Andrzej Pluta senior o juniorze: Trójki z nim wygrywam, porządek musi być

Share on facebook
Share on twitter

– Na treningach pierwszego zespołu Betisu Andrzej uczy się gry pod dużym naciskiem i potem, po zajęciach z juniorami, potrafi mi powiedzieć: „Tato, ale w tej mojej drużynie jest swoboda gry” – mówi o 16-letnim synu były reprezentant Polski.

(fot. http://www.adidasngt.com)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

W miniony weekend Andrzej Pluta, junior Betisu Sewilla, został wybrany do pierwszej piątki turnieju Adidas Next Generation w hiszpańskim Coin. W czterech meczach nastoletni Polak zdobywał średnio po 17,8 punktu, 5,0 zbiórki oraz 1,7 asysty, miał 45 proc. skuteczności w rzutach za trzy. A w sobotnich meczach z Bayernem i Ciboną trafiał rzuty, które zdecydowały o zwycięstwach Betisu.

Łukasz Cegliński: To był chyba dla was niesamowity turniej.

Andrzej Pluta: Przez te 2,5 roku pobytu w Hiszpanii oglądaliśmy wiele turniejów, ale na takim, organizowanym przez Euroligę dla juniorów, jeszcze nie byliśmy. Oceny możemy mieć tylko pozytywne – bardzo wysoki poziom, cztery drużyny z Hiszpanii, do tego po jednej z Chorwacji, Niemiec, Turcji i Czech. Było co oglądać, Betis też pokazał się z bardzo dobrej strony, w sobotę udało im się pokonać i Bayern, i Cibonę, co było sporym sukcesem. Tym bardziej, że nasz zespół złożony jest głównie z zawodników z rocznika 2000, a więc w juniorach tego młodszego.

Mówisz o drużynie, ale my oczywiście ekscytowaliśmy się występami Andrzeja – zdobywał wiele punktów, oddawał zwycięskie rzuty, został wybrany do pierwszej piątki.

– Ale ja przecież go znam, oglądam i wiem, jak potrafi grać. To jest jego poziom, świetnie, że pokazał to na takim turnieju. Widać, że sporo daje mu regularne trenowanie z seniorami.

Treningi z pierwszym zespołem Betisu wciąż są aktualne?

– Tak, cały czas. W meczach ACB Andrzej nie gra, nie ma go też w składzie, ale jak tylko może, to siedzi na ławce obok koszykarzy podczas meczów ACB. Andrzej w ogóle ma bardzo dużo treningów, czasem zdarza się po 10 w tygodniu, są dni, w których po zajęciach z seniorami zostaje na trening juniorów. Grafik jest różny, ale jeśli pierwszy zespół kończy zajęcia o godz. 20, a jego drużyna ma trening po nich, to Andrzej zalicza i jeden, i drugi.

Po wyborze do pierwszej piątki w Coin dotarły do was jakieś głosy, oceny, pochwały z zewnątrz?

– Ja to się cieszę, że ci, którzy chcieli – a trochę skautów z Hiszpanii i z NBA na tym turnieju było – mogli zobaczyć chłopaków w całym meczach, a nie tylko sklejkach akcji w sieci. Ja nie jestem zwolennikiem montowania takich filmików, wycinania pojedynczych akcji – to nie jest sprawiedliwe, zawodników trzeba oglądać w całych meczach, patrzeć, jak funkcjonują w drużynie.

Andrzej był chwalony, odezwali się koledzy z seniorskiej drużyny Betisu, gratulowali trenerzy z innych hiszpańskich drużyn, które grały z Coin. Po tych ponad dwóch latach, które on gra w Hiszpanii, jest już rozpoznawany, ma dobrą reputację, z tego się cieszymy. Ludzie, którzy się znają na koszykówce, doceniają go.

Najfajniejsze w tym turnieju było chyba to, że w zaciętych końcówkach piłka szła to Andrzeja. To świadczy o tym, że jest liderem zespołu.

– Myślę, że tak. Trener mu ufa, a te treningi z pierwszym zespołem potwierdzają, że ma to coś. Andrzej ma swobodę gry i możliwość podejmowania decyzji w ważnych momentach.

Co to jest to „coś”, o którym mówisz?

– To, o czym mówił też Żan Tabak, trener Betisu – Andrzej potrafi czytać grę. Reaguje na to, co widzi – zauważa podwojenie i wie, że piłka powinna pójść w danym kierunku. Gdy mija rywala, to wie, do kogo i gdzie będzie miał opcję podania – czy do wysokiego, który wchodzi w pole trzech sekund, czy do strzelca, który przemieszcza się po obwodzie. Andrzej wie, kiedy oddać rzut, a kiedy podać. To rozumienie, czytanie gry podoba się skautom, na to zwracają uwagę trenerzy.

Właśnie dlatego Andrzej może trenować z seniorami – solidnie broni, daje sobie radę, a do tego potrafi grać mądrą, ułożoną koszykówkę. Trener pierwszego zespołu wymaga przecież dojrzałej gry, odpowiedniego rozstawienia, poruszania się po boisku bez piłki, kreowania pozycji dla innych graczy. Andrzej popełnia błędy, ale ma dobrą wizję boiska, odczytuje sytuacje i zachowanie obrony.

A jak spojrzysz na syna jako ojciec, kibic, to co ci się podoba w jego grze?

– To, że umie sobie wypracować pozycję. To najlepsze, co może być, bo zdarzają się w meczu sytuacje, w których jesteś do tego zmuszony – w końcówce akcji lub meczu, pod presją czasu lub rywala. A jak umiesz zrobić coś z niczego dla siebie, to zwykle umiesz też wypracować sytuację kolegom.

Andrzej to bardziej jedynka czy dwójka?

– Musi łączyć te pozycje, taka jest teraz koszykówka. Bardziej jest rozgrywającym, ale wymaga się od niego także gry na dwójce, bez piłki. Tak jest i w juniorach, i w seniorach. Tłumaczę mu, że tak będzie zawsze, bo trenerzy potrzebują swobody – zawodników, którzy odnajdą się w każdej sytuacji na obwodzie. Wydaje mi się, że Andrzej zrobił duży postęp w graniu na dwójce.

Ty też łączyłeś obie pozycje, ale zaczynałeś odwrotnie – byłeś dwójką, która z konieczności grała jako jedynka.

– Andrzej ma lepsze warunki fizyczne, można powiedzieć, że europejskie, jak na rozgrywającego. Ma już 190 cm wzrostu, niezły drybling, który daje mu swobodę. Wyjeżdżając z Polski jako młodzik, grał tylko z piłką, był tylko rozgrywającym i wiedzieliśmy, że jeśli chce się naprawdę rozwijać, to musi zrobić progres, jeśli chodzi o trochę inne granie. I w Hiszpanii tak jest – nauczył się biegać do szybkiego ataku, czytać obronę z innej pozycji, grać bez piłki, korzystać z zasłon. Właśnie na dwójce zrobił na razie największy postęp.

Co dały mu treningi z pierwszym zespołem?

Andrzej Pluta na treningu Realu Betis

– Przede wszystkim pewność siebie. Dla Andrzeja każdy trening z seniorami jest wyzwaniem – musi mieć wysoką koncentrację, musi uważać, by nie popełniać prostych błędów, nie dać się stłamsić silniejszym fizycznie graczom. W seniorach Andrzej uczy się gry pod dużym naciskiem i potem, po treningu ze swoją grupą, potrafi mi powiedzieć: „Tato, ale tam jest swoboda gry”.

Na treningach Betisu rywalizuje np. z Vojdanem Stojanovskim czy Nikolą Radiceviciem, czyli mądrymi, silnymi, doświadczonymi cwaniakami. To mu się przydaje w juniorach, gdzie przy mniejszej presji może wykorzystywać to, co zaobserwował na treningach u Żana Tabaka. Świetnie, że ma na to szansę w tak młodym wieku, ja uważam, że to bardzo dobrze.

Co mówi o Andrzeju Żan Tabak?

– W sumie to nic, bo w Hiszpanii generalnie niewiele się mówi o młodych zawodnikach, nie rozmawia się o nich za dużo z rodzicami. Żan Tabak może raz czy drugi Andrzeja pochwalić, ale w takich typowych, treningowych sytuacjach – że dobrze podał, że przerzucił piłkę na słabą stronę. Fajnie, że Andrzej czasem dostanie pochwałę w szatni od starszego kolegi, np. Boki Nachbar powiedział mu: „Andrzej, widać, że jesteś dobry chłopak, dobrze pracujesz”. To są małe rzeczy, które go budują. Ale nikt się nad nim nie rozpływa, to nie ten moment.

Andrzej gra też w lidze EBA, na czwartym poziomie rozgrywkowym w Hiszpanii, zdobywa tam po 13,3 punktu na mecz. Co to za liga?

– Niby niska, ale całkiem mocna, jak to w Hiszpanii. Ostatnio drużyna Andrzeja, która składa się w całości z juniorów, rywalizowała z zespołem, gdzie grała trójka Amerykanów. Poziom tej ligi porównałbym do ogona PLK lub czołówki I ligi. To już jest granie fizyczne i bardzo dobrze, bo chłopaki z Sewilli też mogą się czegoś nauczyć. Przegrywają, ale zbierają doświadczenie.

Top 10 polskich talentów – Andrzeja Pluty nie ma, kto jest? >>

Jak idzie juniorom Betisu w Hiszpanii?

– Na razie grają tylko mecze w Sewilli, potem będą mistrzostwa Andaluzji, a potem – jeśli awansują – mistrzostwa Hiszpanii. Betis nie jest jakimś wybitnym zespołem, to raczej średnia drużyna – mogą wygrać z każdym, ale nie są jakoś niesamowicie mocni. Tym bardziej cieszy to, że tak fajnie pokazali się w Coin, gdzie wygrali dwa mecze.

Porównujesz czasem Andrzeja do siebie, gdy miałeś 16-17 lat?

– Na pewno ma lepsze umiejętności ode mnie – motoryka, technika kozłowania, także już doświadczenie. Jedyne, w czym byłem lepszy, a on ciągle nie może mi dorównać, to rzut. Kilka dni temu zrobiliśmy sobie konkurs trójek, ja trafiłem 10 z 15 rzutów, on o jeden mniej. Porządek w domu musi być.

