Budzik z Tissot: Bulls pobili Celtics!

Share on facebook
Share on twitter

Niespodzianka w Chicago, gdzie gospodarze wykorzystali nieobecność Kyriego Irvinga i wygrali trzeci mecz z rzędu. W świetnej formie wciąż są Houston Rockets, a także Kevin Durant.

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>

Chicago Bulls – Boston Celtics 108:85
Niezła historia! Tuż przed sezonem Bobby Portis i Nikola Mirotić pobili się na treningu, w związku z czym obaj opuścili porządną liczbę meczów Bulls, a teraz razem poprowadzili zespół do wysokiej wygranej z najlepszymi na Wschodzie Celtics. Ok, Celtics grali bez Kyriego Irvinga (drobny uraz), ale to i tak duża niespodzianka. Mirotić rzucił 24 punkty, Portis ustanowił rekord kariery zdobywając 23 – Bulls wypracowali sobie 18 punktów przewagi w drugiej kwarcie i dowieźli wysokie prowadzenie do końca. Wygrali trzeci mecz z rzędu, mają bilans 6-20, dogonili Atlanta Hawks. Celtics mają 23-6.

Houston Rockets – New Orleans Pelicans 130:123
Rockets wygrali już 10. mecz z rzędu, ale musieli namęczyć się w czwartej kwarcie, w której odrobili kilka punktów straty (34:20). Nieoczekiwanie najwięcej punktów rzucił Clint Capela (28, rekord kariery dzięki 13/14 z gry, także 5 bloków), ale w kluczowych momentach błyszczał też James Harden (12 punktów z rzędu w czwartej kwarcie, w sumie 26 (a także rekordowe 17 asyst i 6 przechwytów!). Niezłe numery kręcili też goście – 37 punktów (16/21 z gry!) miał Jrue Holiday, 36 punktów (15/20, w tym 6/8 za trzy) rzucił E’Twaun Moore, a triple-double (13 punktów, 12 zbiórek, 12 asyst) zaliczył Rajon Rondo.

Golden State Warriors – Portland Trail Blazers 111:104
Damian Lillard w czwartej kwarcie (29:18 dla gości) grał świetnie, w sumie rzucił 39 punktów, ale to było zdecydowanie za mało na Warriors, których znów prowadził będący w formie Kevin Durant (28 punktów, 9 zbiórek, 5 asyst, 3 bloki). Gospodarze, którzy grali bez Stephena Curry’ego i Draymonda Greena, trafili 55 proc. z gry i mieli także wsparcie od Klaya Thompsona (24 punkty). To była ich siódma wygrana z rzędu, mistrzowie NBA mają bilans 22-6.

Memphis Grizzlies – Miami Heat 82:107
Heat wygrali to spotkanie z łatwością – trafili 56 proc. rzutów z gry, w czwartej kwarcie wygrali 37:22 powiększając i tak już sporą przewagę. 19 punktów dla gości zdobył Goran Dragić, 19 u gospodarzy miał Marc Gasol. Heat idą w stronę play-off (13-13, dziewiąte miejsce na Wschodzie), Grizzlies staczają się na dno Zachodu (8-19).

Oklahoma City Thunder – Charlotte Hornets 103:116
Rzadki obrazek – Hornets cieszyli się z wygranej na wyjeździe, po raz pierwszy od 30 października. A wygrali dzięki świetnej trzeciej kwarcie (40:22) oraz, generalnie, bardzo dobrej skuteczności – Hornets trafili 53 proc. rzutów z gry przeciwko czołowej defensywie ligi. Najwięcej, 23 punkty, rzucił dla nich Dwight Howard. W Thunder najskuteczniejszy był Russell Westbrook – 30 punktów.

Los Angeles Clippers – Toronto Raptors 96:91
Sukcesik Clippers, którym udało się ograć czołowy zespół Wschodu (bilans Raptors to 17-8). Udało się to głównie dzięki rezerwowym – po 17 punktów rzucili Lou Williams i Montrezl Harrell, a do tego 14 i 17 zbiórek miał DeAndre Jordan. Ostatnią kwartę Clippers wygrali 26:17. Istotna rzecz: do gry po kontuzji wrócił Milos Teodosić – wyszedł w pierwszej piątce, miał 12 punktów i 7 zbiórek, trafił ważną trójkę w końcówce.

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.