Budzik z Tissot: CJ McCollum wygrał ze Spurs

Share on facebook
Share on twitter

Wielkie emocje w Portland, zacięty mecz na Florydzie z wygraną Heat, zwycięstwa Knicks, Suns oraz Lakers, którzy przerwali serię dziewięciu porażek z rzędu rzucając 132 punkty Hawks.

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>

Dallas Mavericks – New York Knicks 96:100
Najwięcej punktów dla Knicks rzucił Kristaps Porzingis (29, choć tylko 9/25 z gry), ale najważniejszy rzut wykonał Jarrett Jack, który pół minuty przed końcem na dobre przełamał remis. Zresztą, był to remis, do którego pogonią w czwartej kwarcie doprowadzili Mavericks – gospodarze ani razu w tym spotkaniu nie prowadzili, ale od stanu 77:90 zdołali wyjść na 92:92. Okazało się, że jednak na krótko.

Phoenix Suns – Oklahoma City Thunder 114:100
Zaskoczenie w Arizonie. Liderem „Słońc” był Devin Booker (26 pkt., 5/10 z dystansu), ale momentami różnicę robili inni młodzi gracze. Dragan Bender zagrał najlepszy mecz w karierze (20 pkt.), a Josh Jackson miał 17 punktów, 10 zbiórek i 5 asyst. W Thunder, którzy ostatnio grali przecież całkiem dobrze, „swoje” triple-double zgarnął świetny Russell Westbrook (26 pkt., 10 zb., 11 as.), ale zabrakło skuteczności Carmelo Anthony’ego i Paula Georga, którzy razem trafili tylko 8 z 24 rzutów.

https://www.youtube.com/watch?v=oonwnzuA8wI

Los Angeles Lakers – Atlanta Hawks 132:113
Lakers w końcu się przełamali i zakończyli serię dziewięciu porażek – to była przekonująca wygrana z najgorszą obecnie drużyną w lidze. 20 punktów i 7 asyst miał Brandon Ingram, siedmiu innych graczy rzuciło między 12 a 18 punktów. Wszechstronny mecz rozegrał Lonzo Ball, który do 13 punktów dodał 10 zbiórek i 6 asyst, choć skuteczność (5/13) tradycyjnie pozostawiała do życzenia.

Miami Heat – Utah Jazz 103:102
Donovan Mitchell podbija serca kibiców, ale tym razem meczu nie zdołał uratować. Debiutant Jazz grał świetnie i zdobył 27 punktów, ale najważniejszego rzutu nie trafił. Ostatnie słowo należało do Josha Richardsona i Heat uratowali wygraną. Zespół z Miami, zresztą tak, jak Lakers w meczu opisywanym powyżej, zagrał bardzo zrównoważonym atakiem – aż siedmiu graczy zdobyło między 9 a 16 punktów.

https://www.youtube.com/watch?v=gh6WLjdahTU

Portland Trail Blazers – San Antonio Spurs 111:110
Wreszcie pozytywne zaskoczenie ze strony Blazers. Rzut na wygraną trafił CJ McCollum, a odpowiedzieć nie zdołał już, były ulubieniec kibiców z Portland, LaMarcus Alridge, grający świetny mecz (30 pkt, 14 zbiórek). Dla gospodarzy mnóstwo dobrego dał zastępujący Damiana Lillarda i robiący ostatnio furorę Shabazz Napier (15 pkt., 7 asyst), a w Spurs znów błyszczał nieśmiertelny Manu Ginobili, który zdobył aż 26 punktów w 27 minut, trafiając m.in. 6/9 z dystansu.

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>




POLECANE