Anwil przegrywa z Murcią – koniec marzeń o awansie

Share on facebook
Share on twitter

Fatalna seria 1:21 w drugiej kwarcie oraz brak formy w ataku. Anwil Włocławek w dość kiepskim stylu przegrał z hiszpańską Murcią 70:78 i na 99% stracił szanse na grę w playoff Ligi Mistrzów.

Nikola Marković / fot. BCL

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Zaczęło się naprawdę obiecująco – skoncentrowany Anwil pokazywał, że przyjechał grać o zwycięstwo. Dobry początek zaliczyli Michał Michalak i Nikola Marković, włocławianie pokazywali solidną obronę, grając jak równy z równym przeciwko faworyzowanym Hiszpanom.

Po celnej trójce Szymona Szewczyka, Anwil pod koniec 1. kwarty objął nawet prowadzenie 21:19. Prowadził też jeszcze 29:28 po kilku dobrych akcjach w obronie Josipa Sobina, w połowie 2. kwarty.

I wtedy nastąpiła totalna katastrofa.

Seria 1:21 (!!) na tym poziomie to coś rzadko spotykanego. Włocławianie nie trafiali prostych rzutów, nawet wolnych (4/11 do przerwy w linii). Nie wracali do obrony, zaczęli popełniać straty, m.in. na skutek zbyt czytelnego i powtarzalnego dogrywania piłek na low post. Mowa ciała mówiła „mamy dość”.

Murcia dokładała łatwe punkty, brytyjski skrzydłowy Ovie Soko już do przerwy miał na koncie 16 oczek. Gospodarze, którym wystarczało wykorzystywać łatwe szanse i okazje do ponowień, po 20 minutach prowadzili już aż 50:30.

Po przerwie Anwil znów poprawił obronę, gospodarze też zaczęli się czuć chyba zbyt pewnie. Ambitni włocławianie zniwelowali stratę do 8 oczek – dobre akcje w ataku pokazali znów Michalak (17 pkt.) i Marković (16 pkt.), bliżej kosza kilka pojedynków wygrał Mateusz Kostrzewski, jeden z niewielu jasnych punktów włocławian. Dystans byłby jeszcze mniejszy, gdy polski zespół przyzwoicie trafiał rzuty wolne (11/23, 47% w meczu). Po 3 kwartach było 63:52 dla Murcii.

Przewaga Hiszpanów nie urosła, wynik nie wyglądał tragicznie, ale emocji do końca już nie było – była ambicja, ale brakowało skuteczności i pomysłu na odwrócenie sytuacji. Był to już kolejny mecz w ostatnich tygodniach, w którym mistrzowie Polski mieli olbrzymie problemy z grą w ataku. Ponownie zawiódł Chase Simon (0/7 z gry), pudłował Vladimir Mihailović (1/7), niewiele wnosił Aaron Broussard. Tradycyjnie brakowało też kogoś, kto rozbije obronę indywidualnym wejściem.

Niestety, po tej porażce Anwil już niemal na pewno stracił szanse na awans do fazy playoff w Lidze Mistrzów – uratować mogłaby go tylko cała sekwencja dość nieprawdopodobnych wyników w ostatnich kolejkach. Wciąż pozostaje w grze o miejsca 5-6, premiowane ewentualnym udziałem w rozgrywkach FIBA Europe Cup.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

TS

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




POLECANE