• Home
  • NBA
  • Buddy Hield – wielkie odrodzenie w Sacramento!

Buddy Hield – wielkie odrodzenie w Sacramento!

Share on facebook
Share on twitter

Kings zaczęli nowy sezon lepiej niż ktokolwiek się spodziewał. Duża w tym zasługa Buddy’ego Hielda, który w swoim trzecim roku w NBA w końcu gra bardzo dobrą koszykówkę.

Buddy Hield / fot. wikimedia commons

W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>

To już 12 lat minęło odkąd Sacramento Kings po raz ostatni zagrali w fazie play-off. Po latach niepowodzeń i zmarnowanych talentów, w Sac-Town znów pojawiła się nadzieja. Drużyna trenera Dave’a Joergera rozpoczęła sezon w zaskakująco dobrym stylu i choć na wyrównanym Zachodzie nie będzie łatwo to Kings na razie dzielnie walczą o pierwszą ósemkę.

W tym z pewnością pomogą im takie zwycięstwa jak poniedziałkowa wygrana 117-113 u siebie z drużyną Oklahoma City Thunder. Gościom nie pomógł powrót Russella Westbrooka , a Kings po raz kolejny mogli liczyć na dobrą grę m.in. Buddy’ego Hielda. Obrońca z 25 punktami na koncie był najlepszym strzelcem swojej drużyny, trafiając po drodze pięć z 10 prób zza łuku.

Tak dobrze jeszcze nie było

I tak, po 17 meczach sezonu to właśnie Hield ma najlepszą średnią punktów w zespole na poziomie 19.2 oczek na spotkanie. 24-latek gra swój zdecydowanie najlepszy sezon odkąd trafił do NBA w 2016 roku. Wtedy z szóstką postawili na niego New Orleans Pelicans, ale ledwie kilka miesięcy później bez żalu wysłali go do Sacramento w wymianie po DeMarcusa Cousinsa.

Dziś jednak włodarze Pels mogą żałować, bo zdaje się, że Hield zaczyna spełniać pokładane w nim przed draftem nadzieje. Warto przypomnieć, że 24-latek przychodził do ligi po znakomitym sezonie na parkietach NCAA, w którym poprowadził Oklahoma Sooners do udziału w Final Four. Początki w NBA tak dobre jednak nie były, a Hield przez długi czas po prostu zawodził.

Nie tym razem. Obrońca znakomicie odnalazł się w szybkiej ofensywie Joergera i do spółki z De’Aaronem Foxem tworzy jeden z najbardziej ekscytujących backcourtów w całej lidze. Hield trafia zresztą ponad 44 procent swoich trójek, a do 19 punktów dokłada także najlepsze w karierze 5.5 zbiórek oraz 2.6 asyst na mecz, spędzając na parkiecie ponad pół godziny w każdym spotkaniu.




Celem awans do playoffs!

Dodajmy do tego wszystkiego dobrze zapowiadającego się pierwszoroczniaka Marvina Bagleya oraz solidnych graczy zadaniowych jak Willie-Cauley Stein czy Bogan Bogdanović i okazuje się, że Kings mogą narobić w tym sezonie sporo szumu. „Staramy się zmienić całą kulturę tej organizacji. Chcemy zagrać w playoffs, ale skupiamy się na każdym kolejnym meczu” – mówi Hield.

Do awansu droga jeszcze daleka, natomiast nie ma wątpliwości, że Hield w końcu zaczyna spełniać oczekiwania. Jak sam mówi, spora w tym zasługa… Bogdanovica, z którym 24-latek spędził wspólnie wakacje w Serbii. W tym czasie Bogi miał pomóc Hieldowi w lepszym zrozumieniu gry i wygląda na to, że się udało. Fani w Sacramento mają zresztą nadzieje, że to odrodzenie to dopiero początek!

Tomek Kordylewski

W takich butach w NBA błyszczy Kyrie Irving >>