PRAISE THE WEAR

Bardzo ważny mecz! King ma wszystko, by zagrać w kolejnym etapie Ligi Mistrzów [ZAPOWIEDŹ]

Bardzo ważny mecz! King ma wszystko, by zagrać w kolejnym etapie Ligi Mistrzów [ZAPOWIEDŹ]

W środę o 20:30, w ramach rozgrywek Ligi Mistrzów FIBA, koszykarze Kinga Szczecin rozegrają najważniejszy mecz tego sezonu pucharowego, a biorąc pod uwagę historię ostatnich występów polskich zespołów w Europie – jeden z najważniejszych meczów naszych przedstawicieli w pucharach na przestrzeni ostatnich kilku lat. Na Sardynii King zmierzy się z włoskim Dinamo Sassari. Otwartej transmisji niestety brak – rozgrywki BCL w Polsce transmituje portal pilot.wp.pl, w usłudze premium.

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Pierwszy mecz obu drużyn w połowie października był wymarzonym debiutem Kinga w europejskich pucharach. Polski zespół wygrał 93-85, choć długo zanosiło się na dużo wyższe zwycięstwo. Aktualnie zespoły z miejsc od drugiego do czwartego w tabeli grupy D rozgrywek walczą o 2 pozostałe miejsca, premiowane awansem do fazy barażowej (play-in). Bezpośredni awans do kolejnej fazy grupowej wywalczył już AEK. Oprócz Kinga i Sassari w grze są też Niemcy z Ludwigsburga, a analizę poszczególnych wariantów i scenariuszy dla zespołu ze Szczecina przedstawialiśmy w artykule 2 tygodnie temu: https://polskikosz.pl/jakie-sa-szanse-kinga-szczecin-na-dalsza-gre-w-lidze-mistrzow-sprawdzilismy-rozwiazania/. W skrócie – zwycięstwo lub porażka różnicą nie wyższą niż 7 punktów, przedłuży grę szczecinian w Lidze Mistrzów o co najmniej 2 mecze.

Patrząc na aktualną formę, trzeba przyznać, że drużyna prowadzona przez trenera Miłoszewskiego gra ostatnio w kratkę. Wspaniałe zwycięstwo różnicą 20 punktów nad Ludwigsburgiem i zwycięstwo nad Legią na trudnym terenie w Warszawie, przeplatane były domową porażką ze Stalą (z kompletnie przespanym początkiem meczu), czy niespodziewaną porażką z Czarnymi. Ligowy bilans 8-5 to w tym momencie ex-aequo drugi najlepszy wynik w PLK, ale na pewno nie jest on szczytem marzeń klubu ze Szczecina. Włosi natomiast zawodzą na obu frontach. Gdyby nie niespodziewane, 10-punktowe zwycięstwo w Niemczech na początku listopada, nie liczyliby się już w walce o awans z grupy Ligi Mistrzów. W Serie A są w dolnej części tabeli z bilansem 5-7 – i tak podreperowanym po trzech zwycięstwach w czterech ostatnich występach. Szczególnie sensacyjne było to sprzed trzech tygodni, nad euroligowym zespołem z Mediolanu.

W składzie Dinamo Sassari nie zaszły póki co żadne zmiany w porównaniu do pierwszego meczu z Kingiem. Trener Pierro Bucchi (z epizodem w Śląsku Wrocław 2001/02) nadal korzysta z 10 graczy, w tym dwóch Włochów i ośmiu obcokrajowców.

Na obwodzie są Amerykanie Stanley Whitaker (PG, 183/29) i Breein Tyree (G, 188/25) wspomagani przez lokalnych graczy: Alessandro Cappellettiego (PG, 186/28) oraz Stefano Gentile (G, 191/34), który swego czasu zaliczał pojedyncze mecze w kadrze Włoch. Formacja skrzydłowych to Alfonzo McKinnie (F, 203/31) z ponad 180 meczami w NBA (oraz udziałem w Finałach NBA), chorwacki weteran Filip Kruslin (G/F, 198/34), Grek Vasileios Charalampopoulos (F, 202/26) i Estończyk Kaspar Treier (F, 203/24). Pod koszem w Sassari grają Francuz Stephane Gombauld (F/C, 205/26) i młody Senegalczyk Ousmane Diop (F/C, 204/23). W listopadzie ściągnięto do zespołu podkoszowego Amerykanina Taylora Smitha (C, 199/32), który ostatni sezon spędził w Veronie i miał załatać dziurę po kontuzjowanym Diopie. Okazał się być jednak niegotowy do gry, nie zaliczył żadnego występu, a Diop wrócił do składu zespołu z Sardynii w ostatni weekend (17 minut, 13 punktów przeciwko Brindisi) po sześciotygodniowej przerwie.

Problemem w tym sezonie w Sassari jest brak obwodowych liderów. W zasadzie osamotniony jest tu Tyree, który, mimo że zdobywa śr. 12 pkt. w Serie A i 14 w BCL, ma problemy ze skutecznością. Bardzo słaby, póki co, jest rozgrywający Whitaker, różnicy na poziomie Serie A i Ligi Mistrzów nie robią Gentile i tym bardziej Cappelletti. Dla odmiany bardzo solidni są podkoszowi Gombauld (śr. 12 pkt., 5 zb. w lidze i 10 pkt. na 76% z gry w BCL) oraz Diop, który zagrał tylko połowę meczów ligowych i 2 z pięciu pucharowych. Obaj nie są jednak typem graczy przejmujących mecze. W październiku, w Szczecinie, czterema trójkami zaskoczył weteran Kruslin, ale również nie jest to typ gracza decydującego o obliczu zespołu, do wspomnianej sensacyjnej wygranej z Mediolanem zespół prowadził Tyree, a w ostatniej potyczce z Brindisi wyróżnił się Charalampopoulos. Rzuca się tu w oczy brak punktów z pozycji rozgrywającego (Whitaker) i trudne przywitanie z Europą McKinniego.

King Szczecin ma wszystko w swoich rękach, by nie odpaść na tym etapie swojej pierwszej europejskiej przygody. Zespół Dinamo Sassari z pewnością nie jest świetnie naoliwioną maszyną, w dodatku, nawet jeśli zagraliby najlepszy mecz w sezonie i pokonali szczecinian wysoko (wyżej niż 7 punktami), King nadal „uratować” może zwycięstwo AEK w Niemczech.

Autor tekstu: Damian Puchalski

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami