Budzik z Tissot: DeMarcus jak LeBron, Cavs pobici

Share on facebook
Share on twitter

Pelicans zaczynają wygrywać, a czwarte zwycięstwo z rzędu odnieśli Celtics. Znów bardzo dobry mecz rozegrał Ben Simmons, no i nie ma już niepokonanych w NBA – ostatni, Clippers, ulegli u siebie Pistons.

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA w Sklepie Koszykarza >>

New Orleans Pelicans – Cleveland Cavaliers 123:101
Pelicans (bilans 3-3) się rozkręcają, wygrali 3 z ostatnich 4 spotkań. Szaleje DeMarcus Cousins, który przeciwko Cavs zaliczył triple-double (29 punktów, 12 zbiórek, 10 asyst), świetnie wspomaga go Anthony Davis (30 punktów, 14 zbiórek, 3 bloki). Grający bez Derricka Rose’a goście (3-3) nie mieli w tym spotkaniu zbyt wiele do powiedzenia, byli wyraźnie słabsi. 26 punktów i 11 zbiórek miał Kevin Love, LeBron James rzucił tylko 18 punktów.

https://www.youtube.com/watch?v=44S1IXQbxFY

Miami Heat – Boston Celtics 90:96
Kyrie Irving rządził w końcówce, w ostatnich dwóch minutach rzucił 9 ze swoich 24 punktów i poprowadził Celtics do czwartej wygranej z rzędu (bilans 4-2). Dobry mecz rozegrał też Jason Tatum (20 punktów, 6/9 z gry). W zespole Heat (2-3) ciągle brakuje Hassana Whiteside’a, który ma problem z lewym kolanem. I nie wiadomo, kiedy środkowy z Miami wróci do gry.

Chicago Bulls – Oklahoma City Thunder 69:101
Koszykarze z Oklahomy dolecieli do Chicago z problemami, coś uderzyło w ich samolot, ale na boisku to oni uderzyli Bulls. I to mocno – w drugiej kwarcie nawet 24:8. Russell Westbrook miał triple-double (12 punktów, 13 zbiórek, 13 asyst), swoje zrobili Carmelo Anthony (21 punktów) i Paul George (20). Niewiele zrobili natomiast Bulls, którzy mieli 28 proc. z gry. Najwięcej punktów znów rzucił dla nich Lauri Markkanen – 15.




Memphis Grizzlies – Houston Rockets 103:89
W meczu czołowych zespołów początku sezonu, lepsi okazali się Grizzlies (bilans 5-1) – tym razem ich siłą byli rezerwowi: Chandler Parsons (24 punkty), Mario Chalmers (15) i Tyrekee Evans (14). Cała pierwsza piątka gospodarzy rzuciła w sumie tylko 36 „oczek”. Grający wciąż bez Chrisa Paula mieli 17 strat (o 8 więcej niż rywale), trafili tylko 37 proc. rzutów z gry. 22 punkty (7/11 za trzy) miał Ryan Andreson.

Dallas Mavericks – Philadelphia 76ers 110:112
Trwają popisy Bena Simmonsa – w Dallas zdobył 23 punkty (10/15 z gry), miał 7 zbiórek, 8 asyst i 3 przechwyty. Znów zagrał bardzo dojrzale, organizował grę zespołu. Wspomagał go Joel Embiid (23 punkty, 9 zbiórek), który jednak w trakcie meczu doznał jakiegoś urazu prawej dłoni – na wyniki badań czekamy. Mavericks mieli szansę na doprowadzenie do dogrywki, ale na 0,2 sekundy przed końcem Yogi Ferrell nie wykorzystał pierwszego wolnego, a potem gospodarzom nie udało się dobić po celowym pudle.

Utah Jazz – Los Angeles Lakers 96:81
Donovan Mitchell, debiutant z Jazz, zdobył 22 punkty i popisał się wsadem, który na pewno zobaczymy w podsumowaniach najlepszych akcji – dobitką z powietrza, jedną ręką, z niezłym zamachem. Jazz prowadzili od początku, a 21 punktów dodał dla ich zespołu Ricky Rubio. W Lakers 16 rzucił Brandon Ingram.

https://www.youtube.com/watch?v=G_jS4JoKv84

Portland Trail Blazers – Phoenix Suns 114:107
Na inaugurację sezonu Blazers wygrali w Phoenix 124:76, teraz męczyli się jednak zdecydowanie bardziej. Gospodarze ani razu nie prowadzili dwucyfrową liczbą punktów, dopiero w końcówce oddech zapewnił im rzut Damiana Lillarda (25 punktów, C.J. McCollum dodał 23). Z tymczasowym trenerem Jayem Triano Suns grają lepiej, skuteczność odzyskuje Devin Booker (34 punkty).

Los Angeles Clippers – Detroit Pistons 87:95
No i nie ma już w NBA drużyn niepokonanych – Clippers byli ostatnią, ale nieoczekiwanie ostudzili ich Pistons, którzy zagrali bardzo dobrze w obronie. Gospodarze popełnili aż 19 strat i mieli tylko 33 proc. skuteczności z gry. 15 punktów i 7 asyst dla gości miał Reggie Jackson, 15 i 17 zbiórek dodał Andre Drummond. Blake Griffin miał 5/18 z gry, uzbierał 19 „oczek”. Najskuteczniejszy w Clippers był Austin Rivers – 20 (6/8 za trzy).

Koszulki, buty, bluzy – nowa NBA w Sklepie Koszykarza >>




POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi