Bartosz Sarzało: Jesteśmy gotowi na 1. ligę!

Bartosz Sarzało: Jesteśmy gotowi na 1. ligę!

Share on facebook
Share on twitter
- Dziś w pracy trenerskiej najważniejszym jest, aby szybko reagować na zmieniającą się rzeczywistość czy sytuację na boisku - mówi Bartosz Sarzało, były zawodnik klubów ekstraklasy, który w najbliższym sezonie poprowadzi Deckę Pelplin w debiutanckim sezonie 1. ligi.
Bartosz Sarzało / fot. Piotr Kośnik

PZBUK – kursy i transmisje meczów NBA! >>

Panie Bartoszu, w jaki sposób stał się Pan częścią koszykarskiego Pelplina? 

Bartosz Sarzało: Często bywałem na treningach prowadzonych przez Przemysława Bielińskiego, mojego partnera biznesowego. Przemek jest głównym inicjatorem i architektem tego, co dziś robimy w Pelplinie. A zaczęło się wyjątkowo, bo od pracy tylko i wyłącznie z młodzieżą od samych podstaw – a głównie z chłopcami z rocznika 98. 

W roku 2002 pojawił się pierwszy sukces, w postaci brązowego medalu MP młodzików. Czasami prowadziłem z chłopakami jakieś zajęcia, ale jeżeli już pomagałem, to trochę z boku. Równocześnie w Starogardzie w przerwach między sezonami pojawiałem się na zajęciach grupy rocznika 97, trenowanej przez Krzysia Biesiadę. 

Z chwilą, gdy zdałem sobie sprawę, że moja przygoda z Polpharmą na poziomie ekstraklasy powoli dobiega końca,  zainicjowaliśmy wspólnie projekt „Z tradycją  w przyszłość”, gdzie młodzież z Pelplina oraz Starogardu miała możliwość rozwijania swoich umiejętności. W pierwszym sezonie awansowaliśmy do II ligi, w rozgrywkach młodzieżowych osiągnęliśmy etap półfinałów. 

Dzięki temu projektowi „wybił się” chociażby Grzegorz Kamiński, obecny zawodnik Legii Warszawa. Sukcesy i przede wszystkim progres młodych zawodników motywował nas do pracy.

Dlaczego jednak w Pelplinie a nie w Starogardzie, czyli w mieście, w którym rozwinął się jako koszykarz?

Sprawa jest prosta: w pewnym momencie myśl koszykarska w Starogardzie skupiła się jedynie na zespole grającym w ekstraklasie, na tym, jaki mecz Polpharma zagra w najbliższy weekend. Z Przemysławem Bielińskim łączy mnie ten sam sposób patrzenia na koszykówkę, co bardzo ułatwia pracę. 

Widząc problemy miejscowego szkolenia, zainicjowaliśmy projekt „Gama – Akademia Koszykówki”, obejmujący swoim działaniem 10 szkół podstawowych z powiatu starogardzkiego i tczewskiego. Dzięki temu uważam, że koszykówka w Starogardzie przetrwa nawet, jeśli Polpharma wycofa się ze sponsoringu pierwszej drużyny. W Pelplinie panuje też przyjazna atmosfera, wszyscy chcą sobie pomagać. Do tego czujemy olbrzymią  przychylność władz, sponsorów oraz dyrektor szkoły, w której rozgrywamy mecze. 

Od samego początku staramy się rozsądnie planować przyszłość – na lata. Dziś jest to bardziej proste. W klubie funkcjonuje coraz więcej osób znających się na koszykówce, zawsze dzielących się wiedzą.

Mało kto wie, ale w naszym klubie działa m.in. jeden z niewielu trenerów z przeszłością w Eurolidze – Jarek Rynas, który ma za sobą pracę m.in. w kobiecym Lotosie Gdynia na stanowisku asystenta trenera. Warto też zwrócić uwagę na fakt, że  część doświadczonych zawodników, oprócz gry w seniorskim zespole, pracuje z dziećmi, czyli ich wiedza i umiejętności „zostają” na miejscu.

W którym momencie zaczęliście myśleć o awansie do I ligi?

W ubiegłym roku po raz pierwszy głośno mówiliśmy o tym, że chcemy awansować. Wcześniej było tak, że zaczynaliśmy dobrze, pojawiała się szansa, ale ostatecznie się nie udawało. W sumie od dwóch-trzech lat mieliśmy ambicję gry w I lidze, ponieważ zespół na tym poziomie może pomóc w zatrzymaniu „odpływu” zdolnej młodzieży do innych ośrodków. Na tym polega sens naszej pracy. 

Nie rozumiem, dlaczego w Starogardzie nie grają wychowankowie – np. Kacper Radwański, czy chociażby Grzegorz Kamiński. Pewnie nie zawsze wychowankowie gwarantują odpowiedniej jakości, ale z pewnością pomagają klubowi w przetrwaniu. 

Wiem jednak, że od bieżącego sezonu, za sprawą głównie Jarka Drewy, myśl w starogardzkim klubie zmieniła się w tym zakresie in plus. Ciężko jednak nowym władzom klubu w kilka miesięcy naprawić to, co było zaniedbywane przez lata. Koniec końców klub opiera się na ludziach z regionu, na osobach, które chcą „coś” dać, a nie tylko brać.

Bartosz Sarzało / fot. Daniel Szczypior

.

Wasza droga do I ligi nie zawsze była usłana różami …

Jeżeli ktoś stawia sobie ambitne cele, na jego drodze zdarzają się również i porażki. Dla nas każda przegrana w play-offach była trudnym momentem. Najtrudniejsze chwile przeżyliśmy, gdy wybuchł pożar w hali, która właśnie była rozbudowywana. Wtedy zgłoszenie zespołu do II ligi stało pod znakiem zapytania. Ostatecznie sezon zasadniczy zakończyliśmy na pierwszym miejscu, mecze rozgrywając w pobliskim Tczewie.

Jak duża jest różnica między II i I ligą?

Dosyć spora. Dochodzą chociażby koszty wyjazdów, organizacji meczów u siebie, czy też marketingu, który jest istotnym elementem w klubie. Ważne są również kwestie sportowe: zabiegamy o zawodników o ustalonej marce na poziomie pierwszoligowym, a to wiążę się z większymi pieniędzmi.

Mogę jednak zapewnić, że organizacyjnie jesteśmy gotowi na występy na tym poziomie. Teraz ważnym zadaniem jest stworzenie zespołu, który będzie grał ciekawą i skuteczną koszykówkę.

Jaki jest pana pomysł na zespół?

Zamierzamy zakontraktować trzech doświadczonych zawodników (klub zatrudnił już Marcina Dutkiewicza – przyp. red.), do tego grupę młodych graczy, którzy docelowo chcą się rozwijać i grać w ekstraklasie. Najlepszą opcją jest podpisanie kontraktu na dwa lata. 

Naszym celem, oprócz oczywiście zwycięstw, jest sprawienie, że koszykarz grający u nas staje się lepszy. Wiem, że ja jako trener, jestem w stanie tym ludziom to zapewnić. Jeszcze nie ogłosiliśmy składu, ale jestem zadowolony, że udało się nam sprowadzić do Pelplina kilku młodych, a jednocześnie doświadczonych ludzi, którzy nam uwierzyli.

Wydaje się, że głównym argumentem Decki Pelplin w nowym sezonie będzie entuzjazm miejscowych kibiców, sponsorów, czy też władz miasta…

Na tym chcemy opierać nasze początki w I lidze. Ważne jest, aby zbudować odpowiedni zespół. Mam nadzieję, że entuzjazm kibiców, sponsorów oraz władz miasta współgra z entuzjazmem sztabu trenerskiego oraz zawodników. Wszyscy tworzymy jedną drużynę  podążającą w tym samym kierunku, najbliższy sezon będzie wyjątkowy.

W zbliżającym się sezonie będzie Pan przede wszystkim trenerem 

Jako zawodnik dosyć wcześnie uświadomiłem sobie, że nie będę takim zawodnikiem, jakim chciałbym być. Wysoko postawiłem sobie poprzeczkę, chciałem ją przeskoczyć, ale już po 20tce wiedziałem, że się nie uda. Ponieważ koszykówka jest moim życiem, to właśnie w tej dyscyplinie stawiam sobie cele do osiągnięcia. 

Widziałem siebie jako trenera, w głównej mierze dlatego, że grałem jako rozgrywający. Brakowało mi odpowiedniej motoryki, dlatego musiałem radzić sobie w inny sposób, aby dorównać innym. Od zawsze analizowałem grę swoją, mojej drużyny i przeciwnika. 

Na razie prowadziłem zespół jeden sezon  w II lidze – jako grający trener. Zawodnicy, z którymi pracowałem, mogą potwierdzić, że miałem swój pomysł na grę, który starałem się zrealizować. Jako zawodnik od prawie 15 lat w kajecie notowałem swoje uwagi po treningach. 

Nie mam jednego trenera, na którym się wzoruję. Koszykówka szybko się zmienia. Dziś w pracy trenerskiej najważniejszym jest, aby szybko reagować na zmieniającą się rzeczywistość, czy sytuację na boisku. Nie można cały czas, na ślepo, wdrażać swojej niezmiennej wizji, takie podejście prowadzi donikąd.  Rozmawiam dużo ze swoimi zawodnikami, innymi trenerami, staram się doszkalać, a jak będzie? To już inni będą oceniać.

Czy dzisiaj poziom ekscytacji związany z początkiem rozgrywek równa się temu, co przeżywał pan wcześniej jako zawodnik?

Ekscytacja oczywiście jest. Lata doświadczeń zmieniają jednak moje spojrzenie. Pomaga mi ono przewidzieć pewne wydarzenia. Uważam, że w dzisiejszej koszykówce klubami powinny kierować osoby, które oprócz wiedzy biznesowej, mają pojęcie o tym sporcie, znają jego specyfikę. Aby się odnaleźć w naszej rzeczywistości należy posiadać odpowiednie doświadczenie. 

Daniel Szczypior

PZBUK – kursy i transmisje meczów NBA! >>

POLECANE

tagi

NBA

Mieli dopiero w kolejnych latach grać o najwyższe cele, polować na największe gwiazdy i dopiero wtedy zaatakować mistrzostwo NBA. Miami Heat jednak już teraz mocno zaskoczyli i dzięki zwycięstwu 125:113 w szóstym meczu Finałów Konferencji Wschodniej z Boston Celtics awansowali do Finałów NBA.
28 / 09 / 2020 9:29
Drugi odcinek #StrefaChanasa na rozpoczęcie koszykarskiego sezonu 2020/21! Gośćmi Kamila są: trener Mihailo Uvalin oraz Radosław Hyży, był znany zawodnik, a obecnie także trener. Czego spodziewają się po zespołach ekstraklasy?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Mieli dopiero w kolejnych latach grać o najwyższe cele, polować na największe gwiazdy i dopiero wtedy zaatakować mistrzostwo NBA. Miami Heat jednak już teraz mocno zaskoczyli i dzięki zwycięstwu 125:113 w szóstym meczu Finałów Konferencji Wschodniej z Boston Celtics awansowali do Finałów NBA.
28 / 09 / 2020 9:29
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53