PRAISE THE WEAR

Nie będzie żadnego przejęcia akcji PLK przez kluby

Nie będzie żadnego przejęcia akcji PLK przez kluby

Skończy się na gadaniu i PLK 2.0 nie będzie – za projektem klubów nie idą poważne pieniądze i większościowy pakiet udziałów zostanie w rękach PZKosz.

Grzegorz Bachański (fot. Paweł Skraba/Plk.pl)

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Hasło przejęcia przez kluby akcji ligi powraca regularnie. Ostatnio rzucono je w lutym, podczas spotkania prezesów klubów z Marcinem Widomskim. Z terminem finalizacji do końca czerwca, gdy wygasa obecna licencja na prowadzenie rozgrywek otrzymywana od PZKosz. Minęły dwa miesiące, do dealidne’u pozostały niecałe trzy.

Dotychczas odbyły się dwa spotkania reprezentacji klubów (Janusz Jasiński, Kazimierz Wierzbicki, Maciej Wiśniewski) z PZKosz (Grzegorz Bachański, Marek Lembrych, Marek Pałus). Trwają negocjacje, konkretów nie ma. I wystarczy porozmawiać z prezesami klubów, by usłyszeć: – Żadnej zmiany nie będzie.

1. Bo nie będzie na to pieniędzy

Znajdziemy najlepszego sponsora. Takiego, który będzie chciał być w koszykówce, dzięki czemu osiągniemy synergię działań – mówił Janusz Jasiński w rozmowie z Ofens! i dodawał, że będzie to inna sytuacja niż w przypadku Taurona, który był lidze „nadany”.

Tylko że na razie jedynym konkretnym pomysłem jego grupy jest wzięcie kredytu na 1 mln zł. Pieniądze klubom będą potrzebne na bieżącą działalność spółki, ale wcześniej – na akcje. Na odkupienie ich od PZKosz (63 proc. udziałów) potrzeba 630 tys. złotych, ale negocjowana jest druga opcja – podwyższenie kapitału zakładowego spółki o 750 tys. zł, po którym kluby objęłyby nowe udziały. Na to oczywiście też potrzebne są pieniądze, których w wielu klubach nie ma.

2. Bo kluby nie potrafią się dogadać.

Kluby wcale nie mówią jednym głosem, wiele z nich, głównie tzw. niskobudżetowe, wcale nie chcą rewolucji. Część z nich stoi murem za PZKosz i Bachańskim, który ma dobre relacje z prezydentami miast dającymi pieniądze na kluby, decyduje o ośrodkach szkoleniowych, gdzie pracują klubowi trenerzy itp. Stelmet czy Turów mają zupełnie inne interesy niż AZS czy Start.

Na niedawne spotkanie klubów do Warszawy przyjechali przedstawiciele tylko siedmiu (Stelmet, Stal, Turów, Polski Cukier, King, Trefl i Polfarmex), a po nim do PZKosz dotarł projekt kształtu nowej rady nadzorczej spółki: przewodniczący mianowany przez związek, trzech przedstawicieli medalistów, trzech z pozostałych klubów.

Nie podpiszę się pod takim projektem, chcemy mieć w radzie swojego człowieka, który naprawdę będzie miał na coś wpływ – mówi prezes jednego z klubów.

3. Bo błędy i gafy za dużo kosztują

Jasiński nie jest mistrzem negocjacji. Prezes Stelmetu wspomnianym wywiadem zdenerwował mniejsze kluby stawiając je w drugim szeregu, ale jednocześnie ucieszył tymi słowami Bachańskiego – ten tylko zatarł ręce widząc, jak osłabił się partner w negocjacjach.

Mało dyplomatyczne było też zaproszenie na spotkanie w Warszawie Jarosława Jankowskiego z Legii, która dopiero zaczęła walkę o awans z PLK. W innych pierwszoligowych klubach – potencjalnych udziałowcach spółki – szybko pojawiły się nerwowe pytania, czy to oznacza, że Legia zagra w przyszłym sezonie w PLK.

4. Bo kupować „na chwilę” się nie opłaca

Są prezesi, którzy z niezadowoleniem patrzą na zabiegi o tylko trzyletnią licencję na prowadzenie rozgrywek. Na mocy ustawy dysponuje nią PZKosz, spółka musi ją wykupić na określonych zasadach. – Dlaczego nie pozyskać jej na 5-10 lat i przygotować strategię rozwoju w dłuższym okresie? Dla nas to zły ruch – usłyszeliśmy od jednego z prezesów. To może być kolejny punkt niezgody.

5. Bo PZKosz może mieć asa w rękawie

Inne pytanie: czy kluby zdołałyby osiągnąć cel, o którym mówił Jasiński – żeby za licencję PLK płaciła PZKosz nie stałą (ostatnio 800 tys. zł), tylko ustaloną trochę na zasadzie podatków kwotę: określony procent od dochodów. – Liga ma płacić za licencję tyle, ile jest w stanie zapłacić – mówił Jasiński. Co na to Bachański?

Ale część z tych pytań być może nigdy nie zostanie zadana. Z naszych informacji wynika, że do żadnej zmiany akcjonariatu nie dojdzie. Także dlatego, że gdy kluby nie mają za sobą inwestora dla ligi, to PZKosz podobno kogoś w zanadrzu ma, co usłyszeliśmy z dwóch źródeł. To oczywiście stara śpiewka i też nie ma tu żadnej gwarancji. Ale w negocjacjach może się przydać.

Łukasz Cegliński

PLK, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

16 lat i… koniec. Tyle musieli czekać kibice z Bostonu na kolejne mistrzostwo swojej ukochanej drużyny. Dokładnie w tym dniu w 2008 roku Celtics zdobyli swoje ostatnie mistrzostwo. Przyznać trzeba jednak, że tym razem zrobili to w wielkim stylu, ponosząc w tych Playoffs tylko trzy porażki. Finał z Dallas, który miał być bardzo zacięty, skończył się tak zwanym „gentleman sweep”, czyli 4:1.
18 / 06 / 2024 12:31
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami