Basket ze sponsorem – nowa jakość czy dobry obiad?

Share on facebook
Share on twitter

Logotypy, kolory, przemówienia prezesów, kwieciste komunikaty – to wszystko są jedynie zwyczajowe ornamenty. O tym, czy współpraca PZKosz z Energą przyniesie korzyści koszykówce przekonamy się dopiero za jakiś czas.

(fot. Andrzej Romański/PZKosz.pl)

W takich butach trafia Stephen Curry – możesz i Ty! >>

Podpisanie umów sponsorskich i wsparcie dla koszykarskich lig oraz reprezentacji to oczywiście dobra wiadomość, nawet jeśli znów powraca wrażenie, że cieszymy się z czegoś, co powinno być standardem. Byłoby jednak prawdziwym wydarzeniem, gdybyśmy – wraz z nowym sponsorem tytularnym – otrzymali też coś, co standardem dotychczas nie było.

Skoro większość środków od sponsora przeznaczonych ma być na PLK, zwaną teraz EBL, to jest to idealne miejsce, aby przekonać kibiców, dziennikarzy i kluby, że jednak można w koszykarskiej lidze zadbać o profesjonalny marketing i powalczyć o odzyskanie choć części odpływających kibiców.

Obecny brak pieniędzy był problemem, ale stanowił też wygodną wymówkę. „Gdyby tylko był budżet, to byśmy zrobili X, Y, a nawet i Z, no a tak to sami rozumiecie…”. Choć i teraz brak prób działań trudno było akceptować, bo przecież kreatywność i pomysły nie wymagają wielkich budżetów, ale raczej chęci i głowy na karku.

Każdy kibic rozumie, że liga i federacja musi płacić rachunki, a pracownikom należą się godziwe pensje. Fajnie byłoby jednak wreszcie dodatkowo usłyszeć: „Mając sponsora, zrobimy także to, to i to, dzięki czemu za półtora roku koszykówka będzie choć o kroczek dalej”, potem zdziwić się najpierw, że faktycznie zrobiono, a następnie zdziwić się, że faktycznie jest o krok dalej.

Na wtorkowej konferencji o inwestycjach oczywiście mówiono. Ale wielu konkretów nie było: z ust Grzegorza Bachańskiego usłyszeliśmy jedynie chęć podpisania lepszej umowy telewizyjnej, z dwiema transmisjami z kolejki i magazynem. I dopowiedzeniem, że być może trzeba będzie za nie zapłacić. Z kolei prezes PLK Radosław Piesiewicz mówił o „promocji, promocji i promocji rozgrywek.”

Tylko że wcześniej nie udało się osiągnąć pożądanego efektu, gdy Tauron przeznaczał na ligę i związek większe pieniądze. Tamten koncern w swoim szczycie zaangażowania przekazywał 5,5 mln zł rocznie na koszykówkę, Energa – to informacje nieoficjalne – ma dać 2,5 mln zł do końca tego sezonu oraz 4,5 mln w następnym.

Na dziś nowy sponsor tytularny jest dobrą wiadomością dla ligi i związku. Byłoby idealnie, gdyby za jakiś czas okazał się też dobrą wiadomością dla kibiców koszykówki.

Tomasz Sobiech

W takich butach trafia Stephen Curry – możesz i Ty! >>




POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi