Anwil bez Sobina? To nie musi być problem! (analiza)

Share on facebook
Share on twitter

Brak Josipa Sobina w playoff brzmi tragicznie, ale może wcale nie mieć aż tak złych następstw. Ustawienia Anwilu bez Chorwata wcale nie wyglądają źle i będą bardzo niewygodne dla Stali.

Josip Sobin / fot. Basketball Champions League

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

W meczu ze Startem Lublin, tuż przed końcem rundy zasadniczej Josip Sobin doznał urazu więzadła pobocznego. Ostatecznie kontuzja okazała się poważna i – jak podał klub z Włocławka – chorwacki center opuści pozostałe mecze sezonu. Jak duże znaczenie dla Anwilu będzie miała absencja podstawowego centra?

Igor Milicić nie raz podkreślał jak ważny w jego składzie jest Josip Sobin. Po poprzednim sezonie o swoim podkoszowym na oficjalnej stronie klubu mówił tak:

„Josip Sobin to dla mnie cichy MVP sezonu i bezsprzecznie najlepszy środkowy ligi. W play-off wzbił się na wyżyny umiejętności i zdominował grę w polu trzech sekund. Nie tylko w ofensywie, ale i defensywie. Wykonał po prostu kawał niesamowicie dobrej i ważnej roboty.”

Śmiało można powiedzieć, że Sobin to jeden z najważniejszych zawodników Anwilu. W poprzednich playoffach z ekranu wyskakiwał Ivan Almeida, ale to Sobin miał lepszy net rating. Sobin nie jest aż tak wszechstronnym obrońcą jak Hosley, ale jest istotny jako gracz w całej układance Milicicia.

Liczby z ostatnich 3 sezonów pokazują, że bez Sobina na boisku drużyna z Włocławka ma głównie problemy w defensywie.

W obecnych rozgrywkach brak Chorwata nie jest tak mocno odczuwalny, jak jeszcze sezon czy 2 temu, ale bez niego obrona pogarsza się znacznie.

W 28 meczach sezonu regularnego (na plk.pl nie ma danych z meczu z Krosnem) Anwil był o 4.7 punktów na 100 posiadań gorszy od rywali w defensywie, gdy Sobina nie było na parkiecie. I ta 4-5 obrona w lidze bez podstawowego centra nagle spada do poziomu nieco poniżej ligowej średniej.

To może być problem, szczególnie po tej stronie drabinki – w 1. rundzie Anwil zagra ze Stalą, która na 5 ma Shawna Kinga, dominującego w strefie podkoszowej, a teoretycznie w kolejnej rundzie może trafić na Arkę i duet Upshaw/Łapeta.

Natomiast z drugiej strony, brak klasycznego centra i zmiana stylu gry może być elementem, który zaskoczy Stal. Bez Sobina Anwil staje się drużyną częściej rzucającą za 3 punkty, co jest akurat logiczne, bo lukę muszą wypełnić centrzy rzucający za 3 lub silni skrzydłowi (Szewczyk, Ignerski).




Zmieniony Anwil niewygodny dla Stali

Z Sobinem na parkiecie 35 proc. wszystkich rzutów Anwilu stanowią rzuty za 3, a bez niego ten wskaźnik wzrasta do prawie 43 proc. I przy tym zwiększonym ostrzale skuteczność z dystansu spada tylko z 37 do 35 proc. To naprawdę optymistyczny wynik.

Smaczku całej sytuacji dodaje fakt, że Stal jest jedną z 4 drużyn najgorzej broniących rzuty z dystansu w tym sezonie. Całosezonowy trend pokazuje, że paradoksalnie brak klasycznego centra po stronie Anwilu może mieć pozytywne skutki.

Jeśli zespół Milicia będzie rzucał zaskakująco dużo za 3 i trafiał, a Stal będzie drużyną poszukującą spacingu, szukającą odpowiedzi na tę taktykę i sama będzie próbować tych rzutów, to może się okazać, że Shawn King będzie dostawał mniejsze minuty, co jest korzystne dla Anwilu.

Jeszcze ciekawie robi się, gdy wyłączymy z obliczeń zawodników, których nie ma już we Włocławku. Co prawda próby już nie są tak duże i w przeciągu całego sezonu wyniki mogłyby wyglądać inaczej, ale brak Sobina jest praktycznie niewidoczny. To jest wręcz szokujące, ale per40 minut włocławianie byli lepsi od rywali o 10.5 punktu i zdobywali zaledwie 0.35 punktu mniej bez Sobina. Obrona jest praktycznie taka sama z Chorwatem, jak i bez niego, a atak jest jeszcze lepszy.

Co najistotniejsze, w tych ustawieniach poprawia się skuteczność za 3 Anwilu, aż do 39 proc., a rywali spada do 34 proc. Te wyniki mogą być związane z mniejszą próbą lub graniem przeciwko gorszym, rezerwowym ustawieniom, dzięki czemu te liczby wyglądają tak dobrze.

Na koniec dnia wszystko może kwestią match-upów, ale w tej fatalnej sytuacji Anwilu jest cień nadziei, że ich sezon nie skończy się bardzo szybko. Kto wie, może ta zmiana stylu gry okaże się na tyle dużym zaskoczeniem i utrudnieniem dla rywali, że w tegorocznych seriach playoff przeciwko Rottweilerom klasyczni centrzy będą mieli małe rolę i będziemy wszędzie oglądali small ball?

Jacek Mazurek

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE