Anwil w kłopotach – bez wzmocnienia nie da rady?

Share on facebook
Share on twitter
Wyraźna przegrana ze Stelmetem na własnym parkiecie to mały sygnał alarmowy – najbliższy miesiąc dla - osłabionej serią kontuzji - ekipy z Włocławka będzie bardzo ciężki. Wydaje się, że wzmocnienie strefy podkoszowej, choćby tymczasowe, jest nieuniknione.
Michał Sokołowski i Igor Milicić / fot. A. Romański, plk.pl

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

W ósemkę raczej się nie da

Czwartkowe, hitowe starcie ze Stelmetem Eneą BC, Anwil przegrał bardzo wysoko (79:95, relacja TUTAJ>>) i nawet przez chwilę nie był w stanie zagrozić liderowi tabeli z Zielonej Góry. Włocławianie fatalnie weszli w to spotkanie (zaczęli o 0/11 za 3 punkty), co mogło być efektem spadku formy związanego z odpoczynkiem po Pucharze Polski i krótkimi przygotowaniami do tego spotkania.

Nie da się także odłożyć na bok braków kadrowych, z jakimi musi sobie obecnie radzić trener Igor Milicić. Ze składu wypadło mu dwóch potencjalnych liderów zespołu, a na pewno dwóch zawodników, bez których Anwilowi będzie ciężko osiągnąć sukces, czyli Shawn Jones i McKenzie Moore oraz Jakub Karolak, który chwilę przed kontuzją był w świetnej formie i mógłby dawać wartościowe zmiany oraz sporo punktów.

Brak zwłaszcza w pomalowanym

To właśnie okrojona rotacja zespołu z Włocławka powoduje, że można się zacząć zastanawiać, czy Anwil aby na pewno w tym składzie zdoła utrzymać się w czołówce. Można oczywiście bagatelizować sezon regularny – „z ósmego miejsca też można zdobyć mistrzostwo”, ale po co, skoro można w teorii wywalczyć sobie łatwiejszą drogę do realizacji tego celu.

Jeśli we Włocławku przed tym meczem nie do końca wiedziano czy zespół potrzebuje wzmocnienia, choćby tymczasowego, to to spotkanie raczej wyjaśniło te wątpliwości. Anwilowi będzie ciężko dominować w meczach nawet ze słabszymi rywalami, utrudnione będą także treningi i przygotowania, co w efekcie może poskutkować kolejnymi porażkami. 

Potrzebny, wręcz niezbędny wydaje się być kolejny gracz pod kosz, który pomógłby zdecydowanie na zbiórce, a w ataku dorzucił coś ekstra. Shawna Jonesa 2.0 raczej się nie uda znaleźć, ale ktoś pojawić się prędzej czy później musi, w innym przypadku Anwil bardzo zaryzykuje – następne kontuzje i kolejne porażki. 

Co czeka teraz Anwil?

Wydaje się, że terminarz na marzec jest niezbyt trudny, ale o wpadki łatwo, szczególnie, że mecze będą nieraz rozgrywane co 4 dni i to w większości na wyjeździe. Anwil zagra w samym marcu po kolei z GTK Gliwice (w), HydroTruckiem Radom (w), Śląskiem Wrocław (w), MKS-em Dąbrowa Górnicza (w) i Startem Lublin (d).

W pełnym składzie raczej byśmy stawiali na komplet zwycięstw Anwilu, w obecnym przypadku jednak w każdym meczu można choć trochę spodziewać się męczarni i potencjalnej niespodzianki, a przecież chociażby HydroTruck już pokazał w tym sezonie, że mistrzów Polski raczej się nie przestraszy. 

Najbliższe tygodnie zapowiadają się więc bardzo intensywnie i to nie tylko z uwagi na pracę na treningach i kolejne mecze. Okienko transferowe zamyka się 11 marca, a co za tym idzie na ewentualne ruchy pozostało mniej niż 2 tygodnie. 

Grzegorz Szybieniecki

NBA

Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Bardzo doświadczony w PLK zawodnik od dłuższego czasu mocno pożądany przez kluby pierwszej ligi. Teraz okazuje się, że skrzydłowy rzeczywiście znalazł sobie nową drużynę – to WKK Wrocław. Tam właśnie Artur Mielczarek ma zamiar dokończyć trwające rozgrywki.
14 / 01 / 2022 18:51