Co z pracowitością? Ona zawsze była twoim atutem, tym nadrabiałeś słabsze warunki fizyczne. Andrzej ją ma?

– Wydaje mi się, że tak. Od zawsze staram mu się to wpajać, że pracy włożonej w rozwijanie siebie nikt mu nie odbierze. On już pracuje na siebie i wszyscy będą o nim mówić tak, jak go zapamiętają. Bez ciężkiej pracy nie można osiągnąć niczego wielkiego i myślę, że Andrzej to wie. Poza tym jest zrównoważony. Dobry turniej? Fajnie, ale czekają nas kolejne mecze.

Nie tylko Andrzej się rozwija, ty zacząłeś pracować jako trener,

– No tak, od września jestem asystentem w zespole młodzików do lat 14. Mamy pierwszego trenera, ja jestem jednych z dwóch asystentów, jest też szkoleniowiec od przygotowania motorycznego, staramy się uczyć chłopaków.

Fajnie, mam szansę się wielu rzeczy nauczyć o hiszpańskim programie szkolenia, grupa jest ciekawa. W październiku graliśmy w Madrycie eliminacje do Minicopy, czyli młodzieżowych rozgrywek, które odbędą się w ten weekend przy okazji Pucharu Króla – wygraliśmy cztery mecze z Joventutem, Bilbao, Andorą i Estudniantes.

Ilu zawodników macie w zespole?

– 17. 13 z rocznika 2003 oraz czterech o rok młodszych. To fajny zespół, gramy szybko, agresywnie i w obronie, i w ataku. Teraz jedziemy do Vitorii na Minicopę, w czwartek gramy z Manresą oraz Baskonią, a w piątek z Barceloną. W drugiej grupie są Real, Unicaja, Joventut i Murcia.

A co u Michała Pluty, jak on sobie radzi w Betisie?

– To rocznik 2002, więc jest kadetem, ale grają w lidze juniorów. W tej chwili ma 177 cm wzrostu, jest rozgrywającym, choć też próbuje grać na dwójce. Trochę przypomina Andrzeja, ale jemu jeszcze brakuje fizyczności. Musi dojrzeć, zmężnieć, na razie siły mu brakuje i być może dlatego czasem jest mu ciężko, bo w Hiszpanii gra się właśnie fizycznie. Ale umiejętności ma.

Utrzymujecie kontakt z Aleksandrem Balcerowskim, który jest z rocznika Andrzeja i gra w Gran Canarii?

(fot. http://www.adidasngt.com)

– Nie jakiś wyjątkowo bliski, ale jak jest okazja, to się spotykamy, także z rodzicami Olka. Ostatnio widzieliśmy się w Madrycie. Olek ma wielki potencjał, choć trzeba poczekać, jak wzmocni się fizycznie, poprawi dynamikę. Ale rozwija się bardzo dobrze, przy 215 cm wzrostu gra przodem do kosza, może rzucić z dystansu, ma duży potencjał. Mam nadzieję, że z każdym miesiącem będzie go pokazywał coraz bardziej.

Szkoda, że zabrakło go na zeszłorocznych mistrzostwach Europy kadetów w Radomiu. Polakom ten turniej nie wyszedł, spadli z Dywizji A.

– No tak, kiepsko to wszystko wyszło. Andrzej wypadł słabo, tak jak cała drużyna. Uważam, że zarówno możliwości jego, jak i całego zespołu, nie zostały dobrze wykorzystane. My w Polsce mamy taki styl, że w dużym stopniu opieramy się na zagrywkach, na taktyce, a nie na umiejętnościach graczy, czytaniu koszykówki i agresywności. Szkoda, bo wielu zagranicznych obserwatorów mówiło, że polska reprezentacja miała większy potencjał niż to, co pokazała na boisku.

Jak z perspektywy blisko trzech lat oceniasz wyjazd do Hiszpanii?

– Bardzo dobrze. To był nasz plan, tak to miało wyglądać. Wiedzieliśmy, że po zdobyciu mistrzostwa Polski młodzików z TKM Włocławek Andrzejowi i Michałowi ciężko będzie się dalej rozwijać w rozgrywkach młodzieżowych w kraju. Grali na takim poziomie, że na wyższą półkę ciężko byłoby im wskoczyć. Żeby pójść do przodu, musieliśmy zapewnić im rywalizację w Europie.

Oczywiście wiedzieliśmy, że Hiszpanie sprowadzają do swoich drużyn młodzieżowych głównie graczy wysokich. Nawet takich, którzy jeszcze niewiele umieją, ale właśnie z myślą nauczenia ich poważnej gry. Obwodowych, nawet świetnych, sprowadza się rzadko, ale my byliśmy zdeterminowani, postanowiliśmy, że sami się tam sprowadzimy. Wyjazd do kraju, w którym w koszykówkę gra się najlepiej w Europie, był najlepszym wyjściem. O to, by być najlepszym, trzeba walczyć z najlepszymi.

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

POLECANE