Anwil fatalny w końcówkach – czemu traci głowę?

Anwil fatalny w końcówkach – czemu traci głowę?

Share on facebook
Share on twitter
Mistrzowie Polski zaliczyli kilka wstydliwych wpadek, które na dodatek były do siebie podobne. Sumarycznie w 8 meczach ligowych Anwil w czwartych kwartach jest -46. Dochodzi do tego problem ze znalezieniem lidera - kiepsko w tej roli wypada Ricky Ledo.
fot. BCL

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Fatalne czwarte kwarty

Mocno nieoczekiwanie Anwil na tym etapie sezonu przegrał już 3 mecze w PLK, a przecież w jego terminarzu nie było jeszcze innych przedsezonowych faworytów do finału, czyli Polskiego Cukru Toruń i Asseco Arki Gdynia.

Porażkę ze Stelmetem Eneą BC w Zielonej Górze da się wytłumaczyć złym dniem i przeciwnikiem będącym w bardzo dobrej formie. Jednak przegrane z Treflem Sopot i HydroTruckiem Radom to klasyczne wpadki faworyta, choć w obu przypadkach były one mocno spektakularne.

Zespół z Włocławka ma ogromne problemy z koncentracją i po prostu dobrą grą w czwartych kwartach. To wręcz niesamowite, że drużyna, który sumarycznie jest +75 w 8 meczach w PLK (Anwil 762 punkty, przeciwnicy 687), w czwartych kwartach w całym sezonie jest -46 (Anwil 157 punktów, przeciwnicy 203 punkty).

Takiego obrotu spraw nie można tłumaczyć zmęczeniem, Anwil ma przecież 11 zawodników do gry i nawet jak ktoś wypada, są kolejni wartościowi, którzy powinni gwarantować określony poziom. Zawodzi zapewne koncentracja, nie ma także gracza, który uspokoiłby sytuacje.

Anwil nie ma obecnie takiego pewnego zawodnika, czy schematu, do którego mógłby się odwołać w sytuacjach kryzysowych (może być tym cokolwiek, w poprzednich sezonach piłka często szła do zawodnika, np. Josipa Sobina, który ustawiał się do gry tyłem do kosza).

Powstaje więc jeszcze jedno, dość istotne pytanie.

Kto jest liderem?

Do kogo pójdzie piłka w kluczowym momencie meczu? Kto jest graczem, który zagwarantuje spokój, punkty, czy wymusi faul? Pytania z pozoru banalne i bez znaczenia przy tak napakowanym talentem zespołem, ale patrząc na pierwsze mecze Anwilu, chyba jednak istotne.

Z racji łatwości, z jaką punkty potrafi zdobywać Ricky Ledo, wydawało się, że to do niego będzie wędrować piłka w decydujących momentach. Rzeczywiście, w meczu w Bydgoszczy Amerykanin stanął na wysokości zadania, jednak już w meczu z HydroTruckiem po prostu zawalił.

Ledo to także gracz, do którego można mieć sporo pretensji jeśli chodzi o efektywność jego gry. Z piłką gra bardzo dobrze, jednak na jego zwody za wielu to się nie nabiera, a brakuje mu prędkości by mijać rywali. Ricky większość akcji granych do kosza kończy więc w tłoku, czy wręcz na kontakcie z rywalem, co ciężko uznać za pozytywną akcje.

Amerykanin w PLK jeszcze ma przyzwoite skuteczności – 46% z gry przy 34% za 3, jednak to co dzieje się w Lidze Mistrzów, jest wręcz dramatyczne. Ledo trafia 25% rzutów z gry przy skuteczności 19% z dystansu.

Kto inny niż Ledo? Tony Wroten ma za słaby rzut, by być poważną opcją na decydujące momenty, słabo także wykonuje rzuty wolne. Chris Dowe? Być może, jednak i on czasami na parkiecie popełnia zbyt proste błędy, a do tego jeśli chodzi o rzut po koźle, to rzadko widzimy go w takiej sytuacji. Chase Simon? Najefektywniejszy jest wtedy, gdy czeka na podanie. Przy tylu chętnych do kozłowania oddanie jemu piłki raczej nie przejdzie.

Na końcu wniosek jest taki, że liderem ma być Ledo. Ciężko jednak jest mówić o nim jako o przywódcy zespołu. Przyzwyczaił do tego, że często na siłę próbuje się przełamać i będąc nawet potrajanym, decyduje się na kończenie akcji. Dość trudno jest także uznać zawodnika za lidera, wzór dla reszty, który choćby kosztem powrotu do obrony lubi zamienić dwa słowa z arbitrem.

Te same błędy

Anwil – i to zarzut także do sztabu trenerskiego – po wpadce z Treflem, powtórzył tę samą historię w meczu z HydroTruckiem. Włocławianie potrafili w jednym i drugim przypadku stracić całą wypracowaną przewagę w czwartej kwarcie (z Treflem +18, z HydroTruckiem +13). Koszykarze Anwilu zdawali się być zdziwieni, że rywal jeszcze ma nadzieje na zwycięstwo i wciąż chce walczyć. Wszyscy w Hali Mistrzów (kibice, koszykarze, trenerzy) byli chyba przekonani, że wszystko jest pod kontrolą, o czym świadczyły także eksperymentalne ustawienia na parkiecie i spadek intensywności w grze.
*
Być może kolejne oblicze Anwilu, ale także samego Ricky’ego Ledo zobaczymy w zbliżającym się meczu Ligi Mistrzów. Włocławianie we wtorek zagrają w tureckiej Bandirmie. Mecz rozpocznie się o 18:00, transmisja w Eurosport 2.

Grzegorz Szybieniecki

POLECANE

tagi

„Wstań, unieś głowę, wsłuchaj się w słowa. Pieśni o Małym Rycerzu”. Pieśń znana z hal siatkarskich już niedługo może zagościć na meczach Śląska Wrocław. I to nie w chwilach słabości, ale w uznaniu dla pracy trenera Olivera Vidina. Pod jego wodzą drużyna 17-krotnego mistrza Polski wygrała 6 z 9 spotkań i jest na dobrej drodze, aby awansować do fazy play-off.
27 / 01 / 2020 18:33

NBA

Właściwy ruch, oznaka szacunku i szansa, aby należycie przygotować pożegnanie. NBA oficjalnie przełożyła wtorkowe starcie między Los Angeles Lakers a Los Angeles Clippers z powodu tragicznej śmierci Kobe Bryanta, który zginął w katastrofie helikoptera w niedzielę.
28 / 01 / 2020 0:22
Niezwykły filmik zapada w pamięć równie mocno, jak i urywki z grą Kobego w NBA. Za kilkuminutowe arcydzieło “Dear Basketball” koszykarz został w 2018 roku uhonorowany Oscarem. Warto zobaczyć to wideo w całości!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Do pierwszego spotkania eliminacyjnego z Izraelem został już niecały miesiąc, ale nie wszyscy kadrowicze z mundialu są w optymalnej formie. To idealna okazja do wprowadzenia do reprezentacji nowych graczy jak Jarosław Zyskowski czy Aleksander Dziewa, którzy w lidze spisują się świetnie.
22 / 01 / 2020 20:24