PRAISE THE WEAR

Błąd za błędem, czyli końcówka meczu w Warszawie. Legia zakończyła serię GTK

Błąd za błędem, czyli końcówka meczu w Warszawie. Legia zakończyła serię GTK

Legia wygrała z GTK 83:81. Przełomowy moment? Zejście Christiana Vitala. Świetny mecz Arica Holmana oraz tercetu Polaków - Kolenda & Ponitka & Wyka!

fot. Krzysztof Cichomski / King Szczecin

Legia, jak i GTK, grały w tym meczu o przedłużenie serii zwycięstw – “Zieloni Kanonierzy” stali przed szansą na trzecią ligową wygraną z rzędu, z kolei GTK mogło polepszyć aż do pięciu swój rekord zwycięstw z rzędu. Jednak tuż przed meczem okazało się, że urazu doznał ich podstawowy rozgrywający Kadre Gray – jeden z liderów zespołu, trzeci asystujący Orlen Basket Ligi.

Niepokonany w listopadzie zespół Pawła Turkiewicza bardzo dobrze rozpoczął grudzień – na Bemowie od serii 13:0, poprawionej w następnych minutach na aż 21:7. Ze strony Legii brakowało jakiejkolwiek próby zatrzymania MVP listopada, Josha Price’a. Amerykanin bez problemu omijał rywali, którzy umożliwiali mu także jego ulubione rzuty z półdystansu – w samej pierwszej kwarcie rzucił tyle samo punktów, co cała drużyna gospodarzy (14).

Druga kwarta w wykonaniu przyjezdnych, mimo krótszej rotacji, była jeszcze bardziej energiczna niż poprzednia. Do gry włączyli się także rezerwowi i również byli ważną częścią zespołu. Każdy gracz, który wybiegł na parkiet, już po pierwszej połowie miał na swoim koncie jakąkolwiek zdobycz punktową. Na dobre w tym sezonie rozkręcił się Łukasz Frąckiewicz, który do przerwy miał 10 punktów.

Przez pierwsze 20 minut spotkania gliwiczanie nie pozwolili wyjść na prowadzenie rywalom, przed zejściem do szatni zwiększyli swoją zaliczkę nawet do 11 “oczek” (48:37). Zaczęli jednak popadać w kłopoty. Koby McEwen oraz Martins Laksa mieli na swoim koncie trzy przewinienia. Legia miewała lepsze momenty, kilkoma kontratakami doprowadziła do remisu, jednak jej szyki obronne pozostawiały wiele do życzenia. Liderzy zawodzili, przez co do ofensywy ruszyli zawodnicy z drugiego planu – Marcel Ponitka oraz Michał Kolenda.

Tak jak GTK dobrze rozpoczęło pierwszą połowę, tak Legia w drugiej połowie zaliczyła serię 13:0, dzięki której w mniej niż trzy minuty odrobiła wszystkie straty i zdołała po raz pierwszy w meczu wyjść na prowadzenie. Powoli zaczęła budować swoją zaliczkę, jednak na ani krok goście nie odstawali, utrzymywali krótki dystans. Za zdobywanie punktów próbował dziś odpowiadać Christian Vital, jednak jego skuteczność i decyzyjność znów nie była najlepsza – w całym meczu miał 11 punktów, oddając 11 rzutów. Dodatkowo osłabił swój zespół na ponad 6 minut przed końcem, popełniając swój piąty faul.

Decydującą kwartę lepiej rozpoczęła ekipa Pawła Turkiewicza, która wymieniała się prowadzeniem przez kilka minut tej części gry. Kilka rzutów trafił Laksa, czy Aleksander Busz, choć ciężar gry cały czas przypadał na Price’a. Z drugiej strony ważną ofensywną rolę odgrywał tercet Polaków Kolenda & Ponitka & Wyka (razem 37 punktów) z pomocą Arica Holmana (14 punktów, 4/8 za 3, 8 zbiórek i 4 asysty). Przełomowym momentem meczu okazał się 5. faul Vitala, który w teorii osłabił swój zespół, a jednak w praktyce… wspomógł swoją drużynę w wygranej.

Dwie “trójki” mniej widocznych dziś zawodników – Grzegorza Kulki i Shawna Pipesa – dały 5 “oczek” przewagi na trzy minuty przed końcem, lecz swoich broni cały czas nie złożyli zawodnicy GTK. Piłka była kierowana do ich lidera Price’a, a ten mimo zmęczenia był w stanie dokładać kolejne punkty do dorobku drużyny. Straty Legii doprowadziły do zmniejszenia prowadzenia do jednego punktu (82:81), a piłka trafiła do McEwena, który w całym meczu miał jedynie 2 punkty. Wymusił przewinienie przy rzucie, jednak nie wykorzystał ani jednej próby. Taktyczny faul na Wyce, który dorzucił jedno “oczko” na 83:81, a rzutu na remis nie trafił Koby McEwen.

Niesamowita seria GTK dobiegła końca. Cztery zwycięstwa z rzędu to ich najlepszy wynik w historii. Można byłoby gdybać, co by się wydarzyło, gdyby zagrał dziś jeden z liderów GTK Kadre Gray, jednak nie zmienia to tego, że swoją serię do trzech wygranych z rzędu przedłużyła ekipa Wojciecha Kamińskiego.

Autor tekstu: Błażej Pańczyk

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Przed rozpoczęciem sezonu Milwaukee Bucks byli rozpatrywani jako jedni z głównych kandydatów do zdobycia mistrzostwa NBA. W połowie lutego drużyna ma jednak ogromne problemy i za chwilę może stracić przewagę parkietu w pierwszej rundzie play-offów. Dlaczego mistrzowie NBA z 2021 przechodzą taki kryzys?
16 / 02 / 2024 14:12
Los Angeles Clippers przerwali fantastyczną serię Golden State Warriors, wygrywając w Chase Center 130:125. Drużynie Steve’a Kerra nie pomógł nawet fantastyczny występ Brandina Podziemskiego, który zaliczył 25 punktów, 7 zbiórek oraz 8 asyst. Kolejnej porażki doznali natomiast San Antonio Spurs, którzy ulegli Dallas Mavericks 93:116, a Jeremy Sochan zapisał 10pkt/4zb/3prz.
15 / 02 / 2024 10:19
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
W meczach kończących fazę grupową europejskich rozgrywek regionalnych, w środę zagrają MKS Dąbrowa Górnicza i Start Lublin. W ramach rozgrywek Alpe Adria Cup rywalem MKS-u będzie czeski zespół Sluneta Usti nad Labem (początek o 18:00), a ostatnim rywalem Startu w rundzie grupowej rozgrywek ENBL będzie holenderski zespół Landstede Hammers Zwolle (mecz o 19:00). Transmisje na kanałach YouTube rozgrywek.