Anna Makurat: Gra w UConn to spełnienie moich marzeń

Share on facebook
Share on twitter

– Nie do końca byłam pewna czy chcę wyjechać do Stanów. Jednak jak dostałam propozycję z UConn, nie miałam już żadnych wątpliwości. Takiej uczelni się po prostu nie odmawia – mówi Anna Makurat, oceniana jako jeden z największych talentów w Europie. Przechodzi z Arki Gdynia do University of Connecticut, czyli 11-krotnego mistrza NCAA.

Anna Makurat (w środku) / fot. Arka Gdynia

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

Jan Delmanowski: Brązowy medal Energa Basket Ligi Kobiet dla Arki Gdynia w tym sezonie. Sukces czy niedosyt?

Anna Makurat: Uważam, że zdecydowanie jest to sukces. Każdy przed sezonem gdzieś tam czuł, że Polkowice będą nie do pokonania. My trafiłyśmy na nie akurat w półfinale, ale uważam że – przynajmniej ja się tak czuję – ten brązowy medal smakuje jak złoto w tym momencie, bo przegraliśmy tylko z Polkowicami właśnie.

W pozostałych spotkaniach natomiast pokazałyśmy, że potrafimy grać dobrą koszykówkę i cieszyłyśmy się z tego i w dobrej atmosferze zakończyłyśmy ten sezon.

JD: Temat kadry Polski – mamy zmianę na stanowisku selekcjonera. Póki co oficjalnie nie zostało jeszcze ogłoszone nazwisko nowego trenera, ale jest znane w środowisku – tym szkoleniowcem ma być Roman Skrzecz. Jak się zapatrujesz na współpracę z nowym sztabem reprezentacji Polski?

AM: Współpracowałam już z tym trenerem i to z dobrymi wspomnieniami, więc powiem krótko – czemu nie?

JD: Pytam Cię o kadrę Polski też z tej przyczyny, że – jak już oficjalnie wiadomo – wylatujesz po tym sezonie do USA. Czy planujesz/zamierzasz łączyć grę za Oceanem z występami w drużynie narodowej?

AM: Myślę, że to będzie nasza wspólna decyzja z trenerem jak to wszystko poukładać. Ja na pewno zawsze jestem otwarta i zawsze chcę reprezentować swój kraj, ponieważ jest to dla mnie wielkie wyróżnienie i myślę, że każdy sportowiec tak do tego powinien podchodzić, bo myślę że po to to wszystko robimy, żeby na końcu móc występować z orzełkiem na piersi. Jeżeli tylko będzie taka możliwość – nigdy nie odmówię gry w kadrze.

JD: Jak wyglądał Twój proces rekrutacji/wyboru ofert, jak chodzi o grę na amerykańskich uczelniach? Mówiąc kolokwialnie – „co jeszcze była do wyboru na stole”?

AM: Zaczęło się od propozycji z Oregonu – też świetna drużyna, zapatrująca się na mistrzostwo w tym sezonie. Były również oferty z kilku innych, bardzo dobrych drużyn. Najdłużej kontakt utrzymywałam z zespołem z południowej Florydy, Ohio, czy też z Utah, w którym gra moja siostra. Zresztą odwiedziła mnie tu w Polsce trenerka z Utah, tak samo jak ludzie z Oregonu.

Byłam cały czas w kontakcie, ale też nie do końca byłam pewna czy chcę wyjechać do Stanów. Natomiast jak dostałam propozycję z UConn, nie miałam już żadnych wątpliwości – takiej uczelni się po prostu nie odmawia.

JD: UConn to uznana marka w świecie NCAA. Z tego co mówisz, ofert miałaś sporo. Rozumiem, że UConn z miejsca stał się pierwszym wyborem?

