Anwil miażdży wszystko na drodze – Spójnia bez szans

Share on facebook
Share on twitter
Różnica przynajmniej klasy w Stargardzie! Anwil od początku rządził na parkiecie i wygrał bez żadnego problemu z PGE Spójnią 95:82. Tony Wroten trafił 4x4 z dystansu.
Tony Wroten / fot. P. Kołakowski, legiakosz.com

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Bohaterem pierwszych minut był Tony Wroten. Amerykanin nie tylko bezlitośnie wykorzystywał szanse od, broniących pod zasłoną, obrońców Spójni,ale również bawił się w trash talking, próbując zdeprymować rywali. W 1. kwarcie zdobył 11 punktów, kolejne 10 dołożył po błyskotliwych, indywidualnych akcjach Ricky Ledo i Anwil prowadził już aż 36:18.

Spójnia odstawała od rozpędzonego Anwilu pod każdym względem. Jedynie Raymond Cowels (12 pkt. do przerwy) potrafił regularnie zdobywać punkty, często po naprawdę trudnych rzutach. Bardzo nieporadni byli wysocy gospodarzy – Tuoyo i Olisameke.

W drugiej kwarcie z rzucaniem z daleka dołączył Chase Simon, a Igor Milicić, kolejnymi czasami po choćby chwilowym rozprężeniu, pilnował, aby Anwil nawet przez chwilę nie dał Spójni pomyśleć o nawiązaniu walki o wygraną. Do przerwy było 56:37 dla gości.

Po fajerwerkach z I połowy, po przerwie oglądaliśmy już brzydsze spotkanie, bez emocji, za to z nadmiarem fauli i przerw z obu stron. Anwil był zbyt dobry, aby roztrwonić przewagę, a Spójnia nie trafiała często nawet z zupełnie otwartych pozycji. Bardzo dobre minuty zaliczył Michał Sokołowski, obrońców jak tyczki mijał Ricky Ledo, windę w nogach zademonstrował Chris Dowe. Po 30 minutach (85:56) było już dawno po meczu.

W samej końcówce, gdy już tylko dogrywano spotkanie do ostatniego gwizdka, przewaga gości wyraźnie zmalała. Najwięcej punktów w całym spotkaniu zdobył Cowels – 16. W grającym szeroką rotacją Anwilu, Wroten miał 16 (4×4 z dystansu), Simon 15, a Sokołowski i Ledo po 13 oczek.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

RW

POLECANE

tagi