• Home
  • NBA
  • Buddy Hield – strzelec naciśnie na Joela Embiida

Buddy Hield – strzelec naciśnie na Joela Embiida

Share on facebook
Share on twitter

Buddy Hield może i jest odrobinę niedoceniany, ale nowy gracz New Orleans Pelicans i tak może śmiało walczyć o nagrodę dla najlepszego debiutanta.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Chavano „Buddy” Hield był jednym z tych debiutantów, którzy w rozgrywkach przedsezonowych zrobili największe wrażenie. W wyjściowym składzie wystąpił tylko raz, a w przedostatnim meczu i zaliczył w nim 0/6 z dystansu. Jednak widać u niego determinację i pewność siebie – nie ma oporów przed kolejnymi próbami, nawet jeśli kilka z rzędu przestrzeli.

W sześciu meczach przedsezonowych Hield grał średnio nieco ponad 27 minut, zdobywał średnio 12,5 pkt., 3,5 zb. i 2 as. Trafiał przy tym tylko 28,6 proc. rzutów zza łuku, ale trzeba zaznaczyć, że wynik ten wyraźnie zaniżył mu wspomniany mecz wyjazdowy, w którym chybił wszystkie 6 prób. Lepiej szło mu w Nowym Orleanie, gdzie miał 5/13 (38,5 proc.), choć to wciąż wynik do poprawy.

Na początku sezonu grać powinien jednak sporo, bo trener Alvin Gentry nie będzie mógł jeszcze skorzystać z Jrue Holidaya oraz Tyreke’a Evansa. I dużo zależy właśnie od tego, jakie wrażenie zrobi pod ich nieobecność. Potem chętni do gry będą także E’Twaun Moore i Langston Galloway, z którymi trzeba będzie walczyć o czas na boisku.

Ale to Hield ma być w przyszłości głównym partnerem dla Anthony’ego Davisa. W takim celu został wybrany z 6. numerem draftu. Dzięki rzutowi z dystansu ma zapewnić odpowiedni spacing i dodatkowe punkty. Na uczelni, trafiając na ostatnim roku prawie 46 proc. trójek, udowadniał, że potrafi to robić. Teraz musi to potwierdzić także w NBA.

Konkurencję ma nie byle jaką, ale przy pomyślnych wiatrach może w trakcie sezonu wyrosnąć na poważnego kandydata do pierwszej w zawodowej karierze statuetki – dla debiutanta roku.

Główni rywale

Biorąc pod uwagę medialny szum i pierwsze zachwyty nad możliwościami Joela Embiida, to już wiadomo, że Kameruńczyk jest jednym z głównych faworytów do tytułu Rookie of The Year. Na dodatek sprawę ułatwić powinna mu kontuzja nowego kolegi, wybranego z jedynką w czerwcowym drafcie Bena Simmonsa, co do którego póki co nie wiadomo nic odnośnie powrotu.

Problemem w przypadku środkowego może być profilaktyka sztabu trenerskiego Sixers, który już deklarował przecież chęć ograniczania jego minut i występów w meczach rozgrywanych dzień po dniu. Narracja wokół eksploatowania młodej gwiazdy zdążyła się już jednak nieco zmienić i wygląda na to, że Embiid będzie miał z tego sezonu nieco więcej niż pierwotnie zakładano. Oczywiście jeśli dopisze zdrowie.

Kameruńczyk jest też jedynym graczem spośród wszystkich faworytów do nagrody, który może być pewien regularnych występów w pierwszej piątce.

Generalni menadżerowie w ankiecie przeprowadzonej przez NBA.com za najmocniejszego kandydata do nagrody dla debiutanta roku uznali Krisa Dunna (Hield był u nich zaraz za nim). Ten jednak z większą rolą w zespole będzie musiał albo poczekać na wytransferowanie Ricky’ego Rubio, albo wywalczyć ją sobie na boisku. A mając w pamięci to, jak w przeszłości Tom Thibodeau korzystał ze swoich debiutantów, szanse ma na to raczej niewielkie.

Poza tym trzecia z rzędu nagroda dla zawodnika Timberwolves – po Andrew Wigginsie i Karlu-Anthonym Townsie – brzmi po prostu za dobrze.

Wśród innych kandydatów są jeszcze obiecujący Jaylen Brown, ale w barwach walczących o najwyższe cele Boston Celtics nie powinien on jeszcze otrzymać takich zadań, które umożliwią mu powalczenie o statuetkę.

Najpoważniejszym – obok Embiida i Dunna – kontrkandydatem dla Chavano wydaje się więc Jamal Murray. Jemu również w preseason tylko raz dane było wybiec na parkiet w pierwszej piątce, ale biorąc pod uwagę sytuację w Denver, powinien regularnie otrzymywać wystarczającą liczbę minut, aby zaprezentować swoje argumenty.

Mateusz Orlicki

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>