Andorra rezygnuje z Karnowskiego – co dalej z karierą?

Share on facebook
Share on twitter

Klub hiszpańskiej ekstraklasy poinformował oficjalnie, że skorzysta z klauzuli w kontrakcie i nie przedłuży umowy z polskim środkowym. Przemysław Karnowski musi sobie szukać nowego klubu.

Przemysław Karnowski / fot. Morabanc Andorra

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >>

Oczekiwania kibiców i samego Przemysława Karnowskiego przed tym sezonem na pewno były większe. Po udanej karierze na uczelni Gonzaga, zwieńczonej nawet awansem do finału NCAA, były próby powalczenia o angaż w NBA za pośrednictwem Ligi Letniej, a potem obiecujący kontrakt w ACB, najsilniejszej europejskiej lidze.

Po kilku niezłych występach na początku rozgrywek, także w europejskich pucharach, Karnowski zaczął jednak sukcesywnie tracić miejsce w rotacji zespołu MoraBanc Andorra. Gdy do składu wrócili inny, kontuzjowani wcześniej, środkowi, władze klubu po 13 rozegranych meczach w lidze zdecydowały się w lutym na wypożyczenie do do Fuenlabrady, innego, całkiem solidnego zespołu w Hiszpanii.

Także tutaj „Big Mamba” grywał tylko epizody, także tutaj miewał niestety problemy z różnego rodzaju urazami. Skończył sezon z łącznymi statystykami na poziomie 5.3 punktu oraz 2 zbiórki, w ok. 13 minut na parkiecie. Trafiał 56% rzutów z gry oraz 47% wolnych. Zdarzało mu się nawet czasem nie mieścić do meczowej dwunastki Fuenlabrady.

Przed niedawnym, czerwcowym okienkiem reprezentacji Polski, Przemek był powołany do szerokiej kadry, ale na zgrupowaniu się nie pojawił. Poinformował w oświadczeniu, że musi poddać się rehabilitacji związanej z urazem ścięgna Achillesa. Miejmy nadzieję, że szybko wróci do pełnej sprawności i czekamy na informacje, jakie zainteresowanie w najbliższym czasie wzbudzi na rynku.

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.