Anwil drugim półfinalistą – Chase Simon wrócił na dobre

Anwil drugim półfinalistą – Chase Simon wrócił na dobre

Share on facebook
Share on twitter
Start Lublin mimo znaczącego osłabienia walczył dzielnie, ale to Anwil może cieszyć się z awansu do półfinału. Włocławianie wygrali 87:81, a powracający na parkiet Chase Simon zdobył 11 punktów.
Chase Smon / fot. BCL

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

Start przystąpił do tego spotkania bez jednego z liderów, czyli Tweety’ego Cartera. Brak podstawowego rozgrywającego był bardzo widoczny – Start miał problemy z organizacją gry i Anwil w pierwszych minutach odskoczył na 8:0.

Chwilę później lublinianie stracili także drugą jedynkę, Grzegorz Grochowskiego. „Groszek” zderzył się głowami z McKenzie Moorem, co odczuł także Amerykanin (rozbity nos, na parkiet wrócił dopiero w drugiej połowie). Zawodnik Startu niestety opuścił halę na noszach.

Włocławianie w ataku z kolei czuli się bardzo dobrze. Wpadło im kilka trójek i po pierwszej kwarcie prowadzili 25:18. Szybko na parkiecie zameldował się długo wyczekiwany Chase Simon, który w pierwszej połowie trafił 2 razy za 3 punkty.

Start mimo znaczących ubytków nie pozwalał Anwilowi odjechać, a przed końcem drugiej kwarty wyszedł na prowadzenie 40:36 (po 20 minutach 42:39). Punktował Martins Laksa, a do kosza skutecznie grał Mateusz Dziemba i Brynton Lemar. Defensywa lublinian także działała coraz lepiej – Anwil miał spore kłopoty w ataku pozycyjnym.

Powrót na parkiet Moore’a zdecydowanie pobudził Anwil. Amerykanin w pierwszych swoich akcjach rozdał dwie asysty i atak z nim wyglądał zdecydowanie lepiej niż w drugiej kwarcie.

Start jednak się nie dawał, a po serii punktowej Kacpra Borowskiego prowadził już +5. Włocławianie gaśli w oczach, a brak pomysłu na rozbicie obrony ekipy z Lublina był coraz bardziej widoczny.

Sytuacja na parkiecie zmieniła się po wejściu niezawodnego Simona i drugiego Simona, czyli Szymona Szewczyka. Amerykanin wniósł dodatkową energię w obronie, co przełożyło się także na atak. Przed decydującą częścią spotkania 64:62 dla Startu.

Czwartą kwartę lepiej rozpoczął Anwil, który w obronie spisywał się coraz lepiej. Start z kolei popełnił kilka niepotrzebnych fauli (5 faul Szymańskiego, faul niesportowy Taylora), co mogło być efektem zmęczenia i spadającej koncentracji.

Lublinianie imponowali w tym meczu determinacją i skutecznością z dystansu, która długo trzymała ich w grze. Z czasem jednak Anwil przejmował inicjatywę i na 3 minuty do końca spotkania prowadził 81:72.

Włocławianie grali coraz mądrzej, korzystali z doświadczenie i przewag fizyczności na poszczególnych pozycjach. Anwil ostatecznie wygrał 87:81 i w sobotnim półfinale zmierzy się z HydroTruckiem Radom.

Pełne statystyki znajdziesz TUTAJ>>.

GS

.

POLECANE

tagi

NBA

Czas na podniebne ewolucje! Gościem podcastu Kamila Chanasa jest Piotr „Grabo” Grabowski, profesjonalny dunker, zwycięzca wielu konkursów wsadów do kosza.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Aż ciężko uwierzyć, że w Minnesocie do dziś nie uhonorowano Kevina Garnetta. Swojej koszulki pod dachem hali Orlando Magic wciąż nie może oglądać Shaquille O’Neal. Nikt też nie docenił w ten sposób kariery Gary’ego Paytona.
19 / 02 / 2020 10:27