Ależ wpadka Orlando – zdradzili plany transferowe

Share on facebook
Share on twitter

Podpisać kontrakt z nowym graczem i przy okazji przypadkowo zdradzić plany na zbliżający się okres wakacyjny – tak potrafią tylko Orlando Magic. Śmieje się z nich cała NBA.

Elfrid Payton / fot. wikimedia

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Działacze klubu z Florydy, z najmłodszym generalnym menedżerem w stawce, 35-letnim Robem Henniganem na czele, postanowili pracowicie wykorzystać końcówkę sezonu. W poniedziałek podpisali więc krótkie umowy z pominiętymi w ostatnim naborze Marcusem Georgesem-Huntem oraz Patricio Garino.

Na tym etapie rywalizacji nie można mieć o to do nich większych pretensji, jednak nawet przy dokonywaniu tak błahych ruchów w Orlando znów coś musiało pójść nie tak. Przy parafowaniu umowy z Argentyńczykiem jego agent zapragnął bowiem pochwalić się tą chwilą na Twitterze – opublikował post zawierający zdjęcie ją upamiętniające. Problem w tym, że prócz swojego klienta pan Carlos Prunes w kadrze uchwycił także tablicę z rozpisanymi, letnimi priorytetami Magic na rynku transferowym i wolnych agentów.

Teraz tłumaczą, że nic wielkiego się nie stało. Latem sztaby wszystkich 30 drużyn przynajmniej na chwilę pochylają się nad większością dostępnych nazwisk. Sam Hennigan w rozmowie z lokalnym dziennikiem Orlando Sentinel zaznaczył, że owa lista wcale nie zdradza konkretnych planów na nadchodzący off-season, a stanowi jedynie zestawienie potencjalnych opcji zebranych w oparciu m.in. o przedstawione im już oferty.

Na tablicy nazwiska zostały podzielone na dwie grupy – zawodników wysokich zdolnych do rozciągania gry („Spread Bigs”) oraz tych mogących występować na kilku pozycjach („Hybrid”). Obie zostały również rozdzielone na tych, którzy będą dostępni jako wolni agenci, oraz na tych, po których trzeba będzie handlować.

I tak wśród celów Magic na najbliższe wakacje mieliby się znaleźć tacy gracze jak Danilo Gallinari, Andre Iguodala, Paul Millsap, Wilson Chandler czy Juan Hernangomez. Co ciekawe, znów pojawia się również nazwisko Serge’a Ibaki, którego dopiero co oddali za grosze (Terrence Ross i wybór gdzieś w trzeciej dziesiątce czerwcowego draftu) do Toronto.

Najwięcej spekulacji wywołać powinna jednak kandydatura Dario Saricia, przy którego nazwisku w nawiasie dopisano „For AG?”. Może to bowiem oznaczać, że Magic rozważają oddanie kolejnego, tego najbardziej obiecującego, młodego talentu w osobie Aarona Gordona

Ten przypadkowy „wyciek” może się oczywiście okazać całkiem bez znaczenia, jeśli Magic zdecydują się zakończyć latem współpracę z Robem Henniganem. W amerykańskich mediach mówi się o tym już od jakiegoś czasu i wydaje się to być bardzo realnym (i chyba jedynym słusznym) scenariuszem. Ostatnie decyzje kadrowe podejmowane przez GM’a nie dość, że nie poprawiły sytuacji zespołu, to jeszcze doprowadziły go do miejsca, w którym nie wiadomo, jaką ścieżkę dalej wybrać.

Przypomnijmy, że Hennigan pełni tę funkcję od 2012 roku. Od razu dostał nie lada wyzwanie polegające na wytransferowaniu Dwighta Howarda i rozpoczęciu budowy nowej drużyny. Z początku wyglądało to obiecująco – sprowadzenie takich graczy jak Nikola Vucević, Evan Fournier, Tobias Harris czy Victor Oladipo dawało jakąś nadzieję. Potem było już jednak coraz gorzej.

Harris został wymieniony na Ersana Ilyasovę i Brandona Jenningsa. Obu w Orlando już nie ma. Tego pierwszego wraz z Oladipo oraz Domantasem Sabonisem, czyli 11. pickiem w drafcie 2016, oddano do Thunder za Ibakę. Ibaki też już nie ma.
Wybrany z 5. numerem w 2015 roku Mario Hezonja póki co okazuje się dużym niewypałem. Spore wątpliwości budzi także powierzenie roli podstawowego rozgrywającego Elfridowi Paytonowi, który miewa swoje momenty, ale trafia tylko 26,8 proc. rzutów z dystansu.

Kolejnym wątpliwej jakości posunięciem było podpisanie dużego kontraktu z Bismackiem Biyombo, który obowiązywać będzie przynajmniej do 2019 roku (sezon 2019/20 będzie opcją gracza) i pochłaniać aż 17 milionów dolarów rocznie. Teraz okazuje się, że Magic mogą chcieć oddać także Gordona, który po odejściu Ibaki wreszcie mógł z powrotem przesunąć się na pozycję silnego skrzydłowego.

Od kiedy Hennigan przejął stery, Magic od pięciu lat lądują poza play-off i tylko raz osiągnęli próg 30 zwycięstw w sezonie. Frank Vogel to dobry trener, ale nawet on nie zdołał ugasić tego pożaru. Wiele wskazuje więc na to, że kolejną rewolucję władze klubu rozpoczną od zatrudnienia nowego menedżera, który będzie mógł wyczyścić tablicę i od zera wyznaczyć tegoroczne priorytety.

Mateusz Orlicki

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi