• Home
  • NBA
  • Ależ buzzer beater Florydy – za to kochamy NCAA!

Ależ buzzer beater Florydy – za to kochamy NCAA!

Share on facebook
Share on twitter

Tak się gra w Madison Square Garden! Chris Chiozza trafił najbardziej widowiskowy rzut tegorocznego turnieju NCAA, zapewniając Florida Gators zwycięstwo 84:83 i awans do fazy Elite Eight. Zobaczcie sami!

fot. YouTube

W czym oni grają? – to są buty gwiazd NBA >>

W meczu pomiędzy Wisconsin Badgers i Florida Gators mieliśmy wszystko, czego można zapragnąć. Zaciętą końcówkę, ważne bloki, celne rzuty najpierw doprowadzające do dogrywki, a chwilę później przechylające szalę zwycięstwa na drugą stronę. Dramat, euforia, łzy zarówno szczęścia, jak i smutku. March Madness!

Chris Chiozza ani razu nie wyszedł w tym sezonie w pierwszej piątce trenera Mike’a White’a. W 34 rozegranych dotąd meczach spędzał na boisku średnio niespełna 22 minuty, notując 7,1 punktu przy 31-procentowej skuteczności z dystansu. Próżno szukać go w przedraftowych prognozach, ale to właśnie on był na boisku w kluczowym momencie tego spotkania i to on wziął je w całości na swoje barki w ostatniej akcji.

Gators wybijali piłkę spod własnego kosza, przegrywali 81:83 i mieli 4 sekundy, aby przeprowadzić skuteczną akcję dającą przynajmniej wyrównanie. Po pomarańczową wyszedł 21-etni Chiozza. Czasu miał dramatycznie mało, ale zdążył. Pognał czym prędzej na drugi kosz i w pełnym biegu oddał celny rzut za trzy punkty, który zapewnił jego drużynie spektakularny triumf.

Przed tym rzutem zdobył tylko 5 punktów i miał jedną niecelną próbę zza łuku, a jednak to właśnie on został w piątek bohaterem całej Florydy. W przekroju całego meczu najlepszym graczem Gators był KeVaughn Allen, który jako jedyny zanotował dwucyfrową zdobycz, zapisując na swoim koncie aż 35 oczek.

Zanim jednak Chiozza trafił swój rzut, w Nowym Jorku oglądaliśmy bardzo wyrównaną i prawdopodobnie najlepszą dotychczas końcówkę turnieju. Na pewno mieliśmy w nim pierwszą w tym roku dogrywkę, do której również celną trójką doprowadził Zak Showalter (14 pkt.).

W doliczonym czasie gry ekipa z Wisconsin chciała pójść za ciosem i była bardzo bliska rozstrzygnięcia losów pojedynku na swoją korzyść. Na nieco ponad pół minuty przed końcową syreną Khalil Iverson popędził do kontry, dzięki której mógł powiększyć prowadzenie Badgers do czterech oczek. W ostatniej chwili efektowną czapą powstrzymał go Canyon Barry – syn legendarnego Ricka Barry’ego, mistrza NBA i MVP Finałów z 1975 roku.

W całym meczu spędził na boisku tylko 16 minut, lecz swoją ważną cegiełkę w postaci 7 punktów i tego kluczowego bloku dołożył. Chwilę później Gators wyrównali stan meczu, a potem, jak to już w marcu bywa, oszaleli z radości.

MO

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>