Brooklyn Nets – wreszcie idą we właściwym kierunku

Share on facebook
Share on twitter

Sean Marks na nowo buduje Brooklyn. Pięć lat temu wyprzedali swoją przyszłość za niespełnione marzenie o tytule. Dziś kibice Nets w końcu znów mogą z optymizmem myśleć o swojej drużynie.

Rondae Hollis-Jefferson (nr 24) / fot. wikimedia commons

Nike Zoom KD11 „Still KD” – zagraj w butach Kevina Duranta! >> 

Wszystko to efekt ruchów Seana Marksa, który w 2016 roku zastąpił na stanowisku generalnego menedżera Billy’ego Kinga. Marks zastał Brooklyn w opłakanym stanie – od sezonu 2015/16 zespół z Nowego Jorku był jednym z najgorszych w całej lidze, lecz nie mógł nawet myśleć o wzmocnieniach poprzez draft, jako że ich wybory były w posiadaniu… Boston Celtics.

Stało się tak po wielkim transferze z 2013 roku, gdy Billy King bez wahania postawił na starzejących się już Paula Pierce’a oraz Kevina Garnetta, wysyłając do Beantown hordę wyborów w drafcie. Przez lata Celtowie dodali dzięki nim do składu m.in. Jaylena Browna czy Jaysona Tatuma (obaj byli numerami trzy w drafcie), a ostatni wybór posłużył do ściągnięcia Kyrie Irvinga.

Fani Nets mogli tylko myśleć, co by było gdyby, tym bardziej, że eksperyment z 2013 roku po prostu nie wypalił (największym sukcesem był awans do półfinałów konferencji), a zarówno Pierce, jak i Garnett w niedługim czasie Brooklyn opuścili. Sean Marks stanął więc przed nie lada wyzwaniem przebudowy zespołu i co by nie mówić, w ciągu dwóch lat udało mu się zrobić naprawdę dużo.

Przede wszystkim, Nets w przyszłorocznym naborze w końcu będą mogli skorzystać ze swojego własnego wyboru, a w ostatniej wymianie z Denver Nuggets pozyskali m.in. kolejny wybór w pierwszej rundzie. Marks oddał również takich zawodników jak Isaiah Whitehead czy Jeremy Lin, pozyskując Kennetha Farieda i Darrella Arthura na jednorocznych umowach.

Wcześniej pozbył się również umowy Timo Mozgova, przyjmując Dwighta Howarda z Charlotte, którego kontrakt został potem wykupiony. W międzyczasie udało się też podpisać umowy z przydatnymi rezerwowymi Shabbazzem Napierem i Edem Davisem z Blazers oraz przedłużyć kontrakt z Joe Harrisem. Wszystkie te ruchy zaplanowane tak, że ekipa z Brooklynu może mieć latem 2019 roku miejsce nawet na dwa maksymalne kontrakty.

Nets będą więc liczyć na to, że za rok w lipcu uda im się upolować którąś z gwiazd – na rynku pojawić mogą się m.in. Kawhi Leonard, Kyrie Irving, Klay Thompson czy Jimmy Butler. Dodajmy do tego ciekawych i rozwijających się młodych zawodników jak Jarrett Allen czy Caris LaVert i kibice nowojorskiego zespołu z pewnością znów mogą ekscytować się przyszłością.

Tomek Kordylewski

Nike Zoom KD11 „Still KD” – zagraj w butach Kevina Duranta! >> 




POLECANE