzie?
21 / 11 / 2019 10:22
Gościem Kamila Chanasa jest Mihailo Uvalin, mistrz Polski i dwukrotnie najlepszy trener PLK, który w ostatnich latach prowadził Stelmet Zielona Góra, Polpak Świecie, Kinga Szczecin i Śląsk Wrocław. Mnóstwo niezwykłych historii z ostatnich lat w polskiej koszykówce!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Portland zwolnili właśnie Pau Gasola, który po operacji lewej stopy nie był w stanie wrócić do gry. Wszystko wskazuje na to, że będzie to koniec jego niezwykłej kariery. Hiszpan to jeden z najwybitniejszych koszykarzy w historii światowej koszykówki.
21 / 11 / 2019 15:57
Choć zespół z Bandirmy tak mocny jak przed rokiem nie jest, to w starciu z Anwilem wciąż będzie faworytem. Patrząc na sytuację w tabeli, to spotkanie może być bardzo ważne w kontekście walki o miejsca 3. i 4 w grupie Ligi Mistrzów.
Już we wtorek podwójne emocje z koszykarską Ligą Mistrzów – najpierw Anwil zagra na wyjeździe z Bandirmą, a następnie Polski Cukier zmierzy się z (także tureckim) zespołem z Ankary. W niedzielę szlagier w NBA – Houston Rockets – Dallas Mavericks.