Andrew Bogut też w Cavs? Byłby majstersztyk

Share on facebook
Share on twitter

Andrew Bogut oficjalnie dogadał się z Sixers i może szukać nowego miejsca pracy. W grę wchodzą cztery kluby, ale już wiemy, że na pewno nie będą to Warriors, a największe szanse znów mają ponoć Cavaliers.

fot. wikimedia commons

Tissot – niezwykła kolekcja zegarków dla fanów NBA >>

Choć teoretycznie Bogut i Warriors mogliby wykorzystać lukę w CBA i na nowo połączyć siły, sam Australijczyk szybko rozwiał wszelkie wątpliwości i zadeklarował, że swój wybór ogranicza do Spurs, Rockets, Celtics i Cavaliers.

Od początku miał do swoich byłych pracodawców żal, że po nieudanej batalii o obronę mistrzowskiego tytułu postanowili się go tak po prostu pozbyć (robiąc miejsce na kontrakt Kevina Duranta) i teraz będzie chciał im się za to zrewanżować.

W poniedziałek agent 32-letniego centra, David Bauman, wypracował z Sixers porozumienie, na którego mocy kontrakt jego klienta zostanie wykupiony i na 48 godzin trafi na listę graczy zwolnionych, skąd któraś z pozostałych ekip – prócz Mavericks, którzy przed paroma dniami oddali go do Filadelfii w wymianie za Nerlensa Noela – będzie mogła go przejąć.

Analogicznie jednak do sytuacji Derona Williamsa, potencjalni zainteresowani przeczekają ten okres i w środę będą już mogli zaproponować Bogutowi nowe, w domyśle minimalne pod względem płac, warunki. Transakcja z obopólną korzyścią – koszykarz i tak otrzymuje należne mu wynagrodzenie wynikające ze starego kontraktu, a w dodatku staje przed szansą gry w zespole z mistrzowskimi ambicjami. Ten natomiast za bezcen dostaje solidne wzmocnienie na resztę rozgrywek.

Bauman zdążył dopiąć formalności przed 1 marca, dlatego nic nie stoi na przeszkodzie, aby środkowy mógł reprezentować barwy nowego klubu w fazie play-off. Nic poza zdrowiem, które, jak wiemy, lubi płatać Bogutowi różne figle. Warto bowiem odnotować, że od rozgrywek 2006/07, czyli jego drugich na parkietach NBA, regularnie opuszcza przynajmniej 12, a średnio ponad 25, spotkań w rundzie zasadniczej. Kontuzja kolana wykluczyła go także z gry w trzech ostatnich meczach czerwcowego finału.

Tak czy inaczej Andrew Bogut w środę zostanie wolnym agentem, a do tego czasu ma już ponoć odbyć rozmowy z trenerami oraz działaczami czterech wspomnianych klubów. Rockets oraz Celtics są ponoć w stanie zapłacić mu więcej niż ligowe minimum, ale według wiedzy Tima MacMahona z ESPN głównym faworytem tego wyścigu wciąż pozostają Cavaliers i nikogo raczej nie powinno to dziwić.

Choć z drugiej strony pojawiły się doniesienia Adama Himmelsbacha z Boston Globe, który podważył wiarygodność spekulacji, jakoby australijski środkowy był zdecydowany na parafowanie umowy z klubem ze stanu Ohio. Według jego źródeł, na mocnego faworyta konkursu awansować mieli Boston Celtics.

Pewne jest to, że Bogutowi bardzo zależy, aby trafić do drużyny, w której będzie miał największe szanse na tytuł i odpłacenie się władzom klubu z Oakland. Logika podpowiada, że na ten moment zdecydowanie najłatwiej będzie podjąć tę próbę u boku LeBrona Jamesa.

Nie tylko ze względu na teoretycznie łatwiejszą drogę do finałów, ale także fakt, że nagle z pozyskanymi Kylem Korverem, Deronem i Derrickiem Williamsami oraz nim w składzie rotacja obrońców tytułu w kontekście ewentualnej konfrontacji z Warriors nabiera coraz większego sensu.

W tym sezonie Bogut zdążył wystąpić w 26 spotkaniach, w których w nieco ponad 22 minuty notował średnio 3 punkty, 8,9 zbiórki, 1,9 asysty oraz blok. Kolejne problemy z kolanem stawiają przy jego nazwisku sporą gwiazdkę, ale Cavs powinni umiejętnie gospodarować jego czasem gry i oszczędzać na kluczową fazę rozgrywek, w której gracz jego kalibru z pewnością bardzo by im się przydał, zwłaszcza pod bronionym koszem.

Jeśli plan Cavaliers dojdzie do skutku, będą mieli w składzie trzech graczy wybranych w przeszłości z pierwszym numerem draftu (James, Irving, Bogut), a także po jednym wybieranym z dwójką (Derrick Williams), trójką (D-Will) oraz piątką (Love). Trzeba przyznać, imponująca kolekcja.

NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Mateusz Orlicki

POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.