• Home
  • PLK
  • Arka ma zespół – 10 wniosków po drugim półfinale

Arka ma zespół – 10 wniosków po drugim półfinale

Share on facebook
Share on twitter

Arka może liczyć w serii z Anwilem już nie tylko na swoich liderów, a bohaterami meczów stają się gracze z cienia. Po drugiej stronie zaś brakuje trafień z dystansu, które tak mocno zraniły Stal, słabo i zadziwiająco długo grał też Ivan Almeida. 10 wniosków po drugim półfinale.

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

1. Porównując grę obu zespołów przed tą serią i ich największe atuty łatwo można było dojść do wniosku, że ten, który będzie lepiej trafiał z dystansu, prawdopodobnie awansuje do finału. Anwil z nową tożsamością miał być znów niewygodnym rywalem, na którego nie będzie odpowiedzi. Tak jednak się nie stało, bo.. nie wpadają rzuty. Szymon Szewczyk mógł dać Anwilowi spore prowadzenie już w pierwszej kwarcie drugiego meczu. Na zmęczeniu z dystansu przestał także trafiać Michał Ignerski. Bez ich trafień Arka spokojnie może zamurować pole 3 sekund i skutecznie ograniczyć atak włocławian.

2. W meczu numer dwa z kielnią pod koszem stał Robert Upshaw. Anwil nie ma odpowiedzi na wielkoluda z Gdyni, co było dość mocno eksponowane w sobotnim meczu. Amerykanin nie dał możliwości zdobywania punktów spod kosza włocławianom, ściągał wszystkie piłki z bronionej tablicy, a w ataku był na tyle dużym zagrożeniem, że jak nie sam, to uruchamiając partnerów pomagał zespołowi.

3. Arka w półfinału to właśnie zespół. Jeszcze w ćwierćfinale nie było widać po drużynie z Gdyni wielkiej głębi, a jej opis można było skrócić do dwóch nazwisk – Florence i Bostic. Jednak na półfinały pojawił się zespół. Nie dwóch, a 8-9 ludzi, z których każdy wiec co ma robić na parkiecie. Magiczne psychologiczne sztuczki Przemysława Frasunkiewicza zadziałały. Odzyskał Dariusza Wykę, Krzysztofa Szubargę, a teraz także i Marcela Ponitkę. Arka nagle ma głębie składu. Kto by się po ćwierćfinałach spodziewał? Nie ja.

4. W Sytuacji Ekstra zapowiadającej półfinały (możesz nadrobić TUTAJ) zgodni byliśmy co do stwierdzenia, że Bartłomiej Wołoszyn to zaraz po Florence’ie i Bosticu najważniejszy gracz Arki. Te półfinały tylko to potwierdziły, a sprowadzony w trakcie sezonu skrzydłowy odgrywał w dwóch meczach półfinałowych absolutnie kluczową rolę.

5. Niewątpliwie wielką przewagą Arki nad Anwilem jest to, że ma dwóch gości, którzy mogą zrobić różnicę i w ataku są po prostu pewni. Anwil przygotował się bardzo umiejętnie na Jamesa Florence’a, ale ten wybrnął z całej sytuacji jeszcze lepiej – grając z drużyną, a nie forsując ciężkie rzuty. Bostic w ataku raz jest bardziej widoczny raz mniej, ale zawsze jest obecny w obronie, co jest jego wielką zaletą. Co by się nie działo, liderzy Arki w tej serii póki co trzymają poziom.

6. Temat liderów Arki poruszony został nieprzypadkowo. Ich vis a vis, czyli Ivan Almeida nie może sobie poradzić w tej serii z fizyczną, agresywną obroną rywali. Drugi mecz był w jego wykonaniu bardzo słaby – 2/13 z gry i -19 w 31 minut gry. No właśnie, aż 31 minut gry, kiedy każda kolejna próba przełamania się Ivana kończyła się tak samo. Zabrakło asyst, zabrakło spokojnej głowy, ale także skupienia w obronie. Wyraźnie poirytowany Almeida nie gra dobrze i chyba należy poszukać w takich sytuacjach innych rozwiązań.

7. Kamil Łączyński wygląda z kolei coraz lepiej – to jest fakt. Aaron Broussard jest bardzo pożyteczny, sporo może dać tez Michał Michalak i Chase Simon. Opcji jest wiele i jeśli Anwil chce przedłużyć tę serię, musi liczyć, że któryś z nich przejmie kilka posiadań od Almeidy i je dobrze spożytkuje.

8. Anwil na ten moment wydaje się być drużyną po prostu słabszą. Arka przygotowała się sumiennie do swojego rywala i już po raz piąty udowodniła, że jest koszmarnym match upem dla włocławian. O tym się niezbyt wiele mówi, ale przeciwko Arce kompletnie z gry wyłączony jest najlepszy gracz Anwilu w przekroju całego sezonu. Jarosław Zyskowski zdobył zaledwie 6 punktów w dwóch meczach. Wychodzący w tej serii często na czwórce skrzydłowy akurat przeciwko Arce nie ma żadnej przewagi – jego rywalami przecież są także gracze z konieczności grający na tej pozycji. Ta seria pokazuje także, że jego „dziwny” rzut może być czasem kłopotliwy. Arka broni naprawdę agresywnie i blisko rywala, a firmowe wejścia „Zyzia” są przy obręczy kasowane przez długie ręce Upshawa.

9. Drugie spotkanie także dość mocno uwypukliło brak Josipa Sobina po stronie Anwilu. Kiedy trójki nie wpadały, a wjazdy na kosz nie kończyły się punktami, włocławianie próbowali ratować się post upami Walerija Lichodieja. Jednak Rosjanin niewiele tego typu akcji zakończył z powodzeniem. Kto, jak nie Josip Sobin mógłby dać Anwilowi oddech w takich sytuacjach, w końcu to chyba najlepiej grający tyłem do kosza podkoszowy w lidze, który na dodatek nie boi się walki fizycznej i nie daje się tak przestawiać jak Lichodiej. Przy takiej indolencji rzutowej, punkty Sobina byłyby dla Anwilu na wagę złota.

10. I znów wracamy do tego często powtarzanego stwierdzenia, że w playoff grasz tak, jak grałeś przez cały sezon. Anwilowi czegoś zawsze brakowało, Arka za to potrafiła się koncertować na najważniejsze mecze. Widać już teraz, że ta drużyna celuje w złoto, a wpadki z Legią, to wina złego podejścia do tych spotkań. Jak się okazuje, to podejście było sporą pułapką dla wszystkich, również dla tych typujących, do których zaliczam się i ja.

Grzegorz Szybieniecki

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>