Ale ich wywiało! Dziwne miejsca, w których kończyły gwiazdy NBA

Ale ich wywiało! Dziwne miejsca, w których kończyły gwiazdy NBA

Share on facebook
Share on twitter

Myślisz sobie, nie ma opcji: Kevin Durant nie odejdzie z Oklahomy, Dwyane Wade to synonim Miami Heat, a tu psikus. W NBA nic nie jest pewne, a w przeszłości już niejedna wielka gwiazda zdążyła porządnie zbłądzić w ligowym labiryncie.

Hakeem Olajuwon (Fot. YouTube)
Hakeem Olajuwon (Fot. YouTube)

Na los zawodowego koszykarza wpływa szereg czynników. Może on dobrowolnie zmienić barwy klubowe np. w poszukiwaniu większych szans na wywalczenie mistrzostwa. Może zostać bezdusznie wytransferowany przez władze klubu, gdy już przestanie reprezentować sobą należytą wartość sportową.

Jednymi kierują pobudki czysto finansowe. Drudzy postanowili zaliczyć o jeden powrót z emerytury za dużo. Jeszcze innym po prostu pasuje rola włóczykija i swoją karierę traktują jako niezobowiązującą przygodę. W końcu nie wszyscy są jak Tim Duncan czy Kobe Bryant.

Oto 10 legend, które kończyły karierę w najdziwniejszych miejscach:

10. Dennis Rodman
Prędzej czy później ktoś nakręci o nim film fabularny. Jego historia to świetny przykład, jak od chłopaka przeciskającego się przez kanalizację Dallas, aby dostać się do wesołego miasteczka, można zostać gwiazdą NBA. I to trafiając do niej dopiero w wieku 25 lat. Jego karierę zakończył tak naprawdę piąty pierścień, który w 1998 wywalczył z Bulls. Epizody w Lakers i Mavericks, dla których rozegrał w sumie 35 spotkań, były już zwykłym nieporozumieniem. Lepiej zapamiętać go z czasów Bad Boys i drugiej trylogii „Byków”.

9. Shawn Kemp
Po 8 latach w barwach Seattle SuperSonics, 5 udziałach w Meczu Gwiazd oraz występie w finałach w 1996 roku przeciwko Chicago Bulls został wytransferowany do Cleveland, gdzie statystycznie jako tako trzymał jeszcze poziom, ale zaczął mieć poważne problemy z nadwagą. Dwa sezony w Portland i ten ostatni w Orlando, w którym notował średnio tylko 6,8 pkt. na mecz, to już równia pochyła.

8. Robert Parish
Wraz z Larrym Birdem stworzył jedną z pierwszych „Wielkich Trójek” w historii NBA. Był ikoną Celtics w latach 80. i zdobył z nimi trzy pierścienie. Jednak nawet on nie usiedział w jednym miejscu do końca. Na finiszu rozegrał jeszcze dwa sezony jako „Szerszeń”, a skończył jako „Byk”, przyglądając się jak Michael Jordan, Scottie Pippen i Dennis Rodman po raz pierwszy wspólnie bronią mistrzowskiego tytułu.

7. Karl Malone
Przez 18 lat bronił barw Utah Jazz. Jako ich zawodnik 14 razy wystąpił w Meczu Gwiazd i dwukrotnie (1997 i 1999) wygrywał nagrodę MVP sezonu zasadniczego. Dwukrotnie stawał naprzeciwko Michaela Jordana w wielkim finale, ale dwukrotnie zdołał wygrać tam tylko dwa spotkania. I gdy wydawało się, że już zakończy karierę jako Jazzman, zdecydował się dołączyć do Shaqa w jego pożegnalnym sezonie w Lakers i zrobić ostatnie podejście do mistrzowskiego tytułu. Niestety nieudane.

6. Moses Malone
W sumie w ABA i potem w NBA rozegrał aż 21 sezonów. Kojarzony powinien być głównie z występów w barwach Houston Rockets i Philadelphia 76ers, z którymi swój jedyny tytuł mistrzowski wywalczył już w pierwszym sezonie po tym, jak latem 1982 podpisał z nimi kontrakt jako wolny agent. Przy okazji zgarnął też nagrody MVP sezonu zasadniczego i finałów. Druga połowa kariery, począwszy od roku 1986, to już jedna wielka wycieczka. Zasilał kolejno składy Bullets, Hawks, Bucks, znowu Sixers, aby w ostatnim sezonie w karierze rozegrać jeszcze 17 meczów dla Spurs.

