Jak Andrej Urlep odmienił Stelmet?

Share on facebook
Share on twitter

Zaczął od ataku, w którym zmienił wszystkie zagrywki, obronę na razie tylko dotknął. Dał drużynie nową energię, dotarł do Dragicevicia, odrodził Geceviciusa czy Kelatiego. I w dobrym stylu wygrał pięć meczów z rzędu.

Andrej Urlep (fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>

Nowy rok, nowy Stelmet. Zmieniła się nawet nazwa, na Stelmet Enea. I można się śmiać, ale tę energię w zespole widać.

Andrej Urlep objął zespół 22 grudnia. Drużyna wyglądała na taką, która ma dosyć siebie samej. Stelmet właśnie przegrał w Lublinie ze Startem, właśnie zawalił kolejny mecz w Lidze Mistrzów – na wyjeździe z najsłabszym w grupie D Telekomem.

Od tego czasu Stelmet z Urlepem pokonał Stal Ostrów Wlkp., GTK Gliwice, Anwil Włocławek, Polski Cukier Toruń oraz, w bardzo dobrym stylu, Besiktas Stambuł.

Co zatem zmienił Andrej Urlep?

1. Atak

Ciach!

Wszystko, co do tej pory grał Stelmet w ofensywie, zostało ucięte. Cała taktyka została zmieniona, zestaw zagrywek w całości jest nowy. Częściej do kreowania akcji wykorzystywani są gracze wychodzący po zasłonach ze skrzydła, zagrania dwójkowe zmieniły się w trójkowe, w ofensywie uczestniczy cały zespół, Urlep naciska na szukanie graczy na otwartych pozycjach.

Efekty widać gołym okiem, Stelmet rzucał 92, 91, 94, 100 i 99 punktów w meczach ze Słoweńcem na ławce. Najlepiej broniący w PLK Anwil dostał ich 94, wyróżniający się w defensywie w silnej lidze tureckiej Besiktas stracił o 25 więcej niż zwykle w Lidze Mistrzów.

2. Energia

Tu wypadałoby napisać „obrona”, ale nie – na razie jest to „tylko” energia.

Ciekawe zresztą, że Urlep – trener tak kojarzony z obroną – zaczął od ataku. Nad defensywą Stelmet tak naprawdę jeszcze nie pracował, nie miał czasu. Owszem, poprawiono komunikację, zmieniono trochę sposób bronienia pick and rolla, ale to nie było takie nasuwające się w myślach, ciężkie i monotonne „piłowanie” defensywy. – Obrona też idzie do przodu, ale troszeczkę. Krok po kroku – mówi Urlep.

Na razie pojawiła się energia, zdecydowanie większa niż wcześniej intensywność gry, jest szybsze poruszenia się po boisku. Stelmet – tu wracamy do zmienionego ataku – szybciej przenosi piłkę na połowę rywala, stara się atakować zanim ten ustawi obronę. No i te zbiórki ofensywne – mistrz Polski nie ma fizycznych graczy, ale zaczął walczyć. Besiktasowi zebrał aż 18 piłek w ataku!




3. Odzyskanie liderów

Artur Gronek i Vladimir Dragicević w grudniu nawet nie tyle wyglądali na skłóconych, co sobą zmęczonych. To fatalna sytuacja, gdy trener i najlepszy gracz drużyny mają siebie dosyć.

Urlep zaczął od zera, ale przecież wszedł do zespołu z dużymi atutami: charyzmą, sukcesami, nazwiskiem, a dla niektórych – wręcz legendą. Dla Dragicevicia i Martynasa Gecevnciusa pewnie mniejszą niż dla polskich graczy, ale np. z Czarnogórcem Urlep mógł porozmawiać w jego języku, po swojemu. W Zielonej Górze zwrócono na to uwagę – to mała, ale ważna rzecz. Dragicević wyraźnie odżył.

Ale w pierwszych tygodniach pracy Urlepa w Stelmecie właściwie każdy gra trochę lepiej niż wcześniej. Efekt nowości zadziałał, dobre wyniki poprawiły atmosferę, koło się rozkręciło… Ale też Urlep dobrze wyczuł zespół – rozpoczęcie pracy z nim od ataku pomogło szybko odzyskać jego atuty. Weźmy np. Thomasa Kelatiego (najwięcej, 16 punktów z Besiktasem): czy weteran odżyłby tak ładnie, gdyby Słoweniec zaczął od ciężkiego trenowania obrony?

4. Transfery

Póki co możemy mówić tylko o wzmocnieniu Nikolą Markoviciem, bo Edo Murić ze względu na uraz mógł pokazać się tylko podczas siedmiu minut meczu z Anwilem. Ale z nim Stelmet też powinien być silniejszy.

Natomiast Marković zaczął w Zielonej Górze bardzo dobrze – 8 punktów, 6 zbiórek, 2 asysty i 2 przechwyty z Polskim Cukrem poparł 12 punktami i 8 zbiórkami (6 w ataku!) z Besiktasem. Do tego miał ważny przechwyt, kilka razy zatańczył ładnymi zwodami, z marszu wpasował się do zespołu.

Ze zdrowym Muriciem Stelmet będzie miał 11 koszykarzy w rotacji, w której nawet potencjalnie 11. Filip Matczak może dać dobrą zmianę – taką, jak z Besiktasem, gdy miał 5 punktów, 3 zbiórki, 2 przechwyty i asystę w 10 minut.

***

Euforia po pokonaniu wicemistrza Turcji w końcu minie, po serii spotkań u siebie zaczną się cięższe wyjazdy, jakaś porażka na pewno się przytrafi, efekt nowości minie, a miesiąc miodowy się skończy – to normalne, Stelmetowi ciężko będzie długo utrzymywać tak dobry poziom przy wysokiej intensywności.

Ale manewr z zatrudnieniem Urlepa już się udał – mistrz Polski znów wyrósł ponad konkurencję w PLK, no i pokazał, że sezon w Europie nie musi być już totalnie stracony, że być może czekają nas jeszcze emocje. 60-letni Słoweniec, który ostatnio zniknął nam z pola widzenia, teraz przypomniał, że wciąż jest bardzo dobrym fachowcem.

ŁC

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>




POLECANE