PRAISE THE WEAR

Boston Celtics – ostrożnie z oczekiwaniami

Boston Celtics – ostrożnie z oczekiwaniami

Przed rokiem były wysokie oczekiwania, tym razem - zupełny ich brak. Boston Celtics po wielkim rozczarowaniu przygotowują się na świeży start, co bardzo mocno dało się odczuć podczas dnia dla mediów.
Marcus Smart i Jaylen Brown / fot. wikimedia commons

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Jeśli wybrać jedno słowo, które pojawiało się w poniedziałek w Bostonie najczęściej to raczej na pewno będzie to „chemia”. Po mocno nieudanym poprzednim sezonie, kiedy to właśnie słaba chemia w szatni miała być jednym z powodów rozczarowującego występu Celtics (zakończonego w drugiej rundzie fazy play-off), zdaje się, że dobre wibracje wśród drużyny to dziś najważniejszy cel dla bostońskiego zespołu.

To zadanie przynajmniej w części zostało już wdrożone, gdyż lato wspólnie spędzili Kemba Walker, Jayson Tatum, Jaylen Brown oraz Marcus Smart. Wszyscy zgodnie podkreślili, że gra na mistrzostwach świata – choć bez wymarzonego wyniku – dla kadry USA była bardzo ważna dla zbudowania dobrej chemii. Takie doświadczenie powinno z pewnością pomóc Celtom już na starcie sezonu.

Walker mówił więc, że dla niego najważniejsze jest, by wszyscy dobrze się dogadywali, a to przełoży się na zwycięstwa. Semi Ojeleye przyznawał, że atmosfera jest dużo mniej gęsta niż przed rokiem. No a Smart wskazywał na nową fryzurę Browna – zamiast charakterystycznego flattopu, jest stary dobry „jeżyk” – jako na ostateczny znak, że w Bostonie mamy do czynienia z nowym rozdziałem.

Tymczasem sam Jaylen Brown, zupełnie inaczej niż kilkanaście miesięcy temu, gdy zapowiadał awans do finałów, ostudził nastroje i stwierdził wprost: w tym roku nie mamy żadnych oczekiwań. Zamiast tego, bostońska drużyna chce po prostu grać w koszykówkę. Świadomy tego jest trener Brad Stevens, który przyznał, że choć co roku czuje się ekscytację nowym sezonem to ta grupa zawodników ma w sobie to „coś”.

Stevens był jedną z twarzy wielkiego rozczarowania Celtics w poprzednim sezonie. Teraz, po letnich zmianach, gdy z klubu odeszli m.in. Kyrie Irving oraz Al Horford, to jego zadaniem będzie poskładanie wszystkiego w całość. Taką, która będzie funkcjonować dużo lepiej niż przed rokiem. W gestii graczy jest jednak dawanie z siebie wszystkiego w każdym meczu, co zapewnił już m.in. Enes Kanter, czyli jedna z wielu nowych twarzy w Bostonie.

To zresztą właśnie Kanter zrobił chyba najwięcej zamieszania podczas rozmów (zapowiedział m.in. że po zakończeniu kariery na poważnie zajmie się wrestlingiem), a na konferencję przyniósł nawet swoje własne ciastka. Równie ciekawie było podczas wywiadu udzielonego przez Marcusa Smarta, który w zasadzie przez cały dzień chodził w… szlafroku. Takie są właśnie uroki media day – wszak treningi startują dopiero we wtorek.

Swój pierwszy taki dzień przeżyli debiutujący w NBA gracze jak wybrani przez Celtics w tegorocznym drafcie Romeo Langford czy Grant Williams, ale też na przykład Tacko Fall. Jak mogliśmy się dowiedzieć, 231-centymetrowy Senegalczyk po raz pierwszy od siedmiu lat wrócił do swojej rodziny w kraju, gdzie spotkał się nawet z prezydentem. Dla pierwszoroczniaków sezon bez większych oczekiwań może być dokładnie tym, czego potrzebują.

Tomek Kordylewski

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Milwaukee Bucks pokonali na własnym parkiecie Los Angeles Clippers 113:106, choć do rywalizacji przystępowali bez Giannisa Antetokounmpo oraz Khrisa Middletona. Z kolei Minnesota Timberwolves wykorzystała potknięcie Oklahomy City Thunder i powróciła na pozycję lidera Konferencji Zachodniej po wygraniu z Portland Trail Blazers 119:114.
5 / 03 / 2024 12:35
Boston Celtics potwierdzili swoją absolutną dominację w NBA, deklasując na własnym parkiecie Golden State Warriors aż 140:88. W tym samym czasie Minnesota Timberwolves przegrała z Los Angeles Clippers 88:89, tracąc prowadzenie w Konferencji Zachodniej na rzecz Oklahomy City Thunder, która ograła Phoenix Suns 118:110.
4 / 03 / 2024 7:32
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami