Anwil ratuje się w Bydgoszczy – wielki finisz Ricky’ego Ledo

Share on facebook
Share on twitter
Astoria zaimponowała dobrą grą i ważnymi rolami Polaków, ale w decydującym momencie to Anwil miał największą gwiazdę. Po zaciętym meczu włocławianie wygrali w Bydgoszczy 106:103.
Ricky Ledo / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Trener Igor Milicić mówił w przedmeczowym wywiadzie, że kluczem do sukcesu w Bydgoszczy będzie koncentracja od pierwszych minut spotkania. Jego podopieczni raczej się do tych zaleceń nie zastosowali – Anwil szokująco słabo bronił, popełniając za dużo przewinień. Chętnie biegająca do kontry Astoria zaczęła od prowadzenia 9:4, a obie strony (w końcu sezon…) zaliczały sporo grzybów pod koszem.

Włocławianie przejęli jednak inicjatywę, gdy w składzie gospodarzy pojawili się zmiennicy. W trakcie odpoczynku Adama Kempa pod koszami zaczął dominować Milan Milovanović. Trójki trafili Michał Sokołowski i Jakub Karolak, a Anwil po 1. kwarcie prowadził 29:20.

Mistrzowie niby prowadzili bezpieczną różnicą ok. 10 pkt., ale fajerwerków nie pokazywali (znów nieskuteczni Ledo i Simon), a ich obrona wciąż dawała rywalom szanse na ponowienia i łatwe punkty z linii wolnych.

Do przerwy było 50:48 dla włocławian, a tuż po zmianie stron to Astoria objęła prowadzenie (55:54), m.in. dzięki serii bloków Adama Kempa i kontraktów Krisa Clyburna. Mecz wreszcie zrobił się ciekawy!

Dwie trójki trafił Michał Nowakowski, po drugiej stronie bardzo dobrze grał Sokołowski, punkty „na cwaniaka” zdobywał też Tony Wroten. Astoria miała trochę problemów z atakiem pozycyjnym, ale nadrabiała zaangażowaniem entuzjazmem – najlepszym przykładem Mateusz Zębski, potrafiący zebrać piłkę w ataku i zaliczyć akcję „2+1” przeciwko dwóm wysokim Anwilu.

Po efektownej 3. kwarcie Astoria (grająca długo piątką samych Polaków!) prowadziła 78:76, bo rozpędzony Zębski poczuł taką moc, że na koniec tej części trafił jeszcze przez 3/4 boiska.

I bydgoszczanie wcale nie zamierzali odpuszczać. Kontry książkowo kończył Clyburn, a gwiazdy Anwilu znów grały zbyt indywidualnie. Gdy kolejną trójkę trafił Michał Nowakowski, Astoria na 5 minut przed końcem miała już 8 oczek przewagi (93:85).

Chwilę później był już remis, bo niewidoczny wcześniej Ricky Ledo postanowił wziąć sprawy w swoje ręce – zagrał koncertową końcówkę (15 pkt. w 4. kwarcie), zaliczając wjazdy i kluczowy rzut za 3 punkty.

Po kolejnych dobrych akcjach Clyburna (26 pkt.), Astoria wciąż jednak miała szanse i minimalne prowadzenie. Fatalne straty w końcówce zaliczał jednak Walton, a Michał Nowakowski nie trafił kluczowych rzutów. Goście zapewnili sobie wygraną celnymi rzutami wolnymi, Walton nie trafił rzutu z połowy na dogrywkę.

Mimo kiepskiego występu i bardzo słabej obrony, Anwil uratował skórę w Bydgoszczy. Wyrazy uznania dla Astorii, za serce do gry, pomysły i duże role polskich graczy.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

TS

.

POLECANE

tagi