Arka w półfinale – Florence za dobry dla Legii

Arka w półfinale – Florence za dobry dla Legii

Share on facebook
Share on twitter

Skoncentrowana, agresywnie broniąca Arka w decydującym meczu pokonała Legię Warszawa 94:75 i wygrała ćwierćfinał 3:2. James Florence zdobył aż 35 punktów. Gdynianie zagrają teraz z Anwilem Włocławek.

James Florence / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 

Fantastyczne mecze Jakuba Karolaka w Warszawie sugerowały, że Arka przygotuje przeciwko niemu specjalną obronę i tak właśnie się stało. Agresywne krycie Davidasa Dulkysa i innych graczy spowodowało kilka pudeł i dziwnie szybką frustrację gracza Legii. Do przerwy nie zdobył ani jednego punktu.

Arka zaczęła jednak bardzo nerwowo w ataku, a Legia łatwo radziła sobie z wysokimi podwojeniami innych graczy. Mecz zaczął się w efekcie od nieoczekiwanego prowadzenia (15:11) zespołu z Warszawy.

Mecz totalnie odwróciło wejście na boisko Krzysztofa Szubargi. Jego rewelacyjny nacisk na rozgrywających Legii (agresję podchwyciła reszta zespołu) i indywidualne akcje w ataku wyprowadziły Arkę na wyraźne prowadzenie. Z „Szubim” na boisku w niecałe 8 minut gospodarze byli aż „+19”.

W drugiej kwarcie rozszalał się w swoim stylu James Florence (20 pkt. do przerwy) i przewaga gdynian zaczęła błyskawicznie rosnąć. Po serii dalekich trójek Amerykanina do przerwy było już 55:35 dla Arki.




Wydało się, że mecz jest już rozstrzygnięty, ale trener Przemysław Frasunkiewicz postanowił grać bardzo niskim ustawieniem (Marcus Ginyard na piątce?) i Legia zaczęła odżywać. Obudził się Jakub Karolak, punktował Keanu Pinder, lepiej wyglądała zespołowa obrona. Przewaga stopniała do 10 oczek.

Po 3 kwartach było 69:59 dla Arki.

W ostatnich minutach emocji już jednak nie było – dominację Arki przywrócił kolejnymi punktami Florence, a pod koszem kilka razy Robert Upshaw bezlitośnie ograł Pindera.

Legia w niedzielę nie miała szans, ale w serii z wyżej notowanym rywalem zrobiła świetne wrażenie. Gracze Tane Spaseva pokazali, jak wiele można nadrobić ambicją i pomysłami taktycznymi, nawet stając na przeciw gwiazd.

Arka – zespół z zupełnie innej półki niż Legia – w piątym meczu była wyraźnie lepsza. Gracze Przemysława Frasunkiewicza dostali w tej serii nauczkę, aby z należytym zaangażowaniem podchodzić do rywalizacji z każdym rywalem. Teraz czas na półfinały z Anwilem – pierwszy mecz w czwartek, 16. maja, w Gdyni.

TS

PZBUK – DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >> 




POLECANE

tagi

NBA

Dwie przegrane z rzędu w Madison Square Garden łączną różnicą ponad 80 punktów przelały czarę goryczy. David Fizdale nie jest już trenerem New York Knicks, chwilowym następcą ma być Mike Miller, dotychczasowy asystent.
7 / 12 / 2019 0:28
Po kilku chudszych latach, 3-krotni mistrzowie NBA znów są ścisłej czołówce Wschodu. Mądrze budowana drużyny, piękne trafienia w drafcie i dobry trener – na Florydzie pokazują, jak w książkowy sposób zrealizować przebudowę.
6 / 12 / 2019 18:09
Houston Rockets oficjalnie złożyli w czasie protest w biurze NBA, domagając się powtórki ostatnich ośmiu minut spotkania z San Antonio Spurs. Jako powód podają pomyłkę sędziów, którzy nie uznali prawidłowo zdobytych punktów Jamesa Hardena.
6 / 12 / 2019 14:41
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Wreszcie znów coś zdrgnęło! Choć dopiero w przyszłym sezonie zacznie obowiązywać przedłużenie kontraktu Jaylena Browna – mocno przez wielu kwestionowane – skrzydłowy już w trwających rozgrywkach pokazuje na jak dużo go stać.
5 / 12 / 2019 17:55
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.
2 / 12 / 2019 10:08
Było 6 punktów przewagi na niecałą minutę przed końcem drugiej dogrywki. Polski Cukier Toruń zaliczył wówczas katastrofalną serię strat i błędów, wypuszczając wygraną w Belgii z rąk. Ostenda skorzystała z prezentu i zwyciężyła ostatecznie 105:103.