5. Shaquille O’Neal
Kapitalnej kariery nikt mu nie odmówi, choć po imponujących latach w barwach Magic, mistrzowskiej trylogii w Los Angeles i historycznej krucjacie z Dwyanem Wadem w Miami robił już tylko rundy honorowe. W pościgu za piątym tytułem mistrzowskim w trzy lata zwiedził trzy różne kluby. Zaczął od Phoenix Suns, gdzie połączył siły ze Stevem Nashem, potem wylądował w Cleveland z LeBronem Jamesem, a na koniec trafił do Bostonu i dopiero jako Celt, po 19 latach w lidze, przeszedł na zasłużoną emeryturę.

4. Dominique Wilkins
Po 12 latach spędzonych w Atlancie został przez Hawks wytransferowany do Los Angeles Clippers. I jak się okazało, zainicjowało to serię bardzo dziwnych wydarzeń na finiszu jego zawodowej kariery. Po sezonie nie wrócił do Los Angeles. Wolał pograć przez rok dla Celtics, po czym podpisał kontrakt z… Panathinaikosem Ateny. Po roku wrócił do USA, a konkretnie do San Antonio. Następnie znów wyjechał do Europy, tym razem do Bolonii, a karierę zakończył w Orlando, po tym jak ci zwolnili go w czerwcu 1999 roku. Cóż, przynajmniej Euroligę sobie wygrał.

3. Patrick Ewing
W koszulce New York Knicks spędził 15 lat. Jeszcze w 2000 roku awansował z nimi do finałów Konferencji Wschodniej. Po sezonie władze klubu postanowiły jednak wymienić swojego środkowego w zamian za m.in. Glena Rice’a i pakiet weteranów oraz wyborów w drafcie. Ewing wylądował w Seattle SuperSonics, dla których rozegrał 79 spotkań w pierwszej piątce, ale jego średnie spadły do 9,6 pkt. i 7,4 zb., a zespół nie awansował do fazy play-off. W kolejnych rozgrywkach szansę dali mu jeszcze w Orlando, ale tam w 65 meczach rzucał już tylko 6 „oczek” na mecz. I wyglądał bardzo dziwnie w koszulce z napisem Magic.

2. Hakeem Olajuwon
Kolejny z uczestników zestawienia, któremu nie dano dokończyć kariery w macierzystym klubie. Po 17 latach w barwach „Rakiet”, z którymi w latach 1994-95 wywalczył dwa, jedyne w historii klubu tytuły mistrzowskie, wskutek rozpoczętej w Houston przebudowy został wytransferowany do Toronto Raptors. Kolejny dowód na to, jak bezduszna bywa NBA. Po rozegraniu dla Raptors 61 spotkań w kampanii 2001/02 ze względu na doskwierający mu uraz pleców ogłosił zawieszenie butów na kołku.

1. Michael Jordan
Dwa razy odchodził i dwa razy wracał. Dopiero za trzecim razem definitywnie porzucił karierę zawodniczą. Wszystkiego można się było po nim spodziewać, ale mało kto przypuszczał, że „Jego Powietrzność” założy kiedykolwiek inny uniform niż ten z logiem Byka. W styczniu 2000 roku został jednak mniejszościowym właścicielem i prezesem ds. operacji koszykarskich w Washington Wizards. Tak bliska styczność z NBA poskutkowała kolejnym powrotem. I choć w obu sezonach w barwach „Czarodziejów” zdobywał 20 lub więcej punktów, a w tym drugim wystąpił nawet we wszystkich 82 meczach sezonu regularnego, to do dziś, myśląc o tym zupełnie niepotrzebnym epizodzie w jego wspaniałej karierze, wciąż mamy przed oczami ten obrazek:

POLECANE

tagi

NBA

Dwie przegrane z rzędu w Madison Square Garden łączną różnicą ponad 80 punktów przelały czarę goryczy. David Fizdale nie jest już trenerem New York Knicks, chwilowym następcą ma być Mike Miller, dotychczasowy asystent.
7 / 12 / 2019 0:28
Po kilku chudszych latach, 3-krotni mistrzowie NBA znów są ścisłej czołówce Wschodu. Mądrze budowana drużyny, piękne trafienia w drafcie i dobry trener – na Florydzie pokazują, jak w książkowy sposób zrealizować przebudowę.
6 / 12 / 2019 18:09
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Wreszcie znów coś zdrgnęło! Choć dopiero w przyszłym sezonie zacznie obowiązywać przedłużenie kontraktu Jaylena Browna – mocno przez wielu kwestionowane – skrzydłowy już w trwających rozgrywkach pokazuje na jak dużo go stać.
5 / 12 / 2019 17:55
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.
2 / 12 / 2019 10:08
Było 6 punktów przewagi na niecałą minutę przed końcem drugiej dogrywki. Polski Cukier Toruń zaliczył wówczas katastrofalną serię strat i błędów, wypuszczając wygraną w Belgii z rąk. Ostenda skorzystała z prezentu i zwyciężyła ostatecznie 105:103.