Bez przepisu 2PL – Polacy mają minuty, ale co z końcówkami?

Bez przepisu 2PL – Polacy mają minuty, ale co z końcówkami?

Share on facebook
Share on twitter
Przepis o dwóch Polakach na boisku gwarantował naszym zawodnikom grę przez minimum 40% czasu meczu. W sezonie 2019/20, już bez przepisu, krajowi gracze spędzali na boisku średnio 46.5% czasu gry. Pewien niepokój może budzić ich nieco mniejsza rola w końcówkach.
Bartosz Diduszko i Szymon Szewczyk / fot. A. Romański, plk.pl

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

Za nami pierwszy niepełny sezon bez przepisu o dwóch 2 na parkiecie. Po tej zmianie wiele mówiło się o tym, że Polacy mogą stracić dużo minut oraz ich rola może być zmniejszona. Jak było faktycznie?

Minuty PL vs. poprzednie sezony

Przyjrzałem się ewolucji minut w ostatnich lata, pomijając na chwilę wpływ Polaków na przebieg meczów. Skupiłem się na tym, jak zmienił się czas gry naszych koszykarzy miejscowych. 

Przepis o dwóch Polakach na parkiecie gwarantował naszym graczom minimum 40 proc. wszystkich minut. W sezonach trwania tych obostrzeń chronieni zawodnicy dostawali jednak zdecydowanie więcej minut. Było to średnio 52-55 proc. czasu gry, czyli w przeliczeniu na minuty – krajowi zawodnicy na przestrzeni całego meczu dostawali średnio 25-30 minut więcej niż gwarantował to przepis. 

Wynikało to z kilku czynników. Czasami ustawienia z więcej niż 2 Polakami po prostu funkcjonowały lepiej, czasami z rotacji, a czasami z sytuacji meczowych. Trenerzy wcale nie patrzyli przez pryzmat narodowości wystawiając zawodników na parkiet i nie wysyłali Polaków na równe 80 minut, by resztę grać obcokrajowcami. 

Najistotniejsze ciągle było wygrywanie, przy dostosowaniu się do panujących zasad, a skoro tak dużą część gry Polacy mieli zapewnione i byli efektywni, to dlaczego nie dać im więcej minut? 

Sezon po zmianie – 2019/20

źródło: Puls Basketu

W rozgrywkach 2019/20 procent minut spadł do 46.5 proc., czyli jest to o około 6-9 punktów procentowych mniej (rok temu było 52.8), niż gdy przepis istniał, ale cała liga pozostaje nad – już nieistniejącym – progiem 40 proc. 

Jak wyglądało to w przypadku poszczególnych drużyn? Aż 13 z 16 spełniłoby wymagania, które istniały do końca rozgrywek 2018/19. Zdecydowanie najwięcej minut swoim Polakom oferowała Enea Astoria, powyżej 50% czasy gry dawały także Legia, Stal i Polski Cukier.

Poniżej progu znalazłby się tylko King Szczecin (38.1 proc.), Anwil Włocławek (37.5 proc.), GTK Gliwice (36.8 proc.). Spadek minut Polaków nie jest zatrważający. Po zmianie zasad należało spodziewać się takiej sytuacji. 

Oczywiście, można się też było liczyć, że znajdą się kluby, które będą próbowały stawiać przede wszystkim na graczy zagranicznych. 3 drużyny poniżej progu nie zyskały wiele na tej strategii. Priorytetem Anwilu, mimo wszystko, była Liga Mistrzów i z takim zamysłem był budowany ten zespół, aby z mniejszym budżetem niż rywale coś w Europie ugrać.

Gdyby sezon został skończony w normalnych warunkach, a Polacy we Włocławku nie mieli tak wielu urazów, pewnie ten wskaźnik oscylowałby w okolicach 40 proc. King okazał się co najmniej lekkim rozczarowaniem, a GTK skończyło na kiepskim miejscu, jakiego po nich można było się spodziewać.

Czwarte kwarty

Zwolennicy pozostawienia przepisu twierdzili, że po zmianach Polacy stracą swoje minuty w najważniejszych minutach meczu. Jak było faktycznie?

Zależy jak na to spojrzymy. W sumie zawodnicy z polskim paszportem wypracowali sobie 49.4 proc. minut w ostatnich kwartach. Aż 15 z 16 drużyn dało Polakom w czwartych kwartach więcej minut niż średnio w sezonie. Z tej grupy wyłamał się WKS Śląsk Wrocław, ale też nieznacznie. W odniesieniu do całego sezonu 2018/19 (ostatniego z restrykcjami 2 PL) faktycznie stracili, ale niewiele. W porównaniu do średnich minut w niedawno zakończonym sezonie – zyskali. 

Sęk w tym, że czwarte kwarty to nie tylko crunch time, ale także garbage time, czyli minuty w dawno rozstrzygniętym meczu. Więc naprawdę wiele nam te liczby nie mówią. Równie dobrze, Polacy mogli wychodzić na boisku przy +20, a nie pojawiać się przy -2 na minutę do końca.

Crunch time 

Tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Obok dużych minut Polaków na przestrzeni całego meczu liczymy, że to oni będą decydowali o losach spotkań, a co za tym idzie będą przebywali na parkiecie. Tutaj mamy bardziej ponure dane. 

Zaledwie 9 z 16 drużyn spełniłoby wymagania 40 proc. czasu przeznaczonego dla Polaków, a kolejne dwie ekipy były bardzo blisko tej granicy. Tylko 40 proc. czasu gry wypracowali zawodnicy miejscowi. 

W ostatnich 5 minutach meczu – przy wyniku oscylującym wokół 5 punktów – w 15 z 16 drużyn Polacy grali mniej niż wynosi ich średnia w zespole. Wyłącznie w Spójni zawodnicy z polskim paszportem grali w zaciętych końcówkach więcej. 

Polacy największą rolę tracili w MKS-ie i Anwilu. Zawodnicy miejscowi drużyny z Włocławka dostają najmniej minut w zaciętych końcówkach. Spędzają tylko 22.5 proc. możliwego czasu w crunch time, a w całych rozgrywkach grali 37.5 proc., co daje spadek o 15 punktów procentowych. Najwięcej czasu gry w końcówce w odniesieniu do całego meczu tracą gracze MKSu.

źródło: Puls Basketu

Crunch time jest dość specyficznym momentem meczu i nie zawsze można oceniać go zerojedynkowo. Niektórzy zawodnicy w tym momencie mogą mieć już 5 fauli na koncie, czasami trenerzy szukają odpowiedzi na konkretnych zawodników rywala, minuty dostają koszykarze „w gazie” i przede wszystkim to są małe minuty w kontekście całego sezonu. 

Ciężko jest ocenić te momenty w 100 proc. w przypadku każdej z drużyn, bo należałoby się zagłębić w każdy mecz i sprawdzić, czy są jakieś logiczne przesłanki ku temu, że Polacy siedzą na ławce rezerwowych. Natomiast trend jest jasny i widoczny. Trenerzy mniej ufają Polakom niż ich zagranicznym odpowiednikom w końcówkach. 

W przypadku Spójni nie jest wielką tajemnicą, że kompletnie nie trafiono tam z zagranicznymi zawodnikami. I ze zdecydowanie lepszej strony pokazali się polscy koszykarze, więc to na nich spoczywała odpowiedzialność za wynik. 

Czy mniejsze minuty w crunch time mogą wpłynąć na rozwój zawodników i ich pewność siebie dalszej karierze oraz być może w przyszłości w reprezentacji? Być może, ale nie wiem, jacy gracze stracili swoje minuty.

Jacek Mazurek, @PulsBasketu

.

POLECANE

tagi

Premie za sukces reprezentacji Polski na mundialu w Chinach uzależniono od podpisania bardzo specyficznych dokumentów i dodatkowych świadczeń dla sponsorów – pisze Przegląd Sportowy. Na taką współpracę z PZKosz poszła jedynie część kadrowiczów.
30 / 05 / 2020 16:11

NBA

Na grę Denis Long, pod kiepskim pretekstem, nie zgodził się komisarz NBA. Lusia Harris miała Harris miała dostać szansę, ale zaszła w ciążę. Kilka razy przymierzano się do zatrudnienia koszykarek w NBA, ale pomysł ostatecznie nigdy (jeszcze?) nie wypalił.
30 / 05 / 2020 11:45
Mnóstwo zmian, znani gracze i debiutanci, kluby ze zmienionym obliczem. Aktualizowane codziennie informacje o oficjalnych kontraktach w koszykarskiej ekstraklasie – niezbędnik kibica PLK w tym nietypowym sezonie ogórkowym.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
W Europie jest dziś prawdopodobnie najpopularniejszym celebrytą promującym koszykówkę. Darko Perić, jedna z gwiazd serialu “Dom z papieru” robi ostatnio furorę także jako dziennikarz. Jest częstym gościem na meczach, rozpoczął współpracę z Euroligą.
26 / 05 / 2020 10:03
Najlepiej czuł się na prowincji, miał duszę farmera, który po prostu musi porządnie skończyć swoją robotę. Jerry Sloan (1942-2020) był legendą Utah Jazz, ale i Chicago Bulls, jednym z najwybitniejszych i charyzmatycznych trenerów NBA.
23 / 05 / 2020 10:14
Jednej z najlepszych strzelców w historii koszykówki w dzieciństwie bliżej był kalectwa niż zawodowego sportu. Wybitna siostra i twarde wychowanie pomogły mu dotrzeć na szczyt. Dzięki temu, na boisku Reggie Miller nie bał się nikogo i niczego.
20 / 05 / 2020 11:38
Reprezentanci Polski w koszykówce 3×3 budowali formę przed turniejem kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio, ale wybuch epidemii pokrzyżował także te plany. FIBA poinformowała, że nasza drużyna zagra o awans olimpijski dopiero za rok.
22 / 05 / 2020 9:23
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34