Artur Gronek – wielki pracuś z Bródna

Artur Gronek – wielki pracuś z Bródna

Share on facebook
Share on twitter

Do wielkiej koszykówki trafił znikąd – jako 21-letni student po prostu wyprosił sobie funkcję asystenta w Polonii 2011. A potem, dzięki wielkiej determinacji, potrafił korzystać z okazji. W niedzielę wzniósł swoje pierwsze trofeum.

Artur Gronek (fot. Paweł Skraba/Plk.pl)

PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

Z jednej strony można powiedzieć, że zdobycie Pucharu Polski ze Stelmetem to nie jest wielkie osiągnięcie, bo przecież mistrz Polski ma najsilniejszy zespół w kraju. Ale to wcale nie bywa takie proste – rok temu, w podobnej sytuacji, Saso Filipovski przegrał finał z Rosą, a teraz, na turniej do Warszawy, Stelmet przyjechał po trzech porażkach i po zmianach w składzie. Mógł czuć mniejszą pewność niż zwykle. A jednak wygrał wyraźnie.

Na dodatek Artur Gronek pokazał, że ma pomysły, że chce przejmować inicjatywę – także w niebanalny sposób. W finale, gdzie to raczej po Anwilu i Igorze Miliciciu spodziewaliśmy się, że – jako zespół słabszy – pokaże „coś ekstra”, wymyśli coś wyjątkowego, by zaskoczyć rywala, to właśnie Gronek narzucił swoją narrację. Zaskoczył pierwszą piątką, a potem jej hokejową wymianą sprawił, że to włocławianie musieli się zastanawiać, co będzie dalej.

Chcieliśmy zacząć agresywnie, wyszliśmy niską piątką, by wywrzeć presję na boisku. Po to, by Anwil nie otworzył się rzutami z dystansu tak, jak w półfinale. Chcieliśmy opóźnić ich grę i od razu zacząć od fizycznej walki – tłumaczył Gronek.

To się udało, Stelmet ostatecznie wygrał bardzo pewnie i jego trener, w wieku zaledwie 32 lat, zdobył swoje pierwsze trofeum w karierze w roli pierwszego szkoleniowca. Czy to początek dłuższej serii? – Chciałbym to wiedzieć, ale nie znam przyszłości. Zresztą ja staram się za bardzo nie patrzeć do przodu i nie spoglądać na to, co jest z tyłu.

Bardzo się cieszymy, że zdobyliśmy ten puchar. Dla mnie to bardzo fajna sprawa, bo urodziłem się tutaj, w Warszawie. To duży powód do radości – podkreślał Gronek.

Od Starcevicia, do Filipovskiego

Trener Stelmetu pochodzi z Bródna, gdzie się urodził i chodził do podstawówki. – Jak Wojtek Kowalczyk – zaśmiał się, gdy rozmawialiśmy po finale Pucharu Polski. Tylko że Gronek oczywiście szkołę skończył, a do liceum uczęszczał już na Pradze. – To była druga szkoła życia, powiedzmy, że w Warszawie są to tereny ciekawe. I tak, myślę, że to trochę mi pomogło w trenerskiej karierze.

Do poważnej koszykówki trafił dzięki własnej determinacji. Tylko i wyłącznie. Jako student warszawskiej AWF wielokrotnie przychodził i dopytywał się w Polonii 2011, czy może obserwować jej treningi. To był rok 2006, w następnym klub, który piął się w górę dzięki pracy z utalentowanymi nastolatkami, zaproponował Gronkowi współpracę w roli asystenta.

W Polonii 2011 pracowali wówczas Mladen Starcević, Walter Jeklin i Marcin Widomski. A Gronek korzystał – od Starcevicia nauczył się zwracać uwagę na to, jak koszykarze funkcjonują w grupie, jak współpracują wokół boiska, jak się dogadują. Jeklin pomógł ułożyć mu ścieżkę kariery, biorąc go ze sobą do Gdyni, a potem Zielonej Góry. Znajomość z Widomskim pomogła usiąść na ławce reprezentacji w roli – Gronek najpierw był w sztabie Alesa Pipana, a potem Dirka Bauermana.

Ale trzeba wiedzieć jak korzystać z okazji. I Gronek wiedział. „Skrupulatny”, „pracowity”, „świetnie zorganizowany” – tak mówią o nim współpracownicy, te cechy pomogły mu rosnąć z każdym klubem i miejscem, w którym pracował. Miał też bardzo dobrych nauczycieli, wystarczy spojrzeć na listę trenerów, którym asystował: Mladen Starcević, David Dedek, Ales Pipan, Dirk Bauerman, Mihailo Uvalin, Andrzej Adamek, Saso Filipovski. To różne szkoły, różne narodowości, różne charaktery.

Trener dla zawodników

Sam Gronek do mistrzowskiej szatni Stelmetu wszedł w wieku 31 lat. W niedzielę opowiadał o tym tak: – Młody trener musi się dostosować do zespołu, który ma. Ja mam czterech graczy starszych od siebie, a jednego w moim wieku. Każdy z nich coś wygrał, wielu bardzo dużo.

Staram się być mądry, trzymać dyscyplinę, natomiast nie forsować swoich rzeczy za wszelką cenę, bo jeśli będzie tylko tak, jak ja powiem, a nie będzie słuchał graczy, i moje pomysły się nie sprawdzą, to będzie problem.

Staram się wszystko ułożyć tak, by zawodnicy czuli się dobrze i mogli na grze w Stelmecie korzystać, a nie tak, bym ja czuł się dobrze i miał satysfakcję, że drużyna realizuje moje polecenia – mówi trener.

Oczywiście jest tak, że ostateczna decyzja po konsultacji z asystentami należy do mnie, ale Łukasz Koszarek, Thomas Kelati, Vladimir Dragicević i Przemysław Zamojski to są gracze, których zdanie trzeba brać pod uwagę.

Ja, jako ktoś, kto grał tylko w rozgrywkach młodzieżowych i jakiejś trzeciej lidze, nigdy nie byłem w takiej szatni, jaką oni tworzą. Muszę korzystać z ich doświadczenia i staram się to robić – mówi trener mistrza Polski.

Jego Stelmet Superpucharu nie zdobył, w Europie wypadł słabo, ale pierwsze trofeum już ma i jest na najlepszej drodze do obrony mistrzostwa. I kto wie, może ten turniej o Puchar Polski to pierwszy samodzielny krok Artura Gronka ku naprawdę dużej karierze?

Łukasz Cegliński

PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE

tagi

NBA

Mnóstwo zmian, znani gracze i debiutanci, kluby ze zmienionym obliczem. Aktualizowane codziennie informacje o oficjalnych kontraktach w koszykarskiej ekstraklasie – niezbędnik kibica PLK w tym nietypowym sezonie ogórkowym.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Poprzedni sezon dla Energa Kotwicy Kołobrzeg nie był udany – „Czarodzieje z Wydm” zajęli ostatecznie 14., ostatnie miejsce w 1. lidze. W nadchodzących rozgrywkach zespół nie zamierza znów pałętać się na dole tabeli, a pomóc mają w tym solidne transfery.
8 / 07 / 2020 10:53
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34