PRAISE THE WEAR

Anwil lepszy od Legii – szaleństwo ofensywne trwa

Anwil lepszy od Legii – szaleństwo ofensywne trwa

Znów ponad 100 punktów zdobyli podopieczni Igora Milicicia w sparingowym spotkaniu z Legią Warszawa. Anwil wygrał 108:88, a najskuteczniejszym graczem był Chase Simon, zdobywca 25 punktów.

Igor Milicić / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

W Hali Mistrzów tym razem Anwil w ramach gier kontrolnych podejmował Legię Warszawa, która niedawno wróciła z obozu ze Szczyrku, gdzie zespół Tane Spaseva pracował przede wszystkim nad przygotowaniem fizycznym do zbliżającego się sezonu.

Anwil grał już wcześniej sparing (przegrany z Astorią, więcej TUTAJ>>), a dla Legii był to dopiero pierwszy sprawdzian tego lata. Podpowiedzi Igora Milicicia jednak pewnie pokonali rywali ze stolicy znów pokazując niesamowity potencjalne ataku. Koszykarze Anwilu zdobyli aż 108 punktów, pozwalając rywalom na 88.

Najlepszym strzelcem spotkania był Chase Simon, który zdobył 25 punktów. Ponad 20 oczek dorzucili także Ricky Ledo (23) i Tony Wroten (21). Dla Legii najwiecej punktów uzbierał Isaac Sosa – 21 (5/7 za 3). Rewanżowe spotkanie tych drużyn odbędzie się w sobotę, o godz. 17.30.

Punkty dla Anwilu: Simon 25, Ledo 23, Wroten 21, Milovanović 15, Sulima 7, Karolak 6, Freimanis 6, Szewczyk 3, Wadowski 2.

*Chris Dowe nie grał z powodu drobnego urazu

Punkty dla Legii: Sosa 21, Kowalczyk 18, Nizioł 15, Finke 13, Brandon 13, Kiwilsza 4, Pinder 2, Belemene 2, Matczak 0, Linowski 0, Nowerski 0.

GS

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Los Angeles Lakers pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 110:106. Tym sposobem “Jeziorowcy” zapewnili sobie awans do play-offów, a w pierwszej rundzie zmierzą się z Denver Nuggets. Z kolei Pelicans zagrają o ósme miejsce na zachodzie z Sacramento Kings, którzy rozbili Golden State Warriors aż 118:94. Dla “Wojowników” porażka oznacza koniec sezonu.
17 / 04 / 2024 6:38
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami