Anwilowi w pucharach brakuje atletyzmu – co zrobić?

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzowie Polski w Lidze Mistrzów odstają od rywali fizycznością. Jednocześnie ten sam skład pozwala na wygrywanie w PLK. Najbliższe, trudne mecze w lidze (Arka, Polski Cukier) pokażą, czy trzeba będzie dokonać zmian w składzie.

Anwil Włocławek / fot. A. Romański, plk.pl

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>

Anwil w środowym wieczór przegrał bardzo ważne spotkanie w koszykarskiej Lidze Mistrzów, z MHP Riesen Ludwigsburg 74:87 (relacja TUTAJ >>). Co zawiodło, co może czekać Anwil i na co trzeba zwrócić uwagę – kilka wniosków po tym meczu.

Awans już bardzo daleko

Niestety, marzenia o grze w kolejnej rundzie Basketball Champions League powoli umierają. Anwil na własnym parkiecie przegrał z najsłabszą drużyną w grupie – MHP Riesen Ludwigsburg 74:87. Przed włocławianami został domowy mecz z Banvitem i wyjazdy do Murcii i Le Mans. Trzy zwycięstwa patrząc na dyspozycję włocławian są póki co w sferze marzeń.

Rywale już się nauczyli

Przyzwoita pierwsza połowa, słaba druga i fatalna końcówka przegrana 0:16. Anwil z każdą minutą grał coraz gorzej, a rywale wręcz przeciwnie. Trener gości, John Patrick, mimo dość flegmatycznego stylu prowadzenia drużyny, był bardzo dobrze przygotowany na grę zespołu Milicicia. Firmowe akcje Kamila Łączyńskiego z Josipem Sobinem były praktycznie za każdym razem kasowane. Anwil w drugiej połowie grał tak, jak przeciwnie chciał żeby grał – wolno, statycznie i przewidywalnie.

Przegrane tablice

Zbiórki w ataku stają się powoli największą bolączką Anwilu. Josip Sobin i Szymon Szewczyk mają ogromne możliwości ofensywne, znakomicie rozumieją grę, ale przeciwko takim graczom jak Owen Klassen (17 punktów, 18 zbiórek) często nie mają nawet szans w walce o zbiórce.

Basketball Champions League w pewien sposób obnażyła braki centymetrów u centrów Anwilu, choć też nie można całej winy za słabą postawę na zbiórce zwalać na nich. Szczególnie w obronie strefowej włocławianie potrzebują lepszej organizacji przy zastawianiu, inaczej nawet w PLK będą przydarzać się mecze, w których będą kłopoty w tym elemencie gry.




Inna gra niż w PLK

Liga Mistrzów to inny poziom intensywności, ale także fizyczności. Sędziowie momentami pozwalają na więcej niż w PLK, a rywale są dużo więksi, sprawniejsi i silniejsi. Przemysław Frasunkiewicz na jednej z konferencji prasowych, jako jedną z przyczyn porażek Arki w Eurocup podał, cytując: „byliśmy mniejsi”.  Również po meczu z Ludwigsburgiem, Igor Milicić na konferencji podkreślił, że jego zespół nie odpowiedział odpowiednio fizycznością na grę rywali.

To może brzmi za pierwszym razem banalnie i trywialnie, ale po dłuższym zastanowieniu się, rzeczywiście, nasze drużyny w Europie mają problem z fizycznym graniem i przystosowaniem się do takich warunków. Nie bez powodu Igor Milicić przestrzegał swoich graczy przed meczem w Nowogrodzie o fizycznym meczu jaki ich czeka. Anwil tej próby niestety nie zdał.

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

Aż 7 na obwodzie

Skoro Anwil zaczął ten mecz dobrze, może nawet bardzo dobrze, to czemu skończył tak źle? Odnoszę wrażenie, że Igor Milicić jeszcze nie wypracował optymalnej rotacji. Dopiero od kilku meczów dostępnych ma praktycznie wszystkich zawodników (po za grą jest Igor Wadowski), czyli aż 11 graczy, w tym 7 na obwodzie.

Utrzymanie „pod prądem” każdego z tej siódemki jest nie lada wyzwaniem. Chase Simon zdobył w pierwsze 4 minuty 10 punktów, po czym zszedł z parkietu, a ponownie się na nim pojawił dopiero w połowie drugiej kwarty. Vladimir Mihailović w pierwszej połowie trafił wszystkie swoje rzuty, 3/3, by w trzeciej kwarcie nie pojawić się w ogóle na parkiecie. To pokazuje, jak trudne wybory czekają Milicicia, który ma siedmiu klasowych zawodników w składzie, a tylko 120 minut do rozdysponowania.

Czy można się pokusić o stwierdzenie, że Anwil ma za dużo zawodników do gry? Teraz nie, ale po zakończeniu pucharów, już można się zastanawiać. W najważniejszej części sezonu już nie będzie można sobie pozwolić na posadzenie gorącego Simona, czy testowanie w warunkach meczowych nowych ustawień.

Czy wietrzyć szatnię?

Jest dopiero styczeń, okienko transferowe jeszcze długo otwarte. Czy Anwil powinien dokonać jeszcze jakiś ruchów? Sądzę, że tak, ale nie na zasadzie wzmocnień, a przetasowań. Nie ma co się czarować, budżet z gumy nie jest i nikt we Włocławku nie pozwoli sobie na sytuację, w której ktoś nie będzie się łapał do meczowej dwunastki (a tylu graczy Anwil ma aktualnie).

Trudne decyzje stoją przed sztabem trenerskim – co zmienić, jak zmienić i na jakiej pozycji ulepszyć. Pod koszem na pewno przydałby się ktoś, kto mógłby się przeciwstawić takim zawodnikom jak Shawn King, czy Robert Upshaw. Pomysł z Jakubem Parzeńskim nie wypalił, ale można w nim upatrywać słuszną logikę i myślę, że gracz tego wzrostu Anwilowi po prostu by się przydał.

Kto do wymiany?

No dobrze, ale z kim się rozstać? Nikola Marković był najlepszym graczem w Ostrowie, a i w meczu z Ludwigsburgiem przy jego nazwisku można postawić plus. Naturalnym kandydatem wydaje się Aaron Broussard, który ma odpowiedni zapis w kontrakcie, ale nie byłoby to rozstanie bez żalu. Amerykanin potrafi bronić, jak na PLK jest także dobrym rozgrywającym i punktującym. BCL obnażyła jego wady – wysoki kozioł i słaba gra pod presją, ale zdaniem wielu, również moim to on był najlepszym graczem Anwilu w grudniu.

Sytuacja nieco patowa – kolejny ruch musi być niezwykle przemyślany i obstawiam, że taki będzie, w końcu włocławianie spieszyć się nie muszą.

Co dalej w Europie?

Anwil przede wszystkim musi wygrać we Francji i mocno powalczyć w dwóch innych meczach. Nawet wygrana z UCAM Murcią jest możliwa, w końcu Hiszpanie są już pewni awansu. Jednak, jeśli włocławianie chcą nawiązać walkę z zespołami z tego poziomu, muszą poprawić się po obu stronach parkietu. Zbiórki to jedno, ale bardzo stateczny atak momentami aż raził. Anwil forsuje grę tyłem do kosza, próbując przy tym wykorzystać przewagę fizyczności swoich zawodników. No tak, ale ta przewaga jest, w PLK, ale w Lidze Mistrzów już niestety nie.

Czekamy na odmianę

Ostatnie dwa mecze u siebie, z Avellino i Ludwigsburgiem, były po prostu do wygrania i szkoda, że nie udało się ich zakończyć zwycięstwem. Być może Anwil byłby teraz na dobrej drodze do miejsca w czwórce, a już na pewno prawie pewny udziału w Fiba Europe Cup. Teraz niestety trzeba się martwić nawet i o to.

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

Nike Kyrie 5 „Bred” –  w takich butach się teraz gra! >>




POLECANE

Rozgrywki najlepszej ligi świata znów zapowiadają się rewelacyjnie – wielu faworytów do tytułu, stare i nowe gwiazdy, dziesiątki intrygujących historii. Już pierwszej nocy 74. sezonu NBA zobaczymy derby LA – Lakers zagrają z Clippers.
Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.