Anwil przegrywa w Turcji – zabrakło kilku akcji…

Share on facebook
Share on twitter

Twarda walka, ale za dużo problemów z atakiem. Banvit Bandirma we wtorkowym meczu Ligi Mistrzów pokonał Anwil 75:68. Włocławianie popełnili 18 strat.

Walerij Lichodej / fot. BCL

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>

Twardo broniący Banvit wyglądał w pierwszych minutach dość groźnie, głównie za sprawą silnego, dynamicznego podkoszowego Jordana Morgana. Amerykanin zdobył 9 punktów w pierwsze 6 minut, a gospodarze prowadzili 13:8.

Anwil miał spory problem z atakiem, podejmował sporo pochopnych decyzji (Michalak, Zyskowski, Łączyński), ale trzymał się blisko. Tez rewanżował się niezłą obroną, a i Turcy nie błyszczeli w ataku, nie trafiając otwartych rzutów z dystansu (0/8).

Z czasem dobry rytm złapał Walerij Lichodej i włocławianie zaczęli odrabiać straty. Po kolejnych trafieniach Rosjanina (12 pkt. do przerwy) i Jarosława Zyskowskiego, Anwil wyszedł na powadzenie 32:29. Kilka dobrych akcji w obronie pokazał Jakub Parzeński i po I połowie mistrzowie Polski prowadzili 34:31.

I gdy wszystko tuż po przerwie zaczęło nieźle wyglądać, a Anwil odskoczył nawet na 7 oczek, wszystko się na pół kwarty zadziwiająco posypało. Banvit w końcu zaczął trafiać z otwartych pozycji oferowanych przez strefę włocławian, kilka razy pobiegł do kontry po serii niewymuszonych strat gości. Po 30 minutach zespół z Turcji prowadził już aż 58:48.

Anwil raz jeszcze wrócił do gry. Mądrze udało się wymusił kilka fauli i gospodarze, mając szybkie 5 przewinień na koncie nie mogli już porządnie bronić. Po kilku z rzędu dobrych zagraniach Zyskowskiego, było 62:62 i wróciła wiara w zwycięstwo.

Do zwycięstwa w bardzo wyrównanym meczu zabrakło jakości gry w ataku. Anwil, po mądrych akcjach na Josipa Sobina, zaliczył sekwencję 4 strat w kolejnych posiadaniach, a Banvit odskoczył znów na kilka punktów. Włocławianie do końca mieli problem z naciskiem tureckich obrońców, a mecz rozstrzygnął Alex Perez celną trójką z 8 metrów.

Zyskowski, Michalak i Sobin skończyli mecz z 15 punktami. Cała drużyna trafiła tylko 3 z 17 rzutów z dystansu, mocno zabrakło Chase’a Simona, który zagrał najsłabszy mecz w sezonie. Debiut Aarona Broussarda w ataku wypadł dość kiepsko, Amerykanin pokazał się jedynie jako niezły obrońca, ale na niego klub musi jeszcze chwilę poczekać.

Anwil po tej porażce ma bilans 2-4. W następnym meczu Ligi Mistrzów (środa, 21.11) zagra u siebie z francuskim Le Mans.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

W takich butach finały NBA wygrywał Kevin Durant! >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.