AM: Ja jestem wielką fanką Diany Taurasi. Jak byłam dzieckiem, uważnie śledziłam jej poczynania i jedynym zespołem, który zawsze śledziłam na bieżąco był właśnie UConn. Wiedziałam już bardzo dużo o samym uniwersytecie, o trenerze Gino, o całej historii tego „programu” i kiedy się do mnie odezwali, praktycznie się nie zastanawiałam. To było dla mnie spełnienie marzeń.

JD: Wspomniałaś przed chwilą o swojej siostrze. Która z sióstr Makurat jest najlepsza?

AM: Myślę, że każda z nas jest inna i każda dąży do obranych celów. Nigdy nie będziemy się porównywać, bo nie o to chodzi. Niech każda z nas będzie najlepszą wersją siebie.

JD: Masz bardzo mocno zaangażowaną rodzinę, rodziców. Powiedz jak Ty osobiście odbierasz takie rodzicielskie zaangażowanie? Czy to jest mocne wsparcie dla Ciebie, czy może swego rodzaju presja?

AM: Myślę, że nikt nie mógłby sobie lepiej wymarzyć, żeby rodzice wspierali go we wszystkim co robi, rozumieli podejmowane decyzji, byli zaangażowani i chcieli pomóc za każdym razem gdy coś nie idzie po myśli. Także nie mogę powiedzieć, żeby to była jakakolwiek presja.

To jest po prostu nieoceniona pomoc i jestem bardzo wdzięczna za wszystko co dla mnie zrobili i to jest niesamowite jak daleko doprowadzili mnie i moje siostry. To jest ich ogromna zasługa w tym, gdzie w tej chwili wszystkie jesteśmy.




JD: Opuszczasz po sezonie polską ekstraklasę. Natomiast ligę czekają za chwilę spore zmiany, w życie wejdzie przepis dotyczący 7 Polek w meczowej 12. Jak oceniasz tę zmianę?

AM: Nie wiem czy mam zdanie w tym momencie na ten temat. Uważam, że jak ktoś jest dobry i ma umiejętności, to nie będzie miało znaczenia z jakiego kraju pochodzi, czy jest Polką czy zawodniczką zagraniczną. Jeżeli ktoś ma jakieś aspiracje, powinien się przebijać i walczyć o swoje miejsce w zespole.

JD: Mówi się o Tobie, że jesteś jedną z najlepszych zawodniczek w Polsce i w Europie. Skoro tak, to kto będzie najlepszą polską zawodniczką w Energa Basket Lidze Kobiet po Twoim wyjeździe?

AM: (śmiech) O kurczę, nie wiem. Ja czekam na moje siostry (śmiech) Oczywiście żartuję. Chciałabym, żeby było jak najwięcej polskich koszykarek, którą będą decydowały o losach spotkań, bo to jest też kluczowe uważam w obliczu reprezentacji Polski.

JD: Wracając do zespołu UConn – czy rozmawiałaś już z trenerami na temat tego, jak widzą Twoją rolę w drużynie?

AM: Ogólnie, podczas wizyty, zaczęłam już rozmawiać z trenerem, jak to widzi, jak przygotowania do sezonu, itd i powiedział mi, że on nigdy nie mówi zawodnikom, jaką rolę będą mieli przed sezonem. On musi zobaczyć graczy, zobaczyć jaki ma zespół i dopiero wtedy będzie mógł powiedzieć, w jakiej roli dana zawodniczka będzie najbardziej pomocna zespołowi. Dlatego ja jadę z myślą, że chcę jak najlepiej pomóc zespołowi, a jaką rolę dostanę – zobaczymy.

JD: Jaki cel stawiasz sobie na ten swój pierwszy sezon w NCAA?

AM: Wiadomo, że jeśli idzie się do tak utytułowanego programu, to myśli się o mistrzostwie. Myślę, że to w ogóle najlepszy program w historii rozgrywek i na pewno chciałybyśmy, żeby ta passa trwała (UConn do tej pory 11 – krotnie zwyciężył w rozgrywkach). A jak będzie – to już w rękach Boga.

Jan Delmanowski

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 




POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi