PRAISE THE WEAR

Anwil czy Stelmet? Pytania przed starciem gigantów PLK

Anwil czy Stelmet? Pytania przed starciem gigantów PLK

Czy Stelmet będzie trafiał trójki, jak zagra Ricky Ledo i chyba najważniejsze - jak Anwil poradzi sobie pod koszem bez Shawna Jonesa? 4 pytania przed czwartkowym hitem PLK.
Igor Milicić / fot. A. Romański, plk.pl

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

Jak Anwil poradzi sobie bez Shawna Jonesa?

Shawn Jones, środkowy Anwilu, który został wybrany MVP Pucharu Polski, podczas meczu reprezentacji Kosowa doznał poważnej kontuzji stopy (więcej TUTAJ>>). Włocławianie będą musieli więc sobie radzić pod koszem bez Amerykanina, który co mecz zdobywa 11,7 punktu i zbiera 7,8 piłki.

Punkty mogą się jeszcze jakoś rozłożyć na pozostałych wysokich (większe minuty otrzymają Szymon Szewczyk i Krzysztof Sulima), tak już z zastąpieniem atletycznego Jonesa, który ściąga piłki z drugiej piętra i blokuje rzuty, będzie już kłopot.

Pocieszeniem wydają się być zeszłoroczne finały, gdzie trener Igor Milicić potrafił zamaskować brak podstawowego środkowego, a nawet przekuł to w atut. Wtedy jednak na obwodzie dostępni byli wszyscy gracze, a teraz dwóch z siedmiu jest kontuzjowanych. Przed włocławianami więc bardzo ciężkie zadanie zatrzymania Drew Gordona i Ivicy Radicia, czyli chyba najlepszego duetu środkowych w PLK.

Czy Stelmet będzie trafiał trójki?

Zielonogórzanie w całym sezonie trafiają świetne 42,4% rzutów za 3 punkty – nikt z ligowej stawki nie jest nawet blisko. Stelmet trafia średnio (11,6) tyle samo trójek co Asseco Arka Gdynia i więcej niż HydroTryck Radom (11,5), czyli zespoły w tym sezonie (i nie tylko) przede wszystkim kojarzone z bombardowaniem kosza rywali z dystansu. 

Anwil z kolei w obronie stara się często zagęszczać pole trzech sekund, a w przypadku brak Shawna Jonesa będzie to tym bardziej konieczne. Głęboka pomoc obwodowych zespołu z Włocławka może skutkować otwartymi pozycjami zza łuku. Jeśli tylko Stelmet będzie trafiał zgodnie ze swoją średnią, Anwilowi będzie bardzo trudno go pokonać. 

Czy Ricky Ledo zagra z zespołem?

Amerykański lider zespołu z Włocławka lubi grać z piłką w rękach, lubi rzucać i grać 1 na 1 – taka jest też jego rola w drużynie. Bywa jednak tak, że Ledo na siłę próbuje się przełamać, oddaje zbyt trudne rzuty i wbija się w podkoszowy tłok, co rzadko kiedy przynosi korzyści zespołowi, a wręcz powoduje frustrację innych graczy.

Nie ma w tym niczego odkrywczego – każda obrona w PLK za priorytet będzie uznawała zatrzymanie Ledo i nie inaczej będzie ze Stelmetem. Trener Żan Tabak ma w składzie bardzo dobrych obrońców, którzy skutecznie mogą utrudnić życie Amerykaninowi. Jeśli Ricky zagra z zespołem i nie będzie próbował na siłę zdobywać punktów, a będzie kreatorem, Anwil może wtedy tylko na tym skorzystać (tak było chociażby w ćwierćfinale Pucharu Polski). 

Czy Stelmet jest w stanie zdominować mecz fizycznie?

Zielonogórzanie przyzwyczajeni są do twardej, fizycznej rywalizacji, z którą mają do czynienia w lidze VTB. W Polsce w większości spotkań w tym względzie dominują nad rywalami, bo tak naprawdę tylko kilka zespołów w PLK jest w stanie zielonogórzanom w tym względzie dorównać.

Tak było chociażby w przegranym spotkaniu w półfinale Pucharu Polski. Twarde Pierniki w czwartej kwarcie odpowiedziały zielonogórzanom podobną agresją i fizycznością, co od razu przełożyło się na słabszy moment Stelmetu w ataku. Jeśli Anwil także będzie stać na wyzwolenie dodatkowej energii i agresywności w obronie (w pierwszym pojedynku ligowym włocławianie zostali zmiażdżeni intensywnością gry Stelmetu), zielonogórzanie mogą mieć znów kłopoty. 

Grzegorz Szybieniecki

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami