Brandon Jennings – Wizards wreszcie mają ławkę!

Share on facebook
Share on twitter

Najpierw Bojan Bogdanović, teraz Brandon Jennings. Washington Wizards dokonali kolejnego wzmocnienia i rotacja Scotta Brooksa w końcu nabiera większego sensu.

fot. Brandon Jennings

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Jennings został zwolniony przez Knicks w poniedziałek, po tym, jak zasygnalizował pracodawcom, że chciałby grać w drużynie z ambicjami, przynajmniej takimi na miarę play-off. Z podpisaniem nowego kontraktu i związaniem się z innym klubem musiał odczekać 48 godzin, aż jego roczny, 5-milionowy kontrakt zniknie z listy graczy zwolnionych.

Z początku mówiło się, że 27-latek zasili szeregi Charlotte Hornets, ale ostateczny wybór padł na Waszyngton. Wizards zawarli z koszykarzem porozumienie, na mocy którego spędzi u nich resztę rozgrywek i zainkasuje za to 1,2 miliona dolarów. Aby zrobić dla niego miejsce w 15-osobowym składzie, podziękowano debiutantowi Danuelowi House’owi, który ze względu na kontuzje rozegrał w tym sezonie zaledwie 50 sekund.

W nowym zespole Jennings ma przejąć funkcję zmiennika Johna Walla, z której dotychczas niewystarczająco wywiązywał się Trey Burke. W Nowym Jorku, z reguły wychodząc za Derrickiem Rosem, w 24,6 minuty notował średnio 8,6 punktu i 4,9 asysty. Ma odciążyć lidera „Czarodziejów” i dodać nieco jakości ławce rezerwowych, która przed przerwą na Weekend Gwiazd była największą bolączką trenera Brooksa.

Na przestrzeni całego sezonu ławka Waszyngtonu prezentuje bowiem trzeci najgorszy wskaźnik Net RTG w lidze (-5,9). W dodatku tylko w jednym zespole zmiennicy zdobywali dotąd mniej punktów (średnio 23,7 pkt. na mecz). Od 1 grudnia Wizards wykręcili najlepszy bilans w konferencji (30-12), ale nadal za wszystko co najlepsze odpowiadali tam zawodnicy pierwszej piątki.

Światełkiem w tunelu było już sprowadzenie tuż przed zamknięciem okienka transferowego Bojana Bogdanovicia. Wcześniej po kontuzji do gry powrócił także Ian Mahinmi, który na razie szału nie robi, ale dopiero się rozkręca. Teraz do rotacji dojdzie także Brandon Jennings i w kontekście ostatnich wydarzeń fani Wizards mają prawo być pełni optymizmu.

Wczoraj, wyjazdowym, niezwykle cennym zwycięstwem z Raptors, którzy grają bez kontuzjowanego Kyle’a Lowry’ego, przełamali serię ośmiu kolejnych porażek z tą drużyną. Co ważne, losy tego spotkania rozstrzygnęli właśnie zmiennicy, a zrobili to już w drugiej kwarcie, kiedy całkowicie zdominowali rywala i zanotowali fantastyczną serię 22:0.

To są buty najlepszych koszykarzy NBA – zobacz >>

Przed kluczowym etapem rozgrywek stołeczny klub wyraźnie się wzmocnił. Może nie aż tak jak Cavaliers, którzy przechwycili z rynku Andrew Boguta i Derona Williamsa, czyli dwóch graczy wybieranych niegdyś w pierwszej trójce draftu, ale zrobili duży krok w kierunku, kto wie, może nawet finału konferencji.

Celtics swój mecz z Cavs wygrali, więc Marcin Gortat i spółka nie zdołali zbliżyć się do drugiej lokaty. Wciąż jednak jest ona na wyciągnięcie ręki, wszak rozmawiamy o różnicy raptem dwóch spotkań. Jeśli gwiazdy zdołają utrzymać formę, a Scott Brooks będzie mógł teraz liczyć także na rezerwowych, w fazie play-off Wizards będą bardzo groźni zarówno dla Celtics, jak i Raptors.

Z tymi ostatnimi po raz kolejny zmierzą się już w piątek, tym razem w Waszyngtonie. Na ten moment w bezpośredniej rywalizacji jest 1:1, dlatego starcie to będzie bardzo ważne chociażby w kontekście ewentualnego tiebreakera (w sytuacji, gdy oba zespoły zakończą rundę zasadniczą z identycznym bilansem). Potem będzie już z górki. Do końca sezonu regularnego aż 15 z 22 pozostałych pojedynków stoczą z ekipami prezentującymi ujemny bilans spotkań.

Mateusz Orlicki

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.