Ben Simmons trafia za trzy punkty – świat oszalał (WIDEO)

Share on facebook
Share on twitter
Kibice NBA i sam zawodnik czekali na to od kilku lat. Pierwsza trójka na parkietach NBA to spore wydarzenie dla każdego zawodnika, lecz w przypadku Bena Simmonsa to moment wręcz historyczny.
Ben Simmons / fot. wikimedia commons

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

To była końcówka drugiej kwarty, a ekipa Phildalephia 76ers już po 24 minutach gry wygrywali 79-41 z chińską drużyną Guangzhou Long-Lions. Piłkę miał Ben Simmons, a jako że obrońca zostawił mu zbyt dużo miejsca to Australijczyk zdecydował się rzucać zza łuku. W jego przypadku to decyzja bardzo odważna, gdyż w przeszłości Ben Simmons często był krytykowany właśnie za brak odwagi.

Do tamtego momentu rozgrywający Sixers próbował rzucać zza łuku 19 razy, lecz piłka ani razu nie znalazła drogi do kosza. Głównie z tego powodu obrona drużyn przeciwnych tak często zostawia mu tyle miejsce na obwodzie, a eksperci zgodnie podkreślają, że Simmons nie wskoczy na kolejny poziom, jeśli nie rozwinie się pod względem rzutowym. Czy we wtorek nastąpił pierwszy krok?

Simmons trafił bowiem prawie równo z syreną, powiększając przewagę Szóstek – gospodarze w tamtym momencie mieli dwa razy więcej punktów od Long-Lions. Ostatecznie wygrali 144-86, choć po meczu to i tak trójka Simmonsa była największą historią. Nic dziwnego, skoro to pierwsze jego trafienie z dystansu od listopada 2015 roku, gdy trafił jedyną swoją trójkę w NCAA.

Po trafieniu eksplodowała wręcz hala w Filadelfii, a kibice cieszyli się z tego rzutu prawie tak, jak gdyby była to celna próba na zwycięstwo w fazie play-off. Podekscytowani byli także koledzy Simmonsa, a najbardziej bodaj Joel Embiid. 23-letni rozgrywający więcej razy już nie próbował, a starcie zakończył z linijką 21-8-7 w 21 minut gry.

Czy ta trójka to jednak zapowiedź tego, co zobaczymy w przyszłym sezonie? Przez całe lato słyszeliśmy o pracy Simmonsa, a nawet widzieliśmy kilka filmów z jego treningów. Fani Sixers z pewnością marzą więc o tym, by takie trafienia stały się codziennością. Do tego jednak jeszcze daleka droga, ale skoro po ponad dwóch latach doczekaliśmy się pierwszej trójki Simmonsa w NBA? Wszystko jest możliwe!

Tomek Kordylewski

POLECANE