Aleksander Dziewa: Chcę grać w PLK ze Śląskiem

Share on facebook
Share on twitter

Bohater pierwszoligowego weekendu, 21-letni podkoszowy Aleksander Dziewa (FutureNet Śląsk Wrocław) mówi min. o świetnie rozpoczętym sezonie oraz konieczności spróbowania się w ekstraklasie.

Aleksander Dziewa (nr 11) / fot. FutureNet Śląsk Wrocław

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>

Pamela Wrona: Twoja koszykarska młodość związana jest przede wszystkim z klubem MKS MOS Konin. To stamtąd pochodzi etyka pracy, której efekty możemy teraz podziwiać?

Aleksander Dziewa – Dokładnie. Moja młodość związana jest z klubem z mojej rodzinnej miejscowości MKS MOS Konin, lecz swoją przygodę zacząłem dosyć późno, bo dopiero w pierwszej klasie liceum, czyli w wieku 16 lat. Dopiero wtedy zacząłem trenować w klubie. Wcześniej, kiedy byłem w podstawówce, miałem krótki epizod z koszykówką. Był naprawdę krótki, trwał może z pół roku.

W Koninie dostałem dużo swobody od trenerów, dużo zagrywek było na mnie, co patrząc z perspektywy czasu, wpłynęło pozytywnie na mój rozwój. Po pewnym czasie, wspólnie ze sztabem, doszliśmy do wniosku, że w Koninie już niczego więcej się nie nauczę. Postawiliśmy wówczas na Śląsk Wrocław.

Godzenie nauki ze sportem nie jest łatwe. Jak ci się udało znaleźć balans między jednym a drugim?

To prawda! Jest bardzo wymagające. Staram się dbać o swoje żywienie, sen i regenerację, żeby móc to pogodzić. Mam taki system pracy, że kiedy wykonam wszystkie swoje obowiązki związane stricte z koszykówką, siadam do projektów czy uczę się na zaliczenia.

Najpierw jest trening, w międzyczasie dbam o odpowiednie żywienie. Następnie wypoczynek, który jest naprawdę bardzo ważny. Dzień jest krótki i wydaje mi się, że zbytnie przemęczenie się teraz, dałoby efekty w przyszłości.

Musi to przynosić zamierzone efekty, bo sezon 2018/19 zaczął się dla ciebie bardzo dobrze. Ostatni występ, aż 38 punktów, 14 zbiórek i 4 bloki zrobił furorę… (wideo poniżej – red.)

Nie mogę zaprzeczyć. sezon póki co układa nam się dobrze – 5 spotkań i 5 wygranych. Co do mojego występu, chciałem po prostu jak najbardziej pomóc drużynie, wygrać ten, wbrew pozorom, trudny mecz. I udało nam się. Najbardziej z tego się cieszę.

Reprezentujesz FutureNet Śląsk Wrocław, który w tym sezonie ma w planach awans do ekstraklasy. Jak oceniasz szanse swojej drużyny, patrząc na pozostałe zespoły?

Naszym celem jest awans do PLK i nic innego się dla nas nie liczy. Ciężko powiedzieć, czy mamy większe, czy mniejsze szanse. Po prostu mamy to zrobić, a ja wierzę, że jesteśmy w stanie to osiągnąć. Jeżeli chodzi o inne zespoły, liga w tym sezonie jest niezwykle wyrównana. Każdy mecz może okazać się ciężki, o czym już zdołaliśmy się zresztą przekonać, chociażby właśnie w ostatnim meczu z SKK Siedlce. Jeśli skupimy się na naszej grze i zagramy tak jak potrafimy to możemy wygrać z każdym.

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

Zatrzymując się na chwilę przy Śląsku. Drużyna została wzmocniona między innymi weteranem Robertem Skibniewskim. Jak ci się pracuje z tak doświadczonym zawodnikiem?

Oczywiście świetnym ruchem było zakontraktowanie Roberta. Jest to chodząca kopalnia wiedzy. Na każdym treningu stara się nam coś podpowiedzieć, doradzić, mówi, co można zrobić lepiej.

Podczas meczów na boisku dużo widzi, dzieli się piłką i zawsze można liczyć na podanie z jego strony, dzięki czemu moja gra staje się o wiele łatwiejsza. Dla młodych graczy jak ja, taka pomoc od doświadczonego gracza jest naprawdę cenna.

Widzisz siebie w najbliższym czasie w PLK?

Chcę grać w najbliższym czasie w PLK, ale najbardziej chciałbym dostać się tam poprzez wywalczenie awansu ze Śląskiem i nie rozpatruję w ogóle możliwości, że miałoby się to nam nie udać.

Jesteś związany ze Śląskiem kontraktem aż do 2022 roku. Jeżeli nie uda wam się awansować, będziesz próbował mimo tego pójść gdzieś wyżej?

Na ten moment skupiam się na obecnym sezonie i nie wybiegam tak daleko w przyszłość. Chciałbym w następnym sezonie z uwagi na mój rozwój i ambicje grać wyżej. To jest mój priorytet. Nie zastanawiam się jeszcze, co zrobię. Jak już wspomniałem, mam nadzieję, że osiągnę to ze Śląskiem.

Uważasz, że dostałbyś należytą szansę na grę w ekstraklasie?

Myślę, że wywalczenie awansu we Wrocławiu zwiększyłoby moje szanse na minuty w ekstraklasie.

Czy mierzysz jeszcze wyżej?

Uważam, że trzeba mierzyć wysoko i naprawdę nie chciałbym żeby moja kariera zatrzymała się na polskiej ekstraklasie. Marzę o tym, aby kiedyś spróbować swoich sił w Europie.




Według ciebie, potrzebujesz jeszcze czasu, aby nad czymś popracować? Są jakieś elementy, które musisz jeszcze udoskonalić?

Z całą pewnością jest multum rzeczy, które należy poprawić. Rzemiosło koszykarskie jest tak obszerne, że mało który koszykarz na świecie może powiedzieć, że potrafi już wszystko i nad niczym nie musi pracować. Chcę każdego dnia poprawiać się w sposób ogólny, na przykład w kozłowaniu, rzucaniu czy też obronie. To wiele daje.

W pierwszej połowie tego roku chciałeś sprawdzić się, zgłaszając na draft w NBA. Jak to potoczyło się dalej?

Co do tego draftu, zgłosiłem się tylko po to, aby dostać się na camp w Treviso i tam móc porównać swój poziom z rówieśnikami, pokazać się również na trochę szerszej arenie niż krajowa. Niestety, nie udało mi się tam dostać. Z tego co dowiedziałem się od mojego agenta, zostałem przekreślony przez sam fakt, że gram tylko w pierwszej lidze. Skauci z tego obozu mają dostęp wyłącznie do materiałów i nagrań z PLK. Na tej podstawie podejmują decyzje, komu wysłać zaproszenie.

Czy spróbujesz swoich sił jeszcze raz?

Do draftu można zgłosić się dwa razy, z czego ten drugi raz zawodnik zgłaszany jest automatycznie w następnym roku. Wierzę, że będę wtedy w ekstraklasie, zwiększając swoją szansę na zajście dalej.

Pamela Wrona, @PulsBasketu

Kolekcja Mitchell & Ness – NBA za jakim tęsknisz! >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.