Atrakcje Free Agency (2) – Jazz, Pelicans i Suns

Share on facebook
Share on twitter

Ciąg dalszy przemyśleń i wniosków odnoszących się do wybranych drużyn po przeprowadzanych ruchach w trakcie off-season. Tym razem kilka słów o Utah Jazz, New Orleans Pelicans oraz Phoenix Suns.

Mike Conley / fot. wikimedia commons

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Pierwszy wpis tyczący się Free Agency, czyli o zmianach w Sacramento Kings, Chicago Bulls, Portland Trail Blazers i Philadelphia 76ers, można przeczytać TUTAJ >>

Jazz eliminujący słabości

Poprzez dodanie Bojana Bogdanovicia oraz wymianę po Mike’a Conleya, Jazz nie tylko stali się jednym z głównych kandydatów do wygrania sezonu regularnego na zachodzie, ale przede wszystkim podjęli kroki, aby marazm strzelecki z poprzednich play-offów więcej już się nie powtórzył.

Drużyna z Salt Like City w sezonie regularnym uplasowała się na dobrej 9. pozycji pod względem trafianych trójek i na 10. miejscu w ich skuteczności. Z kolei w play-offach od Jazz mniej rzutów za 3 trafiali jedynie Spurs, a % zamienianych na punkty prób z dystansu spadł z 35,6% do najgorszych 26,3%.

Jeszcze większym kłopotem okazało się punktowanie na dystansie z pozycji całkowicie otwartych (kiedy w promieniu co najmniej 182 centymetrów nie znajduje się żaden obrońca). Tych podopieczni Quina Snydera wypracowali sobie najwięcej na przestrzeni play-offów, lecz ich skuteczność wynosiła ledwie 23,6%.

Po dokonanych wzmocnieniach rzut za 3 nie powinien stanowić takiej przeszkody. Jazz zamienili niebędącego zagrożeniem Ricky’ego Rubio na solidnego z dystansu Conleya i rozdzielili grę na dwóch typowych wysokich, wstawiając do piątki Bogdanovicia, który w poprzednim sezonie trafiał 42,5% oddanych trójek. Jako że obaj nowi zawodnicy grożą także rzutem po koźle, zdjęta zostanie w takim stopniu odpowiedzialność za kreację ofensywy z barków Donovana Mitchella.

Ponadto, podjęte ruchy pomogą otworzyć przestrzeń dla atakujących z piłką zawodników i pozwolą lepiej rozłożyć proporcje w grze poszczególnych graczy. Chcę przez to powiedzieć, że ci, którzy są wprawdzie niezłymi strzelcami, lecz nie bardzo dobrymi, nagle tych rzutów będą mogli oddawać z mniejszą częstotliwością, bardziej zbliżoną do swoich umiejętności. Bowiem zwyczajnie nie będzie się od nich wymagało za dużo.




Uniwersalność Pelicans

David Griffin w pierwszym roku swojej pracy w Nowym Orleanie – poza otoczeniem Ziona Williamsona graczami, którzy powinni ułatwić wejście do NBA „jedynce” minionego draftu – zdołał zbudować szeroki, a zarazem dosyć uniwersalny skład, otwierający liczne możliwości.

Derrick Favors po odejściu z Utah w końcu będzie mógł grać na centrze, czyli swojej docelowej pozycji. Ten 208-centymetrowy wysoki to jeden z bardziej niedocenianych obrońców w lidze – dobrze kontroluje przestrzeń, potrafi utrzymać się na nogach przed kozłującym i w pierwszych dwóch meczach serii z Rockets, w odróżnieniu od Rudy’ego Goberta, nie dał się wygonić Jamesowi Hardenowi z parkietu, wyglądając w defensywie nieporównywalnie lepiej niż Francuz. W ataku pozornie może rozciągnąć grę, choć jego rola powinna raczej sprowadzić się do lobów i delikatnych przepychanek na bloku.

J.J. Redick to już jeden z lepszych strzelców z dystansu w lidze i jego sprowadzenie do Nowego Orleanu jest o tyle interesujące, że otwiera sposobność gry na czterech strzelców biegających wokół Ziona jako niskiego centra. Alvin Gentry może zatem np. przesunąć Jrue Holidaya z dwójki na jedynkę i wstawić obok właśnie Redicka, Josha Harta oraz np. Dariusa Millera.

Natomiast jeżeli Pelicans chcieliby na pierwszym miejscu postawić na obronę mogą sięgnąć do ustawienia Lonzo Ball – Holiday – Brandon Ingram – Zion – Favors. A gdyby konieczne byłoby wzmocnienie gry na dystansie za Balla można wstawić np. Harta, nie tracąc przy tym zbytnio po drugiej stronie parkietu. Do usprawnienia atletyzmu wystarczy sięgnąć po Jacksona Hayesa. Nickeil Alexander-Walker to promyk nadziei na zyskanie dodatkowego kozłującego.

Gentry ma potrzebne narzędzia do tasowania ustawieniami, tak aby dopasować zawodników, którzy najlepiej będą pasowali wokół Ziona. Wciąż może brakować regularnego, poza Holidayem, zagrożenia na koźle i warto byłoby pomyśleć o poszukaniu kolejnej jednostki z umiejętnością natychmiastowego oddania trójki. Niemniej jak na początek, Griffin stworzył pożyteczną rotację, w której duża część graczy nie ma problemu z grą na więcej niż jednej pozycji.




Suns w końcu mają rozgrywającego

Off-season w Phoenix warto podzielić na dwie niezależne od siebie części. Pierwsza będzie tyczyła się tego, czy James Jones wycisnął tyle, ile się dało z posiadanego kapitału i odpowiedź wyraźnie brzmi „nie”.

Druga część, na niej się też skupimy, odnosi się wyłącznie do kwestii polepszenia drużyny i tutaj trzeba – chcąc, nie chcąc – stwierdzić, że Suns powinni być zespołem lepszym niż w poprzednim sezonie, co akurat wielkim wyzwaniem w przypadku ekipy na dziewiętnaście zwycięstw nie było. Pytanie tylko, o jak dużo Słońca mogą być rzeczywiście lepsze.

Wydaje mi się to o tyle ciekawym zagadnieniem, że Suns w wielu meczach poprzedniego sezonu postanowili grać bez rzeczywistego rozgrywającego. Teraz takowego w postaci Ricky’ego Rubio udało się do Phoenix sprowadzić. O ile Hiszpan stanowi duże obciążenie bez piłki – co będzie kłopotem w posiadaniach, w których np. Devin Booker odpowiadałby za kreację – to jest przede wszystkim znakomitym podającym.

Dzięki tej umiejętności łatwiej będzie się grało w zasadzie każdemu zawodnikowi: Booker będzie mógł biegać więcej jako wolny elektron bez piłki, do Deandre Aytona być może w końcu zaczną trafiać otwierające podania na blok, a dla strzelców stwarzane będą dogodne okazje do rzutów, kiedy piłka przechodziłaby ze strony na stronę.

I choć to dopasowanie nie jest w żadnym stopniu idealne – podobnie jak całej piątki, ze względu na m.in. minusowy atletyzm – to po prostu zastanawia mnie, jak dużym skokiem jakościowym będzie przejście z najgorzej obsadzonej pozycji w NBA w poprzednich rozgrywkach do wstawienia przyzwoitego rozgrywającego. Z cechą, której Suns na tej pozycji najbardziej dotychczas brakowało.

Łukasz Woźny, @l_wozny, Blog Autora na Facebooku znajdziesz TUTAJ >>




POLECANE

tagi