Anwil po klęsce z Dąbrową – niepokojące wnioski

Anwil po klęsce z Dąbrową – niepokojące wnioski

Anwil Włocławek wygląda na zespół, który jest dopiero na początku sezonu, a nie na drużynę tuż przed walką o medale. Ivan Almeida w najważniejszych momentach nie trafia, Kamil Łączyński w ogóle nie rzuca, a Jacek Winnicki triumfuje – znów ograł zespół z wielkiej piątki.

Anwil Włocławek / fot. A. Romański, plk.pl

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

1. Do playoff został miesiąc, a Anwil jest w proszku. Nie gra i przez najbliższe tygodnie nie zagra Michał Michalak, a Aleksander Czyż nawet jak wróci jest niepewny. Anwil zatrudnił Michała Ignerskiego, ale chyba nikt nie wierzy w to, że zmieni to oblicze zespołu. Jeśli dołożymy do tego brak formy Ivana Almeidy, otrzymamy obraz drużyny, która jest gdzieś w listopadzie, a nie w kwietniu.

2. MVP poprzedniego sezonu zdobywa sporo punktów, asystuje i dobrze dzieli się piłką, ale nie po to do Włocławka był ściągany. To wszystko umieli Mateusz Kostrzewski i Vladimir Mihailović. Ivan Almeida ma być liderem, największym zagrożeniem w grze 1 na 1, a nim nie jest i coraz ciężej wierzyć, że nim jeszcze zostanie. Zrzucił kilka kilogramów, wygląda lepiej pod względem fizycznym, ale w trudnych momentach grał póki co źle. Wyizolowany trzy razy przy wyniku na styku, oddawał fatalne trójki, potem jeszcze stracił piłkę przy hand offie z Lichodiejem. Bez dobrego Ivana nie będzie medalu.

3. Bez dobrego Kamila Łączyńskiego też nie. W ostatnich 3 meczach zdobył 3 punkty i oddał 9 rzutów w ponad 80 minut. Nikt nie odmawia kapitanowi zaangażowania i znakomitego przeglądu pola, ale nie da się grać w koszykówkę w 2019 roku nie patrząc prawie w ogóle na kosz. De Leon po kilku akcjach już zrozumiał, że lepiej jest się skupić na przecinaniu podań od Łączyńskiego, niż go naciskać.




4. Najlepszym zawodnikiem włocławian w przekroju całego sezonu jest Jarosław Zyskowski. „Zyzio” gra świetny sezon, ale trzymając się faktów, to liderem Anwilu jest gracz, który nie mieści się w reprezentacji (może niesłusznie) i wiele meczów zaczynał z ławki. Chyba nie tak ten skład miał wyglądać.

5. Hala Mistrzów nie jest w tym sezonie już żadną twierdzą. Włocławianie przegrali u siebie już po raz piąty. W perspektywie playoff teraz Anwilowi grozi już nawet 5. miejsce. Ćwierćfinał z nieobliczalną Stalą, półfinał z Arką. Taka drabinka to największy koszmar, jaki może czekać na Igora Milicicia.

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

6. Jeśli już przy trenerze Anwilu jesteśmy, to trzeba zaznaczyć, że po raz kolejny jego vis a vis go zaskoczył. Jacek Winnicki zmieniał obrony w biegu, raz strefa, raz swego, próbując tym maskować braki centymetrów pod koszem. Anwil, schematyczny Anwil, nie radził sobie z tym, na siłę pchał piłkę pod kosz, co nie przynosiło dobrych efektów. Włocławianie stali się przewidywalni, także w obronie, gdzie 1-3-1 nie robi już takiego wrażenia na przygotowanych rywalach.

7. Igor Milicić na konferencji po raz pierwszy w tym sezonie uderzył w swoich zawodników. „W złych momentach niektórzy nie potrafią schować ego do kieszeni. Zespół myśli, że jest lepszy, niż w rzeczywistości. Nie mamy wielu zawodników, którzy są świadomi, że trzeba dać z siebie coś ekstra, co potem mogłoby dać pozytywny wynik.” Mentalne podejście do meczów było już poruszane przy poprzednich wpadkach, ale jak widać wciąż jest problemem.




8. MKS miał w swoich szeregach zawodników, którzy potrafili rozerwać obronę Anwilu jednym minięciem. Zaraz potem gracz, od którego szła pomoc, rozsądnie zbiegał do kosza i dąbrowianie z łatwością punktowali. Obrona Anwilu ma jeszcze miesiąc na przegrupowanie i wskoczenie na wyższy poziom.

9. Jacek Winnicki jeśli zrobi playoffy z MKS-em powinien dostać statuetkę dla najlepszego trenera w PLK, Przemysław Frasunkiewicz chyba się nie obrazi. Walczący z problemami finansowymi MKS, bez centra i z gościem z ulicznych boisk na rozegraniu wygrał z Mistrzem Polski. A przecież tych najcenniejszych skalpów jest więcej: 1x Arka, 2x Stal, 2x Polski Cukier, 1x Anwil.

10. Cleveland Melvin jest niesamowity, Mathieu Wojciechowski jest niesamowity, a Mateusz Zębski?! To jest dopiero postęp. Winnicki stworzył świetny zespół, nawet na końcu okienka, rzutem na taśmę trafił jeszcze w Deng Denga, który już wygląda na zawodnika, który sporo wniesie do tego zespołu. MKS wygląda jak drużyna zasługująca na playoffy, jak żadna inna z miejsc 6-10.

Grzegorz Szybieniecki

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




NBA

Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
– Mam nadzieję, że Spurs okażą się klubem, który postawi na Jeremy’ego jako na zawodnika ataku. Że trenerzy przygotują dla niego sety, że będą w niego inwestować pod tym względem – mówi ekspert PolskiKosz.pl Radosław Hyży po wyborze reprezentanta Polski w drafcie przez zespół z San Antonio.
24 / 06 / 2022 20:26
Gregg Popovich, cień Tima Duncana, mistrzowskie banery i takież aspiracje – oto obraz San Antonio Spurs wyłaniający się z naszej wyobraźni, która chciałaby, aby Jeremy Sochan miał w NBA jak najlepiej. Niestety, prawda o tym klubie może się okazać nieco mniej kolorowa.
24 / 06 / 2022 15:51
Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Znów mamy Polaka o NBA! O drafcie Jeremy’ego Sochana do San Antonio Spurs mówią najlepsi z możliwych ekspertów – gośćmi Kamila Chanasa są Marcin Gortat i Cezary Trybański, dwaj byli gracze NBA. Anegdoty, doświadczenia, rady – bezcenne!
25 / 06 / 2022 9:38
Był gwiazdą NBA, zarobił gigantyczne pieniądze, ale nigdy nie zapomniał gdzie zaczął zrzucać zbędne kilogramy. Wczoraj po latach młodszy z braci Gasol ostatecznie spłacił dług wdzięczności. Jego – dosłownie i w przenośni – klub z Girony wrócił do hiszpańskiej ekstraklasy. Miasto długo nie mogło zasnąć.