Aleksander Dziewa – szachista z klubu Smecz

Share on facebook
Share on twitter

Został MVP mistrzostw Polski juniorów starszych, bardzo dobrze radzi sobie w II lidze. Potrafi wykorzystać warunki fizyczne, siłę i inteligencję. Jak poprawi technikę, może być groźny na wyższym poziomie.

12-letni Aleksander Dziewa (fot. katalogbazszachowych.pl)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

17,3 punktu, 60 proc. skuteczności z gry, 11,2 zbiórki oraz 1,6 bloku – to średnie Aleksandra Dziewy z ogólnopolskich turniejów o mistrzostwo Polski juniorów. Śląsk Wrocław, którego mierzący 205 cm wzrostu środkowy był najsilniejszym punktem, zdobył niedawno mistrzostwo Polski, a 19-letni gracz został oczywiście wybrany MVP turnieju.

To kolejny puchar do jego kolekcji. Ciekawostką jest jednak to, że do tej pory Dziewa kolejne wyróżnienia zdobywał przy szachownicy.

Bo to właśnie szachy były pierwszą pasją chłopaka z Konina. W kosza próbował grać w podstawówce, ale bardziej od pomarańczowej piłki ciągnęły do figury. – Olek grał bardzo dużo i bardzo dobrze, trenował w klubie, wygrywał turnieje – opowiada Grzegorz Zieliński, trener MKS MOS Konin, który prowadził Dziewę przez poprzednie dwa sezony.

Na specjalistycznych serwisach szachowych wciąż można znaleźć profil dzisiejszego koszykarza. Są tam wyniki, rankingi i wykaz turniejów zawodnika UKS Smecz Konin. Znacząca nazwa, prawda? Przecież teraz Dziewa, pytany o ulubioną akcję, mówi: – Minięcie w prawo i wsad z zawodnikiem.

Nauczyciel w gimnazjum namówił jednak rosnącego nastolatka do przyjścia na trening koszykówki. I tym razem Dziewa pozostał, kosza pokochał, zaczął mocno pracować. Podkreślmy – dopiero w wieku 16 lat, środkowy Śląska trenuje dopiero swój czwarty sezon. To ważne, bo to oznacza, że wciąż może się wielu rzeczy nauczyć.

Pierwszym trenerem Dziewy w Koninie był Norbert Napierała, po roku zawodnik trafił do Zielińskiego – świetnego szkoleniowca, który w 2010 roku był jednym z asystentów Jerzego Szambelana na mistrzostwach świata do lat 17.

Czym się wtedy wyróżniał? Wzrostem, niesamowitą sprawnością motoryczną i inteligencją. Był surowy, jeśli chodzi o technikę i rozumienie gry, ale od razu widzieliśmy, że to gracz w naszym klubie wyjątkowy. Mieliśmy dla niego specjalny program: 80 proc. tego, co działo na treningach czy w meczach, było ustawione na niego. Dostawał najwięcej podań, rozgrywał najwięcej akcji. Nawet kosztem błędów – mówi Zieliński.

Na barkach świeżaka Dziewy MKS MOS Konin awansował w 2015 roku do ćwierćfinałów mistrzostw Polski juniorów – dalej nie doszedł, ale jego środkowy notował w trzech meczach turnieju średnio 25,0 punktu oraz 21,3 zbiórki.

To oczywiście wzbudziło zainteresowanie – trenerów reprezentacji juniorów, do której Dziewa dostał powołanie, ale też silniejszych klubów. – Dzwoniło wielu trenerów, ale ja od początku rozpatrywałem dla Olka dwie opcje – Śląsk lub WKK. Znam świetnie ich trenerów, wiem, że Tomek Jankowski i Tomek Niedbalski gwarantowali jego rozwój. Wybraliśmy Śląsk, bo rok temu klub miał jeszcze zespół w ekstraklasie i liczyłem, że Olek szybko tam trafi. Teraz trzymam kciuki, żeby za rok zagrał w I lidze – mówi Zieliński.

I dodaje jeszcze: – Wie pan, Olek to nie tylko bardzo dobry koszykarz, to także bardzo dobry uczeń. A nawet świetny, szóstkowy. Zastanawiałem się, czy po maturze nie pchnąć go do USA, ale stwierdziłem, że właśnie za dobrze się uczy, by ryzykować słabsze wykształcenie na nie wiadomo jakiej uczelni.

Dziewa trafił zatem na Politechnikę Wrocławską i do Śląska Wrocław. Zespół Dominika Tomczyka jest czołową ekipą II ligi, a Dziewa – wyróżniającym się środkowym. Notuje średnio po 14,0 punktu oraz 8,8 zbiórki.

Jaki jest Olek? To kawał chłopa ze świetnym charakterem, który głowę ma przygotowaną do tego, by rywalizować na najwyższym poziomie. Stres go nie spala – ocenia Tomasz Jankowski, trener mistrzowskiej drużyny juniorów starszych.

Jest silny fizycznie, ciało ma przygotowane, choć musi wzmocnić nogi, poprawić dynamikę. Takie są wymagania nowoczesnej koszykówki – wysocy gracze są często atakowani po pick and rollach, trzeba się dobrze przesuwać na nogach, dobrze bronić.

Do poprawy są też oczywiście technika i manewry pod koszem – dodaje Jankowski. – Olek musi pamiętać, że w PLK takich ludzi jak on jest po czterech lub pięciu w każdym zespole. Nie będzie miał już takiej przewagi wzrostu lub siły jak w II lidze.

Ale to pracowity, zdeterminowany chłopak, który chce grać jak najwyżej – dodaje trener Śląska. – I ja go widzę nie tylko jako środkowego, ale także jako czwórkę. On wbrew pozorom dobrze gra z góry, ma niezły, całkiem ułożony rzut. Oczywiście, nigdy nie grał na wyższym poziomie niż II liga, prawdziwa koszykówka dopiero przed nim. Ale on jej naprawdę chce – kończy Jankowski.

Łukasz Cegliński

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

https://www.youtube.com/watch?v=r1eyzDFklWo

POLECANE

Już po 3 kolejkach odchodzi trener Jacek Winnicki, cały zespół ukarano finansowo, rozwiązano kontrakty z Yancym Gatesem i Grzegorzem Surmaczem, a Jay Threatt i Nikola Jevtović zostali zawieszeni. W Ostrowie po tych czystkach trzeba będzie budować zespół od nowa.