• Home
  • PLK
  • Aleksander Czyż w Anwilu – ryzyko i nowe możliwości (analiza)

Aleksander Czyż w Anwilu – ryzyko i nowe możliwości (analiza)

Share on facebook
Share on twitter

Transfer Aleksandra Czyża to spore wyzwanie, zarówno dla klubu, jak i dla samego gracza. Mimo to Anwil otworzył sobie wiele nowych rozwiązań w składzie, który teraz bardziej nawiązuje do przedsezonowej wizji drużyny.

Aleksander Czyż / fot. A. Romański, PZKosz

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Powrót do przedsezonowej wizji 

Nie jest tajemnicą, że Igor Milicić w swojej wizji składu na ten sezon widział Pawła Leończyka. Ten jednak wybrał Trójmiasto i Trefla. Anwil celował w Polaka na pozycji silnego skrzydłowego, więc stanął także w wyścigu po Aarona Cela. Reprezentant Polski w końcu wybrał Polski Cukier Toruń.

Zmusiło to Anwil do zmiany koncepcji i do dołożenia Polaków na inne pozycje. We Włocławku pojawili się Mateusz Kostrzewski i Jakub Parzeński. Obu na Kujawach już nie ma.

Opcja powrotu Ivana Almeidy pociągnęła za sobą konieczność sporego przemeblowania w zespole. „Kostek” ustąpił miejsca MVP poprzedniego sezonu. Anwil potrzebował w takiej sytuacji Polaka, a o nich w styczniu jest bardzo ciężko. Wybór (nieco z konieczności) padł na Aleksandra Czyża, który już jakiś czas temu wyraził chęć powrotu do gry i jest w 100% zdrowy.

Tym samym Anwil ma skład na ten moment bliższy oryginalnemu zamysłowi z czerwca, czy lipca, niż udało mu się na start rozgrywek zbudować. Igor Milicić dopiął swego – jest Polak na czwórkę, jest Ivan Almeida, z którym nie udało się przedłużyć współpracy przed sezonem.

Forma jest zagadką

Ze zdrowiem Aleksandra, według badań, jest wszystko w porządku. On sam trenuje już od dłuższego czasu, ale indywidualnie. Można sądzić, że pod względem fizycznym przygotowany jest optymalnie i nie będzie miał problemu wytrzymać w regularnym treningu.

Jednak 2 lata bez gry w jakiś sposób na jego dyspozycji odbić się muszą. Przede wszystkim chodzi o czucie gry, piłki i rywalizacje. Nie sposób, by gracz po tak długiej przerwie z marszu wrócił do swojej dawnej dyspozycji.

Widać to było chociażby po, innym włocławskim przykładzie, Jakubie Parzeńskim. Środkowy nie poradził sobie w Anwilu, dostawał mało szans, a jak już na parkiet wybiegał, to nie dawał tego, czego od niego oczekiwał trener.

Włocławianie mają jasny cel w tym roku – obrona mistrzostwa. Nie ma miejsca na błędy i dochodzenie gracza po kontuzji, co sprawiło, że „Parzyk” jest już w HydroTrucku Radom. Taryfy ulgowej też raczej Czyż mieć nie będzie, w końcu już luty, a do najważniejszych rozstrzygnięć niedaleko.

Czyż przychodzi do zespołu, gdzie presja wyniku, a nawet stylu gry, jest ogromna. To wszystko skłania ku wnioskowi, że sama decyzja Olka jest bardzo odważna. Dużo ryzykuje, bo w przypadku niesprawdzenia się w Anwilu, jego wartość dość mocno spadnie.




Atletyzm i energia

Odchodząc już od ryzyka związanego z podpisem Aleksandra, jest to zawodnik, który charakterystyką i umiejętnościami pasuje do przebudowanego Anwilu idealnie.

Po pierwsze – jest Polakiem, który może grać na obu pozycjach podkoszowych. Jest to kluczowa zmiana w stosunku do składu sprzed kilku tygodni. Uwolni to minuty dla graczy zagranicznych na obwodzie. W innym przypadku częste oglądanie pary Simon-Almeida byłoby niemożliwe.

Po drugie – Czyż jest atletą. Być może nawet najbardziej fizycznie i dynamicznie grającym polskim podkoszowym. Anwil takim ruchem zyskuje przewagę na czwórce nad zespołami z czołówki, które na tej pozycji mają mniej atletycznych zawodników, a na pewno gorzej zbierających.

Po trzecie – Olek już w swojej karierze grał jako „mały” center. Warunkami fizycznymi jest bardzo zbliżony do Josipa Sobina, więc aż taki mały nie jest, ale nominalnie to nie jego pozycja. Ustawienie z Czyżem na piątce to kolejna opcja, która się w składzie włocławian pojawiła.

Sprawność i dynamiczność nowego nabytku Anwilu otwiera możliwość zestawianie piątek, które w obronie mogą być niezwykle efektywne. Przykładowo, piątka Aaron Broussard, Chase Simon, Ivan Almeida, Jarosław Zyskowski i Aleksander Czyż daje możliwość zmian krycia na każdej pozycji. Przez sztab Mike’a Taylora w kadrze Czyż był ceniony właśnie za to, że jest w stanie bronić przeciwko graczom na kilku pozycjach, od 3 do 5. W przypadku obrony kombinowanej czy strefowej, zasięg ramion tych graczy też odgrywać będzie niebagatelne znaczenie.

Po ostatnie – Czyż potrafi rzucać za 3 i to na przyzwoitym procencie. W ostatnim swoim sezonie, w którym rozegrał 14 spotkań, oddawał w meczu średnio 1,3 trójki i trafił 61% z nich. Wcześniej sezony kończył ze skutecznością 40%. To bardzo istotne przy założeniu, że atak Anwilu będzie się wciąż opierał w dużej mierze o grę tyłem do kosza, głównie Almeidy i Sobina. Otoczenie tych zawodników strzelcami lub przyzwoitymi rzucającymi powinno zwiększyć efektywność tak skonstruowanego ataku.

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>